Paweł Rydzewski

Trasa wielkoocka

P. Rydzewski, Ziemia lubaczowska, Lublin 2015 (ebook). Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

Lubaczów – Dąbrowa – Wielkie Oczy – Żmijowiska – Wólka Żmijowska – Cetynia – Krowica Hołodowska – Budomierz – Czerwona Figura – Borowa Góra – Lubaczów (ok. 60 km, wycieczki boczne ok 12 km). Przebieg trasy na telefon i GPS (format GPX). Mapka – na końcu tej strony.

Lubaczów

Wyprawę rozpoczynamy w Lubaczowie, siedzibie powiatu, lokalnym centrum kulturalnym, oświatowym i gospodarczym, liczącym ok. 13 tys. mieszkańców.

Poznając Lubaczów odnosi się bardzo pozytywne wrażenie. Przede wszystkim miasto jest schludne, nie ma rażącej swym wyglądem, zaniedbanej zabudowy, którą wciąż jeszcze widać w wielu polskich miastach podobnej wielkości. W Lubaczowie można wyodrębnić trzy centra: handlowe – położone w północnej części miasta, administracyjne i usługowe – w rynku i otaczających go ulicach oraz kulturalne i naukowe – to Muzeum Kresów wraz z Przygródkiem, w części południowej. W pewnym stopniu funkcje rekreacyjne pełni park miejski (w pobliżu Muzeum Kresów). Lubaczów najlepiej zwiedzać późnym popołudniem, gdy miasto zaczyna żyć własnym życiem, wolne od pośpiechu poranka i wczesnego popołudnia. 

DSC01844a_.jpg
Zabudowania lubaczowskiego rynku (fot. Paweł Rydzewski)

Lubaczów – to nazwa o charakterze osobowym, utworzona prawdopodobnie od imienia Lubacz. Pierwsze ślady działalności człowieka związane są z neolityczną kulturą ceramiki sznurowej i okresem wpływów rzymskich. Stałe osadnictwo w widłach Wiszni i Sołotwy istniało co najmniej od IX w. We wczesnym średniowieczu był tu gród obronny położony na pograniczu polsko-ruskim, w pobliżu grodów czerwieńskich. Miejscowość wzmiankowana jest w latopisie halicko-wołyńskim w roku 1214, wówczas zgodnie z ustaleniami traktatu spiskiego, zawartego między Leszkiem Białym, księciem krakowskim, a Andrzejem II, królem węgierskim, nadana została wojewodzie krakowskiemu Pakosławowi z rodu Awdańców. Od roku 1349 wraz z Księstwem Halickim Lubaczów został włączony przez Kazimierza Wielkiego do Królestwa Polskiego. Od 1370 roku znajdował się pod panowaniem węgierskim. W 1376 roku Lubaczów został lokowany jako miasto na prawie niemieckim, z przywileju wielkorządcy Rusi księcia Władysława Opolczyka, przez zasadźcę i późniejszego wójta Mikołaja Zibura z Lublina. 

We wczesnym średniowieczu rozpoczął się proces formowania organizacji terytorialnej skupionej wokół grodu obronnego. Na przełomie XII i XIII w. ukształtowany był już samodzielny okręg grodowy, tzn. wołość lubaczowska, w składzie ziemi przemyskiej. W 1377 roku został on wydzielony z terytorium przemyskiego, zaś od ok. 1388 roku był to już samodzielny powiat lubaczowski, przyłączony do ziemi bełskiej, a od 1462 roku w składzie województwa bełskiego. Przywilej lokacyjny miasta został potwierdzony przez księcia Ziemowita IV w 1413 roku, odnowiony przez króla Zygmunta Starego w 1523 roku, potwierdzony następnie w 1580 roku przez króla Stefana Batorego i w 1633 roku przez króla Władysława IV. Największy rozwój miasta miał miejsce na przełomie XVI i XVII w., wówczas w mieście mieli swoje stanowiska pracy liczni szewcy, krawcy, kuśnierze, bednarze, kowale, cieśle, tkacze, a także piekarze, rzeźnicy, gorzelnicy, słodownicy, bartnicy. Istniały też duże stawy hodowlane, przy których działały młyny, w XIX w. założono tartak. Funkcjonowały karczmy, domy zajezdne, sklepy. 

aust_lubaczow3.jpg
Lubaczów na mapie austriackiej 1914 r. (ze zbiorów Pawła Rydzewskiego)

W wyniku pierwszego rozbioru Polski w 1772 roku, cały rejon lubaczowski znalazł się pod zaborem austriackim w – Galicji. Ponowny rozwój nastąpił w drugiej połowie XIX w., kiedy to wybudowano ważne instytucje miejskie: pocztę, szpital i koszary wojskowe. W tym też czasie wzniesiono nowe murowane obiekty sakralne: kościół i cerkiew. Istotne znaczenie dla rozwoju miasta miała też budowa (w 1884 roku) linii kolejowej z Jarosławia do Rawy Ruskiej, przebiegającej przez północną część Lubaczowa. Od 1867 roku siedzibę powiatu stanowił pobliski Cieszanów. Oficjalnie siedzibę powiatu przeniesiono z powrotem do Lubaczowa 1.01.1923 roku, chociaż władze powiatowe urzędowały w Lubaczowie już od 1915 roku. W latach 1923-1939 Lubaczów znajdował się w obrębie województwa lwowskiego. Od 1944 roku, jako miasto powiatowe włączony został do województwa rzeszowskiego, a po 1975 roku – województwa przemyskiego.

Początek trasy – przy dworcu kolejowym w Lubaczowie (GPS 50°09.926’; 23°07463’). Budynek dworcowy (z 1880 roku) jak również pobliska kolejowa wieża ciśnień (w ruinie) są obiektami wpisanymi do rejestru zabytków. 

DSC02158.jpg
Stacja PKP w Lubaczowie (fot. Paweł Rydzewski)

Wyruszamy ul. Kolejową w kierunku wschodnim, by po kilkudziesięciu metrach skręcić w prawo, na południe, w ulicę Słowackiego, którą jedziemy ok. 800 m (mijając skrzyżowania) aż do rozwidlenia ulic. Tu skręcamy w prawo, na południowy – zachód, aby po krótkim zjeździe znaleźć się przy lubaczowskiej konkatedrze.

Zespół sakralny składa się z nowoczesnego kościoła konkatedralnego, zbudowanego w latach 1981 – 1987 oraz ze starego kościoła parafialnego p.w. św. Stanisława, zbudowanego w latach 1898 – 1899. Budowle te stanowią obecnie jedną całość. W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Boskiej Łaskawej z 1598 roku, pochodzący z katedry lwowskiej, przed którym śluby składał król Jan Kazimierz. Obraz był koronowany w 1776 roku – i ponownie, w 1983 roku, przez papieża Jana Pawła II.

Tuż obok – cerkiew p.w. św. Mikołaja, zbudowana w 1883 roku, według projektu Wasyla Nahirnego. Pierwsza cerkiew drewniana istniała tu prawdopodobnie w XIV w. Ostatnia budowla drewniana wzniesiona została w 1666 roku. 

W cerkwi znajdował się ikonostas – wybitne dzieło reprezentujące sztukę cerkiewną. Zdaniem Wojciecha Kozaka, stworzony został prawdopodobnie pod koniec XVII w. w profesjonalnym warsztacie z terenu Żółkwi. Ikonostas początkowo znajdował się w cerkwi drewnianej, a następnie murowanej. W 1979 roku został przejęty na rzecz Skarbu Państwa i przeniesiony do lubaczowskiego muzeum, a następnie – w 1994 roku, przekazany greckokatolickiej Kurii Biskupiej w Przemyślu.

DSC02048a.jpg
Wnętrze konkatedry z freskami Janusza Szpyta (fot. Paweł Rydzewski)

Na skrzyżowaniu przy konkatedrze skręcamy w lewo, w ulicę 3 Maja, prowadzącą na południowy – wschód. Za mostem na Lubaczówce (tu jesteśmy już na ulicy Jana III Sobieskiego) – kilka ciekawych obiektów. Z lewej – park miejski, a w nim wzgórze zamkowe (GPS 50°09.238’; 23°07.784’). Po wjeździe do parku, zaraz za bramą po prawej – widoczne jest wzniesienie z pozostałościami piwnic. Są to pozostałości dawnego zamku, wymienionego już przez Jana Długosza. 

Badaniem przeszłości lubaczowskiego zamku zajmowali się m.in. Marian Kopf, Zygmunt Kubrak i Michał Proksa. Poniżej – próba podsumowania ich dociekań.

Jak wykazały badania archeologiczne wzgórze zamkowe w Lubaczowie jest sztuczne. W średniowieczu teren ten był niższy o około 5 m i w niewielkim stopniu wyodrębniał się z otoczenia. Pierwszy znany opis zamku pochodzi z 1534 roku. W końcu XVI w. zamek był nadal w większości drewniany, z czterema skrzydłami i dziedzińcem w środku. W latach 1578-1662 w wyniku najazdów tatarskich, zamek został spalony. Natomiast lustracja z końca XVII w. opisuje go jako piętrowy budynek o ośmiu pomieszczeniach z murowaną sklepioną izbą.

Na teranie wzgórza zamkowego prowadzone były prace wykopaliskowe, w trakcie których odsłonięto ceglany mur o grubości około 2 m. W południowo-zachodniej części wzgórza odsłonięto fragment sklepienia murowanej piwnicy, z pierwszej połowy XVI w.. W pobliżu muru ceglanego odkryto mur z polnych kamieni, który stanowił zapewne podmurówkę pod obiekt drewniany. 

Na przełomie XVIII i XIX w. zbudowano tu dwór murowany z cegły, który funkcjonował do końca II wojny światowej. W budynku tym znajdowały się i mieszkania dla pracowników administracji, urzędował tzw. mandatariusz austriacki, a jedno z pomieszczeń zostało zamienione na areszt. Całe wzgórze zamkowe było podpiwniczone, tworząc system podziemnych korytarzy. 

W latach 80. XIX w. podczas próby wywiercenia studni w jednym z naroży wzgórza, natrafiono na podziemne lochy, które nie zostały jednak zbadane. Na ślad tajemniczych lochów natrafiono także później, gdy na środku wzgórza zapadła się ziemia, ukazując podziemne korytarze. W pobliżu brzegu stawu sąsiadującego ze wzgórzem zamkowym, było tajemne wejście do podziemnego korytarza, który miał prowadzić głęboko w ziemi aż do okolic Opaki. Wejście do lochu zaczynało się dużym otworem w ziemi, wysklepionym kamieniami. Otwór był zarośnięty krzewami i wysoką trawą. Podobno takich tajemnych, podziemnych przejść z zamku było kilka i prowadziły one w różnych kierunkach, mając za zadanie ratować mieszkańców zamku podczas oblężenia.

Lubaczow.jpg
Zamek w Lubaczowie na mapie katastralnej z 1854 r. (oprac. Paweł Rydzewski)

W 1911 roku, ze względu na bardzo zły stan obiektu przystąpiono do rozbiórki obiektu. Gruz z murów wrzucono do stawu, równocześnie zasypując tajemnicze przejście. Ostatni pozostały budynek na wzgórzu zamkowym, jeszcze przed rokiem 1939 nie był w całości zamieszkały ze względu na znaczny stopień zniszczenia – wojnę jednak przetrwał. Dopiero latem 1945 roku przystąpiono do jego rozbiórki. Natomiast same mury zachowały się jeszcze do roku 1949. 

Po drugiej stronie ulicy (Jana III Sobieskiego) znajduje się budynek starego spichlerza, obecnie mieszczący Muzeum Kresów. Spichlerz lubaczowski został zbudowany za panowania cesarza Józefa II, jako jeden z kilku wówczas zbudowanych spichlerzy w Galicji, celem stworzenia magazynów zbożowych, będących własnością państwa. Postawiono go na starych murach poprzedniej budowli, wzniesionej jeszcze za czasów Jana Kazimierza. W tej pierwotnej budowli, miał się mieścić klasztor parterowy z kapliczką pośrodku. Po wybudowaniu spichlerza, kapliczka znalazła się na zewnątrz zabudowań, a następnie została przebudowana. Obecnie jej wygląd nie odpowiada pierwotnemu jej stanowi. Jeszcze przed I wojną światową spichlerz był przyczyną prawdziwej plagi szczurów, które stamtąd przychodziły do miasta. Znany jest również fakt, że podczas I wojny światowej chwilowo stacjonujący tam żołnierze uciekli przed tymi gryzoniami, które nawet w biały dzień swobodnie spacerowały, nie bojąc się ludzi.

Muzeum lubaczowskie powstało z inicjatywy Zarządu Oddziału PTTK w Lubaczowie, jako społeczne Muzeum Regionalne PTTK. W 1981 roku muzeum przejęło państwo, a placówka otrzymała nazwę Muzeum w Lubaczowie, w 2004 roku zmienioną na Muzeum Kresów. Zbiory muzeum liczące obecnie ponad 8 tys. eksponatów zgromadzone zostały w czterech działach: archeologicznym, historycznym, etnograficznym i artystycznym. Szerszy zasięg niż regionalny mają zbiory artystyczne: kolekcja portretu kresowego i polskiego rysunku współczesnego.

Lubaczowskie muzeum zrodziło się w latach 1958-1967 z kolekcji Włodzimierza Czarneckiego. W latach powojennych gromadził on obiekty zabytkowe związane z historią i kulturą materialną regionu. Eksponował je na wystawach w miejscowym Liceum Ogólnokształcącym, którego był dyrektorem. Od początku lat 60. XX w. z W. Czerneckim współpracował Zygmunt Kubrak – wówczas nauczyciel historii w L.O. w Lubaczowie. W 1967 roku Zarząd Oddziału PTTK, jako organ założycielski powołał Zygmunta Kubraka na stanowisko kustosza, a w 1972 roku – kierownika Muzeum Regionalnego PTTK. W latach 1958-1961 grupa działaczy społeczno-kulturalnych podjęła starania, których celem było stworzenie społecznego Muzeum Regionalnego. W 1961 roku w okresie obchodów 750. lecia Lubaczowa władze powiatowe przeznaczyły na pomieszczenia kolekcji kamieniczkę mieszczańską przy ul. A. Mickiewicza. Początkowo kolekcja miała charakter regionalny, dokumentowała dzieje regionu lubaczowskiego, zawierała zbiory archeologiczne, historyczne, etnograficzne i artystyczne. Z upływem czasu kolekcja rozwijała się przede wszystkim dzięki nauczycielom, młodzieży, także dzięki instytucjom. W tworzeniu Muzeum miał swój udział także Marian Kopf, artysta malarz pochodzący z Lubaczowa, który przekazał nieodpłatnie kilkadziesiąt prac, głównie akwareli i rysunków. Dało to początek późniejszej kolekcji współczesnego rysunku artystycznego. Od początku swej działalności placówka muzealna, dysponując jeszcze skromnymi zbiorami rozpoczęła działalność wystawienniczą, głównie z własnych zbiorów. 

Wystawa stała Portret  Kresowy.jpg
Wystawa stała Portret  Kresowy (fot. Muzeum Kresów)

Od początku lat 70. kierownik muzeum, równocześnie prezes Oddziału PTTK, które sprawowało mecenat nad muzeum, podejmował starania o upaństwowienie tej instytucji, uwieńczone po kilku latach powodzeniem. Decyzją wojewody przemyskiego dotychczasowe społeczne Muzeum PTTK stało się placówką państwową z dniem 15.10.1981 roku Dyrektorem Muzeum został mianowany dr Zygmunt Kubrak. Zgodnie ze statutem, stało się placówką oświatową i naukowo-badawczą, która „gromadzi, przechowuje, konserwuje i udostępnia dobra kultury w zakresie archeologii, historii, sztuki – z uwzględnieniem współczesnego rysunku artystycznego oraz sztuki Kresów, etnografii, prowadzi badania naukowe i działalność oświatową w zakresie wymienionych dyscyplin.” Terenem działalności muzeum jest przede wszystkim obszar ziemi lubaczowskiej, ale niektóre wydzielone kolekcje mają charakter zbiorów ogólnopolskich, jak np. kolekcje współczesnego rysunku artystycznego oraz sztuki Kresów.

W 1986 roku zbiory zostały przeniesione do nowej siedziby – zabytkowego spichlerza, adaptowanego dla potrzeb muzeum. Do dyspozycji zwiedzających oddano trzy sale dla wystaw stałych oraz dwie sale wystaw czasowych.

Muzeum_Kresów_fot_A_Rychlewski.jpg
Zabytkowy spichlerz – siedziba Muzeum Kresów (fot. A. Rychlewski)

Wystawy stale obejmują dzieje miasta i regionu, kultury materialnej wsi lubaczowskiej i sztuki Kresów. Pierwsza z nich ukazuje pradzieje osadnictwa, lokacje Lubaczowa oraz rozwój rzemiosła i handlu w okresie staropolskim. Interesujący zbiór tworzą muzealia związane z problematyką drogi Polaków do niepodległości: pamiątki Powstania Styczniowego, wojny obronnej 1939 roku, okupacji hitlerowskiej, konspiracji AK-owskiej, a także muzealia poświęcone walce Polaków na różnych frontach II Wojny Światowej. Szczególną wartość w tym dziale ma kolekcja pamiątek dotycząca życia i walki płka Stanisława Dąbka, dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża w 1939 roku, zawierająca zdjęcia, dokumenty, listy i odznaczenia. Kolejna wystawa obrazuje podstawowe dziedziny życia wsi; proste formy gospodarki (zbieractwo, łowiectwo, pszczelarstwo), produkcję i przetwórstwo zbóż, rzemiosło wiejskie (kowalstwo, bednarstwo, tkactwo), kulturę życia codziennego (ekspozycja chłopskiej izby i strojów ludowych), twórczość ludową. Wystawa Sztuka Kresów nawiązuje do dziedzictwa kulturowego trzech grup etnicznych, które składały się na społeczność Lubaczowa: polskiej, ruskiej (ukraińskiej) i żydowskiej. W części poświęconej sztuce sakralnej eksponowane są obrazy (XVIII-XIX w.), ikony (XVII-XIX w.), litografie żydowskie z lat 30. XX w. i naczynia liturgiczne. Malarstwo portretowe obejmuje portret sarmacki, szlachecki, magnacki (XVII-XVIII w.) oraz mieszczański (XIX w.) Integralną częścią wystawy jest ekspozycja krzyży i figur nagrobnych z przełomu XIX-XX w. z ośrodka kamieniarskiego w Bruśnie, oraz kolekcja żelaznych krzyży cerkiewnych z XVIII, XIX i początków XX w. Kolekcję tworzą monumentalne krzyże wieńczące kopuły świątyń, jak i niewielkie krzyże kapliczkowe.

Lubaczów położony z dala od większych ośrodków kulturalnych zgromadził w muzeum liczącą się kolekcję polskiego rysunku współczesnego. Kolekcja stanowi przekrój dorobku artystycznego wybitnych polskich twórców ostatniego 50 lecia. Zasadniczy trzon zbiorów ukształtował się w ciągu ostatnich kilkunastu lat. W kolekcji znalazły się m.in. prace wybitnych artystów w tej dziedzinie, jak Tadeusza Kulisiewicza, Jonasza Sterna, Erny Rosenstein, Kazimierza Mikulskiego, Marii Jaremy, Janusza Tarabuły, Wacława Borowskiego, Tadeusza Brzozowskiego, Jacka Waltosia, Ryszarda Otręby, Jana Dobkowskiego, Stanisława Rodzińskiego, Hanny Bakuły, Stanisława Góreckiego, Zdzisława Beksińskiego i innych twórców. Rysunki kolekcjonowane od kilkunastu lat są prezentowane w licznych wystawach tematycznych. Ich pozyskiwanie i gromadzenie odbywa się na zasadzie rejestrowania współcześnie istniejących zjawisk artystycznych. Duży wpływ na rozwój kolekcji miała sytuacja społeczna i polityczna kraju związana z transformacja ustrojową. Początkowo odbiła się ona niekorzystnie na rozwoju kolekcji. W 1989 roku zabrakło pieniędzy na zakup rysunków. Ożywienie w tej dziedzinie nastąpiło dopiero w 1993 roku, kiedy muzeum stało się organizatorem konkursu Triennale Polskiego Rysunku Współczesnego. Do kolekcji trafiły więc prace wszystkich artystów nagrodzonych i wyróżnionych w kilku kolejnych edycjach konkursu w latach 1993-2005. Inicjatorem konkursu był historyk sztuki Stanisław Piotr Makara, ówczesny kierownik działu artystycznego, od 2005 roku dyrektor Muzeum Kresów.

W ostatnich latach zrodził się pomysł zorganizowania Parku Etnograficznego „Przygródek – wspólnota kultur” – elementu planowanego Centrum Kultury Pogranicza przy Muzeum Kresów w Lubaczowie. W parku etnograficznym ocalone zostaną typowe dla regionu lubaczowskiego przykłady tradycyjnego budownictwa drewnianego, które zagrożone są wyparciem przez współczesną zabudowę. W oparciu o autentyczne obiekty budownictwa mieszkalnego i gospodarczego rozwinięta zostanie wielowątkowa działalność kulturalna skierowana do mieszkańców powiatu lubaczowskiego oraz osób spoza regionu i kraju. 

Galeria_Oficyna_przy_MK_fot_A_Rychlewski_.jpg
Galeria Oficyna przy Muzeum Kresów (fot. Andrzej Rychlewski)

Park jest rozbudowywany na rozległym terenie sąsiadującym z historycznym wzgórzem zamkowym, w południowej części miasta Lubaczowa, na lewym brzegu Lubaczówki. W nowożytnych źródłach rękopiśmiennych obszar ten nosił nazwę „Przygródek”, co oznacza tyle co „podgrodzie”. W przeszłości miejsce to, pełniąc rolę obronną, gospodarczą i kulturalną, zamieszkiwane było przez wieloetniczną społeczność. Stąd pomysł przywrócenia mu pierwotnych funkcji poprzez założenie na jego terenie Parku Etnograficznego. Zasadniczym celem projektu „Przygródek – wspólnota kultur” jest stworzenie miejsca, które byłoby żywym obrazem dawnej wielokulturowej wspólnoty Lubaczowa i regionu lubaczowskiego należącego do pogranicza kultur, położonego między Wschodem a Zachodem. Fenomen pogranicza we wszystkich swych aspektach będzie motywem przewodnim projektu.

Wozownia_kapliczka_2014.jpg
Wozownia i kapliczka (fot. Muzeum Kresów)

Obecnie, w pobliżu wzgórza zamkowego znajduje się Galeria Oficyna – sala wystawowa i konferencyjna Muzeum Kresów w Lubaczowie. Dawniej w budynku tym mieściły się stajnie dworskie i częściowo wozownia. W okresie powojennym budynek został zaadaptowany na przedszkole, by po przejęciu parku i budynku przez muzeum, dokonaniu niezbędnego remontu, objąć funkcje kulturalne. Wykopaliska prowadzone w pobliżu galerii, na terenie przyszłego skansenu, okazały się rewelacją roku 2008. Odsłonięta została drewniano-ziemna konstrukcja wałów podgrodzia. Wstępnie datowano je na IX-X w., a więc na okres przedpaństwowy. Ponadto do cennych znalezisk należy metalowy enkolpion, jeden z pierwszych śladów chrześcijaństwa w Lubaczowie.

Spod Muzeum Kresów jedziemy dalej na południowy – wschód, ul. Jana III Sobieskiego. Po 350 m, po prawej – zabudowania Fabryki Maszyn Lubaczów. W latach 1948-49 wybudowano tu Państwową Roszarnię Lnu i Konopi. W roku 1973 na bazie roszarni powstała Fabryka Maszyn Włókienniczych – filia bielskiej „Befamy”, a następnie w roku 1977 Zakład Maszyn Budowlanych Huty Stalowa Wola.

Znajdujemy się na przedmieściu Lubaczowa zwanym „Ostrowiec”. Dawniej była to oddzielna osada, zamieszkała przez kolonistów niemieckich i nazywała się Ostrowitz. Mieszkało tu łącznie 12 gospodarzy oraz jeden Żyd. Po pewnym jednak czasie prawie że wszyscy wyjechali i kolonia przestała istnieć. Na tym miejscu osiedlili się Polacy. Również na drodze do Ostrowca, tuż za mostem na starej rzece była rogatka ze „szlabanem”. Chłopi jadący do miasta przez most musieli płacić tzw. „kopytkowe” w wysokości 2 centów od wozu. Można było również przejechać przez rzekę brodem opodal mostu, płacąc już tylko 1 cent za przejazd.

Po kilkuset metrach dojeżdżamy do niewielkiego ronda (2.6 km): w lewo – do Budomierza, prosto – w kierunku Dąbrowy, w stronę której obecnie zmierzamy. Opuszczając Ostrowiec, mijamy ostatnie zabudowania Lubaczowa i wjeżdżamy na skraj lasu zwanego Niwki. Za zakrętem drogi wspinamy się na niewielkie wzniesienie i dojeżdżamy do przysiółka Kornagi. Tu – rozwidlenie dróg, na którym podążamy w prawo, drogą przy której znajduje się kościół – zjeżdżając w dolinę potoku będącego dopływem Lubaczówki. Jesteśmy na terenie wsi Dąbrowa, która wraz z przysiółkami Kornagi, Krausy, Szutki i Michalce, liczy 360 mieszkańców. Przejeżdżamy przez niewielkie obniżenie terenu, pokryte łąkami. Po ok. 1 km – skrzyżowanie dróg (GPS 50°06.314’; 23°08.789’). Po prawej – budynki tłoczni gazu (9 km).

Przy okazji warto wspomnieć o historii (chwilami dramatycznej) odkrycia i eksploatacji gazu ziemnego w rejonie Lubaczowa. W pierwszym tomie „Roczników Lubaczowskich” (1967 roku) ukazał się artykuł E.Wójcika i L. Tabaczka poświęcony historii odkrycia i zagospodarowania złóż gazu ziemnego w powiecie lubaczowskim. Poniżej – fragmenty tego interesującego tekstu.

P8212772.jpg
Droga gazownicza  (fot. Paweł Rydzewski)

„W roku 1956 pierwsze grupy sejsmiczne Geofizyki Kopalnianej przyjechały do Lubaczowa, by prowadzić wstępne badania terenu. Po Lubaczowie i okolicy jeździły nie spotykane tu dotąd samochody ciężarowe, na których znajdowały się składane maszty i wieże wiertnicze, ciężkie samochody terenowe z aparaturą sejsmiczną. Zadaniem geofizyków było rozpoznanie warstw ziemi i określenie głębokości zalegania struktur mogących zawierać gaz ziemny lub ropę naftową. Prowadzone badania geofizyczne potwierdziły możliwość występowania w rejonie Lubaczowa złóż gazowych. Po przeprowadzeniu rekonesansu,na teren powiatu lubaczowskiego przyjechały pierwsze ekipy wiertnicze Jasielskiego Przedsiębiorstwa Geologiczno-Wiertniczego Przemysłu Naftowego, by kontynuować rozpoczęte przez geofizyków prace i udokumentować bezspornie występowanie złóż gazu w tym rejonie. I oto w dniu 18 grudnia 1957 roku obiegła Polskę sensacyjna wiadomość, że w Lubaczowie odkryto gaz. A tymczasem szalał żywioł. Gaz przerwał zabezpieczenia przeciwwybuchowe i z hukiem i gwizdem wydobywał się z otworu pod ciśnieniem 100 atmosfer. W górę wznosił się pionowo słup gazu, piasku i płuczki, rozbijając się po kratownicach wieży wiertniczej, opadał w dół, pokrywając ziemię warstwą ciemnego pyłu. Huk był tak potężny, że porozumiewanie się głosem było wprost niemożliwe. Przez siedem dni huczał gaz i przez siedem dni w tym huku pracowała załoga nad ujarzmieniem gazu. W dniu 26 grudnia 1957 roku zamknięto wylot odwiertu stalową wysokociśnieniową głowicą gazową. Już ujarzmiony gaz jeszcze raz dał znać o sobie, wyrywając założoną głowicę i z jeszcze większym ciśnieniem wyrzucając moc kamieni i piachu z otworu. Huk i szum wychodzącego gazu był tak potężny, że dał się słyszeć w Lubaczowie przez szereg dni i nocy. Tym razem załodze udało się sprawnie założyć nową głowicę i ujarzmić gaz już na dobre.

Zagospodarowanie nowo odkrytego złoża powierzono Zakładowi Eksploatacji Gazu w Sanoku podległemu Kopalnictwu Naftowemu w Krośnie. Równolegle z przeprowadzonymi próbami prowadzone były wiercenia odwiertów zdążające do okonturowania złoża. 

Sprowadzone tu z rejonu Sanoka i Krosna grupy budowlano-montażowe przystąpiły do budowy gazoliniarni ekspansyjnej, magazynu na gazolinę i pomiarowni gazu. W miejscu, gdzie niedawno szumiało zboże i pasły się krowy, budowano cokoły betonowe, ustawiano i skręcano wężownice i stalowe zbiorniki. Z braku prądu elektrycznego ustawiono własną prądnicę prądu stałego i oświetlono teren budowy. Przystąpiono do układania gazociągów doprowadzających gaz do gazoliniarni.

Ekipy wiertnicze nadal kontynuowały wiercenia, wynikiem czego było odkrycie podobnego jak lubaczowskie złoża w rejonie wsi Uszkowce koło Oleszyc i Cetyni. Obydwa złoża zalegają na tej samej głębokości co złoże lubaczowskie. W styczniu 1960 roku Przedsiębiorstwo Budownictwa Urządzeń Gazowniczych „Gazobudowa” Zabrze oddała do eksploatacji gazociąg dalekosiężny z Lubaczowa do Tarnowa. Wybudowanie tego kolektora gazowego wzmogło intensywność wierceń i prac związanych z przygotowaniem gazu do eksploatacji. Ukończono już budowę najbardziej koniecznych obiektów jak gazoliniarnia i pomiarownia. Zbudowano odsiarczalnie gazu. Gaz ziemny można było oddawać dystrybutorowi. W połowie 1960 roku pierwsze metry sześcienne gazu z rejonu Lubaczowa popłynęły gazociągiem do odbiorców.

Pierwszy okres eksploatacji był właściwie przedłużeniem okresu prób. W dalszym ciągu przeprowadzano badania zmierzające do ustalenia jak najlepszych parametrów odgazolinowania i odsiarczania gazu. W trakcie rozwiercania złoża i analizy przewiercanych pokładów geologowie odkryli drugi horyzont gazonośny, zalegający wyżej od poprzedniego. Złoże to tworzą warstwy tortonu środkowego i górnego oraz sarmatu, a więc geologicznie młodsze od pokładów jurajskich. Zgodność chronologiczna zalegania warstw jest tutaj zachowana. Jest gazem bezgazolinowym, czyli zawiera w sobie głównie metan i etan, nie zawiera też siarkowodoru. Nie wymaga inwestowania w drogie urządzenia do jego przeróbki i może być bezpośrednio oddawany odbiorcy. Eksploatację gazu z tego horyzontu rozpoczęto w roku 1962.

W marcu 1963 roku mieszkańcy Lubaczowa drugi raz od chwili pierwszego wybuchu gazu z roku 1957 przeżyli chwile grozy. Oto w dniu 15 marca w godzinach wieczornych dał się odczuć potężny wstrząs i za chwilę olbrzymi słup ognia wybuchł na zalanych wodą łąkach. W pobliskim kościółku wyleciały wszystkie szyby. A oto relacja naocznego świadka, który znalazł się stosunkowo najbliżej wybuchu i zapalenia się gazu. „…byłem w tym dniu już od rana w tym rejonie, ponieważ chodziło o ewakuowanie ludności z kilku domów, do których woda wdzierała się drzwiami. Zaobserwowaliśmy dziwne zjawisko. Woda po roztopach wiosennych, nie spływała korytem rzeki w dół, lecz odwrotnie, płynęła w górę rzeki, co powodowało zalewanie domów. Okoliczni chłopi mówili, że na rzece rośnie jakiś pagórek, który mogły być powodem cofania się wody. Ponieważ nie było dostępu do owego pagórka, chcieliśmy posłać gońca konnego, celem zbadania sytuacji. Nie było jednak odważnego. Staliśmy w gromadzie za zabudowaniami gospodarczymi domów, z których wywożono mienie ewakuowanych. Nagle usłyszałem przerażający huk i zobaczyłem słup czarnego koloru, który wzbił się wysoko w górę, na jakieś kilkadziesiąt metrów. Słup ten u góry uformował ogromną czapę, w której pojawiły się języki ognia. Ogień następnie opadł w dół, szerząc ogromną panikę wśród ludności. Wybuch był potężny. W kościółku i w najbliższych domach powypadały szyby z okien, a w miejscu wybuchu, na środku koryta rzeki, utworzył się ogromny krater, z którego to otworu podmuch gazu wyrzucił ogromną masę kamieni i ziemi, rozrzucając je po okolicznych polach w promieniu około kilkuset metrów. W takim tez promieniu, z popękanej ziemi, wydobywał się szczelinami palący się gaz. Łuna palącego się gazu była widoczna aż do Przeworska, a wieczorem rozlana woda wyglądała jak wielkie lodowisko oświetlone przerażającym blaskiem ognia.Tegoż jeszcze dnia o godz. 21 dostałem się z kilku odważnymi w okolice krateru. Dojście było niebezpieczne, ponieważ ziemia uginała się pod stopami, co groziło w każdej chwili zapadnięciem się pod ziemię. Widok był niesamowity. W okolicy krateru wybuch powyrywał duże pnie drzew z korzeniami, a ogień wypalił korony drzew, pozostawiając sterczące kikuty.” 

Wybuch miał miejsce na łąkach należących do Szczutkowa, niedaleko mostu na Lubaczówce.

Po wnikliwych obserwacjach okazało się, że przyczyną wybucha była migracja gazu jurajskiego między rurami okładzinowymi, a ścianami odwiertu do warstw porowatych. Gaz ten gromadził się w tym wtórnym złożu. Po pewnym czasie ciśnienie gazu w tym złożu wzrosło do tego stopnia, że rozerwało warstwę gleby”.

Na skrzyżowaniu przy tłoczni jedziemy prosto (droga w prawo prowadzi do Szczutkowa), a na rozwidleniu 150 m dalej, skręcamy w lewo (droga na wprost prowadzi do Łukawca). Przez dłuższy czas będziemy poruszać się po tzw. „drodze gazowniczej”, zbudowanej jeszcze w latach 60. XX .w, w związku z poszukiwaniami i eksploatacją złóż gazu ziemnego. Droga ta liczy ok. 10 km. Jej nawierzchnia miejscami jest tak zniszczona, iż niewiele różni się od zwykłej drogi leśnej, choć są też fragmenty dość dobrej jakości a w dalszej części droga jest już wyremontowana. Po obu stronach widoczne są szyby gazowe (niewysokie, na żółto pomalowane konstrukcje). Dla turystów rowerowych jest to droga wręcz wymarzona: utwardzona, praktycznie pozbawiona ruchu pojazdów mechanicznych, prowadząca z dala od zabudowań, przez tereny urozmaicone krajobrazowo. Poza tym jest jeszcze coś, co się wymyka racjonalnej analizie: specyficzny klimat, niepowtarzalna atmosfera. Bez wątpienia, „droga gazownicza” jest na ziemi lubaczowskiej tym, czym na Roztoczu Południowym niezapomniana trasa od kamieniołomów w Bruśnie do Werchraty. 

Początkowo „droga gazownicza” prowadzi przez tereny trawiaste, porośnięte rzadkim młodnikiem i suche skłony niewielkich pagórków. Niebawem przecinamy wąski pas lasu, za którym znajduje się rozległa przestrzeń, w dalszej części porośnięta młodym lasem sosnowym z udziałem brzozy. Na jesieni jest to znakomite miejsce dla grzybiarzy. Po ok. 4 km od początku „drogi gazowniczej” (przy tłoczni gazu), dojeżdżamy do skrzyżowania. W lewo – do Majdanu Lipowieckiego i Krowicy Lasowej, w prawo do osady Tarnawskie i dalej do Łukawca. Nasza trasa prowadzi wciąż prosto, na południe, już po wyremontowanym odcinku drogi. Krajobraz się zmienia: za niewielkim pasmem lasu, wjeżdżamy na rozległą polanę, a następnie w las, który będzie nam towarzyszył aż do Wielkich Oczu. Po ok. 3.2 km przecinamy drogę utwardzoną (GPS 50°02.739’; 23°10.404’), na wielu mapach niezaznaczoną, prowadzącą od okolic Wólki Żmijowskiej (w lewo) i do drogi Lubaczów – Wielkie Oczy (w prawo). Jadąc prosto, niecały 1 km od skrzyżowania – dolinka ze śródleśnym stawem. Na przedwojennych mapach widoczny jest w tym miejscu cały łańcuszek niewielkich stawów na bezimiennym potoku, ciągnących się z lewej i z prawej strony drogi. Dziś stawy te zarosły, pozostał tylko jeden, największy, przy którym się znajdujemy. Jest to bardzo urocze miejsce, znakomite na krótki odpoczynek. Stąd już tylko 1.3 km do pierwszych zabudowań Wielkich Oczu (18 km).

Wielkie Oczy

Jak głosi miejscowa legenda, nazwa dawnego miasteczka (obecnie wsi) pochodzi od dwóch, nieistniejących już stawów, pomiędzy którymi leżały pierwotne zabudowania osady. Gdy spoglądało się z pobliskiego wyniesienia stawy te wyglądały jak duże oczy. Legenda znajduje odzwierciedlenie w ówczesnej kartografii: na mapie Friedricha von Miega, Karte des Koenigsreiches Galizien und Lodomerien, z lat 1779 – 1782, znajdujemy owe dwa duże stawy. 

Osada została założona na przełomie XVI i XVII w., na gruntach wsi Świdnica. Na początku XVII w. wieś stanowiła własność prywatną i była w posiadaniu Miękiskich, a od ok. 1621 roku – Mohyłów. W roku 1671 uzyskała prawa miejskie (magdeburskie) nadane staraniem ówczesnego właściciela Andrzeja Modrzejowskiego, przez króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Pochodzący z Wielkopolski Modrzejowski obrał sobie Wielkie Oczy na swą stałą siedzibę i rozpoczął przebudowę wzniesionej przez Mohyłów fortalicji, stawiając na jej miejscu dwór obronny. Jest bardzo prawdopodobne, że wybór na swą siedzibę właśnie Wielkich Oczu podyktowała Modrzejowskiemu bliskość Jaworowa, w którym od 1647 roku osiadł Jan Sobieski, ówczesny starosta jaworowski i późniejszy wielki hetman koronny i król, z którym Modrzejowski pozostawał w bliskiej komitywie i z którym nieraz wyruszał na wyprawy wojenne.

Dla dopełnienia tworzącego się z wolna miejskiego charakteru osady Modrzejowski sprowadził do Wielkich Oczu w roku 1667 żebrzący zakon dominikanów obserwantów, osadzając ich przy starym drewnianym kościółku z przełomu XVI i XVII w., uposażając ich jednocześnie 50 hektarami pola ornego i lasów. Wkrótce potem Modrzejowski ufundował budowę murowanego klasztoru i kościoła w stylu barokowym. Budowę klasztoru ukończono w roku 1684; Modrzejowski jednak nie doczekał tego, gdyż poległ 12 września 1683 pod Wiedniem na czele chorągwi królewicza Aleksandra, prowadząc zwycięską szarżę husarii na Turków. Budowa kościoła ciągnęła się jeszcze przez wiele dziesiątków lat.

W kolejnych stuleciach Wielkie Oczy zmieniały właścicieli, z których ostatnim był adwokat lwowski dr Karol Czerny, który w 1908 obszar dworski zakupił i w którego posiadaniu majątek znajdował się do końca lat 30 XX w. .

Wielkie Oczy doświadczały w przeszłości wielu zniszczeń: podczas I wojny światowej miejscowość była spalona w czerwcu 1915 podczas ofensywy wojsk niemieckich, w tym czasie też była dotknięta epidemią chorób zakaźnych. Później ludność została wysiedlona bądź wymordowana podczas II wojny światowej i tuż po niej, a sama osada została znacznie zniszczona przez UPA w roku 1944.

Od XVII w. Wielkie Oczy były centrum klucza prywatnych dóbr i ośrodkiem handlowo-rzemieślniczym o lokalnym znaczeniu. W XIX w. działali tu m. in. liczni szewcy, był browar, działały gorzelnie i cegielnie, rozwijało się sadownictwo, czynne były dwie karczmy. Prawo magdeburskie zezwalało pierwotnie na odbywanie jednego targu tygodniowo i trzech jarmarków rocznie. W 1921 roku miasteczko liczyło 1550 mieszkańców, w tym 1281 Polaków 191 Ukraińców i 78 Żydów.

Miejscowość leży pośród lekko pofalowanej równiny przedzielonej płytką doliną potoku Groń, wypływającego z lasów na północ od miasteczka i wpadającego kilka kilometrów na południe od Wielkich Oczu do rzeczki Szkło, już po stronie ukraińskiej. Od północy, na skraju lasów, widnieje wyniesienie Łysa Góra (254 m n.p.m), a od południowego zachodu Księża Góra (241 m n.p.m). Pośrodku miasteczka znajduje się duży plac (część dawnego rynku), przy którym zbiega się kilka lokalnych dróg. Niegdyś rozgałęział się tu główny szlak prowadzący z Jaworowa do Jarosławia (odnoga południowa) i do Lubaczowa (odnoga północna). Osada posiada częściowo zachowaną strukturę małomiasteczkową z przysiółkami Horysznie i Mielniki. Ośrodkiem jest czworoboczny rynek, częściowo zadrzewiony, z niewielkimi ulicami wychodzącymi z naroży.

Nadanie praw miejskich i zwolnienie z podatków i powinności było czynnikiem sprzyjającym rozwojowi osady. Wytyczono (nieistniejący dzisiaj w dawnej postaci) duży rynek w centrum miasteczka i mniejszy przy kościele, po czym rozpoczęto planową zabudowę. Na środku dużego rynku wybudowano piętrowy i podpiwniczony ratusz o szerokości 15 metrów i długości 35 metrów. Parter wykonano z cegieł, a piętro z drewna; dach był pokryty gontami. Po zachodniej stronie ratusza mieściła się duża drewniana studnia o wymiarach 2 x 2 metry, dostarczająca wodę mieszkańcom rynku. Trzy pierzeje rynku: zachodnią, północną i wschodnią, zabudowano drewnianymi domami z podcieniami. Z naroży rynku wybiegały ulice, przy których skupiała się luźna, drewniana zabudowa miasteczka.

Współczesna gmina Wielkie Oczy zajmuje obszar 147 km kwadratowych i obejmuje poza Wielkimi Oczami 9 wsi sołeckich: Bihale, Łukawiec, Kobylnica Ruska, Kobylnica Wołoska, Majdan Lipowiecki, Potok Jaworowski, Skolin, Wólka Żmijowska oraz Żmijowiska. Jest słabo zaludniona i posiada około 4000 mieszkańców, z czego czwarta część w samych Wielkich Oczach. Większość miejscowości gminy, to małe osady; najmniejsza liczy zaledwie kilkadziesiąt mieszkańców. Gmina ma charakter typowo rolniczy, a połowę jej obszaru zajmują piękne i rozległe lasy.

Rozpoczynamy zwiedzanie (dodatkowo 1.6 km) Wielkich Oczu. Przy pierwszych zabudowaniach, po lewej – pozostałości parku, w którym mieścił się nieistniejący już, murowany XIX-wieczny dworek oraz domy dla służby. Wzdłuż zewnętrznej osi parku i głównej drogi dojazdowej zachowały się szpalerowe nasadzenia z grabu i lipy. W centralnej części zachowane są resztki dąbrowy. Przeważają gatunki krajowe: dąb, lipa, klon, jesion, brzoza i grab. 

 Mając park po lewej, skręcamy w drogę prowadzącą w prawo, która łukiem doprowadza nas do centrum Wielkich Oczu. Po lewej – budynek Urzędu Gminy, dawny dwór obronny.

P1010040.jpg
Budynek dawnego dworu, obecnie siedziba UG  (fot. Paweł Rydzewski)

Jak podaje Krzysztof D. Majus w swojej monografii Wielkich Oczu, szlachecki dwór obronny jest usytuowany na północno-wschodnim krańcu miejscowości, na niewielkim wzniesieniu przy drodze prowadzącej do Wólki Żmijowskiej. Budynek został wzniesiony na planie litery „H”. Dawniej była to budowla jednokondygnacyjna, a obecnie dwukondygnacyjna, z wieżą pośrodku. Dwór został najprawdopodobniej zbudowany na początku XVII w. przez Piotra i Mojżesza Mohyłów jako drewniany obiekt obronny lub wieża mieszkalno – obronna. 

Po rozbudowie, dwór otoczony był nowoczesnymi na owe czasy obwarowaniami ziemnymi z 4 basztami na narożach (fortyfikacja bastionowa), z których trzy: północna, wschodnia i południowa przetrwały w stanie zniszczonym do roku 1966, po czym zostały zniwelowane. 

Podróżujący po Polsce fryzyjski podróżnik Ulrich Werdum pisał w 1672 roku: „Po lewej zaś za pagórkami leży miasto albo wieś Wielkie Oczy z kościołem i szlacheckim dworem, dość warownym i otoczonym wałem z ziemi wraz z czterema basztami z ziemi”. W XVIII w. dwór przestał pełnić funkcję siedziby, po czym podupadł i był wykorzystywany dla celów przemysłowych. W XIX i na początku XX w. mieściła się tu gorzelnia, a potem także młyn parowy. W 1944 roku, w trakcie ataku oddziału UPA na Wielkie Oczy, dwór został zrujnowany i częściowo spalony. W latach 70. XX w. budynek odbudowano, dodając jedną kondygnację i przystosowując go jednocześnie na potrzeby siedziby władz gminnych. Przy pracach adaptacyjnych zniszczono niestety wiele stylowych cech.

Dojeżdżamy do głównego skrzyżowania, z którego rozchodzi się promieniście 5 dróg. Kierując się w boczną uliczkę prowadzącą niemal na wprost, po ok. 170 m docieramy do zespołu kościelno – klasztornego – bez wątpienia najcenniejszego wielkoockiego zabytku. Pomimo licznych przeróbek i prac restauracyjnych oraz rozebrania jednego ze skrzydeł klasztoru, zespół ten zachował w miarę wiernie swój pierwotny kształt. We wnętrzu kościoła znajduje się rokokowy ołtarz, a w nim słynny obraz Matki Boskiej.

P3100024.jpg
Zespół kościelno – klasztorny w Wielkich Oczach (fot. Paweł Rydzewski)

Wzmianki o kulcie obrazu Matki Bożej Wielkoockiej, Pocieszycielki Strapionych, pochodzą z XVII w.. Od połowy XVIII w. jest uważany za cudowny. Jest to wierna i jedna z pierwszych kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, o wymiarach 130×94 cm, którą namalował w roku 1613 na płótnie krakowski artysta Franciszek Śmiadecki. Obraz przetrwał dziejowe burze najazdów tatarskich i kozackich. Zawsze otaczany był czcią i troską wyznawców, którzy skutecznie ochraniali swój skarb. Przez ten okres nagromadzono wielką ilość drogocennych wotów, które w XIX w. zostały zagrabione przez wojska austriackie na wojnę z napoleońską Francją. Wielka wiara w skuteczność wstawiennictwa Matki Bożej Wielkoockiej, bogata tradycja kultu i świadectwa o otrzymanych łaskach sprawiły, że podjęto uwieńczone sukcesem starania o koronację obrazu. Koronacji dokonał papież Jan Paweł II, podczas mszy odprawionej 10 czerwca 1997 roku na lotnisku w Krośnie.

Spod kościoła wracamy do głównego skrzyżowania tą samą drogą, którą przybyliśmy. Na skrzyżowaniu – skręcamy (pod kątem 90º). W bocznej uliczce stoi mocno zniszczona, obecnie restaurowana, cerkiew z 1925 roku p.w. Świętego Mikołaja Cudotwórcy (GPS 50°01.463’; 23°09.832’). Służyła ona około 600 wiernym z Wielkich Oczu i pobliskiego Skolina. Cerkiew postawiono w miejscu poprzednich budowli: pierwszej, wzniesionej jeszcze w roku 1654 przez Mojżesza Mohyłę, ówczesnego właściciela Wielkich Oczu, i drugiej, wzniesionej w roku 1820. Ta druga, której generalny remont przeprowadzono w roku 1913, została zniszczona w trakcie walk niemiecko-rosyjskich z 13 na 14 czerwca 1915 roku, gdy spłonęła wraz z większością zabudowy okolic rynku. 

P6050001.jpg
Cerkiew w Wielkich Oczach (fot. Paweł Rydzewski)

Wznoszenie obecnie istniejącego budynku cerkwi rozpoczęto ze składek parafian w roku 1924, pod kierownictwem budowniczego Eustachego Seredyńskiego. Uroczystego wyświęcenia dokonał 19 sierpnia 1925 dziekan jaworowski, ksiądz Daniel Kotis. W roku 1937 rzadko użytkowana i nieco zaniedbana cerkiew wymagała naprawy. Z inicjatywy parafian zgromadzono materiały oraz fundusze i w roku 1938 staraniem księdza Aleksego Holinki ze Żmijowisk przebudowano świątynię, nieco ją przy tym wydłużając. Wzniesiono kopułę opartą na ścianach wzmocnionych lisicami, a dach podbito blachą. W roku 1925, wraz z budową cerkwi, wzniesiono w południowo-zachodnim narożu placu cerkiewnego dzwonnicę, w miejsce poprzedniej, która spłonęła podczas walk w roku 1915. Dawna dzwonnica miała trzy dzwony, które zostały zajęte podczas rekwizycji w okresie I Wojny Światowej. W roku 1924 zakupiono dla nowo wznoszonej cerkwi dzwon zwany Symeon, który obecnie znajduje się prawdopodobnie przy kaplicy w Korczowej. W latach międzywojennych plac cerkiewny był otoczony drewnianym płotem z główną bramą od strony rynku. 

Po wysiedleniach w latach 1945-48, cerkiew nie była użytkowana i została zamieniona na magazyn, który mieścił się tam do roku 1989. W roku 1990 przeprowadzono drobne prace zabezpieczające. Obecnie budowla nie jest użytkowana. W 2009 roku wiatr zerwał blachę z kopuły cerkwi odsłaniając drewniane elementy konstrukcji. 

Spod cerkwi jedziemy ok. 80 m w kierunku wschodnim, w stronę głównej drogi przelotowej i tu skręcamy w lewo. Po ok. 70 m – po lewej, na łuku głównej drogi – budynek dawnej synagogi. 

DSC01548.jpg
Dawna synagoga, obecnie siedziba biblioteki (fot. Paweł Rydzewski)

Według Krzysztofa D. Majusa, Wielkie Oczy posiadały w przeszłości dwie murowane synagogi. Stara synagoga została rozebrana, natomiast istniejący do dzisiaj budynek drugiej, większej synagogi został wybudowany na miejscu poprzedniej. Spalony w czasie działań wojennych w czerwcu roku 1915 został odbudowany w 1927, głównie dzięki finansowej pomocy Eliahu Gottfrieda, amerykańskiego Żyda, emigranta z Wielkich Oczu, co upamiętnia tablica dziękczynna z czarnego marmuru z napisem w języku hebrajskim, znajdująca się po dziś dzień w synagodze. Zabytkową wartość budowli podnosi fakt, że odbudowa synagogi została zrealizowana na podstawie projektu z roku 1917, sporządzonego przez słynnego polskiego architekta owych czasów, Jana Sasa Zubrzyckiego. Przez dziesiątki lat po zakończeniu II wojny ten dom modlitwy był wykorzystywany przez miejscową spółdzielnię jako magazyn, a w latach 80. XX w. urządzono w synagodze punkt sprzedaży wódki. Doprowadziło to do całkowitego zniszczenia wnętrza świątyni, ale też pozwoliło zachować jej bryłę, dzięki przeprowadzanym co jakiś czas doraźnym remontom. Obecnie obiekt jest wyremontowany, wewnątrz znajduje się biblioteka. 

Wielkie Oczy w pewnym sensie mogą być symbolem przedwojennej, wielonarodowej Rzeczpospolitej, a przynajmniej jej regionów wschodnich. Miasteczko zamieszkiwane było przez Polaków, Ukraińców i Żydów, potrafiących żyć zgodnie, czego symbolem zachowanym do dziś są: kościół, cerkiew i synagoga. Jednak w wyniku II wojny światowej los większości dawnych mieszkańców Wielkich Oczu okazał się tragiczny w wyniku deportacji do Związku Sowieckiego, wywózek na roboty przymusowe do Niemiec, masowych morderstw, bratobójczych walk i wysiedleń. 

Ludność żydowska została w 1942 roku wysiedlona przez Niemców do gett w Krakowcu i Jaworowie i wymordowana – częściowo w komorach gazowych obozu zagłady w Bełżcu, a częściowo rozstrzelana w podmiejskim lasku pod Jaworowem. Od zagłady uratowało się zaledwie kilkanaście osób. Polacy byli zmuszeni opuścić swe domostwa w ostatniej dekadzie lipca 1944, uciekając za San przed atakami ze strony oddziałów UPA, których celem było doprowadzenie do likwidacji jedynego wówczas polskiego ośrodka w tej okolicy. Część powróciła po kilku miesiącach zastając najczęściej spalone zgliszcza.

Będąc w pobliżu, warto odwiedzić stary cmentarz żydowski (GPS 50°01.297’; 23°09.779’), który znajduje się zaledwie ok. 170 m na południowy wschód od kolejnego skrzyżowania, drogi głównej z drogą prowadzącą w kierunku Skolina. Cmentarz, choć stosunkowo stary (XVIII wiek) został w czasie wojny tak zdewastowany, że nie pozostało na nim prawie nic z setek starych i nowszych kamieni nagrobnych. Założony na planie nieregularnego wieloboku, cmentarz mieści się na terenie płaskim, w południowej części miasteczka, przy która przed wojną biegła aż do Krakowca. Dostęp do cmentarza jest łatwy, bezpośrednio z ulicy. Obszar cmentarza wynosi 0,79 ha. W praktyce cmentarz ten nie funkcjonował od końca II wojny światowej jako miejsce pochówku i całkowicie porósł chaszczami. Pozostały na nim tylko resztki kilku rozbitych macew. W roku 1978 na skraju cmentarza postawiono obelisk, w miejscu zbiorowej mogiły rozstrzelanych tu w czasie II wojny światowej kilkudziesięciu Żydów z Wielkich Oczu i okolic. 

Pod koniec roku 2000 dzięki inicjatywie Krzysztofa D. Majusa, potomka wielkoockiego Żyda i poparciu miejscowej ludności oraz instytucji, cmentarz oczyszczono ze śmieci i z zarośli oraz ogrodzono. Całość robót została sfinansowana przez rozsianych po świecie potomków wielkooczan. Przeprowadzono też prace dokumentacyjne mające na ustalenie chronologii nagrobków i nazwisk pochowanych tu osób i fotograficzne udokumentowanie ocalałych macew. 

Wracamy do centrum wsi i podążamy drogą asfaltową w kierunku pobliskich (1 km) Żmijowisk (20.6 km).

Żmijowiska

Wieś pierwotnie znana była pod nazwą „Wola Świdnicka”, „Smovyska”, „Żmiiowisko”. Założona została w pierwszej połowie XV w. na gruntach Świdnicy przez Potworowskich. Podobnie jak sąsiednie Wielkie Oczy, była m.in. w posiadaniu Mohiłów (z rodu hospodarów mołdawsko-wołoskich) oraz Andrzeja Modrzewskiego (Modrzejowskiego), podskarbiego nadwornego koronnego. Od początku XX w. majątek należał do Czernych. Żmijowiska to osada starsza o niemal dwa stulecia od Wielkich Oczu, została jednak szybko podporządkowana gospodarczo i kulturalnie tej ostatniej.

Miejscowość położona jest w dolinie potoku Łuh. W centrum wsi rozgałęział się niegdyś lokalny szlak łączący Wielkie Oczy z Nahaczowem, Niemirowem i Krowicą Samą. Osada zbudowana w typie owalnicy z niewielkim stawem w centrum, wokół którego skoncentrowana większa część zabudowy. W 1921 roku Żmijowiska liczyły 769 mieszkańców. Obecnie jest to niewielka miejscowość przygraniczna na uboczu głównych tras komunikacyjnych.

Po minięciu stawu, skręcamy w wyraźną drogę dochodzącą z prawej (GPS 50°01.570’; 23°11.700’), prowadząca w kierunku południowym, którą podążamy ok. 170 m, aż do rozwidlenia i skręcamy w lewo – w stronę pobliskiego, dawnego zespołu cerkiewnego.

Dawny zespół cerkiewny usytuowany jest na skraju wyniesienia górującego od wschodu nad wsią, opadającego stromo na południe. Liczba i daty budowy wczesnych świątyń nie są znane. Przedostatnia cerkiew wzniesiona była z fundacji gromady wiejskiej. Zbudowana była z drewna na planie trójdzielnym z dzwonnicą nad babińcem. Dachy pobite były gontem. Obecna budowla (GPS 50°01.506’; 23°11.821’) została postawiona w 1770 roku. Gruntownej przebudowy świątyni dokonano w 1881 roku kosztem parafian, z inicjatywy ówczesnego parocha ks. Cyryla Obuszkiewicza.

Podczas starć między wojskami austro-węgierskimi a rosyjskimi, 15 czerwca 1915 roku, zniszczeniu uległy budynki gospodarcze oraz obrabowano plebanię. Cerkiew zapewne nie poniosła w tym czasie większych strat. Przed roku 1927 do prezbiterium dodano niewielką zakrystię. W 1930 dokonano odnowienia świątyni, zapewne łącznie z pobiciem dachów blachą. Po roku 1947 została przejęta przez Państwowy Fundusz Ziemi, od tej pory nieużytkowana, ulegała stopniowej destrukcji. W roku 1959 stan obiektu określono jako zły, zachodziła nawet groźba zawalenia. Na krótko przed tą datą zniszczeniu uległ przedsionek, którego pozostałości niedługo potem rozebrano.

P4171192.jpg
Cerkiew w Żmijowiskach (fot. Paweł Rydzewski)

Pracownicy Biura Dokumentacji Zabytków z Przemyśla stwierdzili w roku 1987 liczne ślady występowania drewnojadów w belkach ścian, ubytki i silną korozję blaszanego pokrycia dachów, zdewastowane wnętrze. Jeszcze w 1964 zaliczono obiekt do czwartej grupy zabytków, a w 1990 na wniosek Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu wpisano go do rejestru dóbr kultury. W tym samym roku zainicjowano i rozpoczęto prace zabezpieczające, które zostały zakończone w roku 1991. Roboty objęły m. in. uzupełnienie i konserwację blachy na dachach, odtworzenie stolarki, podmurowanie fundamentów. Przez ostatnie lata cerkiew była otwarta, niemniej nie zauważono śladów wandalizmu. W 2004 roku wejście zostało ponownie zamknięte.

Obecna cerkiew jest drewniana, konstrukcji zrębowej, trójdzielna z babińcem nie wyodrębnionym w bryle. Nawa jest kwadratowa, babiniec prostokątny, równy szerokością i wysokością nawie, prezbiterium zbliżone do kwadratu, znacznie niższe i węższe, przybudowana krótka, prostokątna zakrystia. Nawa przekryta prostą, czteropolową kopułą. Na ścianach nawy i prezbiterium polichromia o podziałach architektonicznych, z wyobrażeniem nieba w kopule nawy: na niebieskim tle czerwone gwiazdy; ściany zakrystii pomalowane na niebiesko. Na brusie ściany prezbiterium, wycięto datę oraz litery cyrylicą: „1770 P C”. 

Przy każdej z wcześniejszych cerkwi istniała dzwonnica. Ostatnio występującą dzwonnicę wystawiono obok cerkwi w roku 1830. Po 1947 roku została rozebrana.

W pierwszej połowie XVIII w. występowały cztery dzwony, z których w końcu w. jeden był rozbity. W pierwszej tercji XX w. funkcjonowały dwa dzwony, w tym mała sygnaturka i nieco większy dzwon kupiony przez parafian w roku 1923 .

Świątynia otoczona była wieńcem starodrzewia. W 1937 roku na terenie wokół cerkwi i zapewne cmentarza rosło 35 lip, 14 sosen i 2 klony, które są częściowo zachowane. Cmentarz zajmuje spory obszar przy cerkwi, znajdują się tam kamienne nagrobki, pochodzące głównie z warsztatów bruśnieńskich. Przy południowym boku cmentarza istniała drewniana kostnica. W przeszłości niedaleko zespołu cerkiewnego położone były zabudowania plebańskie z drewnianą popówką. Spod cerkwi widać już słupy graniczne: znajdujemy się ok. 500 m w linii prostej od granicy państwowej.

Wracamy do drogi przelotowej w Żmijowiskach i jedziemy dalej, na wschód, by po ok. 200 m skręcić w lewo, na północ (na zakręcie – stary krzyż bruśnieński). Po przejechaniu ok. 1.8 km od ostatniego skrętu – wjeżdżamy do Wólki Żmijowskiej (23.3 km). Na rozwidleniu dróg skręcamy w lewo.

Wólka Żmijowska

Wieś wcześniej występowała pod nazwą utworzoną od osoby założyciela: „Magielowa Wola” („Mohilowa Wola”) lub „Wola Mohiłowska”. Założona została prawdopodobnie w drugiej ćwierci XVII w. na gruntach Żmijowisk, przez Piotra Mohiłę, późniejszego archimandrytę Ławry Pieczerskiej i prawosławnego metropolitę kijowskiego. Od XVII w. była to osada prywatna w składzie klucza wielkoockiego, w posiadaniu kolejno: Mohiłów, Modrzewskich i kolejnych właścicieli, a na początku XX w. w większości własność Czernych. W 1921 roku wieś liczyła 416 mieszkańców.

wolka_zmijowska.jpg
Wólka Żmijowska na mapie katastralnej z 1845 r. (oprac. Paweł Rydzewski)

Wólka Żmijowska to niewielka miejscowość skupiona w dolinie bezimiennego potoku, dopływu Lipowca, przecięta drogą prowadzącą z Wielkich Oczu do Krowicy Samej. Niegdyś o charakterze łańcuchówki, obecnie osada nadgraniczna, o nielicznej zabudowie. W centrum usytuowana jest dawna cerkiew, p.w. Narodzenia NMP (GPS 50°02.469’; 23°12.149’), obecnie opuszczona.

Cerkiew usytuowana jest w centrum niewielkiego placu wyznaczonego niegdyś przez linię ogrodzenia, obecnie przez wieniec starodrzewia. W północno – zachodnim narożu terenu miejsce po dzwonnicy, która stała przy chodniku łączącym cerkiew z mostkiem na potoku.

Pierwsza znana cerkiew w Wólce Żmijowskiej wzniesiona została ok. roku 1758. Założona była zapewne na planie trójdzielnym z kopułą nad nawą. Wznoszenie obecnie istniejącej cerkwi rozpoczęto w roku 1894 i zakończono w 1896. Budowę zainicjował proboszcz ze Żmijowisk, ks. Cyryl Obuszkiewicz, wraz z parafianami. Pracami kierował majster Józef Hrybiński z Wielkich Oczu. W roku 1898 malarz Stefan Fedorowski z Krakowa pokrył malowidłami wnętrze prezbiterium oraz przemalował ikonostas kupiony w Wierzbianach. Cerkiew była odnowiona w roku 1914 oraz w 1927.

Po roku 1945 cerkiew została opuszczona, od tego czasu pozostaje nieużytkowana. W roku 1959 była jeszcze w dobrym stanie, ale podczas lustracji w roku 1987 jest stan okazał się już znacznie gorszy. W 1989 roku drzewo powalone przez burzę zerwało część dachu. Prace remontowo – konserwatorskie podjęte w 1991 roku polegały na uzupełnieniu pokrycia dachów, odtworzeniu i wymianie blachy, naprawie stolarki okiennej i drzwiowej, impregnacji drewna, uporządkowaniu terenu wokół obiektu. W 1990 roku wpisano obiekt do rejestru dóbr kultury .

DSC00223
Cerkiew w Wólce Żmijowskiej (fot. Paweł Rydzewski)

Obecna cerkiew jest drewniana, konstrukcji zrębowej, trójdzielna: prezbiterium, nawa, babiniec zbliżone do kwadratu, z nich nawa szersza i wyższa, prezbiterium niskie. Nawa przekryta czteropolową kopułą zrębową. Wewnątrz prezbiterium polichromia: przedstawienie adoracji Oka Opatrzności przez dwa anioły; w zakrystii polichromia ornamentalna. Dachy pierwotnie kryte pierwotnie gontem, obecnie blachą.

Ostatnio istniejącą dzwonnicę zbudowali cieśle Józef i Daniel Hajdukowie w 1878 roku. W drugiej połowie lat 40 XX w. została rozebrana. W końcu XVIII w. na dzwonnicy były trzy dzwony; okres I wojny przetrwał tylko jeden. Dwa nowe zakupiono w 1924 roku. Obok dzwonnicy istniała kostnica 

W Wólce Żmijowskiej znajdował się stary cmentarz, który po wojnie został przecięty granicą – część pozostała po stronie polskiej, część – po ukraińskiej. Według relacji miejscowej ludności, ciągniki niwelujące teren pod przyszły pas graniczny, wyorywały z ziemi ludzkie szczątki. Obecnie trudno dopatrzyć się nawet śladów dawnego cmentarza.

Mijając cerkiew po lewej, jedziemy dalej piaszczystą drogą, jednak już po ok. 300 m nawierzchnia jest utwardzona. Wyjeżdżając ze wsi, łukiem kierujemy się na północ. Wkrótce po lewej – stary krzyż bruśnieński. Podążamy wąską utwardzoną drogą, praktycznie pozbawioną ruchu pojazdów mechanicznych, prowadzącą przez malowniczą okolicę. Mijamy drogę utwardzoną dochodzącą z lewej (prowadzi przez las, do szosy Lubaczów – Wielkie Oczy, wychodząc przed Wielkimi Oczami). Przecinaliśmy tę drogę jadąc „drogą gazowniczą” w kierunku Wielkich Oczu.

Po przebyciu ok. 1.8 km od starego krzyża bruśnieńskiego, docieramy w okolice kapliczki „przy 5 sosnach” (26.3 km). Ścieżka wiodąca do kapliczki znajduje się z prawej strony, niemal naprzeciw współczesnej murowanej kapliczki, która jest po lewej stronie drogi.

DSC01366.jpg
Kapliczka 5 sosen (fot. Paweł Rydzewski)

Ok. 100 m w głąb lasu na tzw. Płomieniu, rośnie pięć sosen wyrastających z jednego pnia (GPS 50°03.600’; 23°12.764’). Według opowiadań, na tej sośnie w XVIII w. objawiła się Matka Boża dzieciom pasącym bydło. W miejscu objawienia została wybudowana niewielka drewniana kapliczka, w której umieszczono obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, według legendy wyorany przez jednego z rolników. Między rozgałęzieniami sosen wytrysnęło źródełko, którego woda ma zdaniem okolicznej ludności właściwości uzdrawiające. Kaplica ta otoczona była kultem miejscowej ludności. Drzewo, przy którym postawiono kapliczkę jest bardzo okazałe (ok. 4-5 m obwodu) i zaliczone do pomników przyrody. 

W końcu 1944 roku kapliczka została zburzona przez żołnierzy Armii Czerwonej i obraz Matki Bożej zaginął. Przez lata stał tam niewielki krzyż zatknięty między odnogi sosny, później obok niej. Obecna kapliczka pochodzi z 2007 roku, została postawiona w miejsce poprzedniej, która spłonęła w nocy z 9 na 10 listopada 2006 roku. W czasie pożaru poważnie została uszkodzona również sosna. Kapliczkę odbudowano.

Jadąc dalej drogą wiodącą od strony Wólki Żmijowskiej, docieramy do skrzyżowania dróg leśnych. Tu ciekawostka: droga w prawo (asfalt) obecnie kończąca się na granicy państwowej, niegdyś prowadziła do Lipowca (obecnie na Ukrainie), zaś droga leśna z lewej – jest najkrótszą trasą (niemal w linii prostej) prowadzącą przez Krowicę Lasową do Lubaczowa. W oparciu o austriackie mapy wojskowe sprzed 1914 roku, można stwierdzić, iż ranga tej drogi była ważniejsza nie tylko od rangi drogi, którą się obecnie poruszamy, ale również od rangi drogi (obecnie głównej) wiodącej z Wielkich Oczu do Łukawca i Lubaczowa.

Na skrzyżowaniu: najkrótszy dojazd do Krowicy Samej (kolejnego celu), w prawo – nowa asfaltowa droga leśna, która łukiem (dłuższą trasą, ale malowniczą) doprowadzi w pobliże leśniczówki (po wjeździe do wsi – w prawo). Jadąc na wprost dojeżdżamy do pierwszych zabudowań Cetyni, przysiółka Krowicy Samej. Ok. 50 m przed pierwszym gospodarstwem, po lewej – kapliczka p.w. św. Jana Nepomucena, z pierwszej połowy XIX w. (GPS 50°04.470’; 23°12.764’).

Przed nami ok. 4.5 km jazdy przez ciąg wsi i przysiółków, połączonych ze sobą w taki sposób, iż wydają się być jedną dużą wsią. Mijamy zabudowania byłego PGR-u i wjeżdżamy do Krowicy Samej. Wieś obecnie liczy 738 mieszkańców.

Krowica Sama

Pierwotne nazwy wsi to: Crowycza, Cronicza, Krowycza. Tradycja nakazuje wiązać nazwę wsi z okresem najazdów tatarskich i przelaną wówczas krwią niewinnie zabitych mieszkańców, od której miała zabarwić się przepływająca przez osadę. Zagony tatarskie rozsyłane we wrześniu 1629 roku z kosza rozłożonego pod Budomierzem, w bezpośrednim sąsiedztwie Krowicy, spowodowały zniszczenie znacznej części osady oraz prawdopodobnie okolicznych dworów i zameczków szlacheckich. Z nazwą wsi nasuwa się także bardziej prozaiczne skojarzenie. Drugi człon nazwy wykształcił się prawdopodobniej wraz z podziałem osady na kilka niezależnych miejscowości i mógł oznaczać tyle co wieś „właściwa”, „główna” tj. „sama”, w odniesieniu do sąsiednich Krowic – Hołodowskiej i Lasowej. Dzieje tych osad, mimo iż posiadają wspólne korzenie, nieco się różnią. 

Początki osadnictwa na tym terenie sięgają neolitu i okresu wczesnego średniowiecza. Najwcześniejsze wzmianki o osadzie pochodzą z 1503 i 1507 roku. Początkowo była to wieś królewska w składzie starostwa lubaczowskiego, w roku 1554 nadana przez króla Zygmunta Augusta na własność Klemensowi Lityńskiemu. 

Z rąk Lityńskich przeszła w posiadanie Rosnowskich, następnie stanowiła własność Fedorowiczów. W roku 1922 majątek ofiarowano Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie.

W XVI w., obok rolnictwa, mieszkańcy zajmowali się eksploatacją zasobów leśnych: bartnictwem, myślistwem, ciesielstwem; od tego czasu funkcjonowała jedna, a od XIX w. już trzy karczmy i młyn oraz gorzelnia i tartak przy folwarku na Obrawszczyźnie. W 1921 wieś  liczyła 872 mieszkańców.

Początkowo była to wieś dużych rozmiarów, z której ostatecznie w XIX w. wydzieliły się niezależne miejscowości: Krowica Hołodowska, Krowica Lasowa, Krowica Sama, a później Wólka Krowicka. Granica między Krowicą Hołodowską a Samą – wobec ciągłości zabudowy – jest prawie niezauważalna. Przyjmuje się, że interesująca nas wieś, zaczyna się na południe od linii wyznaczonej przez dwór i cerkiew.

Osada położona jest na prawym brzegu potoku Zamiła, lewobrzeżnego dopływu Lubaczówki, wzdłuż lokalnej drogi, która będąc odnogą dawnego szlaku lwowskiego – prowadzącego do Lubaczowa, łączyła wieś z Jaworowem, obecnie z Wielkimi Oczami. Główna część wsi ma układ łańcuchówki, z grupami domów: od wschodu Blusy, a od południa Cetynia, Obrawszczyzna, Wychylówka. W centrum osady usytuowany jest kościół parafialny, p.w. Przemienienia Pańskiego, zbudowany w latach 1932-1933), a nieco dalej na północ pozostałości po dawnej cerkwi, p. w. św. Michała Archanioła Niegdyś w północnej części osady istniał dwór drewniany z XVIII w. W dworze spalonym w 1944 roku, miał znajdować się jeszcze w 1910 roku kilimek z XVII w. – pamiątka po wyprawie wiedeńskiej Jana III Sobieskiego. W południowej części wsi był folwark (obecnie zabudowania po byłym PGR).

Po prawej mijamy stary, drewniany kościół w Krowicy z 1933 roku, p.w. Przemienienia Pańskiego, ufundowany przez Polską Akademię Umiejętności w Krakowie.

Legenda przytoczona przez Michała Huka, autora monografii wsi głosi, że w Krowicy Samej, powyżej dzisiejszego kościoła, przy tzw. Wale Tatarskim, był ongiś zamek. Tatarzy napadli na zamek, ograbili go i spalili. Dowódcą obrony był oficer, który z braku ładunków do rusznicy użył własnej obrączki. Od tego „pocisku” zginął dowódca tatarski a pozbawieni przywództwa Tatarzy zrezygnowali z dalszych ataków. Na pamiątkę tego wydarzenia posadzono pięć dębów. Niestety, żaden z nich nie przetrwał do dziś. 

Dworek szlachecki, początkowo należący do Rosnowskich, ze wspaniałym parkiem i sadzawką, znajdował się na granicy Krowicy Hołodowskiej i Samej. Przed wojną obiekt był własnością Polskiej Akademii Umiejętności. Przyjeżdżali tu profesorowie z Krakowa na polowania. Podczas okupacji dworek zamieniono na szkołę. W 1946 roku został spalony, a na jego miejscu wybudowano szkołę oraz budynek gminny.

Krowica Sama.jpg
Zespół dworsko – folwarczny w Krowicy Samej na mapie katastralnej z 1854 r. (oprac. Paweł Rydzewski)

Drewniana kapliczka p.w. św. Jana Nepomucena, z pierwszej ćwierci XX w. (GPS 50°06.154’; 23°13.808’) znajduje się przy wjeździe do parku byłego dworu Rosnowskich, wspomnianego wyżej. Według informacji uzyskanych od mieszkańców wsi, obecna figura św. Jana Nepomucena jest kopią, zaś oryginał znajduje się w kościele. Figura ta (oryginalna) znajdowała się kiedyś w cerkwi. Droga prowadząca do miejsca, w którym znajdował się dawny zespół cerkiewny dochodzi z lewej niemal na wprost kapliczki. 

Dawny zespół cerkiewny usytuowany był na przysiółku „Popowszczyzna”, w północnej części wsi, przy granicy z Krowicą Hołodowską, po południowej stronie drogi prowadzącej do Krowicy Lasowej (GPS 50°06.116’; 23°13.658’). Jadąc od strony Cetyni, na dużym skrzyżowaniu w centrum wsi musimy skręcić w lewo w pobliżu drewnianej kapliczki (po prawej) i przebyć ok. 170 m. Zespół cerkiewny zajmował sztucznie nadsypane wzniesienie, stromo opadające w dolinę potoku Zamiła. Od zachodu łączył się z nieco wyższym pagórkiem, na którym znajdowały się niegdyś zabudowania plebańskie i prawdopodobnie miejsce lokalizacji pierwotnej cerkwi. Informacje o położeniu pierwszej cerkwi zawdzięczamy Karolowi Notzowi, który na początku XX w. odnotował istnienie w tym miejscu pamiątkowego krzyża. Z kolei obok nowej świątyni, po jej „prawej stronie” zniwelowano XIX w. kopiec, odnajdując wiele glinianych naczyń. 

Świątynia p. w. św. Michała Archanioła istniała zapewne od połowy XVI w. lecz w ciągu XVII w. uległa zniszczeniu. W XVIII w. istniała już druga świątynia, która została zniszczona w 1817 roku wskutek pożaru wywołanego uderzeniem pioruna. Kolejna cerkiew – wzniesiona wkrótce potem – jeszcze w 1825 była nieskończona. W nocy z 29 na 30 czerwca 1841 uległa spaleniu wraz ze wszystkimi zabudowaniami plebańskimi. Obok pogorzeliska przy pomocy Wincentego Rosnowskiego, właściciela wsi, postawiono tymczasową kaplicę, która funkcjonowała przeszło dwadzieścia lat Jednocześnie podjęto starania o wzniesienie nowej cerkwi. Początkowo zabiegi parocha, ks. Michała Strońskiego, nie przynosiły rezultatów; dopiero w połowie lat 60. XIX w., kosztem parafian i kolatorów; rozpoczęto wznoszenie świątyni, którą ukończono w roku 1869 i pobłogosławiono 20 grudnia 1870. Wnętrze pokryto polichromią w 1895 roku. 

Podczas I wojny światowej, pomimo ograbienia plebanii, świątynia nie poniosła strat. W roku 1936 z powodu szczupłości miejsca, za staraniem parocha ks. Aleksandra Kozenki dokonano powiększenia babińca. Prace przeprowadził zespół cieśli pod kierunkiem Dymitra Hładkiego z Krowicy Lasowej. Odnowioną świątynię poświęcił bp przemyski Jozafat Kocyłowski. Po II wojnie cerkiew została przejęta na Skarb Państwa. W roku 1948 zamieniono ją na magazyn zbożowy miejscowego PGR. W drugiej połowie lat 60. obiekt przejęła Gminna Spółdzielnia w Lubaczowie na skład nawozów. 

W 1990 roku z inicjatywy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu zamierzano przeprowadzić gruntowne prace remontowo – konserwatorskie. W tym samym roku wpisano budowlę do rejestru zabytków. Stan opuszczonej i zdewastowanej budowli ulegał jednak stałemu pogorszeniu. 3 października 1994 roku, w wyniku osłabienia konstrukcji nośnej, runęła kopuła nad nawą oraz sklepienie prezbiterium. Na początku 1995 roku oderwała się część deskowania ze stropu nad babińcem, z przedstawieniem św. Michała Archanioła. Wiosną 2001 roku ruiny cerkwi spłonęły wskutek uderzenia pioruna. Według innej wersji – pozostałości cerkwi zostały podpalone.

Forma pierwszej cerkwi nie jest znana. Druga wzniesiona była „stosownie do wymogów obrządku greckiego”, założona zapewne na planie trójdzielnym, zwieńczona co najmniej dwiema kopułami. Zewnątrz budowla pobita była gontem. Ostatnia cerkiew była drewniana, konstrukcji zrębowej. Pierwotnie cerkiew była zbudowana na planie krzyża greckiego z kopułą na przecięciu ramion, później przedłużona do planu krzyża łacińskiego z zachowaniem trójdzielności.

Cerkiew otoczona była wieńcem starodrzewia, złożonego przeważnie z lip i klonów. Niegdyś obok cerkwi znajdował się drewniany krzyż, postawiony w roku 1938 na pamiątkę 950-lecia Chrztu Rusi.

Opuszczamy Krowicę Samą i niemal niezauważalnie przenosimy się do Krowicy Hołodowskiej. Wieś liczy obecnie 510 mieszkańców. Nie tak dawno jeszcze stał we wsi ponad stuletni dom należący do rodziny Borowskich, a potem Brunickich. Dom był częścią majątku, w skład którego wchodził m.in. dwór oraz park. 

Dojeżdżamy do końca długiego odcinka prowadzącego przez tereny zabudowane. Na prostopadłej szosie skręcamy w prawo i podążając główną drogą, po ok. 2.5 km docieramy do rozwidlenia dróg. Tu kierujemy się ku zabudowaniom Budomierza (w lewo) opuszczając szosę prowadzącą do przejścia granicznego. 

budomierz
Dwór w Budomierzu na mapie katastralnej z 1845 r. (oprac. Paweł Rydzewski)

Budowę polsko-ukraińskiego drogowego przejścia granicznego Budomierz – Hruszów zakończono w maju 2013 roku (po stronie polskiej). Po stronie ukraińskiej prace zakończono w listopadzie 2013 roku, zaś otwarcie nastąpiło 2 grudnia 2013 roku. Jest to obiekt charakteryzujący się długą historią… starań. Pierwsze starania samorządy lokalne podjęły już w 1988 roku. Jednak dopiero w 2008 roku został ogłoszony przetarg (rozstrzygnięcie zaś – w kwietniu 2010 roku). Kontrakt o wartości ponad 140 milionów zł, został podpisany z warszawską firmą Erbud. 

W celu ułatwienia dojazdu do przejścia, po stronie polskiej gruntownie zmodernizowano drogę wojewódzką, w ramach wartego prawie 59 milionów zł projektu. Na odcinku Lubaczów – Budomierz przebudowano ponad 11 km drogi, powstała też 7. kilometrowa trasa rowerowa.

Budomierz

Budomierz, który według Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego „leży śród lasów i piasków”, w końcu XIX w. liczył 551 mieszkańców. Obecnie Budomierz zamieszkuje 106 osób. Przed wiekami wieś zapisała się tragicznie w losach okolicy: 1 października 1629 roku Tatarzy rozbili obóz w Budomierzu, gdzie „trzy dni koszem stojąc” rozpuścili szeroko zagony na północ i północny – zachód. Najbardziej ucierpiał sam Budomierz, jak też pobliski Hruszów, będące podówczas własnością Marcina Skurgiewskiego. „Nieprzyjaciel koronny plądrując wpadł na dom mieszkania jego, który okopem i wodą otoczony, ostrogiem i basztami utwierdzony był, poważnie nastąpił i onego wielką potęgą przez dzień cały dobywając, gwałtownie szturmem i ogniem w sam wieczór wziął”. Tatarzy zagarnęli wówczas w niewolę całą ludność okoliczną, która się tam schroniła. Wszelkie dobra ruchome zostały zagrabione, zaś nieruchome – spalone: nieprzyjaciel „majętność zniszczył i podpaliwszy wniwecz obrócił”.

Na końcu wsi, skręcamy w lewo, w utwardzoną lecz zniszczoną drogę prowadzącą w dół, ku łąkom szeroko rozpostartym nad Lubaczówką. Nad rzeką – staw i ruiny starego młyna, który spalił się w 2004 roku. Przekraczamy Lubaczówkę, by po kilkuset metrach przeciąć jej odnogę, tzw. Nową Rzekę (te dwa cieki wodne łączą się 2 km dalej, przy przysiółku Krowicy Hołodowskiej zwanym Mielniki), przejeżdżając po drewnianym mostku, z którego możemy podziwiać rzekę oraz szeroko rozpostarte łąki.Za mostkiem wjeżdżamy w duży kompleks leśny (po lewej – leśniczówka). Przed wojną był to przysiółek Budomierza zwany Załęg, a nieco dalej – folwark. Do tego miejsca (ok. 600 m od wjazdu do lasu) jedziemy starym traktem prowadzącym do Czerniawki, który jednak w tym miejscu skręcał w prawo, na wschód. Dalej poruszamy się nową drogą bardzo dobrej jakości. Po kilku kilometrach – skrzyżowanie dróg (GPS 50°08.069′; 23°16.855′) przy tzw. Czerwonej Figurze (40 km).

Czerwona Figura, to drewniany krzyż, stojący na rozdrożu, którego kolor może uzasadniać taką nazwę. Według innej wersji, krzyż tak nazywany znajdował się nieco dalej na wschód. Niemniej na mapach powojennych, jak również w świadomości współczesnych mieszkańców tych okolic, Czerwona Figura znajduje się właśnie tu. 

Tu na jakiś czas opuszczamy główną trasę, aby dotrzeć do znajdującego się opodal zagubionego w lesie starego cmentarza i miejsca po cerkwi na terenie dawnej wsi Sieniawka.

Jadąc od strony Budomierza i mając Czerwoną Figurę po lewej, zwracamy się w prawo, ku drodze wiodącej na wschód. Kilkaset metrów dalej – nagrobek. Według przekazów, w tym miejscu miał zginąć leśniczy Dygdalewicz. Przyczyny i okoliczności jego śmierci pozostają niejasne. W każdym razie wydarzenie to musiało mieć miejsce już po wybuchu II wojny, gdyż na mapach przedwojennych krzyż ten nie jest zaznaczony (a są zaznaczone wszystkie inne w okolicy).

Po przebyciu ok. 1.2 km od Czerwonej Figury, skręcamy w leśną drogę prowadzącą w prawo (GPS 50°07.923’; 23°17.821’). Po 170 m docieramy do leśnej drogi poprzecznej. Tu skręcamy w lewo i po przebyciu ok. 100 m powinniśmy ujrzeć niewysoki garb biegnący równolegle do drogi i pierwsze nagrobki na cmentarzu ulokowanym na wzniesieniu. Na teren cmentarza wchodzimy przez bramę, przy dalszej, wschodniej części cmentarza (GPS 50°07.791’; 23°17.923’).

Istnieje też alternatywna wersja dotarcia w to samo miejsce. Między leśniczówką i Czerwoną Figurą znajduje się nowa droga odbiegająca w prawo. Podążając nią dotrzemy do rozwidlenia dróg przy tzw. Dębach Sobieskiego. Stąd drogą leśną prowadzącą zaraz za dębami w lewo (w kierunku, z którego przed chwilą przyjechaliśmy) wkrótce dotrzemy do wydmy, na której znajduje się cmentarz w Sieniawce.

Sieniawka

Cmentarz oraz jego otoczenie do niedawna było zupełnie zapomniane. Nawet okoliczni mieszkańcy nie zawsze wiedzieli o jego istnieniu. Dopiero informacja, która pojawiła się w przewodniku Grzegorza Rąkowskiego („Polska egzotyczna”, tom II) zwróciła uwagę osób zainteresowanych regionem, w tym także autora niniejszego przewodnika, na ów zagubiony w przygranicznych lasach i w znacznym stopniu zapomniany wówczas obiekt. W ostatnich latach los cmentarza zwrócił uwagę lokalnej społeczności, zwłaszcza mieszkańców wsi Basznia. Między innymi dzięki zaangażowaniu młodzieży szkolnej z tej wsi cmentarz został oczyszczony i ogrodzony. 

Wąski wał, ciągnący się na długości kilkuset metrów, na którym położony jest cmentarz, jest zapewne pozostałością po okresie zlodowaceń. Wśród kamiennych nagrobków kilka jest autorstwa mało znanego artysty Wasyla Gudza,. Zwraca uwagę nagrobek rodziny Dygdalewiczów: męża zmarłego w 1919 roku (napis w języku ukraińskim) i żony zmarłej w 1935 roku (napis w języku polskim). Po wschodniej stronie wału znajdujemy pozostałości po dawnej cerkwi.

DSC01718.jpg
Krzyż na miejscu cerkwi w Sieniawce (fot. Paweł Rydzewski)

Gdzie właściwie się znajdujemy? Grzegorz Rąkowski nazywa to miejsce Tymosze, od nazwy przysiółka należącego do wsi Sieniawka. Na mapie austriackiej z końca XIX w., znajdujemy napis „Pfarre Sieniawka”, co oznacza, iż jesteśmy przy cerkwi w Sieniawce. 

Nazwę wsi moglibyśmy wywodzić od nazwiska właściciela bądź założyciela – którym powinien być jakiś przedstawiciel rodu Sieniawskich, np. Adam Mikołaj, hetman wielki koronny, piastujący w latach 1710-1726 urząd starosty lubaczowskiego. Jednocześnie zdrobniały charakter nazwy, zakończony na przyrostek „ka”, świadczy o niezbyt odległej (np. początek XVIII w.) dacie jej powstania. Jeżeli jednak założymy, iż osada mogła powstać nieco wcześniej, w okresie gdy Sieniawscy posiadali ograniczony wpływ na losy starostwa lubaczowskiego, znajdującego się niemal przez całą drugą połowę XVII w., aż do początku XVIII w. w rękach Lubomirskich, to musimy szukać innych korzeni naszej nazwy. Być może jest to nazwa topograficzna, wywodząca się od wyrazu „sen”, „sień”, tj. „cień”. „Sieniawka” w tym przypadku, mogła odzwierciedlać charakter niewielkiej wsi, położonej wśród gęstych, ciemnych lasów. Rozważania o genezie nazwy wsi są istotne z punktu widzenia pewnych innych, ważnych spraw – przede wszystkim lokalizacji XVIII – wiecznej huty szkła na tym terenie. Ale o tym nieco dalej.

Początki osadnictwa w dolinie Smolinki sięgają neolitu i wczesnego średniowiecza. Miejscowość została założona prawdopodobnie na przełomie XVII i XVIII w. na gruntach wsi Basznia. Powstała i funkcjonowała wspólnie z osadą przemysłową Huta Kryształowa. W XVIII w. Sieniawka była wsią królewską w starostwie lubaczowskim. Po roku 1778 włączona została do habsburskich dóbr kameralnych. Sprzedana w roku 1818, odtąd pozostawała w składzie dóbr lubaczowskich. W połowie XIX w. należała do Jakuba Bernsteina, następnie od ok. roku 1882 do końca lat 30. XX w. stanowiła własność hr. Gołuchowskich. Wieś została zniszczona w trakcie walk polsko-ukraińskich w latach 1944-1947.

Rozwój osady nastąpił w XVIII w., wówczas gdy w Hucie Kryształowej czynna była manufaktura szkła. Po roku 1783 między Basznią Górną a Sieniawką powstała niemiecka kolonia Reichau (obecnie Podlesie).

Wieś położona była niegdyś w dolinie rzeki Smolinka, na terenie silnie zalesionym, bagnistym z kilkoma wyniesieniami (do 270 m. n.p.m.). Przez osadę przechodziły dwa, równolegle biegnące trakty, łączące Lubaczów z Niemirowem: przez Basznię i Borową Górę. Dawniej była to średniej wielkości osada: część centralna rozłożona w dolinie Smolinki, otoczona przez liczne przysiółki: Capy, Huta Kryształowa, Hryniawskie, Kapłysze, Masiuki, Onyszczaki, Stelmachy, Sucholas, Tymosze, Zdany, Załęg. Obecnie są to niezamieszkałe tereny leśne w granicach wsi Podlesie z niewielką osadą Huta Kryształowa, położoną przy granicy państwowej. Niegdyś istniał w Sieniawce dwór z folwarkiem (obecnie były PGR Huta Kryształowa) i kilka karczem (ok. roku 1880 w różnych częściach i przysiółkach Sieniawki miało istnieć 5 karczem). We wsi urodził się i działał rzeźbiarz ludowy Wasyl Gudz (1863-1936).

Dawny zespół cerkiewny zlokalizowany był niegdyś na przysiółku przy południowej granicy wsi, z dala od jej centrum, nieco na południe od dawnego szlaku niemirowskiego, który obecnie przycięty przez granicę państwową. Ostatnio istniejąca cerkiew, p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego, była orientowana, usytuowana na miejscu poprzedniej, starszej cerkwi, w najwyższym punkcie wyniesienia, dominującego nad otoczeniem. Pozostałości dzwonnicy zlokalizowane są na zachód od miejsca po cerkwi, na jej osi.

Pierwsza cerkiew wzniesiona została zapewne na początku XVIII w. W roku 1849 na skutek pożaru cerkiew uległa całkowitemu zniszczeniu. Pozostała jedynie wolnostojąca dzwonnica, do której w 1850 dobudowano niewielką kaplicę. Prowizoryczna świątynia istniała do roku 1877, kiedy to z inicjatywy parocha, ks. Jana Kozaka, kosztem parafian, wzniesiono nowy zespół cerkiewny. W 1922 roku z powodu małych rozmiarów i „nieproporcjonalnej” sylwetki dokonano podwyższenia kopuły nad nawą. W tym czasie pobito ją również blachą. Prace przeprowadzono ze składek parafian, aczkolwiek roboty były wstrzymywane przez część mieszkańców, którzy na czele z miejscowym nauczycielem sprzeciwili się pobraniu drzewa z lasu gromadzkiego. Ostatecznie wykorzystano dęby rosnące na cmentarzu. W drugiej połowie lat 40. uległa rozbiórce, a uzyskany materiał użyto częściowo do celów budowlanych, prawdopodobnie z części materiału po cerkwi postawiono kilka budynków gospodarczych w Hucie Kryształowej.

Ostatnio istniejąca cerkiew wzniesiona była w konstrukcji zrębowej, osadzona na kamiennej podmurówce, której fragmenty są dziś jedynymi pozostałościami po świątyni. Założona była na planie trójdzielnym: nawa kwadratowa, prezbiterium duże, kwadratowe, przy nim wybudowana była niewielka zakrystia, babiniec mniejszy, prostokątny. Ściany wewnątrz były polichromowane. Nawa przekryta była ośmioboczną kopułą, pozostałe główne pomieszczenia posiadały dachy. Kopułę i dachy pokrywała blacha.

Pierwotna dzwonnica znajdowała się nad babińcem. Na początku XIX w. zaobserwowano, że ruch dzwonów powoduje nadmierne rozchwianie i rozluźnienie konstrukcji wieży i cerkwi, dlatego też w roku 1826, z funduszy parafian, zakupiono materiał i postawiono wolnostojącą dzwonnicę. W 1850 po spaleniu cerkwi dobudowano do niej niewielką kaplicę. Obiekt ten spłonął w końcu XIX w. Zapewne wkrótce potem naprzeciw wejścia do cerkwi wzniesiono nową budowlę, która istniała do drugiej połowy lat 40 XX w.

Teren wokół cerkwi obsadzony był drzewami, z których obecnie zachowanych jest kilka dębów i buków, rosnących na północnym stoku wału. Na południe od zespołu cerkiewnego, u podnóża wału znajdowały się niegdyś zabudowania plebańskie.

Wycieczka boczna do kopców granicznych (6.4 km)

Po obejrzeniu starego cmentarza i cerkwiska wyjeżdżamy na drogę utwardzoną i skręcamy w prawo. Mijamy po prawej Dęby Sobieskiego (kiedyś były trzy). Wkrótce – ostry skręt w lewo. Jadąc w tym kierunku dotrzemy do Huty Kryształowej. Ostatni odcinek przebiega piękną aleją lipową. My jednak ignorujemy drogę asfaltową i jedziemy dalej, w dotychczasowym kierunku jeszcze ok. 400 m, po czym skręcamy (GPS 50° 07.201’; 23°19.198’) w lewo, w drogę leśną (nie skręcając, po ok. 250 dojechalibyśmy do granicy państwowej). Drogą leśną jedziemy ok. 750 m. Na skrzyżowaniu dróg leśnych (GPS 50° 07.383’; 23°19.638’) znajdujemy 3 niskie kopce.

DSC00711.jpg
Kopiec graniczny (fot. Paweł Rydzewski)

W tym miejscu zbiegały się przed II wojną granice 3 powiatów: lubaczowskiego, jarosławskiego i rawskiego. Stąd ok. 60 m w prawo – słupy graniczne. Do kopców można dojechać także nową drogą asfaltową, krótko scharakteryzowaną wyżej. W tym celu, po dojechaniu do końca asfaltu należy skręcić w leśną drogę w prawo i przejechać ok. 120 m. Wracamy (do okolic cmentarza w Sieniawce i dalej do Czerwonej Figury) tą samą drogą, którą przybyliśmy.

Po obejrzeniu cmentarza i pozostałości cerkwi, wracamy do drogi utwardzonej, a następnie do skrzyżowania dróg przy Czerwonej Figurze. Przed nami perspektywa kolejnej wycieczki bocznej. 

Wycieczka boczna do dawnej wsi Stelmachy (3.5 km)

Za Czerwoną Figurą wprowadza do lasu droga leśna, którą podążamy w kierunku północno – zachodnim. Poruszamy się po urozmaiconym terenie, będącym jakby miniaturą krajobrazów roztoczańskich. Już po 500 m, po lewej – wyraźne wzniesienie porosłe buczyną. Po kolejnych 600 m droga wprowadza w niewielki, malowniczy wąwóz, którym podążamy aż do skrzyżowania dróg leśnych (GPS 50° 08.480’; 23°15.961’). Droga odbiegająca w prawo, po kilkudziesięciu metrach doprowadza do niewielkiego rozlewiska, wśród starych wierzb. Atmosfera tego miejsca jest specyficzna, szczególnie na wiosnę, pełna dziwnej nostalgii. Być może dlatego, iż jesteśmy już na terenie dawnego przysiółka Stelmachy, części Sieniawki. 

Jednak nasz cel jeszcze nie został w pełni osiągnięty, dlatego też na wspomnianym przed chwilą skrzyżowaniu dróg leśnych podążamy dalej, w tym samym kierunku, jaki obraliśmy jadąc od Czerwonej Figury. Po ok. 200 m docieramy do skraju pól ignorując drogę, która dobiegała w prawej. Ok. 100 m przed nami – stary krzyż przydrożny w Stelmachach (GPS 50°08.576’; 23°15.766’). Krzyż ten nie jest zaznaczony na żadnej współczesnej mapie turystycznej lub topograficznej. W pobliskim lesie, na południe od krzyża – malowniczy wąwóz, w którym znajdują się źródła niewielkiego potoku, dopływu Lubaczówki. W wąwozie – rzecz niezwykła: niewielka, okrągła wysepka, otoczona zewsząd rozlewiskami potoku. Lecz to jeszcze nie koniec atrakcji: na terenie dawnej wsi Stelmachy oraz w jej okolicach można natknąć się na rzadką roślinę: Lulecznicę kraińską, gatunek chroniony, roślina trująca.

Powracamy do skrzyżowania przy Czerwonej Figurze i skręcamy ostro w prawo, w wąską drogę asfaltową, prowadzącą na zachód, w kierunku Borowej Góry. Jedziemy dawnym szlakiem, łączącym Lubaczów z Niemirowem. Przed nami niemal 5 km trasy prowadzącej przez urozmaicone tereny leśne, przy niemal zupełnym braku ruchu pojazdów mechanicznych (z wyjątkiem pojazdów leśników). Po przejechaniu ok. 2.8 km – po lewej krzyż przydrożny (GPS 50°08.332’; 23°14.694’). Niemal przy wjeździe do Borowej Góry – murowana kapliczka przy drodze z początków XX w.

Borowa Góra to obecnie niewielka wieś, licząca 239 mieszkańców, malowniczo położona w sąsiedztwie kompleksu leśnego, na południowy – wschód od Lubaczowa. Przed II wojną, Borowa Góra liczyła 890 mieszkańców. W obrębie wsi lub na jej obrzeżach znajdowały się cztery niewielkie stawy, z których pozostały tylko dwa – jeden w środku wsi, drugi w lesie, na jej wschodnich rubieżach. Przy wyjeździe ze wsi – krzyż przydrożny po lewej stronie drogi.

Zbliżamy się do wsi Karolówka (52 km), dawniej Burgau (osada niemiecka, powstała w ramach tzw. kolonizacji józefińskiej). Po lewej rozciąga się sosnowy las, leżący na terenie części wsi Młodów, zwanej Młodów – Zakącie.

W lesie tym znajdowała się grupa kopców, które w 1921 roku odkrył miejscowy nauczyciel, pasjonat historii i kolekcjoner. Jak się później okazało, natrafił na pozostałości kurhanu. 

Opis tego odkrycia i jego charakterystykę podała Agata Pilch. Autorka informuje, że w maju 1996 roku, mieszkaniec Młodowa, przyniósł do Muzeum w Lubaczowie zabytki, które znalazł podczas wydobywania piasku w tym samym lesie, na skraju wsi. Były to naczynia gliniane, kamienny topór oraz narzędzia krzemienne – prawdopodobnie wyposażenie grobowe z kurhanu, którego nasyp nie był już widoczny na powierzchni. 

Miejsce odkrycia zabytków znajduje się w odległości około 400 m w kierunku południowo – wschodnim od stanowiska badanego przed wojną, również w lasku sosnowym, obecnie bardzo zniszczonym chaotycznym wybieraniem piasku a dodatkowo służącym okolicznej ludności jako wysypisko śmieci. Kurhan usytuowany jest w pobliżu brzegu lasu, niedaleko krawędzi terasy nadzalewowej wznoszącej się łagodnie około 5 m ponad szeroką doliną, obecnie pokrytą zmeliorowanymi łąkami. 

Agata Pilch uważa, że znaleziska z Młodowa – Zakącia nie należą jednak do kultury ceramiki sznurowej, znanej z tego terenu. Są jej zdaniem bez wątpienia związane z kulturą środkowodnieprzańską, pokrewną w znacznym stopniu tej pierwszej, ale nie występującej raczej na obszarze Polski. O przynależności kulturowej znalezisk świadczą przede wszystkim naczynia, które noszą na sobie niemal wszystkie charakterystyczne cechy swojej kultury. Wszystkie mają kształt klepsydrowatego pucharu z wyraźnym przewężeniem w połowie wysokości i lekko wypukłym dnem stanowiącym wycinek kuli. Puchary tego typu są na ogół pokryte niemal na całej powierzchni bogatym, zróżnicowanym ornamentem wykonanym techniką rycia, nacinania, nakłuwania a także odciskania sznurkiem. Oryginalnym elementem zdobniczym są krzyżujące się linie ryte tworzące motyw rombów.

Umieszczenie pochówku w pewnej odległości (około 8 m) od jamy centralnej, wskazuje na to, że był on złożony na obrzeżu kurhanu, co również jest typowe dla omawianej kultury, szczególnie w odniesieniu do grobów kobiecych i dziecięcych. Niewielkie rozmiary jamy grobowej przemawiają za tym, że odkryty pochówek należał do dziecka. 

Zdaniem Agaty Pilch, wyniki badań potwierdzają istnienie kurhanu na tym stanowisku. Nasyp został zapewne usypany nad grobem osoby dorosłej, cieszącej się poważaniem, świadczy o tym jego bogate wyposażenie. Także współwystępowanie kilku pochówków pod jednym nasypem było praktykowane w tym kręgu kulturowym. Odkrycie stanowiska kultury środkowodnieprzańskiej w Młodowie – Zakąciu stanowi niemałą sensację, gdyż jest ono oddalone o około 400 km na zachód od granicy zwartego zasięgu tej kultury. Przy tym zabytki te stanowią jedyny, jak dotąd, zespół o tak czystych cechach kultury środkowodnieprzańskiej, położony w głębi terytorium zajętego przez ludność kultury ceramiki sznurowej. Interesujące nas grupy ludności prowadziły ruchliwy tryb życia, co było wymuszone ciągłym poszukiwaniem nowych pastwisk. Taka pasterska forma gospodarki była rozpowszechniona w III tysiącleciu p.n.e., sprzyjała ona wędrówkom a przy tym szerzeniu się nowych cech dających niekiedy początek większym przemianom kulturowym. W przypadku omawianego stanowiska możemy zapewne mówić o jednorazowym przemieszczeniu się grupy pasterzy znad środkowego Dniepru na tereny zajmowane przez inną, lecz jednak pokrewną kulturę. 

Na terenie Karolówki, tuż przy drodze – drewniana kapliczka, pochodząca z początku XX w.. W tym miejscu – ostry zakręt w lewo. Wjeżdżamy do wsi Młodów. 

DSC01348_HDR.jpeg
Kapliczka w Młodowie (fot. Paweł Rydzewski)

Na początku XX w., do Młodowa – poza wspomnianym już przysiółkiem Burgau, należały także Antoniki, Mokrzyca i Pilipy. W 1921 roku wieś liczyła 1246 mieszkańców. Obecnie jest to mniej liczna, ale wciąż stosunkowo duża wieś, z 877 mieszkańcami. 

Przejeżdżamy przez początek wsi, skręcając w prawo na rozwidleniu dróg ok. 100 m za wspomnianą, drewnianą kapliczką. Docierając do drogi głównej, prowadzącej z Werchraty i Horyńca do Lubaczowa i skręcamy w lewo. Wkrótce wjeżdżamy do Lubaczowa (54.5 km).

Lubaczów

Jedziemy długą ul. Kościuszki, na której końcu – po lewej widoczny jest mur cmentarza katolickiego i zaraz za nim cmentarza żydowskiego. Wejście na teren cmentarzy – przez bramę. 

W końcu lat 90. XX w. badaniem cmentarza żydowskiego zajęli się Paweł Sygowski i Andrzej Trzciński. Poniżej przytaczam najważniejsze ustalenia tych autorów.

Lubaczowski cmentarz żydowski założono prawdopodobnie w pierwszej ćwierci XVIII w.. Kirkut ulokowano poza obwałowaniem miejskim. W roku 1930 otoczony został murem z przestrzenną, zadaszoną bramą pośrodku boku północnego. Na jej obramieniu umieszczono trzy tablice (w jęz. polskim, hebrajskim i jidysz) upamiętniające fundatora ogrodzenia Josefa Hirsza Reinfelda, mieszkańca Stanów Zjednoczonych, urodzonego w Lubaczowie. Macewy w okresie międzywojennym w Lubaczowie prawdopodobnie wykonywało dwóch kamieniarzy żydowskich. W czasie II wojny światowej kirkut był miejscem egzekucji Żydów. Masowe egzekucje przeprowadzono tu w początkach stycznia 1943 roku, w obniżeniu w południowej części cmentarza. Według różnych informacji rozstrzelano tu od 450 do 2000 Żydów. Ze względu na silny mróz i związane z tym trudności w kopaniu grobów, zabitych Żydów przewożono do rowów przeciwczołgowych koło Dachnowa. Według relacji niektórych mieszkańców Lubaczowa, część rozstrzelanych została pogrzebana na kirkucie, na terenie zajętym później na cmentarz komunalny. W okresie II wojny cmentarz żydowski w Lubaczowie nie uległ większym zniszczeniom. 

DSC02052.jpg
Lubaczowski cmentarz żydowski (fot. Paweł Rydzewski)

Zdaniem Sygowskiego i Trzcińskiego, kontrowersyjną decyzją było oddanie części cmentarza żydowskiego w Lubaczowie dla potrzeb cmentarza komunalnego. W 1975 roku władze miasta wszczęły starania o przejęcie 0,436 ha powierzchni kirkutu. Planowano również przeniesienie na pozostałą część cmentarza żydowskiego najciekawszych nagrobków z cmentarza chrześcijańskiego, w celu utworzenia skansenu kamieniarki nagrobnej. Pomysł nie został zrealizowany, ale ponad połowa terenu kirkutu, od strony południowo-wschodniej, została przejęta na cmentarz komunalny w pierwszej połowie lat 80. Po rozszerzeniu cmentarza komunalnego rozebrano mur biegnący wzdłuż wschodniego boku kirkutu i równolegle do tej linii wykonano aleję prowadzącą od ul. T. Kościuszki do wybudowanej właśnie kaplicy cmentarnej. Według informatorów aleja ta biegnie na terenie, na którym były groby. Dyskusja prasowa na temat cmentarza żydowskiego, która wynikła po przejęciu jego części na cmentarz komunalny, spowodowała zainteresowanie się kirkutem przez środowiska żydowskie za granicą. Konsekwencją tego był remont ogrodzenia i uporządkowanie zieleni. Prace te sfinansowała pochodząca z Lubaczowa, a mieszkająca w Nowym Jorku, rodzina Herzbergów o czym informuje kolejna tablica wmurowana w bramę cmentarza. 

Kirkut położony jest na terenie lekko opadającym w kierunku południowym. Przed pomniejszeniem miał kształt zbliżony do kwadratu o pow. 0,71 ha, obecnie ma kształt nieregularnego wieloboku o pow. około 0,3 ha. Kirkut północnym bokiem przylega do ul. Kościuszki, od zachodu graniczy z budynkami liceum ogólnokształcącego, od wschodu z cmentarzem chrześcijańskim. Od południa znajduje się dawna część kirkutu przejęta na cmentarz komunalny. Od zachodu i północy kirkut ogrodzony jest otynkowanym murem, w którego północnym boku, w połowie długości, znajduje się brama. Pozostałe boki ogrodzone są siatką drucianą

Macewy stoją w regularnych rzędach przebiegających na osi północ-południe, inskrypcjami zwrócone na zachód. Rzędów jest około 40 a odległość między nimi wynosi średnio 2 m. Istniejący układ nagrobków wskazuje na to, że najstarsze pochówki lokowano w centralnej części cmentarza a następne sukcesywnie wokół poprzednich. Rzędy nagrobków są znacznie przetrzebione, zwłaszcza od strony południowej i wschodniej; najlepiej zachowane są wzdłuż boku zachodniego, tj. w najmłodszej części kirkutu. Stosunkowo niewiele jest stel powalonych i połamanych. Macewy wykonane z wapienia roztoczańskiego są w dobrym stanie, natomiast z piaskowca o spoiwie ilastym są w stanie złym i bardzo złym. Najstarsze macewy pochodzą z lat 1728 – 1736.

Końcowa część naszej trasy przebiega ul. Kościuszki (tą samą, którą przyjechaliśmy z Młodowa) do najbliższego skrzyżowania, a następnie, po skręcie w prawo – ulicą Mickiewicza do stacji PKP, skąd wycieczkę rozpoczęliśmy (60 km). 

Literatura wykorzystana: Maciej Dalecki, Przywilej lokacyjny miasta Lubaczowa z 1376 roku, Przemyśl 1991 – dzieje Lubaczowa ● Maurycy Horn, Skutki ekonomiczne najazdów tatarskich z lat 1605 – 1633 na Ruś Czerwoną, Wrocław – Warszawa – Kraków 1964 – najazdy tatarskie, dzieje Budomierza ● Michał Huk, Krowica dawniej i dziś, Wrocław 1990 – Krowica i kapliczka przy 5 sosnach ● Marian Kopf, Lubaczowski zamek, Rocznik Ziemi Lubaczowskiej, t. II, 1971 – zamek w Lubaczowie ● Wojciech Kozak, Konserwacja ikonostasu z cerkwi p.w. św. Mikołaja w Lubaczowie, Rzeszowska Teka Konserwatorska, t. 1, Rzeszów 1999 – ikonostas z cerkwi w Lubaczowie ● Barbara Kubrak, Muzeum Kresów w Lubaczowie, Historia – zbiory – ekspozycje, Lubaczów 2008 (niepubl.) – Muzeum Kresów w Lubaczowie ● Krzysztof Dawid Majus, Wielkie Oczy, Tel Awiw 2002 – Wielkie Oczy, dzieje i zabytki ● Janusz Mazur, Cerkwie drewniane w okolicach Lubaczowa, Lubaczów – Lublin 1997 (niepubl.) – dzieje miejscowości i cerkwi ● Agata Pilch, Odkrycie stanowiska kultury środkowodnieprzańskiej w Młodowie, gm. Lubaczów, Rocznik Lubaczowski, t. VII, 1997 – odkrycia archeologiczne w Młodowie ● Michał Proksa, Zamek starościński w Lubaczowie w świetle źródeł historycznych i badań archeologicznych, Materiały i Sprawozdania Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego za lata 1985 – 1990, Rzeszów – Krosno – Tarnobrzeg 1992 – zamek w Lubaczowie ● Aleksander Swieżawski, Ziemia bełska. Zarys dziejów politycznych do roku 1462, Częstochowa 1990 – dzieje ziemi lubaczowskiej ● Paweł Sygowski, Andrzej Trzciński, Żydzi lubaczowscy i ich cmentarz, Rocznik Lubaczowski, t. VIII, 1998 – kirkut w Lubaczowie ● Franciszek Szajer, Sanktuarium Cudownego Obrazu MB Pocieszycielki w Wielkich Oczach, Wielkie Oczy – Oslo 2001 – sanktuarium w Wielkich Oczach ● Andrzej Trzciński, Cmentarz żydowski w Wielkich Oczach, Lublin 2002 – kirkut w Wielkich Oczach ● Krzysztof Wolski, Lubaczów i okolice na przełomie XVIII i XIX w., Rocznik Lubaczowski, t. I, 1967 – dzieje Lubaczowa ● Eugeniusz Wójcik, Ludwik Tabaczek, Historia odkrycia i zagospodarowania złóż gazu ziemnego powiatu lubaczowskiego, Rocznik Lubaczowski, t. I, 1967 – gaz ziemny w okolicach Lubaczowa

wielkoocka.png
Trasa wielkoocka (oprac. Paweł Rydzewski)

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu (autora niniejszej strony internetowej) jest działaniem nielegalnym.