Mariusz Lewko

Z przeszłości Prusia

Gazeta Horyniecka nr 44 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

Każdy turysta wjeżdżający do województwa podkarpackiego trasą E – 867 Sieniawa – Hrebenne musi przejechać przez miejscowość Prusie. Ta niewielka, licząca około 70 mieszkańców wieś jest najdalej na wschód wysuniętym obszarem Podkarpacia o starym XV – wiecznym rodowodzie i niezwykłych walorach turystycznych.

Zmotoryzowani podróżni mają możliwość wygodnego przejazdu przez miejscowość dopiero od 14 listopada 2014 roku, kiedy to po wielu latach starań udało się wybudować 4 – kilometrowy odcinek, łączący województwa lubelskie i podkarpackie. Przez prawie trzydzieści lat droga kończyła się w Siedliskach, a zaczynała w Prusiu. Odcinek pomiędzy miejscowościami był tylko drogą gruntową, co nie przeszkadzało wcale autorom map rysować go jako utwardzony. Z tego też powodu nazywany był „drogą – widmo” i szczególnie przeklinany przez kierowców ciężarówek, których wielu na niej utknęło. Jedną z lokalnych ciekawostek jest jednak to, że w 1997 roku tej wątpliwej przyjemności drogowej doświadczyła kolumna rządowa z ówczesnym ministrem transportu Tadeuszem Syryjczykiem – wygłoszone wówczas deklaracje o natychmiastowej budowie drogi zmaterializowały się niestety dopiero 17 lat później. Jedyną wygodną formą komunikacji między województwami była przez lata kolej. Pociągi nazywane żartobliwie „Bałajami” jeździły z Bełżca do Przeworska regularnie – rano, w godzinach popołudniowych i wieczornych, wożąc mieszkańców i nielicznych, pojawiających się w strefie nadgranicznej turystów. Poruszały się wolno, ale było w nich bardzo wesoło – szczególnie 10 dnia każdego miesiąca, gdy kolejarze odbierali wypłatę. Mieszkańcy Prusia mieli jednak z pociągami pewien problem, ponieważ we wsi nie było przystanku kolejowego i musieli wysiadać w Werchracie, no chyba, że ktoś z jadących składem, miał znajomego maszynistę, który na chwilę zatrzymał pociąg w umówionym miejscu. Obecnie na trasie z Hrebennego do Jarosławia kursują szynobusy – niestety tylko w czasie weekendu majowego i wakacji – zgodnie z „tradycją” nie zatrzymują się w Prusiu.

Autor niniejszego artykułu, pochodzący z sąsiednich Siedlisk najlepiej kojarzy Prusie z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Dla każdego, kto w tamtym okresie dorastał, był to czas magiczny pełen dekatyzowanych dżinsów, magnetowidów, magnetofonów tzw. jamników czy wiejskich dyskotek. Każdy szanujący się bywalec takiej imprezy miał wówczas dżinsową „katanę” i czarne mokasyny – wkładane do białych skarpet, a dziewczęta lśniące lakierki lub „czeszki”. Brak drogi asfaltowej do Prusia nie był nigdy wielką przeszkodą w dojeździe na dyskoteki organizowanej w małej wiejskiej świetlicy, jeździło się oczywiście pociągiem, motorem, ciągnikiem, a w ostateczności chodziło piechotą piaszczystą drogą wzdłuż granicy, na której równie często co dziki i sarny, można było spotkać wopistę, a później strażnika granicznego.  Dziś w dobie Facebooka wydaje się to zupełnie nierealne.

Miejscowość położona jest w dolinie rzeki Rata i otoczona od północy i południa lesistymi wzgórzami. W przeszłości występowała także pod nazwami „Prośnia” i „Prussye”. Pierwszy raz wzmiankowana była w 1475 roku przez jednego z najważniejszych polskich kronikarzy Jana Długosza.  Pisał on w swoich Rocznikach – „że w lasach, polach i borach miasteczka Potylica [Potylicz], tudzież wsi Hrabieni [Hrebenne] i Prosni [Prusie], w okolicy Bełzkiej, dyecezyi Chełmskiej, drzewa sosnowe taką własność mają i przyrodę, że jeżeli się z nich część jaka, np. gałąź lub prątek utnie albo odłamie, bądź całe drzewo spuści, po kilku latach, to co było drzewem z życiem roślinnem, przybiera postać i własności krzemienia, i jak krzemień rodzimy za uderzeniem ogień wydaje, zachowując objętość i kształt, w jakim było ucięte, przyrodę zaś głazu i krzemieńca”. Dziś wiemy, że opisywał fragmenty cypryśnika błotnego, który porastał te tereny przed 15 milionami lat. Obecnie fragmenty drzew skamieniałych można oglądać w Muzeum Drzew Skamieniałych w Siedliskach.

Badacze osadnictwa dawnej ziemi bełskiej przypuszczają jednak, że Prusie ma wcześniejszą metrykę – prawdopodobnie jeszcze XIV – wieczną. Nie ma także zgody co do tego czy była to osada staroruska, czy została założona w okresie kolonizacji wołoskiej.  Wydaje się jednak, że typowe dla wołoskiej osady pasterskie powinności wskazują, na lokację przybyszy zza Karpat. W źródłach pod rokiem 1507 pojawia się informacja o opłaceniu przez mieszkańców wsi podatku od 250 owiec, a w roku 1536 wieś nazwana jest „villa Valachica  – wieś Wołoska”. Wzmiankowana jest także w roku 1545 i 1577. W wieku XVII mieszkańcy otrzymują nadania od królów: Zygmunta III (1621), Jana Kazimierza (1640), Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1670) i Jana III Sobieskiego (1675). Ostatni przywilej dla prusieńskiej cerkwi wystawia August II Sas w 1724 roku. W inwentarzu starostwa lubaczowskiego z roku 1757 lustrator zapisał, że w miejscowości jest 35 ćwierci (części), a z każdej płacony jest czynsz wysokości 24 groszy. Wieś ma łan mielniczy (należący do młynarza), który jest w posiadaniu Hrycia Hałana. Kilka lat później w czasie lustracji roku 1765 zapisano, że we wsi jest łan wybraniecki w posiadaniu Jacka Matwieja, Iwana i Stefana Hnatów, którzy swoje prawa do ziemi udowodnili na podstawie przywileju wydanego w 1670 roku w Warszawie przez króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego dla Piotra, Iwana, Łuca (Łukasza) i Michała Hnatów. Lustrator wymienił we wsi 12 poddanych włącznie z mielnikiem i tywonem (sołtysem), „młyn o jednym kamieniu, będący w użytkowaniu oo. Reformatów z Rawy i inny mały staw”. Arenda (dzierżawa) z karczmy przypisana została do arendy miejskiej potylickiej. W inwentarzu z roku 1769 wymienieni zostali mieszkańcy wsi: Pańko Tymczyna (leśny), Hryć Goraj, Hryń Hałan (mielnik), Demko Klimko, Fedko Maziarz, Petro Dziurko, Michał Jaremko i Iwan Jaremko. Spis z 1799 roku wymienia w Prusiu 32 domy i 214 mieszkańców – samych grekokatolików.

Od początku swojej historii Prusie wchodziło w skład starostwa lubaczowskiego, a później ekonomii lubaczowskiej. W 1818 roku miejscowość (z Potyliczem, Dziewięcierzem, Soroczą Łozą i Einsingen) została zakupiona na licytacji  przez Franciszka Schrotta za cenę 31 955 zł, a następnie przez Michała Świątkiewicza przez cesję za 46 320 zł. Kolejno jej właścicielami byli Samuel i Bernard Wohfeld, rodzina Wieliczków, Wiktor i Franciszka Jordanowie, Adam, a później Paweł Sapiehowie właściciele sąsiednich Siedlisk i Hrebennego. Wieś rozwijała się gospodarczo – funkcjonował młyn, stawy hodowlane, folwark, hamernia i cegielnia. Istniała także karczma i rozwijało się gonciarstwo. W czasopiśmie z 1848 roku „Rozprawy c. k Towarzystwa Gospodarczego” znajduje się opis dóbr potylickich z przyległościami Dziewięcierzem, Srocząłozą, kolonią Einsingen, Prusiem i Wójtowszczyzną. Autorem opisu jest Julian Aleksander Kamiński. We wspomnianym artykule Prusie pokazane jest jako wieś niewielka licząca 42 domostwa. Przytoczony został także opis stawu rybnego „w Prusiu jest mały stawek zarybiony,lecz mocno zarosły i mułem zaniesiony. Formuje się on z rzeczki od Werchraty płynącej, która tam ma początek ze źródła i nosi nazwę Werchrata, dopiero od stawku prusieńskiego płynąc przez Prusie i Potylicz do Rawy ma nazwę Rata”…Stawek jest wielkości 13 morgów, 375 sążni, i mieści w sobie szczupaki po największej części, potem karpie i liny. Co trzy lata jest w nim spust, a przy spuście wpuszczają naprzód wedle zastrzeżonych warunków: szczupaka od oka do czarnego skrzela na cali 11, karpia na cali 8 i karasia na cali 4 i inne małe rybki”. Znajduje się tam także krótki opis folwarku „Folwark Prusie na dworskich gruntów morg 119, łąk morg 14. Rewizyjnych zaś gruntów chłopom na czynsz oddanych morgów 114. Poddani Prusia mają gruntu ornego, łąk i pastwisk morgów 352, sążni 111”. Przy folwarku znajduje się także mała pasieka licząca 40 uli bukowych i lipowych, niewielki ogród fruktowy i hamernia miedzi „w której się miedź stara przetapia i siła wody na szale do maszyn, dachówkę itp. wykuwa”.Autor narzeka również na jakość gleb w miejscowości, pisząc „w Prusiu na roli glinkowatej grubość ziemi urodzajnej na cali 6, a pod spodem prawie szczera glina lub piasek”.

Prusie.jpg
Prusie na mapie katastralnej z 1845 r. (oprac. Paweł Rydzewski)

Autorzy Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego podają, że w roku 1880 w Prusiu mieszkało 276 Rusinów (Ukraińców), 16 Polaków i 24 Niemców, z czego 31 katolików, 264 grekokatolików oraz 22 izraelitów. Według spisu z 1921 roku w Prusiu znajdowało 91 domów, w których mieszkało 507 osób (242 mężczyzn i 265 kobiet), w tym 420 grekokatolików, 80 rzymskich katolików i 7 Żydów. Trzy lata później w spisie nauczycieli województwa lwowskiego odnotowana jest w Prusiu nauczycielka kwalifikowana Maria Zielińska narodowości polskiej. Księga adresowa Polski z 1928 roku informuje, że kowalem był Borkowski, krawcem Martyn, szewcem Wywrocki, a wyszynk trunków prowadził Kaufman. W czasie II wojny światowej Prusie znalazło się początkowo w strefie okupacji sowieckiej, a po ataku Niemiec na Związek Radziecki w dystrykcie Galicja. W latach 1944 -1946, a także w czasie akcji „Wisła” w 1947 r. mieszkańcy narodowości ukraińskiej zostali wywiezieni do Związku Radzieckiego.  Zgodnie z danymi ukraińskimi we wsi pozostało 16 rodzin.

Jedynym elementem dawnej historii Prusia jest drewniana cerkiew pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Inicjatorem wybudowania świątyni był proboszcz werchackiej parafii, w skład której wchodziły Prusie, ks. Wasyl Pleszkiewicz. Powstała w roku 1887 (poświęcona rok później) ze zbiórek mieszkańców wsi, kwesty przeprowadzonej na terenie eparchii przemyskiej i wsparciu finansowemu jednego z mieszkańców Teodora Martyna. Podstawową przyczyną ufundowania nowej cerkwi był zły stan jej poprzedniczki, którą przez wiele lat kolejni wizytatorzy biskupa nakazywali remontować.

Tereny, na których położona jest wieś w wieku XV – XVI znajdowały się na obszarze ziemi bełskiej i prawosławnej eparchii chełmskiej. Po zawarciu unii brzeskiej  w 1596 roku znalazły się unickiej diecezji chełmskiej. Niestety nie wiadomo, jak unię przyjęli mieszkańcy osady i kiedy to tak naprawdę nastąpiło. Przez prawie cały wiek XVII istniały na tym terenie dwie równoległe administracyjnie diecezje prawosławna i unicka. Obydwie miały siedzibę w Chełmie. Jednocześnie teren ten obejmowała katolicka diecezja chełmska. Pomiędzy wyznawcami poszczególnych kościołów dochodziło do licznych sporów, szczególnie w czasie powstania Chmielnickiego. Zbrojnie przeciw szlachcie występowali mieszkańcy Werchraty, którzy otwarcie zwalczali poczty szlacheckie, a w 1648 roku pod wodzą lubyckiego sołtysa Iwana i parocha Andrija brali udział w oblężeniu i rzezi Narola i Lipska. Zniszczyli także obóz polskich i żydowskich uciekinierów w okolicach Rawy Ruskiej. W tym samym czasie mieszkańcy Prusia i Teniatysk napadli na dwór dzierżawcy teniatyskiego dworu Stanisława Rościszewskiego. Nie ma w tym krótkim szkicu miejsca na omawianie przyczyn takiego postępowania chłopów, warto tylko wspomnieć, że wojska kozackie popierały prawosławie i oprócz Polaków i Żydów prześladowały także unitów. Opowiedzenie się mieszkańców Prusia po stronie Chmielnickiego nie możemy uznać jednoznacznie jako walkę przeciw unii, być może była to zwykła chęć odwetu za wyrządzone krzywdy.

Prawdopodobnie od początku istnienia Prusie było administracyjnie i religijnie związane z Potyliczem. Wieś wzmiankowana jest w tzw. protopopii (dekanacie) potylickiej w rejestrze poboru łanowego województwa bełskiego z 1618 roku. W rejestrze przedstawione zostały powinności popa prusieńskiego co wskazuje, że parochia (parafia) w Prusiu musiała istnieć już w wieku XVI. Prawdopodobnie z tego okresu mogła pochodzić także pierwsza prusieńska cerkiew. Dwa lata później w spisie parochów diecezji chełmskiej pojawia się nawet imię parocha  – Joan. Cerkiew wzmiankowana jest także w roku 1627. W 1696 roku parafia w Prusiu nadal znajdowała się w dekanacie potylickim. W tym miejscu należy szerzej omówić przywilej wystawiony parochowi prusieńskiemu w roku  1724 przez króla Augusta II. Przywilej otrzymali paroch Timofiej Andrzejowicz i jego trzech synów Bazyli, Andrzej i Jan.  Potrafili oni udowodnić w „dyplomach” swoje prawa do cerkwi i gruntów, potwierdzone nadaniami królów Jana III i Jana Kazimierza Wazy. Można zatem przypuszczać, że dokument sankcjonował stan panujący w parafii na przestrzeni prawie stu lat. W przywileju Jana III zostało przekręcone nazwisko parocha na Jędrzejowicz i potwierdzone prawa nadane przez poprzedników króla. Zgodnie z nimi paroch zachowywał probostwo wraz z półłankiem pola między cerkwią a gruntami gromady prusieńskiej oraz „obszar na Sroczej łozie nazywany z jednej strony od pól dworskich dziewięcierskich wzdłuż i wszerz na 2 staje, których obszar wkopany leży z jednej strony Jacka Kramarzowego, z drugiej Jana Łukowicza, z trzeciej od lasu radruskiego, z których dawać będzie czynszu 4 grosze. Także kawałek łąki w Upustach o miedzę  Szupszego stawu (staw dzierżawili bracia młynarze Semko i Lesko Szuprowie z Dziewięcierza). Także z ćwierci pola od gromady nadanej y skopczych także z osiadłych jako i spustach z każdej ćwierci po kopie żyta i ze wszystkimi innymi dochodami i obwarowaniami cerkiewnymi należnościami i przyległościami z dawna do tego popostwa należącymi trzymać i zażywać do końca dni życia swego”.  Paroch zwolniony został także ze wszystkich powinności. Król nakazał utrzymanie (renowację) obiektów sakralnych jemu i jego następcom oraz pozwolił „chałupników albo komorników dla swojej wygody trzymać”.

Przywilej parochi w Prusiu.jpg
Przywilej parochi w Prusiu

W czasie XVIII – wiecznych wizytacji cerkiew w Prusiu wielokrotnie nazywana jest starą i wymagającą naprawy. W 1739 roku biskup chełmski Felicjan Wołodkiewicz dekretem nakazał naprawę świątyni pod karą interdyktu i odebrania kapłana. W czasie następnych wizytacji w 1761 i 1775 roku wizytatorzy sugerowali budowę nowej świątyni i reparację starej. Niestety do początków XIX wieku nie nastąpiły żadne zmiany w tej kwestii. Po pierwszym rozbiorze Rzeczpospolitej w 1772 roku część diecezji chełmskiej (dekanat potylicki, w którym znajdowało się  Prusie) przeszedł pod panowaniem austriackie i został włączony do diecezji przemyskiej. Nie wiadomo dokładnie, kiedy ani z jakiej przyczyny parafia w Prusiu została przyłączona do sąsiedniej Werchraty. W schematyzmach duchowieństwa grekokatolickiej diecezji przemyskiej Prusie pojawia się w roku 1828. Rok później dochodzi do gruntownego remontu świątyni i dobudowania zakrystii. Liczba parafian w Prusiu zmieniała sięw latach 1828 – 1939. Najmniej parafian schematyzmy notują w roku 1835 (240 osób), najwięcej w roku 1939 (542 osoby). Trudno zweryfikować prawdziwość tych danych, ponieważ liczba wiernych podawana była na podstawie ankiet rozsyłanych do parochów, a oni dla swoich celów mogli je zaniżać lub podwyższać. Jeszcze w roku 1879 przeprowadzony został jakiś remont świątyni, ale najwidoczniej nie nadawała się ona już do użytku, wobec czego zdecydowano postawić nową.

p5100101
Dawna cerkiew w Prusiu (fot. Paweł Rydzewski)

Obecnie cerkiew pw. NNMP pełni role kościoła filialnego parafii rzymskokatolickiej w Werchracie. Zbudowana na planie krzyża greckiego, trójdzielnie (nawa kwadratowa, babiniec i prezbiterium na planie prostokąta). Całość przykryta jest ośmiopołaciową kopułą i nakryta blachą. Wewnątrz świątyni znajduje ikonostas i ciekawa polichromia wykonana prawdopodobnie pod koniec XIX wieku. Obok drewniana dzwonnica z przełomu XIX i XX wieku. Zespół obiektów uzupełnia cmentarz znajdujący się naprzeciwko.

Warto zatem choć na chwilę zboczyć z drogi i zobaczyć co oprócz pięknej cerkwi kryje jeszcze ta mała, ale niezwykle urokliwa miejscowość.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.