Adam Kubrak

Zapomniany włodarz Starego Brusna

Gazeta Horyniecka nr 48 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

W 1869 roku dobra Brusno Stare kupił Ludwik Żychliński. Skąd ten Wielkopolanin, którego drogi życiowe starczyłyby na życiorysy co najmniej kilku „zwykłych zjadaczy chleba” trafił do tego zakątka Galicji? Jego nietuzinkowe życie i gorący patriotyzm, przejawiający się walką o wolność i gospodarczy rozwój ojczyzny, wymagają, po latach zapomnienia, przypomnienia i spopularyzowania. Tym bardziej, że kilkanaście lat swego życia poświęcił Staremu Brusnu, które stało się jego małą ojczyzną.

Ludwik Wincenty Dionizy Żychliński urodził się 7 kwietnia 1737 roku w Tarchominie na obszarze Wielkiego Księstwa Poznańskiego, w starej szlacheckiej rodzinie herbu Szeliga. Na jego przyszłe postawy zasadniczy wpływ miała atmosfera panująca w domu rodzinnym. Wspomnienia powstania listopadowego i Wiosny Ludów w Wielkopolsce oraz kult pracy w zderzeniu z polityką germanizacji prowadzoną przez władze pruskie, kształtowały młodego Ludwika.

Wcielony do pruskiego wojska, na wieść o wydarzeniach we Włoszech w 1860 r. zdezerterował, aby w szeregach Garibaldiego walczyć o zjednoczenie tego kraju. Był uczestnikiem „marszu tysiąca” na Sycylię, zwanym też „marszem czerwonych koszul”. Kampanię skończył jako kapitan powstańczych wojsk. Nie mogąc wrócić do Wielkopolski, wyjechał do Paryża, gdzie zastała go wieść o wybuchu wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych.

W latach 1862-63 brał udział w wojnie secesyjnej w Stanach Zjednoczonych po stronie Unii. Bliskiemu były jej idee – jedność państwa i zniesienie niewolnictwa. Do wojska został przyjęty na podstawie listu awansowego, wystawionego przez Garibaldiego. W armii Potomaku działał na początku w komisji werbunkowej, a następnie w oddziałach liniowych. Był także w delegacji polskich oficerów przyjętej przez prezydenta Lincolna. Ranny 18 czerwca 1862 r. pod Cumberland Gap, po kilkumiesięcznym leczeniu, został uznany za niezdolnego do służby. W czasie rekonwalescencji otrzymał wiadomość o wybuchu powstania styczniowego w Polsce. Pod pozorem konieczności dalszego leczenia w Europie otrzymał zgodę na wyjazd. Przyjechał do Londynu, skąd z fałszywymi dokumentami, wystawionymi na angielskiego dziennikarza Honwela Wiliamsa, udał się do Warszawy

W Warszawie nawiązał kontakt z dowództwem powstania. Nominowany przez Rząd Narodowy do stopnia majora, został wyznaczony na naczelnika powiatu warszawskiego. W krótkim czasie zorganizował oddział powstańczy, zwany „Dziećmi Warszawy”. Pomimo kłopotów z bronią i zaledwie trzytygodniowym szkoleniu, 10 lipca jegooddział stoczył zwycięską bitwę pod Ossą. Przeciwko 2. rotom piechurów i sotni kozaków (razem ok. 600 żołnierzy) stanęło: 200 żuawów, 300 strzelców, 600 kosynierów i 200 nieuzbrojonych powstańców. Po kilkugodzinnej walce, Rosjanie pozostawiając kilkudziesięciu zabitych i rannych, w nieładzie opuścili plac boju. Po tym zwycięstwie Żychliński mianowany został pułkownikiem.

Bliskość Warszawy z jej licznym garnizonem wojskowym i siedzibą namiestnika gen. Borga powodowała, że oddział Żychlińskiego był nieustannie tropiony przez mobilne oddziały rosyjskie; stąd liczne bitwy i potyczki staczane czasami w odstępach kilkudniowych pod Żdżarami, Brenicą i Lubochnią. 25 sierpnia jego oddział, liczący ponad 1600 powstańców, stoczył swoją największą bitwę z Rosjanami pod Żelazną w okolicy Garwolina. Kiedy szala zwycięstwa przechylała się na korzyść powstańców, prowadzący do decydującej szarży swój konny oddział Żychliński, został ciężko ranny. Widok padającego dowódcy spowodował panikę wśród powstańców i rozpierzchnięcie oddziału. Ewakuowany z pobojowiska pułkownik krótko leczył rany . Ze względu na trudną sytuację oddziału, nie do końca wyleczony, wrócił do dowodzenia . Nie mogąc operować całością sił, ze względu na duże nasycenie okolic Warszawy rosyjskimi wojskami, prowadził działania partyzanckie lotnymi grupami w sile plutonu. Swoimi akcjami w bezpośrednim sąsiedztwie Warszawy podtrzymywał w społeczeństwie idee powstania. Był w gronie dowódców oddziałów powstańczych, którzy latem 1863 r. odnieśli największe sukcesy bojowe. Jego postać stała się inspiracją dla Stefana Strumpf-Wojtkiewicza do napisania książki pt. „Romans dowódcy”.

25 grudnia 1963 r., prawdopodobnie wskutek zdrady, płk Żychliński został pochwycony przez Rosjan. Po kilkumiesięcznym śledztwie, w czasie którego więziony był w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej, został skazanyna karę śmierci . Dzięki staraniom rodziny i znajomych w Petersburgu, car zmienił mu karę na 20 lat zsyłki na Syberię do nerczyńskich kopalni złota. Stało się to później źródłem kłopotów. Został posądzony przez współwięźniów o donosicielstwo. Uzasadnieniem miał być fakt, iż jako jedyny z dowódców oddziałów powstańczych pojmanych przez Rosjan, uniknął stracenia. Po kilku miesiącach pobytu w gronie 900 polskich zesłańców w miejscowości Siwakowa koło Irkucka, posądzony o próbę wywołania buntu więźniów, wysłany został do batalionu kozaków przy granicy chińskiej pod osobisty nadzór jego dowódcy. Korzystając z względnej swobody, badał życie i kulturę miejscowej ludności – Buriatów. Uzyskawszy kredyt od poznanych tam rosyjskich kupców, zajął się dostarczaniem do okolicznych kopalni żywności i różnorodnego sprzętu. Działalność ta przynosiła mu wysokie zyski. Prawdopodobnie to dzięki nim Żychliński, po odzyskaniu wolności w 1868 r. w drodze carskiej amnestii dla cudzoziemców, dokonał zakupu dóbr Brusno Stare. Składało się na nie: dwór z budynkami gospodarczymi, ok. 340 mórg ziemi ornej, 4 morgi pastwisk, 880 mórg lasu, gorzelnia, tartak i dwie karczmy. Z poślubioną w lutym 1869 r. Izabelą Dunin Borkowską zamieszkał w bruśnieńskim dworze, który znajdował się w miejscu dzisiejszej stadniny koni .

Ten doskonały żołnierz okazał się równie dobrym gospodarzem. Jego nowatorska metoda nawożenia piaszczystych gleb kompostowanym i odkwaszonym torfem popularyzowana była na łamach lwowskiej prasy. Wśród rolników propagował nowoczesne metody uprawy i nowe, bardziej wydajne gatunki zbóż. Jako pierwszy na naszym terenie uprawiał malwę czarną, której kwiat do dzisiaj stosowany jest w ziołolecznictwie. W 1877 r. prezentował bruśnieńskie produkty na krajowej wystawie rolniczo-przemysłowej we Lwowie. W dziale górnictwa pokazał zbiór minerałów miejscowych: glinę ogniotrwałą, piasek szklarski, kredę do bielenia, kamień wapienny, torf oraz wyroby kamieniarskie miejscowych rzemieślników. W ocenie komitetu wykonawczego wystawy, zbiór był unikatem i wzorem do naśladowania w każdym powiecie. W dziale rolniczym wystawił bobik i łubin. Według korespondenta warszawskiego „Wieku” ekspozycja Żychlińskiego była najlepszą, zarówno pod względem jakości ziarna i słomy, jak i pod względem ich prezentacji. Nowa odmiana kartofli wyprodukowana przez Żychlińskiego, odznaczająca się wielkością, nosiła nadane jej przez niego miano „polskiej”.

Na wiadomość o mającej nastąpić budowie linii kolejowej Jarosław-Sokal, wystąpił w czerwcu 1881 r. do jednego z koncesjonariuszy księcia Adama Sapiehy z ofertą dostarczenia materiałów budowlanych. Składały się na nią: drewno z własnych lasów tarte w miejscowym tartaku, wypalane na miejscu wapno budowlane oraz kamień sprawdzony już w Jarosławiu przy budowie linii kolejowej do Przemyśla. Ciekawostką tej oferty była propozycja dostarczenia cementu wypalanego w Bruśnie według technologii opracowanej na zlecenie Żychlińskiego przez profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego Grabowskiego. Cement miał być produkowany z miejscowego surowca. Nie wiemy niestety czy oferta została przyjęta .

W dniu 6 maja 1882 r. płk Żychliński zorganizował uroczystość patriotyczną z okazji 19 rocznicy bitwy pod Kobylanką. Po mszy, która odbyła się w kościele parafialnym w Cieszanowie w intencji gen. Jeziorańskiego i poległych pod Kobylanką powstańców, uczestnicy uroczystości udali się w pobliże pola bitwy. Tam, tuż przy granicy, na grobie poległych powstańców, poświęcono kamienny pomnik. Na mogile Rosjan postawiono drewniany krzyż. W trakcie uroczystości zbierano datki na pomoc dla wdów i sierot po poległych powstańcach. Jak podawał „Głos Wielkopolski” w uroczystości wzięli udział mieszkańcy okolicznych wsi. Anonse o tych uroczystościach ukazały się także w „Gazecie Krakowskiej” oraz „Gazecie Lwowskiej”.

Jako właściciel dóbr Żychlińskibrał czynny udział w życiu wioski. Propagował wśród rolników nowoczesne formy gospodarowania. Utrzymywał bliskie kontakty z Korneliuszem Strońskim – parochem miejscowej cerkwi, której był kolatorem. Razem z żoną trzymali do chrztu dzieci co znaczniejszych mieszkańców wioski. W swoim tartaku i gorzelni zatrudniał miejscowych pracowników .

Ludwik Żychliński mieszkał w Bruśnie Starym ponad 15 lat. Tu w 1870 r. urodzili się jego synowie Ludwik i Tadeusz, tu zmarł jego syn Tadeusz i ojciec Franciszek, tu powstały jego pamiętniki wydane w 1883 r. „Wrażenia i przygody zesłanego w Sybir. Buriaci lud mongolskiego pochodzenia” oraz w 1885 r. „Pamiętniki byłego dowódcy Dzieci Warszawskich i byłego naczelnika sił zbrojnych powiatów Warszawskiego i Rawskiego”.

W 1886 r. właścicielem Brusna Starego był już Wolf Meisels. Nieznane są powody, dla których Ludwik Żychliński sprzedał i opuścił Brusno Stare. Być może była to ciężka choroba jego żony. Żychlińscy przeprowadzili się do Lwowa. Zamieszkali na ulicy Bilińskich 9 (obecnie Smal-Stoćkoho ), naprzeciwko dworca głównego. O wyborze Lwowa zadecydował prawdopodobnie fakt, iż mieszkała tam jego starsza siostra Walentyna. Życie nie układało im się jednak szczęśliwie. W 1887 r. umarła jego żona Izabela. W 1890 syn Ludwik, osamotniony i zapomniany umarł we Lwowie 19 stycznia 1910 r. W króciutkiej notatce o jego śmierci opublikowanej w „Gazecie Lwowskiej’ nie wspomniano nawet o jego udziale w powstaniu styczniowym. Nie znamy niestety miejsca jego pochówku. Można tylko przypuszczać, że pochowany został na Cmentarzu Łyczakowskim. Należy mieć nadzieję, że czytelnicy „Gazety Horynieckiej”, odwiedzający w ramach wycieczek Lwów, odnajdą miejsce pochówku zapomnianego bohatera.

Niech ten artykuł będzie przyczynkiem do przypomnienia jego postawy życiowej, która może być wzorem dla współczesnych jak żyć i pracować dla małej i dużej ojczyzny.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.