Paweł Rydzewski

Refleksje z Roztocza. Rozmowa z Januszem Szpytem

Gazeta Horyniecka nr 47 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu lub zdjęć bez zezwolenia jest zabronione.

W prezbiterium horynieckiego Kościoła Zdrojowego znajduje się obraz przedstawiający bł. Jakuba Strzemię, autorstwa Janusza Szpyta, artysty malarza, który urodził się Lubaczowie, gdzie mieszka i tworzy. Janusz Szpyt studiował na Wydziale Grafiki w Katowicach oraz w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni prof. Jerzego Dudy-Gracza, a następnie na Wydziale Malarstwa ASP w Krakowie w pracowni prof. Włodzimierza Buczka. Twórczość Janusza Szpyta mieści się w konwencji malarstwa realistycznego. Artysta ma gruntownie opanowany warsztat, ze swobodą posługuje się formą i kolorem, po mistrzowsku operuje światłem, pędzel prowadzi z wirtuozerią. Artysta wystawia swe prace na zbiorowych i indywidualnych prezentacjach sztuki w kraju i za granicą. Zdaniem Katarzyny Napiórkowskiej „Janusz Szpyt jest prawdziwą osobowością w polskim malarstwie współczesnym”. Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Pierwszy raz zetknąłem się z twórczością Janusza Szpyta w latach 80. XX w. Od samego początku czułem, że mam przed sobą prawdziwą sztukę, wysokich lotów. Tym bardziej cieszę się, że Pan Janusz Szpyt zgodził się udzielić wywiadu specjalnie dla Gazety Horynieckiej.

Zapraszamy też do zapoznania się ze stroną internetową Janusza Szpyta (red.).

Paweł Rydzewski: W Kościele Zdrojowym w Horyńcu – Zdroju znajduje się namalowany przez Pana obraz. Jak to się stało – czy mógłby Pan opowiedzieć historię jego powstania?

Janusz Szpyt: Historia powstania tego obrazu jest dość banalna. Ojcowie franciszkanie po remoncie Kościoła Zdrojowego pw. bł. Jakuba Strzemię stanęli przed problemem zagospodarowania nowego, znacznie powiększonego prezbiterium, którego elementem centralnym miał być wizerunek patrona. Format i kształt obrazu narzuciła architektura. Wykonałem serię szkiców, rysunków, które skonsultowałem z Ojcem Gwardianem Edwardem Wróblem i Ojcem Janem Szpytem. Zostałem obdarzony zaufaniem i zapadła decyzja: malujemy!

Obraz Janusza Szpyta w Kosciele Zdrojowym - fot.  Krzysztof Wozny.jpg
Obraz Janusza Szpyta w Kościele Zdrojowym (fot. Krzysztof Woźny)

Prawdopodobnie za sprawą też i tego, że miałem już wcześniej sporo realizacji o tematyce sakralnej. Dla malarza takie zamówienie jest zawsze dużym wyzwaniem. Mecenat Kościoła sprawiał, że w kościołach pracowali wybitni artyści i rzemieślnicy, nadając wnętrzom sakralnym ducha obcowania z Bogiem. To wielkie słowa, ale jeżeli myśli się poważnie o tej pracy, to jest ona rzeczywiście bardzo wymagająca. Doświadczenie malarstwa realistycznego inspirowanego sztuką wielkich mistrzów z poprzednich epok, największego rozkwitu tej sztuki, było dla mnie ułatwieniem. Zawsze przyjemniej i miło jest realizować coś, co jest pasją i zamiłowaniem, a nie tylko ekonomiczną koniecznością.

Janusz Szpyt.jpg
Artysta malarz Janusz Szpyt

Tak naprawdę, to jest to, warunek konieczny do wykonywania tego zawodu. Zamiary zawsze muszą być wielkie, zawsze musi być dążenie do doskonałości, bo kiedy ograniczenia i słabości zrobią swoje, to dobrze by było, gdyby jeszcze coś pozostało. Ikonografia bł. Jakuba jest w zasadzie sprecyzowana i nie ma tu miejsca i potrzeby na jakieś artystyczne szaleństwo, przekaz powinien być prosty i czytelny – bezgraniczne umiłowanie Stwórcy, które ma być dla nas wiernych inspiracją i przykładem. Forma i malarstwo natomiast, powinny być namiętne i soczyste, nawiązujące do wspomnianej tradycji malarstwa. Takie to intencje towarzyszyły mi przy powstawaniu tego obrazu.

DSC02044.jpg
Freski Janusza Szpyta w lubaczowskiej Konkatedrze (fot. Paweł Rydzewski)

PR: W Pana twórczości znajdują się też inne prace związane z Roztoczem. Czy mógłby Pan o nich opowiedzieć?

JSz: Pozostając przy wątku sakralnym, a związanym z Roztoczem, to wspomnę, że również malowałem świętych związanych bezpośrednio z tym miejscem – św. Brata Alberta i bł. Bernardynę Jabłońską. Roztocze jest krainą mojego dzieciństwa, młodości, mieszkam w jego bezpośredniej bliskości. Często jest tak, że ślepniemy na to, co nas otacza, dopiero kiedy los nas rzuca w odległe miejsca, mając porównanie, zaczynamy doceniać urok i piękno naszych małych ojczyzn.

Tanew 2017 pł. 24x 33 cm
Obraz Janusza Szpyta: Tanew 2017 pł. 24x 33 cm.

Tę krainę, tak właśnie traktuję i prawdopodobnie w wielu obrazach, w sposób zupełnie nieuświadomiony, przemycam ducha tego miejsca. Kiedyś jeździłem z młodzieżą na plenery, oczywiście zawsze było to Roztocze – Radruż, Horyniec, Susiec .

PR: Czy i w jakim stopniu teren Roztocza był – jest dla Pana inspiracją malarską?

 JSz: Pejzaż Roztocza nie jest sam w sobie spektakularny, ale kiedy aura zmienia swoje oblicza, natura obdarza nas wtedy niezwykle pięknymi, czasem dramatycznymi spektaklami, które są bardzo inspirujące. Czasem są to nasączone wilgocią zmierzchy, zachodzące słońce, rzucające długie cienie, czy gorąca, niemal czerwona ziemia na tle sinego, burzowego nieba i wiele innych motywów. Trzeba tylko w odpowiednim czasie zdążyć uchwycić to zjawisko, choć z tym czasem bywa problem i żal, że nie udało się utrwalić jakiejś niepowtarzalnej impresji.

Brat Albert  2016r pł.    260x 130 cm.jpg
Obraz Janusza Szpyta: Brat Albert 2016r pł. 260x 130 cm

PR: Gdzie można obejrzeć Pana prace? Mam na myśli nie tylko Roztocze i ziemię lubaczowską

 JSz: Te prace, które są realizowane do kościołów, czy budynków użyteczności publicznej jak np: ratusz w Rzeszowie, można zawsze na bieżąco oglądać, natomiast stałej kolekcji nie dorobiłem się jeszcze. Są jeszcze galerie komercyjne i wystawy, które mają charakter czasowy.

PR: Jaką tematykę porusza Pan w swoich pracach? Czy Pana styl – ukształtowany, rozpoznawalny – pozostaje niezmieniony, czy można mówić o jakichś zmianach z biegiem lat? Jeżeli tak, to w jakim kierunku?

JSz: Staram się być malarzem uniwersalnym, od malarstwa monumentalnego – maluje polichromie, sceny sakralne, obrazy historyczne, sceny rodzajowe, portrety, akty, pejzaże – po martwe natury. Myślę jednak, że najbardziej charakterystyczne jest dla mnie to malarstwo, którego tematem jest człowiek. W czasie stanu wojennego była to tematyka orwellowska, przygnębiająca, wyrażająca bunt i protest, obrazy w odcieniach ziem i czerni. Z biegiem lat wprowadzałem coraz więcej koloru, a tematyka stała się nieco lżejsza, nawet frywolna, protest zastąpiła ironia i satyra.

PR: Co można byłoby zrobić, aby zarówno mieszkańców Horyńca, jak też osoby przyjezdne zainteresować malarstwem, np. Pana twórczością? Horynieckie Biesiady Teatralne przyciągają coraz większą publiczność, zwłaszcza ludzi młodych. Również koncerty muzyczne w Parku Zdrojowym, jakościowo znacznie odbiegające od bardzo prostego, żeby nie rzec plebejskiego stylu, cieszą się dużą popularnością. Wydaje się, że obecnie jest na to dobry czas.

Piwonie 2013r deska 25x 34cm.jpg
Obraz Janusza Szpyta: Piwonie 2013r deska 25x 34cm

 JSz: Przyznam szczerze, że nie czuję się kompetentny do proponowania „łatwych” rozwiązań. Sztuka wymaga sporo komfortu, między innymi: czasu, edukacji, wrażliwości i wielu innych czynników. Z pewnością nie będzie tak, że tłumy ruszą na wystawy malarstwa w Horyńcu, choćby była to wystawa Rembrandta, będzie to pewnie garstka pasjonatów, dla których jednak warto takie przedsięwzięcia robić, a obojętnych przekonywać. Byłem światkiem wielu wybitnych wydarzeń artystycznych na prowincji, przy znikomej frekwencji, a za które w wielkich miastach trzeba by było sporo zapłacić. Uzdrowiska mają pewien „światowy” potencjał, tu przybywają ludzie z różnych środowisk, różnych zainteresowań, czas płynie nieco innym tempem i pewnie jest to dla życia artystycznego Horyńca dużą szansą. Jesteśmy społeczeństwem na dorobku z zachwianą proporcją „mieć czy być”. Może w Horyńcu uda się „być”, skoro jest zainteresowanie teatrem, muzyką, napawa to optymizmem. Jeżeli chodzi o malarstwo, to przychodzą mi na myśl plenery malarskie, na które jeżdżę w różne malownicze miejsca Polski, jest to interesująca formuła zarówno dla malujących jak i gospodarzy. Horyniec jest z pewnością takim malowniczym miejscem Polski…

PR: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Św Franciszek  2015  pł.120x 50 cm.jpg
Obraz Janusza Szpyta: Św Franciszek 2015 pł.120x 50 cm.jpg

 


GALERIA ROZTOCZAŃSKICH OBRAZÓW JANUSZA SZPYTA


 

19-2018 Zalew Łukawica pł  50x 70.jpg
Zalew Łukawica pł 50x 70
20-2017 Łukawica pł. 41x 27.jpg
Łukawica pł. 41x 27
60-2013 Kamieniołomy  Krasnobród deska.  28x 45.jpg
Kamieniołomy Krasnobród deska. 28x 45
61-2013 Krasnobród deska.  29x 50.jpg
Krasnobród deska. 29x 50
76-2014 Lubliniec deska. 28x 47 (2).jpg
Lubliniec deska. 28x 47 (2)
81-2017 Wielki Dział deska 24x 37 (2).jpg
Wielki Dział deska 24x 37 (2)

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.