Małgorzata Stelmach

Pomnik w Werchracie

Gazeta Horyniecka nr 40 / opublikowane za zgodą autorki i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

Werchracki pomnik znajduje się u podnóża nasypu kolejowego obok nastawni kolejowej tzw. jedynki. Aby do niego dotrzeć trzeba jechać polną drogą, wzdłuż torów od stacji kolejowej w kierunku zachodnim. Niestety ostatni odcinek i tak trudnej do pokonania drogi jest nieprzejezdny i trzeba pokonać go pieszo. Pomnik w całej okazałości jest widoczny z szynobusu, jadąc od strony Horyńca – Zdroju, tuż przed stacją, po lewej stronie torów.

Pomnik upamiętnia tragiczne wydarzenie, które pochłonęło największą liczbę ofiar podczas II wojny światowej na terenie naszej horynieckiej gminy. Na początku wojny, prawdopodobnie 12 września 1939 r. niemieckie myśliwce zbombardowały stację kolejową w Werchracie. Bomby spadły na pociąg wojskowy przewożący amunicję oraz cywili. Zginęli żołnierze i kolejarze oraz ludność cywilna. Liczba ich nie została dokładnie ustalona, dane mówią o 111 ofiarach pochowanych koło torów kolejowych. W miejscu gdzie dokonano pochówku znajduje się obecnie pomnik.

Pan Piotr Hubacz z Prusia wspomina, że kiedy przyjechał z Nowej Huty w 1952 roku i rozpoczął na stacji kolejowej w Werchracie pracę, dowiedział się o tym tragicznym wydarzeniu. Pamięta, że po ekshumacji ofiar, która miała miejsce w latach 50-tych umieszczono w miejscu mogiły krzyż z metalowych rur, na którym była informacja, że zginęło w tym miejscu 117 osób. Wspomina, że za namową dyrektora Sanepidu w miejscu tym wylano płytę betonową. Pan Roman Szewczuk z Prusia wraz z innymi pracownikami PKP odlewał tę płytę. Zakupili sami materiały, za które później zostały im zwrócone pieniądze przez Urząd Gminy w Horyńcu. Płyta, która istnieje do dzisiaj ma wymiary 4 x 2,5 m i około 40 cm grubości. Przed wylaniem płyty kolejarze uporządkowali cały teren, zniwelowali nierówności, wykarczowali drzewka i krzaki.

Stary pomnik 19.47.15.jpg
Stary pomnik (ze zbiorów Małgorzaty Stelmach)

Płyta pozostawała przez długie lata bez żadnych informacji. Pan Piotr Hubacz postanowił umieścić na niej krzyż. Ten pierwszy, który wykonał z grubej linki energetycznej i ustawił na środku płyty stał przez 2 lata. Drugi wykonał z nowych, importowanych z ZSRR długich podkładów kolejowych. Krzyż był wysoki na 3 metry. Otoczył również płytę płotkiem, który wykonał z pociętych słupów telegraficznych połączonych grubym, gładkim drutem. Kiedy podjęto inicjatywę wykonania nowego pomnika pan Piotr przetransportował krzyż na wzgórze Monastyr, gdzie znajdują się ruiny klasztoru Bazylianów.

Pod koniec lat 80-tych na polecenie Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, gminy zostały zobowiązane do sporządzenia rejestru i uporządkowania miejsc związanych z ważnymi wydarzeniami historycznymi. Zadanie to powierzono młodemu pracownikowi Urzędu Gminy w Horyńcu-Zdroju Maciejowi Łuczyszynowi. Jak wspomina Pan Maciej, w okresie tym zostało odnowionych kilka obiektów: obelisk w Horyńcu-Zdroju poświęcony Żołnierzom 9 Pułku 3 Dywizji Piechoty, oczyszczono cmentarze z I wojny światowej w Nowym Bruśnie i Nowinach Horynieckich.

Wtedy też pojawiła się inicjatywa budowy pomnika w Werchracie. Wykonania projektu podjął się plastyk Janusz Burek. Jego koncepcja artystyczna opierała się na symbolice ogromnego wybuchu jaki miał miejsce w Werchracie. Potężny słup wyrzucanych w powietrze wagonów amunicji i ciała bezbronnych cywili.  I taki nadał kształt bryle pomnika , która  przypomina wybuch bomby. W związku z tym, że pomnik miał stanąć w miejscu gdzie pochowano ofiary tragicznego wydarzenia autor zdecydował, że powinien znaleźć się również krzyż. Postanowił w swoim projekcie, że  utworzony będzie jego zarys w wolnej przestrzeni pomiędzy dwoma bryłami. Taki efekt pustej przestrzeni krzyża Janusz Burek powtórzył 20 lat później, kiedy projektował pomnik Ofiar II Wojny Światowej w Cieszanowie. Na pewno celowo nawiązał wtedy do swojego wcześniejszego werchrackiego projektu.

Według koncepcji Janusza Burka, u podnóża „wybuchu” miały być umieszczone powyginane szyny, które miały symbolizować, że do tragedii doszło na stacji kolejowej. Autor planował nawet wykorzystać do stworzenia pomnika małe szyny, które znajdowały się obok starego Zakładu Przyrodoleczniczego w Parku Zdrojowym w Horyńcu – Zdroju. Ta część projektu ze względu na trudności techniczne nie została zrealizowana.

Pomnik w Werchracie wykonano latem 1989 roku. Powstał ze środków społecznych, wsparcia zakładów pracy i budżetu gminy  – sposobem chałupniczym przy udziale pracowników stacji kolejowej i przeładunkowej w Werchracie. Wykonanie ponad 3 metrowego betonowego odlewu powierzono Tadeuszowi Pałczyńskiemu, który był pracownikiem kolei i mieszkał nieopodal stacji kolejowej. Był świetnym fachowcem, a równocześnie miał artystyczną smykałkę więc zrozumiał zamysł artysty i zaufano mu, że podoła temu trudnemu zadaniu. To nie był prosty odlew. Pomnik miał składać się z dwóch części, miał bardzo trudny kształt i należało mu nadać fakturę – powierzchnia miała być pofałdowana, chropowata, z wystającymi jakby wyrwanymi z ziemi podczas wybuchu elementami kamieni i żelaza.

Pan Tadeusz najpierw według projektu wycinał z desek szalunek, który miał oddać skomplikowany kształt. Pomnik odlano na miejscu, obok betonowej płyty, bezpośrednio na ziemi. Według sugestii projektanta miejsce odlewu pozostawiono z nierównościami, wgłębieniami, aby uzyskać odpowiednią fakturę. Po ułożeniu szalunku i wykonaniu zbrojenia wylano beton. Pan Tadeusz zalewał dwie połączone ze sobą stalowymi drutami części. Te druty istniejące u góry pomnika, łączące elementy nie podobały się ani projektantowi ani wykonawcy, niestety przy takim chałupniczym sposobie pracy było to bardzo dobre i jedyne rozwiązanie problemu technicznego. Obaj rozumieli, że sąsiedztwo torów kolejowych i stale przejeżdżające pociągi mogłyby z czasem spowodować odchylenie płyt. Beton zastygał powoli, należało go cały czas zwilżać. W tym czasie trzeba było jeszcze zadbać o fakturę powierzchni, jej porowatość. Pan Tadeusz w jeszcze świeży beton kielnią narzucał zaprawę z kamieniami. Największym problemem i momentem, którego obawiali się wszyscy najbardziej było podniesienie z ziemi i ustawienie obelisku.  Do pomocy ruszyli wszyscy kolejarze. Należy wspomnieć, że budowa pomnika odbywała się podczas godzin pracy kolejarzy. Zawiadowca stacji śp. Feliks Urban nie tylko pozwalał na pracę, ale był jak kierownik budowy, który wszystkim się interesował i nadzorował. Pomnik podniesiono ciągnikiem, przy pomocy lin, które zostały umieszczone wokół całego odlewu. Osiadł głęboko w ziemi na odlanej mocnej, betonowej podstawie. Tył pomnika, który spoczywał na ziemi  był cały brudny i należało go wyczyścić. Zawiadowca nakazał swoim pracownikom aby metalowymi szczotkami zdrapali zanieczyszczenia.

Na pomniku umieszczona została granitowa płyta z napisem: „Pamięci żołnierzy Wojska Polskiego i ludności cywilnej, którzy zginęli podczas nalotu na transport kolejowy we wrześniu 1939 roku w 50 rocznicę społeczeństwo gminy Horyniec”.

Starą płytę u podnóża pomnika  wyłożono lastrykowymi płytami, które były jedynym, tanim i  w tym czasie popularnym materiałem. Wokół pomnika ułożono chodniczek. Poświęcenia pomnika dokonano 8 października 1989 roku. Uroczystość zgromadziła wielu mieszkańców Werchraty, Horyńca – Zdroju, przybyli przedstawiciele zakładów pracy i najliczniejsza grupa kolejarzy.

Poświęcenie pomnika 1989.jpg
Poświęcenie pomnika w 1989 roku (ze zbiorów Małgorzaty Stelmach)

Historia pomnika w Werchracie nierozerwalnie związana jest z historią funkcjonującej nieopodal niego stacji kolejowej. W latach 70. i 80. XX w. istniał  tu zakład przeładunkowy. Był to w tym czasie drugi co do wielkości „suchy port” w Polsce, prowadzący na wielką skalę wymianę towarową miedzy Polską i ZSRR. Lata świetności stacji w Werchracie to okres kiedy powstał pomnik, dbali o niego kolejarze, a w szczególności Ci pracujący w tzw. „jedynce”.

Koniec prosperity stacji, która powoli popadała w zapomnienie, to też czas zapomnienia o pomniku ofiar września 1939 roku. Tylko uczniowie Szkoły Podstawowej w Werchracie od czasu do czasu tu zaglądali i zapalali znicze. Miejsce zarosło krzakami, zostało zalane przez bobry wodą.

Rok 2014 zapoczątkował zmiany. Uczniowie Szkoły Podstawowej w Werchracie oczyścili zalany przez bobry pomnik. W Internecie pojawiła się pierwsza informacja o inicjatywie odnowy pomnika, a 15 października ukazał się na łamach „Życia Podkarpackiego” artykuł na ten temat.

W bieżącym roku z inicjatywy Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II Wojny Światowej w Horyńcu-Zdroju podjęte zostały rozmowy z władzami gminy, w wyniku których uporządkowany został teren wokół pomnika  i wycięto zarośla. Uczniowie kilkakrotnie plewili chwasty i rozpoczęli obsadzanie pomnika rozchodnikiem. Ponieważ pomnik znajduję się na terenie należącym do kolei, autorka artykułu spotkała się z przedstawicielami PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.  i przedstawiła prośbę o wyrażenie zgody na rekonstrukcję obiektu. Stanowisko kolei nie zmieniło się w sprawie pomnika pomimo upływu czasu i zmian strukturalnych tego przedsiębiorstwa. Nadal czują, że są odpowiedzialni za dbanie o pamięć tego miejsca. PLK wyraziły zgodę oraz zadeklarowały nieodpłatne przekazanie materiałów potrzebnych do rekonstrukcji oraz pomoc podczas prac. Latem Stowarzyszenie Spadkobierców nawiązało kontakt ze stowarzyszeniami badającymi historię nalotów lotniczych we wrześniu 1939 roku i na pewno niedługo nasza wiedza zostanie wzbogacona o nowe fakty na temat tych wydarzeń.

DSC02475
Pomnik w 2018 roku (fot. Paweł Rydzewski)

Największym jednak wyzwaniem dla wszystkich, którzy podejmą się opieki nad pomnikiem będzie natura, która rządzi się swoimi prawami. Teren wokół pomnika, jak i sam pomnik bez przerwy zarasta chwastami, trawą i krzakami. Wspólnymi siłami władz samorządowych, organizacji pozarządowych i czynnym zaangażowaniem mieszkańców Werchraty, szczególnie tych najmłodszych na pewno uda się przywrócić pomnik do świetności.


Janusz Burek

Janusz Burek (1942-2009) – artysta malarz i regionalista. Ukończył studia w Instytucie Wychowania Artystycznego Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Był nauczycielem w Szkole Podstawowej w Horyńcu – Zdroju, gdzie prowadził pracownię plastyczno-techniczną. Prowadził również cieszące się dużym zainteresowaniem kółko fotograficzne. Założył szkolną izbę pamięci, w której dzięki uczniom zgromadził wiele cennych zabytków przeszłości. Pod jego kierunkiem uczniowie odbywali liczne wycieczki po ziemi horynieckiej. Po przejściu na emeryturę powrócił do Lubaczowa. Tutaj, w ciągu kilkunastu ostatnich lat swego życia, aktywnie włączył się w działalność lubaczowskiego środowiska plastycznego i kulturalnego. Jako fotograf dokumentował życie parafii i Archidiecezji.  Prowadził działalność dziennikarską w lokalnych czasopismach społeczno-kulturalnych. Publikował artykuły w miesięczniku „Teraz”, wydawanym przez Klub Inteligencji Katolickiej w Lubaczowie. Artykuły często wzbogacał własnymi rysunkami. Od 1999 r. włączył się również do prac przy redagowaniu corocznej jednodniówki „Lubaczów”. Był długoletnim współpracownikiem Muzeum Kresów w Lubaczowie. W 2008 r. współpracował przy opracowaniu i wydaniu przez lubaczowskie muzeum albumu fotograficznego pt. „Kresowe Dziedzictwo. Kamieniarstwo bruśnieńskie”. Przez cały czas intensywnie rozwijał swą twórczość artystyczną. Zajmował ważne miejsce w lubaczowskim środowisku plastycznym. Projektował pomniki ofiar II wojny światowej: w Werchracie, Mokrzycy pod Lubaczowem, Cieszanowie. W zaciszu domowym malował ciepłe w nastroju obrazy olejne i akwarele dokumentujące piękno rodzimego krajobrazu. Zmarł 2 sierpnia 2009 r. Mszy św. pogrzebowej w lubaczowskiej konkatedrze przewodniczył 4 sierpnia ks. bp Mariusz Leszczyński, biskup pomocniczy diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.