Mariusz Lewko

Werchrata na szlaku z Rawy do Narola

Gazeta Horyniecka nr 46 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

Na terenie gminy Horyniec Zdrój jest wiele miejsc, które zainteresują każdego turystę. Jednym z najbardziej niezwykłych jest malowniczo położona w dolinie Raty wieś Werchrata. Przed II wojną światową niezwykle rozgałęziona i posiadająca liczne przysiółki, dziś jest typową ulicówką, skupioną wzdłuż drogi z Hrebennego do Narola. Jadąc nią, można w zasadzie obejrzeć wszystkie najciekawsze miejsca tej roztoczańskiej miejscowości. Zdecydowanie najbardziej rozpoznawalnym obiektem Werchraty jest majestatyczna cerkiew pw. św. Jerzego wybudowana w 1910 roku według projektu znanego ukraińskiego architekta i działacza społecznego Wasyla Nahirnego. Obecnie jest to kościół parafialny pw. Józefa Robotnika.

dsc01968
Kościół w Werchracie – dawna cerkiew (fot. Paweł Rydzewski)

Cerkiew poświęcił pochodzący z pobliskiego Dziewięcierza biskup Konstanty Czechowicz. W czasie budowy świątyni pojawił się spór dotyczący losu poprzedniej cerkwi drewnianej. W 1905 roku członek grona C. K. Konserwatorów we Lwowie dr Konstanty Czołowski informował, że z Werchraty przyszła wiadomość od właściciela dóbr – malarza Emanuela Homolasca, o chęci rozebrania przez komitet parafialny tego niezwykle cennego obiektu. Na spotkaniu konserwatorskim ustalono o przekazaniu do starostwa w Rawie Ruskiej prośby o powstrzymanie się od wszelkich działań do czasu przybycia konserwatora, który podejmie ostateczną decyzję. Wizyta musiała wypaść pomyślnie dla mieszkańców, ponieważ cerkiew została wkrótce rozebrana, a znajdujący się w niej ikonostas sprzedany do Płazowa. Materiały źródłowe wspominają po raz pierwszy o parochu (proboszczu) w Werchracie już w 1472 roku. Zgodnie z badaniami prof. Andrzeja Gila nowa cerkiew w Werchracie została postawiona w roku 1540. Niestety nie wiadomo jak wyglądała. W spisie parochów protopopi (dekanatu) potylickiej z roku 1620 odnotowani są dwaj księża Matfiej dwużeniec i Siemion dwużeniec – obydwaj jak widać powtórnie żonaci. Kolejnego proboszcza odnajdujemy w rejestrze pogłównego województwa bełskiego z roku 1674. Na początku XVIII wieku było w Werchracie aż siedmiu księży, w 1739 roku pięciu. Cerkiew, którą rozebrano na początku XX wieku, powstała prawdopodobnie w 1632 roku i była wielokrotnie odnawiana i rozbudowywana. Obok cerkwi znajduje się ciekawy nagrobek ostatniego greckokatolickiego proboszcza Werchraty, Polaka z pochodzenia – Eugeniusza Chomińskiego. Duchowny, który zmarł w 1939 roku, był ponoć bardzo szanowany przez parafian. Jego żona Józefa z domu Drohomirecka została przez Sowietów deportowana na Syberię. Zmarła w czasie drogi na zesłanie. Najmłodszy syn Józef (1906 – 1994) był znanym muzykologiem, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego.

Naprzeciw cerkwi znajduje się cmentarz wojenny z czasów I wojny światowej, na którym pochowani są żołnierze austriaccy i rosyjscy polegli w czasie kampanii 1915 roku.

DSC01966.jpg
Cmentarz z I wojny światowej w Werchracie (fot. Paweł Rydzewski)

Nie jest to jedyny cmentarz w miejscowości. Około pół kilometra od cerkwi w stronę Prusia jest jeszcze jeden taki obiekt, którego ozdobą są stare nagrobki i krzyże bruśnieńskie pochodzące z XIX i początków XX wieku. W okolicy znajdują się także źródła rzeki Raty, tajemnicze diabelskie kamienie i ruiny monasteru bazyliańskiego na wzgórzu Monastyr.

Historia tej ostatniej budowli zgodnie z tradycją sięga XIV wieku. Źródła pisane wskazują jednak, że został on założony pod koniec XVII wieku z inicjatywy o. Jowa Jamnickiego. Na przestrzeni XVIII wieku kolejni wojewodowie bełscy uposażyli zakonników w grunty i przywileje. Na wzgórzu oprócz klasztoru, znajdowały się także trzy cerkwie i zabudowania gospodarcze. Szczególnym kultem cieszyła się ikona „Matki Bożej Werchrackiej”, do której pielgrzymowali licznie wierni. W 1806 roku zakonnicy zostali przeniesieni do Krechowa. Cztery lata później przeniesiono tam także cudowny obraz. W 1891 w obrębie wzgórza jedną ze swoich pustelni postanowił wybudować św. Brat Albert – Adam Chmielowski. Będąc wieloletnim przyjacielem właściciela Werchraty hrabiego Ludwika Dębickiego, poprosił go o grunt i pomoc w zorganizowaniu pustelni. Piszę o tym Cecylia Bzowska (córka Ludwika) na łamach „Przeglądu Katolickiego” z 1928 roku: Pierwszy raz widziałam Brata Alberta, będąc jeszcze dzieckiem, następnie przez szereg lat był częstym gościem w domu moich rodziców…Werchrata – dobra moich rodziców – była jak się to mówi za światem; odległa o trzy mile od miasteczka, nie posiadała żadnej bitej drogi. Lasy jej ciągnęły się długimi smugami wśród piasków, torfowisk i pastwisk, lub wspinały się na okalające ją wzgórza. W oddali tu i ówdzie czerniały przytulone do pasemek czerwonej hreczki strzechy niskich kurnych chat, srebrzyły się mizerne skrawki żyta, zieleniały ziemniaczyska…Siedząc na prostym wozie Brat Albert i mój ojciec skierowali się ku tym wzgórzom. Dotarli do stóp stromego wzniesienia zwanego Monasterek. Na szczycie Monasterku czerniała stara drewniana cerkiewka. Nie było obok niej probostwa ani żadnych bliskich osiedli. Do cerkwi dojeżdżał proboszcz z Werchraty w niektóre tylko święta i w lecie w niektóre niedziele… Zostało więc postanowione, że bracia obejmą polanki leśne i łany na stokach wzgórza w posiadanie tytułem dzierżawy. Chata i szopa stojąca niedaleko cerkiewki dotąd służące dla pasterzy i bydła pasącego się na tych leśnych polanach miały być dachem dla braci.

DSC02913.jpg
Ruiny na wzgórzu Monastyr (fot. Paweł Rydzewski)

Wspomnienia autorki przynoszą jeszcze wiele ciekawych informacji dotyczących gospodarstwa braci i posługi, jaką pełnili wśród okolicznych wsi. Warto przytoczyć jeszcze opis mszy, jaką co trzy tygodnie odprawiał werchracki proboszcz w monastyrskiej cerkwi. Ruszyliśmy początkowo, szeroką piaszczystą drogą, urwała się ona jednak wkrótce i zboczyliśmy na rozległe pastwiska. Następnie zapuszczaliśmy się w las o setkach kolei, wyżłobionych w piasku lub torfie. W zielonych zagajnikach lub wśród słońcem wyzłacanych, wyniosłych pni sosen snuły się białe wstęgi idących ludzi na odprawę (nabożeństwo po rusku). Cała ludność tam wówczas nosiła długie, luźne płótniaki, olśniewającej białości tak mężczyźni, jak i kobiety. Barwne krajki, którymi przewiązywały je kobiety, jaskrawy rąbek spódnic i zapasek i kolorowe czółka pod białymi chustami ożywiały jednolitą biel stroju…Widniała na wzgórku czarniawa, wrosła w ziemię cerkiewka z podcieniami, okalającymi jej krągłe kształty. Z wnętrza starej świątyni dobywał się modlitewny głos, a biały wieniec pobożnych cisnął się w pobliżu. Nawet teraz, po tylu latach od tamtych wydarzeń, to miejsce ma w sobie jakąś magię.

Kiedy zatem powstała Werchrata? Pierwsza wzmianka źródłowa na temat wsi pochodzi z 1444 roku. Prawdopodobnie w XV wieku miejscowość zostaje włączona w skład dóbr będących uposażeniem wojewodów bełskich. W 1472 roku wspólnie z Teniatyskami i Jurowem zajmowała 6 łanów (około 100 hektarów). W 1507 roku pojawiła się pierwsza informacja o zamieszkującej miejscowość ludności wołoskiej. W czasie poboru Wołosi z Werchraty opłacili podatek od 80 owiec. Wieś nie pojawiła się w lustracji (opisie województwa bełskiego) z 1565 roku. W rejestrze poborowym z 1578 roku odnotowano w Werchracie 4 łany, 3 kmieci na dworzyszczach i 3 zagrodników oraz 1 popa. Z roku 1582 pochodzi informacji o kniaziu (sołtysie) werchrackim Dymitrze. W kolejnej lustracji z 1662 roku Werchrata występuje obok Teniatysk i Jurowa jako własność wojewody Dymitra Wiśniowieckiego. We wsi nie było dworu, a zamieszkiwało ją 20 poddanych na dworzyszczach, 10 zagrodników i 15 komorników. Wybrańcami (wolnymi chłopami niepłacącymi podatków) byli Paweł Fedorow, Jacko i Paweł Iwan, Jacko Stachnik, Waśko Kunka i Jacko Chwedor. Powoływali się oni na przywileje wystawione przez Zygmunta III Wazę 3 marca 1595 roku Aleksemu z Werchraty i wojewodę bełskiego Krzysztofa Koniecpolskiego z 1646 roku dla Trocza, Pawła Fedorowych i szwagra ich Olexsy. W lustracji wymieniony został także przywilej nadany werchackim wybrańcom przez króla Jana Kazimierza 22 kwietnia 1650 roku w Warszawie. Zgodnie z tymi nadaniami zwolnieni zostali ze wszystkich powinności na rzecz wojewody bełskiego poza wymienionymi w dokumentach. Akt wspomina także o dwóch innych nadaniach królewskich – Zygmunta Augusta z 1550 roku i Władysława IV z 1634 roku.

Zgodnie z tymi przywilejami włościanie z Werchraty, Teniatysk i Jurowa otrzymali prawo wolnego wyrębu drewna w lasach lubyckich, żurawieckich i innych do starostwa lubaczowskiego należących oraz możliwość swobodnego wypasu owiec. Kilka lat później w 1682 roku kapłani Jakub, Hrehory, Jan i Andrzej z Werchraty otrzymali od wojewody bełskiego Konstantego Wiśniowieckiego potwierdzenie uposażenia dla cerkwi i zwolnienie od wszelkich podatków. W tym samym roku wspomniany wojewoda odnowił akt erekcyjny monasteru werchrackiego, dany w 1678 roku założycielowi klasztoru o. Jowowi przez jego brata Dymitra. Trzeba wspomnieć, że inicjatorami budowy monasteru byli mieszkańcy Werchraty z ówczesnym tywonem (wójtem) Joną Suchoplastem i archimandryta (opiekun kilku klasztorów) Sylwester Iwanowicz. Źródła informują, że fundacja została poprzedzona objawieniem, jakiego doznał w 1668 roku mieszkaniec wsi Jakub Stachniak. Wiek XVII to także czas licznych wystąpień chłopów przeciw szlachcie. W 1610 roku włościanie z Werchraty napadli na dom dzierżawcy wsi Stanisława Kąckiego i go zamordowali. Rodzina zmarłego wytoczyła przeciw nim proces, który wlókł się aż 8 lat. W końcu ówczesny wojewoda bełski Adam Prusinowski uwolnił chłopów od winy, ponieważ uznał, że ponieśli zasłużone konsekwencje. Niestety włościanie werchraccy nie należeli do ludzi pokornych i aż do roku 1637 toczyli rozliczne spory o mienie, a nawet zbrojnie najeżdżali sąsiadów. Wzięli też czynny udział w Powstaniu Chmielnickiego. W okresie rządów saskich wojewodami bełskimi i jednocześnie właścicielami Werchraty byli kolejno: Mikołaj Sieniawski (1692-1710), Aleksander Michał Łaszcz (1710-1720), Stefan Aleksander Potocki (1720 – 1726), Stanisław Mateusz Rzewuski (1728), Stanisław Władysław Potocki (1729-1732), Antoni Michał Potocki (1732 – 1763). Ostatni z nich Ignacy Aleksander Cetner (1763 – 1789) miał w miejscowości postawić dwór, którego budowę opisano w inwentarzu dóbr krzesłowych województwa bełskiego z 1764 roku. Budowany dwór usadowiony był między skarbcem a niedokończoną kaplicą. Teren wokół obiektów był ogrodzony i prowadziły do niego dwie bramy. Na placu stały jeszcze: kuchnia, altana i oficyna dla żołnierzy.

werchata1.jpg
Fragment mapy katastralnej z 1845 roku (oprac. Paweł Rydzewski)

Lustracja województwa bełskiego z 1765 roku przynosi kolejne ważne informacje dotyczące Werchraty. We wsi był łan wybraniecki w posiadaniu Stefana Stachnika, Jana Stryka, Jana Teodorowicza, Tomasza i Hrycia Łopuszańskich i Onyszki Pilipowicza. Wspomniani włościanie przedstawili przywilej króla Augusta II z 7 marca 1720 roku dany Iwanowi Stachnikowi, Iwanowi Strykowi i Iwanowi Wasylowemu. Jednak w myśl przywileju z 1676 roku na łanie wybranieckim nie mogło być więcej niż 4 wybrańców. Wobec czego Hryć Łopuszański i Oyszko Pilipowicz stracili swoje uprawnienia do ziemi i zostali włączeni pod bezpośrednią władzę wojewody bełskiego. Lustracja potwierdza także nadania króla Augusta II z 1720 roku dla klasztoru bazyliańskiego na Monasterzu. Zakonnicy oprócz prawa do ziemi otrzymali także przywilej na prowadzanie browaru i karczmy, swobodną produkcję piwa i gorzałki oraz wyrąb lasu werchrackiego. Oprócz wymienionych wcześniej nadań królewskich wspomniany jest jeszcze przywilej Michał Korybuta Wiśniowieckiego z 1671 roku. Lustrator (opisujący) wymienia szczegółowo powinności i czynsze mieszkańców, a nawet odnotowuje, że uległy one zmianie i rozłożeniu na raty, co było spowodowane przenosinami i ucieczkami chłopów do innych miejscowości. We wsi było 200 mieszkańców włącznie z mielnikami, tkaczami, kamieniarzami i tzw. wypalaczami wapna. Opisane zostały także szczegółowo dworskie pola, łąki i ogrody. Wapno wypalane było w specjalnych piecach, a kamieniarze zajmowali się wyrobem kół młyńskich. Ogólny czynsz płacony w dwóch ratach wynosił 10 500 groszy. W dokumencie pojawia się też ciekawa z obecnego punktu widzenia miara gruntowa. Pola dworskie mierzy się na pługi, a łąki na kosy np. łan za ogrodem od cerkwi do granic lubyckich jest na „plus minus 100 pługów”, a łąka stawiska Kuleszowego na kosiarzy 10.

Figura na cmentarzu w Werchracie, fot. P. Rydzewski.jpg
Figura na cmentarzu w Werchracie (fot. Paweł Rydzewski)

W 1776 drogą zamiany z władzami austriackimi Werchrata przechodzi na własność księżnej Zofii Lubomirskiej. Po niej prawdopodobnie na krótko przejmuje ją Ksawery Starzeński herbu Lis znany polski ichtiolog. Człowiek niezwykły, który w swoim rodzinnym majątku Grabowica koło Brzozowa budował akwaria, sadzawki i stawy. Sprowadzane tam z całego świata ryby krzyżował, rozmnażał i dokonywał na nich licznych doświadczeń. W 1799 roku ożenił się Katarzyną Jaworską zwaną La Belle Gabriellejedną z najlepszych XIX – wiecznych specjalistek od łamania męskich serc. Jeden z kronikarzy napisał o niej: „Była matką czworga nieślubnych dzieci, zaś w swym kalendarzu, skromnie licząc, miała ponad sześćdziesiąt ofiar naiwnej miłości”.Być może od Ksawerego Starzeńskiego Werchratę przejął Feliks Antoni Łoś właściciel pobliskiego Narola, w którym zbudował przepiękny klasycystyczny pałaci zgromadził niezwykłą kolekcję bezcennych dzieł sztuki. W spadku po nim Werchratę odziedziczył Zygmunt Piotr Łoś, członek Stanów Galicyjskich, ożeniony z Anną Woroniecką – córką księcia Wincentego Woronieckiego – pułkownika wojsk napoleońskich i kawalera orderu Virtuti Militari. W czasie rządów Zygmunta wieś intensywnie się rozwijała, działały: browar, gorzelnia i inne mniejsze zakłady przemysłowe. Sporządzony w 1846 roku inwentarz Werchraty szeroko opisuje wszystkie budynki na terenie wsi i podaje nazwiska mieszkańców. Tak szczegółowy opis jest konsekwencją oddania osady w dzierżawę Janowi Bilińskiemu po śmierci Zygmunta Łosia (1795 – 1840) i jego żony Anny (1800 – 1841). Łosiowie mieli czworo dzieci – Augusta, Józefę, Wincentę i Zuzannę. Jedyny syn Zygmunta – August miał wówczas 17 lat i prawdopodobnie nie mógł albo nie chciał jeszcze zarządzać majątkiem. Dzierżawa majątku przez Bilińskiego miała się zakończyć w 1852 roku.

W inwentarzu można odnaleźć opis dworu, dwóch lamusów (budynków gospodarczych przy dworze), transetu, kurnika, obory, wozowni, trzech stodół i bramy wjazdowej. Oprócz tego informacje na temat browaru, dwóch gorzelni – starej zdezelowanej i nowej murowanej, maziarni, wołowni, dwóch młynów, folusza, murowanego aresztu, leśniczówki, trzech karczm i innych mniejszych obiektów – szop, stodół i śluz. Na folwarku Monaster znajdowała się zgodnie z opisem oficyna, kuchnia, spichlerz, karczma, obora, szopa i stodoła oraz piec do wypalania cegieł i wyłom do wypalania wapna. Wszystkie obiekty folwarku monasterskiego (poza karczmą) miały być zdezelowane i częściowo nienadające się do użytku. Niestety w tym krótkim artykule nie ma możliwości szczegółowego opisu tych wszystkich obiektów, warto jednak przedstawić trzy najciekawsze. Dwór werchracki (być może zbudowany jeszcze przez ostatniego wojewodę bełskiego Ignacego Cetnera) postawiony był na podmurowaniu i podwalinach z drzewa tartego w węgły budowany. Przykryto go dachem gontowym i przydaszkami a na zewnątrz wyprowadzono cztery kominy murowane. Cały budynek był łatowany i tynkowany oraz podzielony na dwa oddziały. Do pierwszego oddziału prowadziły schody drewniane a do drugiego murowane. W części pierwszej znajdowały się dwa przedpokoje, dwa duże i dwa małe pokoje, schody na strych oraz sień, z której przechodziło się do części drugiej, gdzie znajdowała się izba czeladna (dla służby), piekarnia, kuchnia i mała izba. Do dworu dobudowany był domek o dwóch izbach dla oficjalistów gruntowych. Opisujący budynek zanotował także, że we dworze było też 10 pieców, w tym 5 moskiewskich i brakowało dwudziestu szyb w oknach.

Kolejnym ciekawym obiektem był browar stojący obok dworu przy drodze do Narola. Drewniany, nakryty gontowym dachem z dwoma murowanymi kominami. Wewnątrz znajdowała się izba z dwoma piecami piekarskim i ogrzewalnym, izba do rozczyniania słodu z kadzią i murowana suszarnia. Nad izbą z kadzią i suszarnią znajdował się skład na słudsłód. W drugiej części budynku był chłodnik postawiony na dziesięciu murowanych słupach, izba, w której zlewa się piwo do beczek, piec kamienny i kocioł z cegieł murowany. Był także specjalny miedziany pojemnik, w którym mieściło się 33 wiadra i 26 miar. Cały obiekt był w złym stanie i wymagał natychmiastowej naprawy.

Trzecim ciekawym budynkiem była gorzenia zbudowana w 1841 roku przy drodze do Narola. Wyposażona w tzw. maszynę Rościszewskiego na 40 korcy zacieru, specjalną izbę do płukania kartofli, magazyn wódki i cztery kadzie razem z oprzyrządowaniem, była najnowocześniejszym zakładem werchrackiego folwarku.

werchrata.jpg
Werchrata na przedwojennej mapie WIG (oprac. Paweł Rydzewski)

W drugiej części inwentarza znalazł się spis poddanych dworu. Wykaz obejmował 256 chłopów, ich powinności pańszczyźniane i daniny w naturze. Wśród nich najczęściej pojawiające się nazwiska to: Sereda, Dębicki, Buhaj, Klimko, Orzechowski, Macełko, Smut, Nesterak, Hałan, Junko, Bzdel, Pilipowicz, Typa. Inwentarz podpisali wójt gromady Jędruch Bałuch i pisarz Wincenty Scielicki oraz przysiężni Fedko, Wasyl, Stefan Nesterakowie i Stefan Fill.

Ostatnia część zawiera spis pól ornych, łąk i pastwisk, wysiewy zbóż z roku 1846 i opis lasu. Wymienieni zostali także główni odbiorcy drewna: proboszcz werchracki, któremu rocznie przysługiwało 25 sagów (stos drewna o wielkości 4m3przestrzennych), leśniczy z 12 sagami, dwór werchracki odbierający rocznie 160 sagów drewna bukowego oraz 550 sosnowego i osikowego. Podane są także kwoty wypłat dla notariusza i odbiorcy podatkowego. W inwentarzu jest również specjalna opłata na utrzymanie policjanta.

W 1854 roku August Łoś ożenił się we Lwowie z Joanną Ponińską. Rok później jako właścicielka Werchraty występuje siostra Augusta – Wincenta Papara żona Feliksa Papary właściciela Wierzbicy, Potoków i Teniatysk. Zgodnie ze spisem 1857 roku miejscowość wraz z przysiółkami liczyła 2078 mieszkańców. August brał aktywny udział w Powstaniu Styczniowym – dostarczał broń, leczył powstańców, a w końcu wziął udział w walce – najpierw w oddziałach Apolinarego Kurowskiego i Dionizego Czachowskiego a później Andrzeja Łopackiego. Jego żona opiekowała się rannymi i pomagała powstańcom w ramach organizacji „Komitetu Niewiast Polskich”. Za pomoc powstańcom na rodzinę Łosiów spadły kary ze strony władz austriackich. 12 sierpnia 1864 roku w Gazecie Lwowskiejukazało się obwieszczenie c. k. sądu wojennego we Lwowie w sprawie kar za zbrodnię zaburzenia spokojności publicznej.Trzymiesięcznym więzieniem ukarana została Wincenta Papara, a jej córka Róża dostała wyrok siedmiu dni.

Spis z 1867 podaje, że właścicielem wsi był August hr. Łoś. Pięć lat później miejscowość należy już do Wincentego Trousela. W roku 1889 Werchratę kupuje hrabia Ludwik Dębicki. Zgodnie ze spisem z 1890 roku w Werchracie, Majerówce i Horaju mieszka 2678 osób. W rękach rodziny majątek znajduje się do roku 1905, a później przechodzi drogą sprzedaży na Emanuela i Helenę Homolasc. Liczba mieszkańców wzrasta do 3066. Tuż przed I wojną światową właścicielem wsi byli Isak Loser i wspólnicy – Salomon i Sima Ettinger, a populacja Werchraty i jej przysiółków wzrosła do 3410 osób. W miejscowości znajdował się też posterunek żandarmerii austriackiej. Pierwszy spis powszechny w wolnej Polsce z 30 września 1921 roku podaje w Werchracie liczbę 3288 osób i 595 budynków mieszkalnych. Była to wówczas jedna z największych wsi powiatu Rawa Ruska ustępująca jedynie tak dużym miejscowościom, jak Rawa, Potylicz, Uhnów i Kamionka Wołoska. Zgodnie z informacjami z 1930 roku Werchrata miała 3351 mieszkańców i funkcjonującą gorzelnię. Właścicielem dworu i wspomnianej gorzelni był Aba Ettinger. Oprócz tego bednarzem był Petryszyn, cieślą Buhaj, kołodziejem Łeś, kowalem Grygier, krawcem Keller, kuśnierzem Duda, stolarzem Hrymicha, szewcami Bożyk, Bzdel i Kupim, a murarzem Duda. Olejarnie prowadzili Berger i Ehrlich, kaszarnię Hidler, wyszynk trunków Leibach, handel bydłem Wetter, a młyn wodny Monheit. We wsi był też spółka „Swoja Chata”. Werchratę okresu międzywojennego tak wspomina Kazimierz Wisz (syn ówczesnego kierownika szkoły – Stanisława): Po niedługim czasie ojciec otrzymał list potwierdzający przeniesienie moich rodziców do Werchraty z końcem roku szkolnego 1923/1924. Od tego czasu w życiu moim zaczął się nowy okres dla mnie i moich rodziców.

Werchrata należała do grupy największych wsi w powiecie Rawskim. Rozciągała się na przestrzeni kilku kilometrów wzdłuż rzeki Rata, od jej źródeł, aż do stacji kolejowej i młyna. Linia kolejowa prowadząca z Rawy do Jarosławia ocierała się swoim bokiem o wieś, a do przystanku Werchrata było prawie dwa kilometry. Centrum wsi, na które składała się szkoła, cerkiew, kooperatywa, plebania i kilka sklepików żydowskich i ukraińskich, było oddzielone od linii kolejowej rzeką i bagnami. Rozciągały się one wzdłuż strumyka i rozdzielały również domy i zabudowania gospodarcze wieśniaków na „przysiółki”. Tak więc za rzeką były „Korinie”, dalej karczma z kilkoma zabudowaniami i „ Zawałyle”, zbudowanena wzgórzu przy torze kolejowym…Niedaleko cerkwi, na małym wzgórzu stał stary dwór. Właścicielem dworu był Żyd, pan Ettinger. Nad rzeką zaś, w odległości pół kilometra od dworu, stała olbrzymia gorzelnia, w której wyrabiano spirytus. Przy gorzelni było wiele murowanych budynków, w których mieściły się mieszkania dla służby dworskiej. Był tam też duży spichlerz a nieco dalej stajnie dla koni. Na kwadratowym dziedzińcu stała parowa młocarnia z wysokim kominem. Przetaczano ją w trakcie żniw na dalszą część ogrodzonego pola, gdzie stały olbrzymie sterty pszenicy, żyta i owsa. Wszystko to należało do dworu.

Szkoła w Werchracie mieściła się w starym, drewnianym budynku, pokrytym gontami. Na dach można było się dostać łatwo, bo od strony podwórza leżała na dachu długa drabina, sięgająca od ziemi aż do końca dachu, przy kominie na samym szczycie. Po tej drabinie często wspinałem się na dach i latałem po dachu jak „małpa”. Tak określał to mój dziadek Wisz, który przyjeżdżał do Werchraty, po przejściu w stan spoczynku, aby pomagać ojcu w sprawach „gospodarskich”. Obchodził on ogród i pole i doglądał pracujących tam ludzi; ojcu doradzał gdzie i co posiać, czy posadzić. Przez dość długi okres czasu dziadek spełniał funkcję ekonoma w majątku szkolnym. Dziadka nie lubiano, bo był bardzo wymagający i nadzwyczaj skąpy. Nie pamiętam, żeby mi kupił kiedykolwiek, chociaż jednego cukierka.

Warto dodać, że dziadek Kazimierza Wisza był najlepszym kolegą szkolnym i przyjacielem ostatniego werchrackiego proboszcza Eugeniusza Chomińskiego.

W 1934 roku na łamach jednej z gazet lwowskich opublikowano wyrok w sprawie podziału majątku w rodzinie Ettingerów – właścicieli Werchraty. W 1919 roku zmarła Sima Ettinger a jej mąż Salomon zrzekł się spadku. Sąd Grodzki w Rawie Ruskiej 8 listopada 1923 roku przyznał spadek dzieciom Simy – Abie Herszowi Ettingetowi, Klarze Julii Kristjanpoller, Marii Ettinger, Izaakowi Aronowi Ettingerowi i Ernestynie Izabeli Ettinger. Spadkobiercy nie chcąc płacić sporego podatku wspólnie, wystąpili o jego podział. Sprawę zakończył dopiero wyrok Naczelnego Trybunału Administracyjnego, który uznał spadek za całość. Do wybuchu wojny majątkiem rodziny w Werchracie zarządzał mąż Klary Kristjanpoller, znany w okolicy lekarz.

Historia Werchraty nie skończyła się wraz z wybuchem II wojny światowej. Rozpoczął się wtedy jeden z najtragiczniejszych okresów w funkcjonowaniu tej niezwykle ciekawej miejscowości. Wojna obronna 1939, okupacja sowiecka i niemiecka, straszny czas działania UPA, które miało na Monastyrzu swoje główne bazy i wreszcie „Akcja Wisła”. Wieś opustoszała i nigdy już nie osiągnęła stanu przedwojennego. Obecnie liczy 422 mieszkańców. Pozostał jednak w niej ten specyficzny roztoczański klimat, który na pewno urzeknie każdego turystę.

DSC00768.jpg
Okolice Werchraty – teren dawnej wsi Dahany (fot. Paweł Rydzewski)

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.