Andrzej Gładysz

Epizody wojny obronnej 1939 roku w gminie Horyniec. Bombardowanie pociągu w pobliżu stacji kolejowej w Werchracie

Gazeta Horyniecka nr 41 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

W niedzielę 13 września 2015 roku w okolicach stacji kolejowej w Werchracie spotkało się kilkadziesiąt osób, przedstawiciele władz samorządowych, stowarzyszeń i organizacji pozarządowych oraz mieszkańcy gminy Horyniec-Zdrój, by pod pomnikiem poległych uczcić ofiary bombardowania polskiego pociągu, do którego doszło w tym samym miejscu we wrześniu 1939 roku. Wartę honorową wystawiło Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „Wrzesień 39” zaproszone przez organizatorów.

W ciągu 86 lat wydarzenie to obrosło w legendę i mimo licznych wysiłków podejmowanych przez członków lokalnych organizacji, m.in. inicjatorów wydarzenia ze Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej, nie udało się ustalić daty tego wydarzenia ani uczestniczących w nim oddziałów, zarówno po stronie niemieckiej, jak i polskiej. Członkowie SSPK2WŚ weszli natomiast w posiadanie licznych relacji dotyczących tego wydarzenia, które stały się punktem wyjścia dla podjętej kwerendy naukowej. Najbardziej popularna wersja, krążąca wśród mieszkańców, mówiła, iż 3 września 1939 roku zbombardowano na stacji w Werchracie polski wojskowy pociąg, którym miał być transportowany 20. Pułk Piechoty Ziemi Krakowskiej oraz cywilni uciekinierzy ze Śląska, a także kosztowności pochodzące (być może) z jednego z krakowskich muzeów[1]. W latach 50. XX w. miała zostać przeprowadzona ekshumacja pochowanych w zbiorowej mogile przy torach, poległych żołnierzy i cywilów.

Celem jej było ustalenie daty wydarzenia, jednostek w nim uczestniczących oraz liczby i personaliów poległych w jego efekcie polskich żołnierzy, kolejarzy i cywilów. Zadania te powierzono autorowi niniejszego tekstu. Kwerenda objęła dokumenty prokuratur w Zamościu i Lubaczowie, Archiwów Państwowych w Zamościu i Przemyślu, konsultacje w Oddziałach Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie, Lublinie, Przemyślu i Rzeszowie, Zabużańskie Księgi w Urzędzie Stanu Cywilnego w Warszawie oraz relacje i dokumenty zgromadzone w Centralnym Archiwum Wojskowym w Warszawie (wiele z powyższych badań jest w toku).

Pierwszym i najważniejszym problemem wydawał się powszechnie przyjmowany dotychczas termin bombardowania, początek września / 3 września 1939 roku, który budził poważne wątpliwości i zdawał się autorowi niezwykle mało prawdopodobny, chociaż od początku „kampanii wrześniowej” obszar gminy Horyniec był w zasięgu niemieckiego lotnictwa bombowego. W londyńskiej publikacji poświęconej Polskim Siłom Zbrojnym w II wojnie światowej, w rozdziale o wojnie obronnej (okresie 1-8 września) czytamy:

Z czasem nieprzyjaciel zmienił stopniowo sposób działania. Wprawdzie bombardowanie nękające całego kraju trwało nadal, ale poza tym coraz wyraźniej zaznaczało się skupienie wysiłków w dwóch kierunkach. Z jednej strony każdej większej niemieckiej akcji naziemnej towarzyszyło potężne bombardowanie głębokich tyłów na zapleczu danego odcinka polskiego. Z drugiej strony – i to już od 3 września począwszy – zaczęła uwydatniać się coraz wyraźniej dążność do systematycznego niszczenia komunikacji, a przede wszystkim ważnych dla strony polskiej odcinków sieci kolejowej. Zwiększyło się zatem intensywne bombardowanie węzłów, stacyj, ramp, mostów i torów kolejowych pomiędzy stacjami, przy czym te same punkty i obiekty były coraz częściej bombardowane po kilka razy dziennie tak, że naprawa uszkodzeń stawała się coraz trudniejsza. To wzmocnienie i coraz bardziej systematyczne bombardowanie dało się odczuć przede wszystkim na najważniejszych dla koncentracji polskiej liniach i węzłach kolejowych (linie: Lwów-Rzeszów-Kraków, Przeworsk-Skarżysko-Koluszki, Grodno-Warszawa-Koluszki; węzły: Przeworsk, Dębica, Skarżysko, Koluszki, Kutno, Łowicz, Skierniewice). Najwcześniej i najbardziej dotkliwie ucierpiała w cały kraju od bombardowań sieć łączności przede wszystkim dlatego, że niemal wszystkie linie telegraficzne były w Polsce budowane wzdłuż szlaków komunikacyjnych[2].

protokol.jpg
Protokół ekshumacji zwłok

Istotne usystematyzowanie informacji dotyczących działalności niemieckiego lotnictwa na Podkarpaciu i Zamojszczyźnie zawdzięczamy Andrzejowi Rzepniewskiemu.

[…] transport kolejowy – niezbędny w warunkach ówczesnej wojny – nadal pozostawał łatwym do rozpoznania i opłacalnym celem bombardowań. Był on zwalczany z maksymalnym natężeniem[…] poczynając od 9 września, Luftwaffe przenosi zasadniczy wysiłek na zwalczanie sieci kolejowej w obszarze na wschód od Wisły[…]

 [11 września] 4 flota powietrzna bombardowała linie Sambor-Lwów-Stryj, przy czym zaatakowano również dwa pociągi:Jarosław-Rawa Ruska, Lublin-Kowel-Włodzimierz oraz Brześć – Chełm, gdzie zbombardowano dworzec[…]

[12 września] 4 flota powietrzna meldowała o zbombardowaniu dworców w Rawie Ruskiej, Kowlu, Chełmie, Zamościu i Lublinie. Pułki bombowe 4 floty powietrznej atakowały szczególnie intensywnie węzły kolejowe lwowski i lubelski[3].

Powyższe informacje zostały skonfrontowane z danymi na temat aktywności niemieckiego lotnictwa nad Polską w 1939 roku, zebranymi w publikacji autorstwa Mariusa Emmerlinga. Na ich podstawie można stwierdzić, że Horyniec i jego okolice były bombardowane kilkakrotnie między 8, a 12 września.

I tak 8 września „między godziną 9.45, a 13.35 9 bombowców Heinkel 111 E[4]z 1. Eskadry 1/KG 1 operowało w rejonie Jarosław-Lubaczów-Rawa Ruska (dworzec kolejowy)-Tomaszów-Krasnystaw-Horyniec”[5]. To wtedy, po zakończeniu sumy w miejscowym kościele[6], musiało mieć miejsce pierwsze bombardowanie Horyńca, opisane na łamach „Rocznika Lubartowskiego”:

Pierwsze bombardowanie przeżyliśmy 8 września, w dniu święta Matki Boskiej Siewnej. Dużo ludzi było w tym czasie w kościele. Dziewięć bombowców nadleciało od strony Lubaczowa. Pierwsza bomba spadła na podwórze przy ul. Krótkiej […], druga przy wejściu do szkoły (nowej), trzecia za pałacem, czwarta za kościołem parafialnym w dolinie. Nikt nie zginął[7].

W tym samym miejscu przedstawiono kolejne bombardowanie Horyńca, z dnia 10 września, o którym w niemieckiej publikacji Emmerlinga brak wzmianek:

Wtedy zginął nasz sąsiad, Stanisław Babik i spaliły się zabudowania jego i [Franciszka] Szagańca. Bombę zrzucono też na stację kolejową, spaliły się magazyny[8].

Interesujące nas wydarzenia w okolicach Werchraty miały jednak miejsce najprawdopodobniej dopiero 12 września 1939 roku. Zostało ono opisane pod właściwą datą w „Rocznikach Lubartowskich”:

Kolejne bombardowanie Horyńca nastąpiło 12 września. Celem był pociąg wiozący uciekinierów w kierunku Rawy Ruskiej. Znajdował się na skrzyżowaniu torów kolejowych i drogi do Nowin (koło Jelenia). Bomby spadły na wagony przed Werchratą. Zginęło kilkadziesiąt ludzi. Zostali pochowani we wspólnej mogile koło stacji kolejowej w Werchracie.

Z relacji Pana Piotra Hubacza można się z kolei dowiedzieć, że na stacji kolejowej w Werchracie pociągów 12 września było kilka. Maszyniści spierali się miedzy sobą, ale nikt nie mógł ruszyć, bo most w kierunku Rawy Ruskiej był zniszczony. W interesującym nas pociągu było dużo amunicji, która eksplodowała jeszcze przez dłuższy czas, a druga część składu zawierała cywilny dobytek, zdaniem Pana Hubacza m.in. kosztowności z krakowskiego muzeum (zob. wyżej), a także żywność dla Wojska Polskiego.

Wydarzenia te znajdują zasadniczo potwierdzenie w publikacji Emmerlinga. 12 września w godzinach 8.10-19.00 niemieckie lotnictwo (1/KG 55) wykorzystało w rejonie Rawa Ruska-Horyniec-Lubaczów-Krasnystaw-Szczebrzeszyn-Krystynopol-Izbica-Zamość aż 22 bombowce Heinkel 111 P. Sześć spośród nich (z 1. Eskadry) w godzinach 8.10-11.35 operowało w okolicach Lubaczów-Rawa Ruska-Horyniec. Zachowała się relacja biorącego udział w tej misji Hansa Graha:

12 września: dzisiaj czekanie znowu zostaje nagrodzone. Celem jest linia kolejowa z Lubaczowa do Rawy Ruskiej. Na dworcu w Lubaczowie trafiliśmy kilka pociągów towarowych, które zostają nieco brutalnie wykolejone z szyn naszymi bombami. W połowie linii jedzie dłuższy pociąg, bierzemy go również na muszkę. Był to wojskowy pociąg transportowy. Kiedy się ujawniliśmy, zatrzymał się i ze wszystkich wagonów wybiegli Polacy, uciekali gdzie się dało, na pola lub dokądkolwiek, w miejsca które oferowały jakąkolwiek osłonę. Lokomotywa zostaje trafiona i kładzie się w poprzek. Resztę zrzucamy na dworzec w Rawie Ruskiej, tam strzela raz jeszcze stosunkowo mocno artyleria przeciwlotnicza, lecz bardzo kiepsko. Wreszcie lotem koszącym wracamy do domu. Tak liczne ślady wojny, których nie widzimy z naszej wysokości, lecz, które są naszym dziełem, dopiero podczas takiego lotu docierają do naszej świadomości. Co musi znieść kraj, przez który przetacza się pożoga wojenna? Jesteśmy wdzięczni, że nasz kraj nie musi tego przeżywać, dzięki naszemu Wehrmachtowi, który utrzymuje nieprzyjaciela z dala od naszych granic[9].

Data 12 września wydaje się bardzo prawdopodobna, zwłaszcza że znajduje potwierdzenie zarówno w relacjach mieszkańców Horyńca, jak i niemieckiego lotnika. Zbliżoną datę, 11 września 1939 roku, jako dzień bombardowania pociągu towarowego w Werchracie, ustalono podczas śledztwa w latach 1945-1946 na wniosek Janiny Tęczar z Krakowa. Poszukiwała ona zaginionego męża, kolejarza Zygfryda Tęczara, urodzonego w Ropczycach w 1889 roku. Sąd Okręgowy w Krakowie przeprowadził dochodzenie i potwierdził śmierć. Akt Zgonu zachowany w Werchracie, datowany na 24 grudnia 1946 roku, opierając się na relacjach dwóch świadków (J. Domorodka i L. Kosińskiego), podaje informacje, że „[…] Zygfryd Tęczar, jako maszynista kolejowy, prowadząc pociąg towarowy, zginął w dniu 11 września 1939 r. w Werchracie na skutek nalotu”[10].Opis obrażeń, którego nie będziemy przytaczać w poniższym tekście, jest tak dotkliwy, że wyraźnie wskazuje na bezpośrednie trafienie w lokomotywę. Dodatkowo uzupełniono go stwierdzeniem, że „zaginiony momentalnie zakończył życie, a świadek Domorodek wykopał dlań grób”[11].Należy jednak podkreślić, że data ta została ustalona w przybliżeniu, po kilku latach od samego wydarzenia, a zatem może być niedokładna (pomyłka o 1 dzień jest jak najbardziej prawdopodobna). W samym protokole znaleźć można stwierdzenie „dowód śmierci uznaje się za ustalony i przyjmuje się dzień 11 września 1939 r.jako dzień śmierci”[12].

dav
Zygfryd Tęczar w mundurze armii austro-wegierskiej

Na podstawie powyższych informacji można stwierdzić, że bombardowanie wojskowego pociągu w Werchracie miało miejsce najpewniej 12 września 1939 roku w godzinach porannych (między 8.10, a 11.35).

Przed wszystkimi osobami zaangażowanymi w niniejsze badania jest jeszcze wiele pracy. Wciąż trwają próby ustalenia jednostki, która została zaatakowana oraz trasy podróży samego pociągu. Dlatego pisząc niniejsze słowa, zwracam się z prośbą do wszystkich osób posiadających informacje na temat tych i innych wrześniowych wydarzeń w gminie Horyniec, o kontakt za pośrednictwem Redakcji.

[1]Ten wątek jest o tyle interesujący, że we wrześniu 1939 roku istotnie wywieziono sporą część kolekcji z Muzeum Zamku Królewskiego na Wawelu. Zbiory spławiono 3 września Wisłą, a następnie drogą lądową skierowano do Lublina. Stamtąd miały zostać wysłane koleją do Rawy Ruskiej-Lwowa i dalej na południe do państw neutralnych. Ostatecznie jednak w związku z dużym zagrożeniem nalotami lotnictwa niemieckiego na magistrali Lublin-Lwów transport wysłano z Lublina do Włodzimierza Wołyńskiego, a dopiero stamtąd w kierunku Rumunii. Z Kanady, gdzie ostatecznie skarby trafiły, przywieziono je na Wawel w latach 1959-1961.

[2]Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej, t. 1: Kampania wrześniowa 1939, cz. 2: Przebieg działań od 1 do 8 września, Londyn [bdw].

[3]Andrzej Rzepniewski, Wojna powietrzna w Polsce – 1939 na tle rozwoju lotnictwa Polski i Niemiec, Warszawa 1970.

[4]Heinkel 111 był podstawowym niemieckim średnim bombowcem w początkowej fazie II wojny światowej. Występował w licznych wersjach oznaczanych literowo, m.in. He 111 B, He 111 F, He 111 H, He 111 P, itd.

[5]M. Emmerling, Luftwaffe nad Polską, t. 2: Kampfflieger, Gdynia 2005.

[6]Relacja kolejarza w zbiorach SSPK2WŚ. Pierwszy samolot 8 września zgodnie z cytowaną relacją miał być maszyną zwiadowczą i strzelać z karabinów maszynowych.

[7]„Rocznik Lubartowski” 15-16 (2011).

[8]Tamże. Trzeba zaznaczyć, ze przygotowana w 2010 roku, z okazji odsłonięcia pomnika ofiar II wojny światowej w Horyńcu Zdroju, lista zabitych mieszkańców ziemi horynieckiej datuje śmierć Stanisława Babika (ur. 1896) na 9, a nie 10 września.

[9]M. Emmerling, Luftwaffe nad Polską, t. 2.

[10]Akt Zgonu w dokumentacji UG w Horyńcu-Zdroju.

[11]Tamże.

[12]Tamże.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.