Grzegorz Szafran

Relikty dawnych upraw w okolicach Horyńca-Zdroju

Gazeta Horyniecka nr 41 / opublikowane za zgodą wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu lub zdjęć bez zezwolenia jest zabronione.

Podczas wędrówek po Roztoczu i okolicach często napotykamy w lesie miejsca po nieistniejących przysiółkach ukraińskich. Mimo że niejednokrotnie nie ma tam już prawie żadnych śladów kultury materialnej, poza zagłębieniami w miejscu dawnych piwnic, czy resztkami wapiennych podwalin albo pochylonego przydrożnego krzyża, orientujemy się intuicyjnie, że otaczające nas drzewa i krzewy różnią się od tych z sąsiedniego lasu. Czujemy, że kiedyś mieszkali tu ludzie. Kiedy zaczynamy się przyglądać bliżej, dostrzegamy stare jabłonie, grusze, czasem orzechy włoskie, krzewy agrestu i porzeczek, kępy liliowców, a także sędziwe lipy, jesiony, wierzby, jawory i klony. Fizjonomia tych miejsc jest charakterystyczna, ponieważ drzewostan składa się zwykle z rosnących z rzadka starych, nawet stukilkudziesięcioletnich drzew, posadzonych przez dawnych mieszkańców oraz znacznie młodszego wypełnienia, złożonego z nalotów i podrostów (młodego pokolenia drzew) lipy, jesionu czy jaworu, obsianego w okresie ostatnich kilkudziesięciu lat, po opuszczeniu tych miejsc przez ludzi. W zadrzewieniach (zgrupowania drzew i krzewów poza lasem) sadzono najczęściej gatunki drzew wykorzystywanych ówcześnie przez człowieka, stąd też poza drzewami owocowymi, sadzono lipy (pożytek pszczeli, miękkie drewno używane do rzeźbienia i toczenia, możliwość uzyskania łyka lipowego), jesiony (gatunek szybko rosnący, dostarczający twardego, sprężystego i wytrzymałego drewna), wierzby (gatunek szybkorosnący, łatwy do posadzenia poprzez ukorzenianie fragmentów gałęzi wbitych w ziemię tzw. żywokołów, dostarczanych corocznie poprzez ogławianie cienkich prostych patyków i witek), jawory (wczesnowiosenny pożytek pszczeli, jedno z niewielu rodzimych drzew owadopylnych obok drzew owocowych, lipy i klonu, gatunek szybkorosnący dostarczający średnio twardego drewna wykorzystywanego do wyrobu narządzi, galanterii drzewnej, zabawek), wiązy – górski i szypułkowy (gatunek szybkorosnący, dostarczający twardego drewna o ładnym rysunku, charakteryzującego się dużą trwałością, zwłaszcza w konstrukcjach mających kontakt z wodą). Warto zaznaczyć, że drewno jesionu i wiązu dorównuje właściwościami drewnu dębu, a gatunki te w przeciwieństwie do dębu rosną szybko, obficie i, często owocują i łatwo można je przekopać z lasu i posadzić we własnym obejściu.

Dzisiaj jednak chcę napisać o dwóch mniej pokaźnych roślinach – kłokoczce południowej i lulecznicy kraińskiej, które są reliktami dawnych upraw. Na Roztoczu oraz w okolicach Horyńca-Zdroju możemy je spotkać tylko w miejscach dawnych sadyb ludzkich

Lulecznica kraińska Scopolia carniolica Jacq. jest rośliną z rodziny psiankowatych, do której należy również dobrze nam znany ziemniak, czy pomidor. Jest to bylina, czyli roślina wieloletnia, o wysokości 30-60 cm, z grubym poziomym kłączem, z którego wyrastają mięsiste, w górze rozgałęzione łodygi. Na łodydze wyrastają liście, dolne łuskowate, górne okazałe, jajowate o długości do 20 cm. Kwiaty wyrastają pojedynczo z kątów liści i zwieszają się na długich szypułach. Mają charakterystyczną budowę: zielony, dzwonkowaty kielich (dolna część kwiatu przyrośnięta do szypuły) i zrosłopłatkową, rurkowatą  koronę koloru z zewnątrz brązowego, od wewnątrz zielonawego. Owocem jest okrągła torebka. Lulecznica kwitnie wczesną wiosną, od połowy kwietnia do końca maja. Później części nadziemne szybko żółkną i zamierają. W związku z wczesną porą kwitnienia jest dość łatwa do rozpoznania, okazałe kępy lulecznicy na tle niezazielenionej wiosennej pokrywy gleby, pod nieulistnionymi krzewami leszczyny trudno pomylić z innym gatunkiem.

Lulecznica kraińska na terenie nieistniejącego przysiółka Zające - fot. G.Szafran
Lulecznica kraińska fot. G. Szafran

Lulecznica uważana jest za gatunek wschodniokarpacki. W Polsce występuje w Bieszczadach, Beskidzie Niskim, Pieninach, rzadko we wschodniej części Kotliny Sandomierskiej. Na stanowiskach naturalnych jest składnikiem runa olszynek, buczyn i jaworzyn. W okolicach Horyńca-Zdroju lulecznica występuje tylko na stanowiskach antropogenicznych (związanych z działalnością człowieka) w miejscu dawnych ogródków. W naszych okolicach jest to tzw. relikt dawnych upraw (grupa gatunków uprawiana w wiekach minionych w celach np. leczniczych, występująca obecnie wokół obiektów historycznych). Lulecznica na stanowiskach naturalnych jest w Polsce gatunkiem rzadkim, w związku z czym w okresie od 1983 do 2014 objęta była ochroną ścisłą, natomiast po zmianie rozporządzenia ws. chronionych gatunków roślin w 2014 r. znajduje się na liście gatunków objętych ochroną częściową.

Lulecznica kraińska - fot. G. Szafran.jpg
Lulecznica kraińska fot. G. Szafran

Nazwę łacińską nadał gatunkowi Karol Linneusz na cześć swojego przyjaciela, włoskiego lekarza, botanika, entomologa i chemika Giovanniego Antonia Scopoliego, badacza i znawcy przyrody Krainy (Słowienia), który lulecznicę po raz pierwszy opisał w dziele Flora Carniolica(Flora Krainy). Lulecznica kraińska jest gatunkiem trującym, zawierającym w kłączu oraz części nadziemnej silnie działające alkaloidy tropanowe (pochodne tropanu) scopolaminę, hioscyjaminę i atropinę. Alkaloidy z roślin tropaminowych, obok lulecznicy są to: pokrzyk wilczajagoda, lulek czarny i bieluń dziędzierzawa, dawniej i dziś stosowane w medycynie. Co ciekawe podobny zestaw alkaloidów zawierała mandragora (gatunek śródziemnomorski, również z rodziny psiankowatych), która była jednym z najstarszych medykamentów, wzmiankowanym np. w Księdze Rodzaju (Rdz 39,15). Należy jednak pamiętać, że w żadnym wypadku nie można używać surowców pochodzących z ww. roślin we własnym zakresie, gdyż nawet bardzo niskie dawki zawartych w nich substancji mają działanie toksyczne i śmiertelne. Trudno powiedzieć, czy lulecznicę hodowano niegdyś w ogródkach z uwagi na właściwości lecznicze, czy też doceniano jej walory dekoracyjne. Istnieją również teorie, że roślina dostała się w nasze okolice w czasach historycznych wraz z plemionami wołoskimi ze wschodnich Karpat. Być może pierwotnie używano jej w celach leczniczym, a później stała się roślina ozdobną? Zastosowanie lulecznicy jako medykamentu, w związku z silnym działaniem, wymagało na pewno sporej wiedzy i doświadczenia. Nie można jej było używać jak inne gatunki stanowiące relikty uprawowe roślin leczniczych np. spotykany na Roztoczu serdecznik pospolity czy ogórecznik lekarski, po które można było sięgnąć w każdej chwili bez obawy, że zaszkodzą. Faktem jest, że lulecznicę znajdziemy  w każdym miejscu po dawnej roztoczańskiej sadybie.

Kłokoczka południowa Staphyllea pinnata L. jest krzewem o wysokości kilku metrów, złożonym z prosto wzniesionych, górą parasolowato rozłożonych gałęzi. Posiada nieparzysto pierzasto złożone liście (zbudowane z osadzonych parami na wspólnej osi listków bocznych, najczęściej 2-3 par, oraz listka szczytowego). Liście kłokoczki przypominają nieco liście jesionu (liście jesionu mają więcej par listków bocznych, zwykle 5-7, a listki boczne są bardziej wydłużone). Kora młodych pędów jest zielona i gładka, starsze pędy mają korę brunatną z charakterystycznym rysunkiem przetchlinek ułożonych w podłużne białe kreski. W maju i czerwcu na krzewach pojawiają się białoróżowe kwiaty zebrane w zwisające wiechy o długości 15-20 cm, wyrastające na szczytach pędów. Późnym latem i jesienią z przekwitniętych kwiatów powstają skórzaste, jasnozielone torebki, w których powstają twarde, jasnobrązowe, błyszczące nasiona, o średnicy ok. 7 mm. Kłokoczka jest gatunkiem występującym w południowej Europie, w Polsce osiąga północną granicę zasięgu, występuje na Podkarpaciu i w Karpatach, również na Nizinie Sandomierskiej, Wyżynie Małopolskiej, w Górach Kaczawskich i na Pogórzu Sudeckim. Gatunek występuje w lasach liściastych oraz w zbiorowiskach na obrzeżach lasów, na glebach żyznych i próchnicznych. Kłokoczka południowa jest gatunkiem chronionym (ochrona ścisła).

Kłokoczka południowa - fot. G.Szafran.jpg
Kłokoczka południowa fot. G.Szafran

W okolicach Horyńca-Zdroju kłokoczka podobnie jak lulecznica kraińska występuje tylko na stanowiskach wtórnych, w miejscach dawnych wsi i zagród. Co ciekawe, najprawdopodobniej naturalne stanowiska kłokoczki stwierdzono w żyznych lasach liściastych w okolicach Łukawca. Kłokoczka jest rośliną związaną licznymi obrzędami i wierzeniami ludowymi. Obecnie znane są jeszcze zwyczaje wykorzystujące kłokoczkę w obrzędowości chrześcijańskiej np. jako elementy palm wielkanocnych, bukietów święconych ziół, a najbardziej znane są różańce wyrabiane z nasion kłokoczki. Bardzo wiele ciekawych informacji dotyczących etnografii kłokoczki, sięgających nawet czasów celtyckich, można znaleźć w publikacji Łukasza Łuczaja „Magiczna kłokoczka”. Ciekawe informacje znajdziemy również na stronach Nadleśnictwa Ustrzyki Dolne, które wspólnie ze stroną słowacką realizowało program popularyzacji kłokoczki oraz w filmie z udziałem Edwarda Marszałka nakręconym przez telewizję Rzeszów

Podobnie jak w przypadku kłokoczki dzisiaj nie jesteśmy w stanie dokładnie stwierdzić, które elementy zadecydowały o tym, że kłokoczkę możemy znaleźć na terenie każdej opuszczonej wioski. Na Roztoczu historyczne „przesadzanie” kłokoczki do ogrodów było tak intensywne, że stanowiska naturalne zostały całkowicie zniszczone. A może, podobnie jak lulecznicę, kłokoczka została przywieziona w nasze strony przez plemiona wołoskie? Na terenie Nadleśnictwa Lubaczów znajdują się liczne skupiska kłokoczki. Na kilku z nich np. w okolicach Niedźwiedzi, czy dawnego przysiółka Zające wykonywane są zabiegi ochronne polegające na wycinaniu roślinności konkurencyjnej, głównie leszczyny i bzu czarnego.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne tekstu oraz zdjęć bez pisemnej zgody wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.