Antoni Buchholtz

Rekonstrukcja rzeźby żołnierza Pomnika Wolności

Gazeta Horyniecka nr 47 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu lub zdjęć bez zezwolenia jest zabronione.

W momencie, gdy piszę te słowa, Pomnik Wolności z cmentarza w Horyńcu -Zdroju jest już po przeprowadzeniu pełnych prac konserwatorskich oraz uroczystym poświęceniu i odsłonięciu 3 maja 2017 roku. W niniejszym artykule chciałbym przybliżyć Czytelnikom działania, których celem było przywrócenie wartości historycznych i estetycznych postaci odpoczywającego żołnierza.

Miniony rok był dla mnie niezwykle wymagający i gdy wspominam zakres wykonanych prac, trudno mi uwierzyć, że minęło niecałe 12 miesięcy od momentu, kiedy podjąłem się konserwacji pomnika w ramach mojej pracy dyplomowej na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Po raz pierwszy przyjechałem do Horyńca – Zdroju w 2014 roku wraz z Profesorem Januszem Smazą, by przeprowadzić inwentaryzację cmentarza oraz wstępną ocenę stanu zachowania obiektów znajdujących się na nim. W roku następnym ponownie brałem udział w wyjeździe, miałem już wtedy wstępnie wybrany obiekt do pracy dyplomowej z Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Jednak w tym samym czasie pojawiła się możliwość konserwacji całego pomnika. W wyniku późniejszych rozmów i ustaleń, ku mojej radości, podjęto decyzję o przyznaniu mi pozwolenia na prace przy postaci żołnierza w ramach dyplomu.

I tak w maju 2016 roku po raz kolejny przyjechałem do Horyńca – Zdroju, by pod czujnym profesorskim okiem wraz z kolegami z Akademii zdemontować rzeźbę.

fot 1.jpg
Rzeźba po demontażu (fot. Antoni Buchholtz)

Po przewiezieniu jej do pracowni przystąpiłem do pierwszych zabiegów konserwatorskich. Najpierw wykonałem szczegółową dokumentację fotograficzną, a następnie zdezynfekowałem obiekt. Kolejnym krokiem było usunięcie luźnych nawarstwień i umycie żołnierza. Po odsłonięciu oryginalnej powierzchni rzeźby okazało się, że wcześniejsze prace rewaloryzacyjne były prowadzone w sposób drastyczny. Całą powierzchnię zeszlifowano lub przekuto przy użyciu dłut, w wyniku czego zmieniła się pierwotna forma rzeźby. Miejscowo obniżono poziom kamienia aż o 1,5 centymetra, co znacząco wpłynęło na odbiór estetyczny całego przedstawienia.

Następnie przystąpiłem do usuwania wtórnych rekonstrukcji i kitów. Zdemontowałem głowę, lewą dłoń, prawą nogę oraz oba buty. Na zdjęciu widoczne jest ile, tak naprawdę, zachowało się z oryginalnej rzeźby Kuźniewicza. Pomijając oczywiste braki kończyn i głowy warto zwrócić uwagę na brak niektórych fałd ubrania i wyszczuplenie pozostałych.

fot 3.jpg
Rzeźba w pracowni (fot. Antoni Buchholtz)

Korzystając z archiwalnych zdjęć, przystąpiłem do rekonstrukcji w glinie. Cała trudność w tym procesie polegała na zmienieniu dwuwymiarowego wizerunku w pełnoplastyczną rzeźbę oddającą prawdę historyczną. Dysponowałem tylko dwoma zdjęciami oryginalnej rzeźby- pierwsze przedstawiało rzeźbę widzianą od przodu, a drugie od lewego boku. Dlatego, w celu odtworzenia formy, oprócz fotografii wykorzystywałem wiedzę anatomiczną zdobytą w trakcie sześcioletnich studiów na Akademii Sztuk Pięknych.

fot 7 rekonstrukcja w gilnie.jpg
Rekonstrukcja w glinie (fot. Antoni Buchholtz)

Po zaakceptowaniu przez Profesora Janusza Smazę tego etapu prac przystąpiłem do robienia form w celu wykonania odlewów gipsowych rekonstruowanych elementów. Jest to czynność wymagająca dużego skupienia i rozplanowania, gdyż każdy błąd może zadecydować o tym, czy odlew się uda, czy też nie. Z głowy i lewej ręki trzymającej karabin, które miały silnie rozbudowaną formę, zdecydowałem się zdjąć formy silikonowe z płaszczem gipsowym. Taki rodzaj form pozwala na wykonanie kilku odlewów, co jest istotne w sytuacji, gdyby pomnik narażony był w przyszłości na uszkodzenia lub akty wandalizmu. Z reszty rekonstruowanych elementów zdjąłem formy tracone, czyli takie, które pozwalają na wykonanie tylko jednej kopii gipsowej – skróciło to zdecydowanie czas potrzebny na ich wykonanie.

2
Antoni Buchholtz przy pracy – odkuwanie prawej nogi z formy traconej

Kolejnym etapem było wykonanie odlewów. Gdy już posiadałem wszystkie części rzeźby w trwałym materiale, mogłem przystąpić do przekuwania ich w kamieniu. Materiał do rekonstrukcji otrzymałem dzięki uprzejmości właścicieli kamieniołomu, tego samego miejsca, z którego korzystał autor pomnika – Kuźniewicz.

Rekonstrukcja w glinie
Rekonstrukcja w glinie (fot. Antoni Buchholtz)

W trakcie przekuwania w kamieniu fragmentów rzeźby wykorzystywałem narzędzie znane od starożytności, czyli punktownicę rzeźbiarską. Przy jej pomocy Rzymianie kopiowali rzeźby pochodzące z Grecji. Pozwala ono na precyzyjne wyznaczenie w kamieniu powielanej formy. Na fotografii widoczny jest z lewej strony odlew gipsowy z drewnianym krzyżakiem, do którego przymocowana jest punktownica, a z prawej kamień przygotowany do kucia.

Z lewej odlew gipsowy z punktownica, z prawej kamien przygotowany do kucia
Z lewej odlew gipsowy z punktownica, z prawej kamien przygotowany do kucia (fot. Antoni Buchholtz)

Do wstępnego opracowywania bloku wykorzystywałem szlifierki kątowe z diamentowymi tarczami. Na tym etapie borykałem się z problemem nadwrażliwej czujki pożarowej, która reagowała na zbyt wysokie stężenie pyłów w powietrzu. Po kilku telefonach podjęto decyzję o jej wyłączeniu, a ja mogłem już spokojnie wrócić do pracy.

Po zdjęciu nadmiaru materiału, używając dłut, zbliżałem się do pożądanej formy. Podobnie postępowałem przy rzeźbieniu dłoni, prawej nogi, lewego buta i kolana. Na tym etapie odwiedzili mnie w pracowni Pan Robert Serkis Wójt gminy Horyniec Zdrój oraz Pan Krzysztof Woźny Prezes Zarządu Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Horynieckiej, aby zobaczyć postęp prac.

Kolejnym krokiem było wklejenie kamiennych elementów. Rzeźba zaczęła odzyskiwać swój pierwotny wygląd i estetykę. Po nałożeniu kitów oraz hydrofobizacji była gotowa do transportu. Dnia 27 kwietnia o godzinie 5:30 wyruszyliśmy z Warszawy, całą drogę padał deszcz, ale na szczęście tuż przed Horyńcem przestał. Wykorzystując sprzyjającą pogodę, niezwłocznie przystąpiliśmy do montażu. Po rozładowaniu rzeźby z samochodu zaczęliśmy powoli przesuwać ją na jej pierwotne miejsce.

fot 18
Ponowny montaż rzeźby (fot. Antoni Buchholtz)

Dokumenty w ozdobnej tubie złożył Pan Marian Szymański. Gdy postać żołnierza została zamontowana, przystąpiliśmy do wykonania fug i dokumentacji fotograficznej. O godzinie 17 wreszcie odetchnąłem – roczne prace po dwanaście godzin dziennie, nieraz siedem dni w tygodniu, mogłem uznać za skończone.

DSC02061
Pomnik Wolności w Horyńcu – Zdroju po rekonstrukcji (fot. Paweł Rydzewski)

Pragnę serdecznie podziękować wszystkim zaangażowanym w konserwację postaci żołnierza za pomoc, zainteresowanie i wsparcie. Szczególne podziękowania kieruję do Pana Wójta Roberta Serkisa, Pana Krzysztofa Woźnego oraz promotora mojej pracy dyplomowej Pana Profesora Janusza Smazy.

Serdeczne przyjęcie, z jakim się spotkałem w trakcie prac prowadzonych przy Pomniku Wolności oraz entuzjazm mieszkańców były dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będzie mi dane powrócić do Horyńca.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.