Jerzy Adam Mrozowicki

Rodzina Telefusów herbu Łabędź

Gazeta Horyniecka nr 53 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu lub zdjęć bez zezwolenia jest zabronione.

Horyniec przez ponad 100 lat należał do rodziny Telefusów; fundowała ona tam kościół, klasztor franciszkanów, drewnianą cerkiew w miejscu, gdzie obecnie znajduje się kościół zdrojowy oraz erygowała dwór obronny, który – poza funkcją rezydencji rodziny – miał również za zadanie chronić mieszkańców podczas najazdów tatarskich, nękających województwo bełskie do końca XVII wieku. Wreszcie Telefusowie lokowali w 1748 roku na swoich horynieckiech dobrach miasto, nadając jego mieszkańcom określone przywileje. Pomimo tego w dzisiejszej dobie dzieje tej rodziny są mało znane.

Herb Łabędź

Przez kilka stuleci Telefusowie odgrywali ważną rolę na wschodnich kresach Rzeczypospolitej, służąc jej rycersko. Rodzina ta w II połowie XVIII wieku wygasła w męskiej linii, stąd nie była przedmiotem szerszego zainteresowania historyków. Jedynie Kazimierz Pułaski ponad sto lat temu poświęcił jej kilka stronic w swojej cennej pracy na temat rodów szlacheckich: Podola, Wołynia i Ukrainy. Dzisiaj trudno jest ocenić stopień zachowania dokumentów metrykalnych i ksiąg sądowych – grodzkich i ziemskich – z terenów Podola, które mogłyby być najlepszym źródłem do odtworzenia dziejów Telefusów. Co gorsza – w ostatnich latach nieszczęśliwie uległy spaleniu archiwa kamienieckie, przechowywane w starym klasztorze podominikańskim przejętym przez Cerkiew ukraińską. Pamiętać należy, że cudem one ocalały w czasie okupacji tureckiej w latach 1672-1699, kiedy to wówczas pierwszy biskup unicki we Lwowie, władyka Józef Szumlański, wywiózł akta grodzkie do Lwowa, a akta ziemskie wielkorządca paszałykatu podolskiego, Halil-pasza, złożył w tzw. starym domu obrad obywateli, gdzie doczekały się w stanie nienaruszonym czasów polskich. Jeżeli jeszcze jakieś dokumenty ocalały na Ukrainie, to są one trudno dostępne dla polskich badaczy. W tej sytuacji nieocenione dla rekonstrukcji dziejów Telefusów pozostają wypisy ze starych akt sądowych, dokonane przez Kazimierza Pułaskiego i opublikowane pod koniec XIX wieku w Petersburgu w jego „Szkicach i poszukiwaniach historycznych” oraz Leona Białkowskiego, opublikowane po I wojnie światowej w pracy pt. „Podole w XVI wieku”.

Starsi historycy z XVI-XVII wieku uważali Telefusów za jedną z wybitniejszych rycerskich rodzin kresowych, która miała znaczący wpływ na budowanie przedmurza chrześcijaństwa na Podolu. Stąd – zgodnie z duchem baroku – wywodzili ich, jak Stanisław Sarnicki, od starożytnych Gotów bądź – jak chce Kasper Niesiecki – od bohatera pochodzącego z Rege Mussorum, który walczył pod Troją, gdzie zginął Achilles, czy od owego Sarmaty Telefusa, który za czasów cesarza Oktawiana wzięty do niewoli, wywołał powstanie i planował wyciąć cały senat rzymski. Dzisiaj powyższe spekulacje stanowią jedynie ilustrację postrzegania w dobie sarmatyzmu genezy waleczności polskiego rycerstwa, które przez stulecia broniło ojczyzny przez najazdami Tatarów i Turków.

Rodzina Telefusów, używająca z czasem przydomku Dunin, nie pochodziła ani od starożytnych Greków, ani od Rzymian, wywodziła się zaś z prastarego słowiańskiego, polskiego rodu Łabędziów i pieczętowała się herbem o tej samej nazwie, na którego tarczy o polu czerwonym widnieje biały łabędź.

Współcześni historycy i genealodzy jednoznacznie wywodzą ród heraldyczny Łabędziów od comesa Piotra Włostowica, śląskiego możnowładcy z czasów księcia Bolesława Krzywoustego. Uważa się, że pochodził on od dawnych książąt plemienia Ślężan, na co wskazują ich dziedziczne posiadłości – góra Ślęża i Ostrów Tumski. Urodzony ok. 1080 roku, był on najbardziej wpływową osobą w otoczeniu monarchy. Po śmierci Krzywoustego, występując w obronie testamentu zmarłego, popadł w niełaskę Władysława II i w podstępny sposób został z jego woli oślepiony. W konsekwencji wybuchł bunt i senior udał się na wygnanie, stąd jego przydomek – Wygnaniec, zaś Piotr odzyskawszy majątek, a według legendy także i wzrok, został przywrócony do łask. Znana była jego pobożność: niezwykle bogaty, ufundował z własnych środków ponad 70 kościołów. Ożenił się z Marią księżniczką ruską, córką Olega Michała, księcia nowogrodzko-siewierskiego i riazańskiego, w ten sposób koligacąc się z panującymi Piastami. Zmarł 16 kwietnia 1153 roku i razem ze swoją żoną został pochowany w opactwie św. Wincentego na Ołbimie we Wrocławiu, które ufundował dla benedyktynów. Po śmierci Piotra Włostowica jego potomkowie – ze względu na pochodzenie i pozycję materialną – nadal odgrywali w Polsce dużą rolę, np. jego wnuk, także Piotr Włostowic, zwolennik księcia Mieszka Starego, został u schyłku XII wieku arcybiskupem gnieźnieńskim, znanym z ufundowania Drzwi Gnieźnieńskich w tamtejszej katedrze. Z czasem ród ten znacznie się rozrodził i poszczególne jego gałęzie zaczęły przyjmować nazwiska, które przeważnie brały swe nazwy od majątków, przypadających im w wyniku działów rodzinnych.

W XIV wieku narodziła się (dzisiaj już odrzucona) legenda o duńskim pochodzeniu Piotra, stąd niektóre pochodzące odeń rodziny, takie jak np.: Borkowscy, Koziccy, Karwiccy, Sulgostowscy, Szpotowie i Wąsowicze, a także Telefusowie, dodawali do swoich nazwisk przydomek Dunin.

Na początku XIV wieku znaczna część Śląska dostała się pod panowanie królestwa Czech, gdzie rodzina Telefusów zdołała utrzymać wysoką pozycję społeczną. Jan Długosz i Maciej Stryjkowski wspominają Jana Telefusa, który za czasów królowej Elżbiety Luksemburskiej był wodzem wojsk czeskich, z powodzeniem walczącym przeciw polskiej interwencji pod dowództwem Piotra Odrowąża, wojewody ruskiego. Według Szymona Okolskiego zapewne jego syn był tym Telefusem, którego pierwsi Jagiellonowie sprowadzili na Podole.

Widok opactwa na Ołbinie z 1529 r., wg H.Götz, A. Hadelt (domena publiczna)

Podole, po 130 latach panowania tatarskiego, w latach 60-tych XIV wieku weszło w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego, gdzie do 1393 roku rządzili jako lennicy książęta Koriatowicze, a następnie kolejno: Spytek z Melsztyna, książę Świdrygiełło, Piotr Szafraniec i wielki książę Witold. W roku 1430 – na wieść o śmierci Witolda – szlachta podolska usunęła litewskiego starostę i opowiedziała się za przyłączeniem Podola do Królestwa Polskiego. Ostatecznie ustabilizowały się tam rządy dopiero w 1432 roku, gdy Zygmunt Kiejstutowicz formalnie oddał Podole Koronie Polskiej, a dwa lata później utworzono województwo podolskie ze stolicą w Kamieńcu Podolskim.

Od przełomu XIV/XV wieku następowała szybka kolonizacja Podola: wśród lasów, pól i stepów powstawały nowe miasta i wioski, zaludniane przez napływających Polaków. Władysław Jagiełło iście po królewsku nadawał wówczas rodom rycerskim uroczyska i wybrzeża rzeczne, widział bowiem w tym jedyną możliwość ponownego zaludnienia tej pięknej krainy. Zakładali tam nowe osady i zagospodarowywali pustkowia oraz chronili okoliczną ludność przed stałym zagrożeniem tatarsko-tureckim. Według Aleksandra Jabłonowskiego w owej kolonizacji brała najpierw udział szlachta ruskiej i rusko-wołoskiej proweniencji (gente Rutheni, lecz natione już Poloni), jak Kierdejowie herbu własnego, czy szlachta pieczętująca się herbem Korczak, wśród których najznaczniejszymi rodami byli Czuryłowie i Jarmolińscy. Znaleźli się tam także liczni przedstawiciele rodu Dragów-Sasów, pochodzący od osadników wojskowych przybyłych z Wołoszczyzny na Ruś Czerwoną w XIV wieku. Tuż za nimi przybyli Buczaczcy i Jazłowieccy, pieczętujący się już polskim herbem Abdank, jak też Zawiszowie herbu Herburt, tudzież cała plejada równie znaczących polskich rodów: Odrowążowie, Chodeccy, Lanckorońscy, Sieniawscy, Kamienieccy oraz Rejowie i wiele innych wywodzących się zarówno z Małopolski, Śląska, jak i z Mazowsza.

 W tym czasie pojawili się na Podolu również Telefusowie. Przybyli oni na wezwanie króla polskiego ze Śląska, gdzie pozostawili swoje majątki, otrzymując w zamian znaczące dobra na Podolu, które byli zobowiązani zagospodarować. Z czasem zarówno autochtoniczna szlachta podolska, jak też napływowa czerwonoruska, zlewała się z rycerstwem polskim w jednolitą całość. I jak rycerstwo pochodzenia ruskiego grawitowało w kierunku dominującej, polskiej kultury szlacheckiej, tak polscy chłopi, osiedlający się na Podolu, ze względu na częsty brak opieki duszpasterskiej ze strony kościoła łacińskiego, ciążyli ku kulturze wsi ukraińskiej.

Wobec wzrostu potęgi imperium tureckiego, sytuacja na Podolu znacznie się pogorszyła pod koniec XV wieku. Chanat Krymski, pozbawiony wówczas miast portowych na wybrzeżu Morza Czarnego, a przez to dotychczasowych źródeł dochodu, zaczął nadrabiać te straty poprzez najazdy i wymuszania danin, a przede wszystkim poprzez handel niewolnikami na dużą skalę. Tatarzy widzieli szansę głównie w najazdach na południowo-wschodnie prowincje Rzeczypospolitej, które w wyniku przyłączenia się do Korony Polskiej zaczęły szybko się odradzać, zarówno gospodarczo, jak i demograficznie. Pierwszego wielkiego najazdu na Podole i Ruś Czerwoną dokonali Tatarzy w 1474 roku. Jan Długosz pisał o nim: Wszystek kraj podolski, prawie w każdym zakątku, od człeka aż do bydlęcia zakrwawiony i sponiewierany, a z nim znaczna część Rusi, wydały jęk bolesny, a wiele tysięcy ludzi płci obojga w wieczną niewolę zostały uprowadzone i sprzedane. W 1482 roku Tatarzy dokonali pogromu Kijowszczyzny i prawie całą jej ludność uprowadzono w jasyr lub wyrżnięto. W roku 1485 najechali Podole, a trzy lata później znów Kijowszczyznę, w 1490 wdarli się na Wołyń i Chełmszczyznę. W następnych latach najazdy tatarskie stały się na kresach Rzeczypospolitej codziennością; do 1586 roku hordy dokonały tam blisko 300 takich masowych najazdów.

Potyczka z Tatarami, Maksymilian Gierymski (domena publiczna)

W XVII wieku Tatarzy najeżdżali Podole i Ruś Czerwoną, pustosząc miasta i wsie około 75 razy; w tym czasie nastąpił tam katastrofalny ubytek siły roboczej. Tylko w latach 1605-1633 Tatarzy zagarnęli w jasyr z Rusi Czerwonej ponad 100 tysięcy ludzi, a wymordowali kolejne 24 tysiące. Na polecenie sułtana tureckiego musieli też wspierać jego armię, uczestniczyli m.in. w bitwie pod Cecorą i Chocimiem oraz w oblężeniu Kamieńca Podolskiego i dalszych pochodach wojsk tureckich w głąb Rzeczypospolitej. Na Rusi znane było powiedzenie: Kędy Tatarzy prześli, tam trawa znikła, uschły drzewa i wyschły wody. Te najazdy skończyły się dopiero pod koniec XVII wieku, dzięki wzrostowi potęgi Moskwy, przed którą Tatarzy mieli duży respekt.

Podole – mimo swojego trudnego położenia – było postrzegane jako kraina płynąca mlekiem i miodem; nuncjusz Fulwiusz Ruggieri w liście z 1565 roku do papieża Piusa IV z rodu Medyceuszy tak je opisuje: Ziemia podolska jest tak urodzajna, że wydaje trawę w chłopa i bez żadnej prawie uprawy obfitość zboża (…) Na rozległych pastwiskach podolskich pasie się mnóstwo bydła, gdzie prócz pięknych wołów tyle jest baranów, że jednego dostać można za mniej niż juliusza.    

Zamek w Kamieńcu Podolskim, widok obecny (domena publiczna)

Osadzane na Podolu rodziny szlacheckie miały za zadanie podnieść tam gospodarkę, poprzez zaludnienie swych włości i zakładanie folwarków. Z drugiej strony były one odpowiedzialne za obronę tych ziem przed ciągłymi najazdami wroga. Budowali więc w swych dobrach fortalicje, czasem drewniane, czasem murowane, które przeszły do historii jako zameczki podolskie.

Jedną z tych rodzin byli Telefusowie. Niewykluczone, że pewną rolę w ich sprowadzeniu odegrał Dominik Dunin, piszący się ze Skrzyńska, pochodzący również z rodu Łabędziów, jeden z najbliższych współpracowników króla Jagiełły, podkanclerzy Królestwa Polskiego (vicecancellarius regni Poloniae), zmarły przedwcześnie w 1418 r. Franciszek Siarczyński pisząc o dobrach Łysiec, tak wspomina: Niegdyś familia Telefusów, za Szląska przybyła, dobra na Podolu: Łysiec, Kumanów, Czelejów od Władysława Jagiełły 1416 r. za opuszczone na Szląsku darem otrzymała. Oni wystawili zamek, dawniej wodą oblany, okopami obronny. Telefusowie, obok wymienionego zamku w Łyścu, zbudowali obronne zameczki również w Sokołówce nad Uszycą w powiecie proskurowskim i w Piasecznej nad dopływem Czarnowódki w powiecie kamienieckim. Posiadali też zamek na terenie jednej ze swoich posiadłości w ziemi halickiej – w Pniowie, położonym w odległości 2 kilometrów na południowy zachód od miasteczka powiatowego Nadwórna. Zamek ten, wzniesiony w XVI wieku przez rodzinę Kuropatwów herbu Jastrzębiec, był najsilniejszą twierdzą na Pokuciu aż do powstania twierdzy stanisławowskiej. Jesienią 1648 wytrzymał on dwutygodniowe oblężenie Kozaków, a w latach następnych oparł się wszystkim czambułom tatarskim, zaś w 1676 – w czasie wojny z Turkami – dzielnie stawił opór oddziałom turecko-tatarskim.

Pierwszym, znanym z imienia przedstawicielem rodziny Telefusów na Podolu, jest Jerzy, urodzony pod koniec XV wieku. Był on prawdopodobnie wnukiem owego Telefusa, który pierwszy przybył na Podole. Król Zygmunt Stary określał go jako swojego rycerza, podkreślając, że pełnił on istotny urząd w Kamieńcu Podolskim (Jerzy de Lyssiecz Telephus decurionus Camenecensis et veteranus miles noster.) Akta sądowe z 1528 roku zwą go wojskim wiśnickim. W tymże powiecie trzymał włości: Przytulę i Okrasne, potem w zamian za nie dostał od króla Szczodrowce i Susłowce w powiecie latyczowskim. Następnie – w 1537 roku między Jerzym Telefusem a królową Boną nastąpił frymark, w konsekwencji którego odstąpił jej Szczodrowce i Susłowce, otrzymując w zamian Dumanów i Kumanów w powiecie kamienieckim. Po 1520 ożenił się z Elżbietą Ślezakówną, córką Mikołaja, pochodzącego prawdopodobnie ze Śląska, który od 1500 roku trzymał modo obligatorio od Andrzeja z Nowegodworu włość Bedrykowce w powiecie proskurowskim. Jerzy Telefus pozostawił trzech synów: Jerzego, Adriana i Jana.

Jerzy Telefus młodszy, wzmiankowany w aktach podolskich w latach 1575-1577 jako poborca podolski, został powołany przez hetmana wielkiego koronnego Mikołaja Mieleckiego na odpowiedzialny urząd podwojewodziego podolskiego. Poza dziedzicznymi dobrami w Łyścu był współdziedzicem również Bryndzowa w powiecie latyczowskim i części Chodorowiec w powiecie kamienieckim. W aktach sądowych z 1582 roku zachowały się liczne ślady zatargów Jerzego z okoliczną szlachtą, odnośnie zbiegłych z jego majątków poddanych. Ożenił się on z Barbarą Radecką herbu Godziemba, córką Stanisława. Rodzina jej ojca była jednego pochodzenia z możnymi Lubrańskimi, ale od Radcza, położonego nieopodal Lubrańca na Kujawach, przyjęła nowe nazwisko. Stanisław Radecki wraz ze swym bratem Maciejem na początku XVI wieku przenieśli się na Podole, gdzie służyli w rocie Jerzego Rokitnickiego herbu Prawdzic. Zwyczajem szlachty podolskiej obaj młodość spędzili na wyprawach rycerskich, a w latach późniejszych osiedli w swoich dobrach. Stanisław Radecki ożenił się z wdową po Domanikowskim herbu Pobóg, Anną z Dąbrowskich herbu Jelita, córką Stanisława, podstarosty lwowskiego i Zofii Szczukowskiej herbu Gryf. Tak więc żona Jerzego Telefusa była spadkobierczynią olbrzymiego majątku – jej fortuna pochodziła głównie od Szczukowskich, po babce Zofii, córce Krystyna Szczukowskiego, podkomorzego kamienieckiego. Przypadły jej włości: Bahawica, połowa Ormian, Tyssulowce, Dernowce, czwarta część Bakoty i Werbki, części w Podteremczu i Studzienicy, trzy części Kobakowiec oraz części w Suboczu i w Teremkowcach. W kolejnych latach Barbara Telefusowa dokonała zamiany ze swoimi siostrzeńcami, Sroczyckim herbu Nowina i Wolskim herbu Nowina: w zamian za część Werbki i część Studzienicy wzięła wieś Ormianiska i część Dernowiec. Jerzy Telefus młodszy z Barbarą Radecką pozostawił córki: Magdalenę, zamężną za Kasprem Wilkowskim herbu Pobóg, podstarostą i łowczym kamienieckim, któremu wniosła w 1553 roku 200 zł wiana oraz Elżbietę, zamężną za Stanisławem Strzałkowskim herbu Prawdzic, zastawnym dzierżawcą Kuźmina, któremu wniosła 100 zł wiana. A także synów: Jerzego Wojciecha, piszącego się z Dumanowa, żonatego z bliżej nieokreśloną Agnieszką i Jana, urodzonych około roku 1550. Z nich Jerzy Wojciech od swojego wuja, Jana Radeckiego, o którym Bartosz Paprocki pisał: iż …na Podolu mąż sławny… i z pogany w potrzebach często bywał., otrzymał w 1590 roku część Krukowa-Radcza w kujawskiem.

Adrian Telefus, drugi syn Jerzego starszego i Elżbiety Ślęzakówny, pisał się na Dumanowie, Kumanowie, Celejowie i Łyścu. Ożenił się z Elżbietą Jasińską herbu Poraj, córką Jana, po której wziął posag 300 florenów. Zostawił on dziewięcioro dzieci, w tym cztery córki: Helenę, zamężną za Michałem Podgrodzkim herbu Gryf, Elżbietę, o której wiemy, że dostała się do niewoli tatarskiej, skąd wykupił ją w 1577 jej brat Krzysztof, otrzymawszy z kolei wymaganą sumę okupu od swego stryja Jana, oraz Katarzynę i Dorotę, o których nie mamy żadnych szczegółowych informacji. 

Zaś synami Adriana i Elżbiety z Jasińskich byli: Jerzy, Innocenty, Wojciech, wspomniany Krzysztof i Jan. Z nich Jerzy, w 1575 roku określany urzędnikiem podolskim (exactori Podoliae), poślubił Katarzynę z Błudnik Błudnicką herbu Leliwa, córkę Piotra, sędziego ziemskiego halickiego, zmarłego w 1542. Innocenty ożenił się z Elżbietą Potocką, córką Macieja, której w 1586 zabezpieczył na swych dobrach Swierzkowcach w powiecie kamienieckim 200 złotych wiana. Kolejny syn Adriana, Wojciech, w 1586 dokonał z Innocentym zamiany dóbr, ustępując mu swoją część Swierzkowiec, a biorąc w zamian wieś Popławniki w powiecie halickim; obie dziedziczyli po matce. Poślubił on w 1590 Agnieszkę Ciepłowską herbu Pobóg, córkę Jakuba, która wniosła w posagu aż 1000 florenów, w związku z czym w tymże roku podpisał dożywocie. O pozostałych synach Adriana Telefusa – Krzysztofie i Janie – nie mamy żadnych szczegółowych wiadomości.

Jan Telefus, trzeci syn Jerzego starszego i Elżbiety Ślęzakówny, piętnaście razy posłował na Sejm i dla wielkich zasług został udekorowany przez króla Zygmunta Augusta złotym łańcuchem. Bartosz Paprocki pisał o nim, że …był mężem sławnym w województwie podolskim, który Rzeczypospolitej wiele służył.  Poza dobrami rodowymi w 1578 roku trzymał również Bryndzowo w powiecie latyczowskim oraz Chodorowce i część Swierzkowiec w kamienieckim. Ożenił się z Dorotą Ostrowską herbu Leliwa, z którą pozostawił trzech synów: Jana, Krzysztofa i Andrzeja.

Z nich Jan Telefus był dworzaninem króla Zygmunta III Wazy i określany jest w dokumentach sądowych jako mąż rycerski. Od 1532 roku trzymał od Mikołaja Herburta, podkomorzego halickiego, w zastawie wieś Żyszczyńce w powiecie proskurowskim. Żonaty był z Zofią Stabrowską herbu Lubicz odmienny, pochodzącą z możnego, senatorskiego rodu osiadłego na Litwie. Drugi syn Jana i Doroty Ostrowskiej, Krzysztof, przez całe swoje życie służył rycersko; w 1629 wymieniony jako starosta kryniczański na Podolu, pozostawił jedynie syna Aleksandra. Trzeci syn, Andrzej Telefus, podpisał elekcje królów: Władysława IV w 1632 roku i Jana Kazimierza w 1648; wydaje się, że był on pierwszym z tej rodziny, który osiadł w województwie bełskim i wszedł w posiadanie Horyńca. Lwowskie sądowe akta ziemskie z 1648 wspominają jego zatarg z Teofilą z Daniłowiczów Sobieską, matką króla Jana III, dotyczący zbiegłych 35 poddanych z Horyńca do jej miasta Sasowa. Ponieważ nie chciała ona oddać Telefusowi poddanych, sprawa zawisła w sądzie lwowskim. Tak więc można datować obecność rodziny Telefusów w Horyńcu na początek lat 40-tych XVII wieku.    

Pomieniony Andrzej Telefus poślubił nieznaną z imienia wdowę po Omiecińskim herbu Junosza odmienna, pochodzącą z możnej rodziny Chyckich herbu Gryf, piszącej się z Chyczy w pow. lelowskim, z którą pozostawił córkę Mariannę i synów: Jana, jak pisze Kasper Niesiecki: zasłużonego w obozie, drugiego syna Jana oraz Krzysztofa, który z Piasecką herbu Zabawa, pisarzówną barską, pozostawił syna i córkę. Marianna była zamężna 1o voto za Janem Stadnickim herbu Szreniawa bez krzyża, starostą janowskim, i 2o voto za Krzysztofem Kazimierzem Komorowskim herbu Korczak, sędzicem ziemskim bełskim, urodzonym z Agnieszki z Żelskich herbu Ogończyk, dziedzicem Dzierążnia i Sielec, z którym pozostawiła córkę Zofię Komorowską, zamężną z kolei za Zygmuntem Węgleńskim herbu Szreniawa z krzyżem, podsędkiem ziemskim chełmskim – mieli liczne potomstwo.

Rodzina Telefusów wchodziła w związki rodzinne ze znacznymi domami na kresach Rzeczypospolitej. Akta sądowe kamienieckie z 1579 roku wspominają Barbarę Telefusównę, zamężną 1o voto za pochodzącym z Wielkopolski Wojciechem Czackim herbu Świnka, którego rodzina w 1545 otrzymała od cesarza Karola V tytuł hrabiowski, właścicielem kilku nieruchomości w Kamieńcu Podolskim. I 2o voto za Piotrem z Janikowic Janikowskim. Jadwiga Telefusówna, urodzona około 1610, była drugą żoną Jerzego Zamojskiego herbu Jelita, syna Jana, kasztelana chełmskiego i strażnika koronnego, oraz Anny księżniczki Wiśniowieckiej, wojewodzianki kijowskiej. Zofia Telefusówna poślubiła Mikołaja Orzechowskiego herbu Oksza, z którym zapisała w 1610 roku wzajemne dożywocie. Konstancja Telefusówna była pierwszą żoną Stanisława Lanckorońskiego herbu Zadora, syna Marcina, podkomorzyca podolskiego i Krystyny Kozietulskiej herbu Abdank, podczaszego bracławskiego, zmarłego w 1671 roku, z którym pozostawiła sześciu synów: Wojciecha (kolejno: podstolego podolskiego, kasztelana gostyńskiego i wojewodę rawskiego); Antoniego, dworzanina królewskiego, który był cześnikiem bracławskim, potem chorążym nowogrodzko-siewierskim, a po zrzeczeniu się godności świeckich i przyjęciu święceń kapłańskich w 1720 roku został proboszczem oświęcimskim oraz kanonikiem poznańskim; Józefa, skarbnika podolskiego, oraz Franciszka, podstolego podolskiego, Jana Dominika i Aleksandra. Dorota Telefusówna poślubiła Bernarda Czernego herbu Nowina, syna Jerzego, starosty białocerkiewskiego i Ligęzianki herbu Półkozic, elektora Władysława IV z województwa krakowskiego, z którym pozostawiła syna Aleksandra, burgrabiego krakowskiego w 1680 roku.

Od połowy XVII wieku Telefusowie, których majątki były zlokalizowane głównie w województwach podolskim i ruskim, wobec nasilających się najazdów Tatarów krymskich, coraz większą wagę zaczęli przywiązywać do swych dóbr położonych w województwie bełskim. Kiedy w 1672 roku ruszyła na Polskę potężna armia turecko-tatarska pod wodzą sułtana Mehmeda IV i spustoszyła południowo-wschodnie kresy Rzeczypospolitej, a następnie podpisano haniebny rozejm w Buczaczu, który spowodował utratę przez Polskę Podola z jego stolicą Kamieńcem oraz część prawobrzeżnej Ukrainy, podolskie dobra Telefusów w konsekwencji na kilkadziesiąt lat znalazły się pod zaborem tureckim. Ponieważ również znacznym zniszczeniom uległy ich majątki położone w ziemi halickiej, ówczesny dziedzic Horyńca – Piotr Felicjan Telefus, któremu będzie poświęcony kolejny artykuł – zdecydował się przenieść tutaj swoją główną siedzibę i zaczął się pisać na Horyńcu i Piasecznej.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne tekstu oraz zdjęć bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.