Jerzy Adam Mrozowicki

Piotr Felicjan Telefus – rotmistrz królewski i parlamentarzysta

Gazeta Horyniecka nr 54 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

Piotr Felicjan Telefus herbu Łabędź należał niewątpliwie do wybitniejszych przedstawicieli tej rodziny. Był on w siódmym pokoleniu potomkiem owego Telefusa, który na wezwanie pierwszych Jagiellonów przeniósł się na początku XV wieku ze Śląska na Podole. Urodził się około 1625 roku jako syn Jana a wnuk Andrzeja, stolnika podolskiego, który jako pierwszy z rodziny wszedł w posiadanie Horyńca. Jego dziad Andrzej za młodu służył rycersko jako rotmistrz królewski; brał udział w latach 1607–1608 w wojnie z Rosją, w tzw. drugiej Dymitriadzie. Dostawszy się do niewoli moskiewskiej był więziony razem z Józefem Budziłło, chorążym mozyrskim i Erazmem Strawiń­skim, koniuszym trockim, w Niżnym Nowogrodzie. Został z niej uwolniony dopiero pod koniec 1614 roku za wstawiennictwem hetmana Stefana Żółkiewskiego. Z czasem osiadł w Horyńcu w ziemi bełskiej, gdzie musiał się cieszyć uznaniem, skoro w 1649 roku, będąc już w sędziwym wieku, miejscowa szlachta wybrała go posłem na sejm, na którym reprezentował województwo bełskie. Jan Telefus, ojciec Piotra Felicjana, jest wzmiankowany po raz ostatni w 1649 roku jako elektor króla Jana Kazimierza reprezentujący województwo podolskie – stąd należy domniemywać, że głównie rezydował w tamtejszych swych dobrach.

Nieznana z imienia matka Piotra Felicjana pochodziła z rodziny Wilkowskich herbu Pobóg, wywodzącej się z województwa ruskiego, która w XV wieku osiadła na Podolu, gdzie władała znacznymi dobrami. Należały do nich m. in.: Czemerowce nad Żwańczykiem, części Kupina, Oleksińca i Skipcza oraz Łysowody w pow. kamienieckim, jak też Nowosiółka i Poczapińce w pow. tarnopolskim, dzierżyli również znaczącą na Podolu królewszczyznę – Kryniczany. Jej ojciec, Mikołaj Wilkowski, był synem Kaspra i Magdaleny Telefusówny, córki Jerzego, podwojewodziego podolskiego i Barbary z Radeckich herbu Godziemba. Był on bliskim współpracownikiem Mikołaja Potockiego, strażnika polnego koronnego i starosty kamienieckiego – z którego ramienia został podstarościm kamienieckim; był również łowczym kamienieckim, który to urząd pełnił do 1586 roku. Z kolei jej pradziad – Jan Wilkowski, pełnił urząd chorążego kamienieckiego; w 1528 roku otrzymał od króla Zygmunta Starego przywilej na dziedziczne prawo na wyżej wymienionych Czemerowcach. O nim Kasper Niesiecki pisał: rotmistrz królewski w Barze złożony dnia ostatecznego czeka. Jeden z krewnych matki – Krzysztof Wilkowski od 1538 roku był jednym z dowódców piechoty w rocie małopolskiej, która miała za zadanie obronę Rusi Koronnej i Podola. Odznaczył się w wojnach z Wołoszą, następnie w 1556 roku po zburzeniu zamku bracławskiego, brał udział pod dowództwem Mikołaja Sieniawskiego, wojewody bełskiego, w walkach z chanem Dewlet I Girejem, osłaniając odbudowę miasta.

Piotr Felicjan Telefus mając takie tradycje rycerskie, zarówno po mieczu jak i po kądzieli, poszedł w ślady swych przodków, przez wiele lat służąc ojczyźnie rycersko. Przyszło mu żyć w bardzo trudnym okresie, nie tylko ze względu na najazdy nieprzyjaciół, ale również z powodu występujących wówczas klęsk żywiołowych spowodowanych: epidemiami, plagami szarańczy i klęskami głodu oraz niespotykanym dotąd w Rzeczypospolitej zamętem politycznym. W pierwszej połowie wieku XVII odnotowano w ziemi bełskiej siedem przypadków zarazy – ostatnie w latach 1635 i 1641. Rejestry poborowe i juramenty województwa bełskiego z lat 1629–1635 obrazują doszczętne zniszczenia okolic Horyńca dokonane przez Tatarów, m.in.: Potylicza, Brusna, Radruża i Żukowa. W czasie potopu szwedzkiego, najazdu wojsk Rakoczego oraz podczas wojny północnej ziemie te nawiedziły kolejne klęski. Połowa XVII wieku była katastrofalnym okresem w historii zarówno Podola, jak i Rusi Czerwonej; szczególnie tragiczny pod względem różnego rodzaju klęsk żywiołowych okazał się rok 1648. Wojna domowa, jak i poprzedzająca ją szarańcza zniszczyły zbiory i doprowadziły do głodu. Ponadto najazdy kozacko–tatarskie spowodowały wówczas zupełne wyludnienie wielu miejscowości ziemi bełskiej. Po srogiej zimie trwającej do początków maja 1651 roku wygłodzone wilki atakowały wsie, a nawet miasta. Powyższe zdarzenia oraz plagi szarańczy miały znaczący wpływ na sytuację demograficzną obszarów, gdzie rodzina Telefusów posiadała swoje majątki. Wiele rodzin z terenu Podola i Rusi Czerwonej zostało wówczas zdziesiątkowanych, a niektóre zostały wówczas prawie całkiem unicestwione. W połowie XVII wieku z licznie rozrodzonej w poprzednich pokoleniach rodziny Telefusów, Piotr Felicjan pozostał jedynym ich przedstawicielem, poza nieznaną z imienia jego siostrą, która poślubiła Włodkowskiego herbu Doliwa; o innych jego krewnych w tym okresie nie wspominają żadne dokumenty. Został on zatem dziedzicem znacznego majątku i na niego spadł obowiązek odbudowy pozycji rodziny.

Zgodnie z tradycją rodzinną i zwyczajami szlachty kresowej Piotr Felicjan Telefus od wczesnej młodości poświęcił się służbie rycerskiej służąc w wojsku koronnym, od 1655 roku jako rotmistrz królewski. Brał udział w licznych wojnach, m. in. z Moskwą, Kozakami, Tatarami i Turkami, był jednym z obrońców Kamieńca. 

Oficer jazdy wojsk koronnych

Oprócz służby wojskowej od wczesnej młodości angażował się również w sprawy publiczne. 17 listopada 1648 roku razem ze swoim dziadem Andrzejem i ojcem Janem, podpisał suffragia króla Jana Kazimierza w imieniu województwa podolskiego. Następnie przez ponad 50 lat uczestniczył w życiu politycznym szlachty podolskiej, halickiej i bełskiej oraz w pracach izby poselskiej. Kilkanaście razy posłował na sejmy w latach: 1655, 1658, 1659, 1661, 1664/1665, 1666 (I), 1666 (II), 1671, 1673, 1677, 1678/1679, 1681, 1683 i 1696. W latach 1661–1688 siedmiokrotnie był marszałkiem sejmików: podolskiego i halickiego.

Elekcja Jana Kazimierza, fragment wg Juliusza Kossaka

Na sejmie nadzwyczajnym obradującym od 19 maja do 20 czerwca 1655 roku w Warszawie wykazał się jako poseł znaczną aktywnością. Wówczas jedną z dyskutowanych ważniejszych kwestii było rozwiązanie kwestii niepokojów na Ukrainie i ułożenie stosunków z Kozakami. Poszukiwano kompromisu proponując szereg daleko idących ustępstw wobec Kozaków w oparciu o propozycje króla Jana Kazimierza zawarte w jego uniwersale do Zaporożców z 5 maja. Początkowo posłowie województw ukrainnych nie chcieli wyrazić na nie zgodę, obawiając się, że specjalne prawa i przywileje dla Kozaków dokonają niebezpiecznego wyłomu w obowiązującym systemie prawnym Rzeczypospolitej. Dopiero pod koniec maja osiągnięto kompromis torujący możliwość rozpoczęcia negocjacji zarówno z Czehryniem, jak i z Moskwą. Powołano w tym celu komisję sejmową, gdzie obok: Stanisława Lanckorońskiego, wojewody ruskiego, Jana Ulińskiego, kasztelana kamienieckiego oraz Wojciecha Miaskowskiego, Telefus został wybrany deputatem do instrukcyi na uspokojenie Ukrainy oboyga narodów. Miał on reprezentować województwo podolskie jako komisarz do nadzoru nad wojskiem oraz w celu uspokojenia sytuacji na Podolu. Na tymże Sejmie został również powołany z koła poselskiego do Trybunału Radomskiego, a także na żądanie koła poselskiego powołano jego na rotmistrza województwa podolskiego i dowódcę ludzi konnych dwieście, podkreślając, że jest on bene possessionatus. Nowo powołany oddział pod jego dowództwem miał za zadanie wesprzeć załogę Kamieńca w obronie miasta in casu invasionis postronnego nieprzyjaciela recurrando do murów ad tempora feliciora.

Sejm za Jana Kazimierza

W 1658 roku Telefus został przez halicki sejmik relacyjny wyznaczony do zebrania czopowego z prasołką, ale przez kolejny sejmik, który odbył się 15 września następnego roku został z tego obowiązku zwolniony ze względu na obowiązki z tytułu służby wojskowej jako rotmistrza królewskiego, a suma przez niego zebrana z miasteczek podczas jego dziesięcio–niedzielnej arendy w kwocie półtora tysiąca zł została przekazana do skarbu koronnego. Przez ten sam sejmik został, wraz z Janem Potockim, wojewodzicem bracławskim oraz Janem Stanisławem Jastrzębskim, wojskim i pisarzem grodzkim halickim, wyznaczony do odtworzenia ksiąg zarówno ziemskich jak i grodzkich, które zostały przez przechody nieprzyjacielskie zrujnowane a prawie w niwec zepsowane.

W 1658 roku, w trakcie trwającej wojny ze Szwedami, Telefus po raz kolejny został wybrany przez szlachtę podolską posłem na sejm, który zwołano na 10 lipca. Ponieważ wtedy już wiele z terytoriów odzyskano, powołano go do komisji, która miała za zadanie ocenę krzywd i szkód powstałych podczas Potopu Szwedzkiego na pograniczu województwa podolskiego i ziemi halickiej, a Ziemią Wołoską. Na tymże sejmie został powołany również do komisji mającej rozpatrywać sprawy graniczne z Wołoszą. W następnym roku był również posłem nas Sejm Warszawski, podczas którego została zatwierdzona tzw. Unia Hadziacka z Kozakami i został wówczas po raz kolejny naznaczony do rewizji ksiąg ziemskich i grodzkich podolskich.

W 1660 roku jako rotmistrz królewski Telefus wziął udział w wojnie z Moskwą pod dowództwem hetmana polnego koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Po raz kolejny doszło wówczas do sprzymierzenia sił Kozaków i Rosjan przeciwko osłabionej najazdem szwedzkim Rzeczypospolitej. Błyskawicznie przeprowadzona kampania trwająca kilka tygodni została zwieńczona wspaniałym zwycięstwem polskich wojsk pod Cudnowem 2 listopada 1660 roku. Nie znamy szczegółów dotyczących udziału w tej kampanii Telefusa. Wiadomo jedynie, że dostał się on do niewoli moskiewskiej, z której szybko został uwolniony, bowiem już w następnym roku brał czynny udział w życiu publicznym.

Jako parlamentarzysta Piotr Felicjan Telefus odegrał w latach 1661–1662 znaczącą rolę w obronie zasad demokracji szlacheckiej. Został on ponownie wybrany posłem na sejm walny warszawski w 1661 roku, który obradował od 2 maja do 18 lipca pod laską podczaszego litewskiego Michała Radziwiłła. Stanęła wówczas na wokandzie sprawa elekcji vivente rege, która spotkała się z negatywną reakcją szlachty i została odłożona do następnego sejmu. Ratyfikowano natomiast postanowienia pokoju w Oliwie, kończącego wieloletnie wojny ze Szwecją z lat 1655–1660. Telefus na tymże Sejmie został, wobec konfliktów z Portą Ottomańską, powołany ponownie do komisji do oceny krzywd na obszarze graniczącym z Wołochami i do rewizji poborów. Na kolejnym sejmie w 1662 roku, na który również posłował, powróciły sprawy związane z propozycją dworu przeprowadzenia elekcji następcy królewskiego vivente rege, czyli za życia panującego jeszcze króla Jana Kazimierza. Kwestię tę wysunęła królowa Ludwika Maria Gonzaga de Nevers, która widziała w tym swój prywatny interes, bowiem jej siostrzenica – palatynówna reńska Anna Henryka Julia miała poślubić Henryka Juliusza księcia d’Enghien, którego chciała usadowić na polskim tronie. Wówczas podczas obrad sejmu 27 lutego, Piotr Felicjan Telefus, jako poseł ziemi halickiej, zażądał aby osoby popierające pomysł elekcji vivente rege zostały uznane za zdrajców i nieprzyjaciół ojczyzny oraz osądzone. Zaproponowano wówczas uchwalenie konstytucji zakazującej podejmowania tej sprawy. Opozycja była wtedy na tyle silna, że doszło do bulwersującego zdarzenia z udziałem wiernego stronnika dworu kanclerza koronnego Mikołaja Prażmowskiego – jak pisał naoczny świadek: W senacie publicznie powiedział mu ktoś ze szlachty, że jest pierwszym wśród zdrajców ojczyzny. Gdy to usłyszał zemdlał. Potępiono licznych stronników królowej […] Wątek poniechania idei elekcji vivente rege był jeszcze kontynuowany w dniach 13–15 marca. Wówczas Jan Kazimierz ugiął się i zgodził się dać słowo, iż nie podejmie więcej tej kwestii. 15 marca została ułożona konstytucja reasumująca wszystkie wcześniejsze uchwały, gwarantująca szlachcie wolne obieranie monarchy i zakazująca podejmowania sprawy elekcji za życia króla. Nie był to jednak koniec batalii w obronie dotychczasowych zasad elekcji. 5 maja 1662 roku podczas sejmu walnego ekstraordynaryjnego Telefus przypomniawszy dawniejsze prawa o wolnej elekcji, ponownie zażądał ich odnowienia i potwierdzenia przez nową konstytucję. Wówczas pomimo zabiegów partii królewskiej uchwalona została konstytucja Reassumpcya praw o wolnej elekcyi, co miało ostatecznie przesądzić o definitywnym zakończeniu tej kwestii.

W sierpniu 1664 roku zwołano kolejny sejm, dzięki któremu Telefus przeszedł do historii polskiego parlamentaryzmu. Pomimo, iż tematem tego sejmu zajmowali się wybitni badacze reprezentujący kilka pokoleń historyków, m.in. Wiktor Czermak, Władysław Czapliński, Witold Kłaczewski, Stefania Ochmann-Staniszewska oraz Andrzej Rachuba, rola jaką odegrał Telefus podczas tego sejmu, nie była w sposób pełny i rzetelny przedstawiana. Na tym sejmie król Jan Kazimierz chciał definitywnie rozprawić się ze swoim głównym oponentem – marszałkiem wielkim koronnym i hetmanem polnym koronnym Jerzym Sebastianem Lubomirskim. Sejm rozpoczął swe obrady 26 listopada 1664 roku. Na marszałka izby poselskiej powołano Jana Tracha Gnińskiego. Ponieważ Lubomirski posiadał wielki autorytet u szlachty, zwłaszcza spośród rycerstwa, próbowano nie dopuścić do sądu nad Lubomirskim. 8 grudnia doszło do próby zerwania obrad przez posła bracławskiego Michała Żabokrzyckiego, jednak jego protest nie został przyjęty ze względu na uchybienia formalne. W czasie dalszych obrad zwolennicy Lubomirskiego nie ustawali w próbach storpedowania sesji. Protesty składali Andrzej Moszyński i Piotr Czermiński, poseł garbaty, jak określał go jeden z diariuszy sejmowych, który złożył protest podobny, wskazując na niepodejmowanie akcji mediacyjnych i kontynuowanie procesu przeciwko marszałkowi. Trzeba zaznaczyć, że do takiego działania upoważniała ich instrukcja poselska. Oba protesty nie zostały przyjęte przy poparciu przekupionych posłów mazowieckich. Szczególnie w popieraniu dworu przodował Walerian Petrykowski, podkomorzy różański, który w swojej mowie przyznawał prawo decydowania o ważności złożonej protestacji jedynie królowi. Jego wypowiedź wywołała wielką awanturę, a Telefus nazwał go po prostu Katyliną. Na to jeden z posłów mazowieckich, Stanisław Bartnicki, przychodząc w sukurs koledze odpowiedział Telefusowi, że się nie na Mazowszu, ale na Poddniestrzu rodzą Katylinowie i buntownicy. Dwór żądał prolongaty sejmu, marszałek izby poselskiej Gniński zaproponował limitowanie obrad do czasu jakiego, co było bez precedensu. Ostro zaprotestował wówczas biskup kujawski Kazimierz Florian Czartoryski, a Telefus nazwał ten pomysł trwałą dyktaturą. W efekcie wniosek Gnińskiego został przez posłów odrzucony. Pomimo takiej atmosfery przekupieni stronnicy dworu pod koniec grudnia doprowadzili do zakończenia procesu i skazania Lubomirskiego na karę gardła, infamii i konfiskaty dóbr. Podczas dalszych obrad 7 stycznia chciał zabrać głos Telefus. Instrukcja sejmiku halickiego z 8 października, którą był związany, zawierała 82 punkty, w większości dotyczące spraw podatkowych i kwestii zapłaty zaległych należności dla wojska i to zapewne były problemy, które zamierzał podjąć. Jednak marszałek kilkakrotnie nie dopuszczał go do głosu. Natomiast poza kolejnością pozwolił zabrać głos kanclerzowi wielkiemu koronnemu biskupowi Mikołajowi Prażmowskiemu, głównemu poplecznikowi dworu. Gdy zakończył on swoją mowę Telefus ponownie próbował wystąpić, ale nie uprosiwszy sobie głosu począł przemawiać. Przerwał mu marszałek, zwracając uwagę, że nie jest jeszcze na niego kolej. Wówczas wzburzony i obrażony Telefus opuścił z furią salę obrad. Uważa się, że Telefusem kierowała urażona duma i jego wrodzona impulsywność. Następnie głos zabrał biskup krakowski Andrzej Trzebnicki; po zakończeniu jego mowy Jan Klemens Branicki, marszałek nadworny koronny, zawołał – Pan Telefus ma głos. Odpowiedziano z sali, że wyszedł. Ponieważ dalsze obrady nie były już dworowi potrzebne – kwestie żołdu dla żołnierzy mogły poczekać na kolejny sejm, kanclerz Prażmowski uznał, że protestacja Telefusa była prawomocna, bowiem uczyniona została po połączeniu Sejmu i Senatu i można było ją uznać jako liberum veto. Kiedy Telefus wrócił do Izby zapewniał, że nie chciał zrywać sejmu, a jedynie wyszedł z sali obrad za potrzebą naturalną (notdurft). Pomimo, że większość z zebranych była przekonana, że Telefus nie chciał zrywać sejmu, marszałek Gniński ponownie nie dopuścił go do zabrania głosu i rozpoczął mowę pożegnalną, po czym nastąpiła ceremonia całowania ręki królewskiej. Gdy przyszła kolei na Telefusa, Jan Kazimierz powiedział złośliwie: mógłbym wam umknąć ręki za taki wasz postępek, ale uznawajcie dobroć moją, że nie jestem taki zły jako wy jesteście na nas i na dobro tej ojczyzny zawzięci. Należy zaznaczyć, iż Telefus nie potwierdził swojej protestacji w aktach grodzkich. Tak zakończył się ten sześcio–niedzielny sejm ordynaryjny będący dowodem, że król zupełnie nie liczył się z reprezentacją narodu, obalając podstawową zasadę obowiązującego prawa: Lex ante Regem, a zależało mu wyłącznie na uprawomocnieniu się wyroku nad Lubomirskim, co udało się jemu osiągnąć. Współcześni doskonale zdawali sobie sprawę z instrumentalnego traktowania liberum veto na tym sejmie i wyrok na Lubomirskim uważali za niesłuszny, z czym nie taił się nawet przyszły król Jan Sobieski. Stronnicze marszałkowanie przez Gnińskiego spotkało się z silną krytyką zarówno na sejmikach, jak i na kolejnym sejmie. Król natomiast nagrodził go podskarbiostwem nadwornym koronnym oraz starostwem radzyńskim, a Prażmowski w następnym roku został prymasem Polski.

Proces Lubomirskiego i jego skazanie nie wpłynęły na uspokojenie kraju – wprost przeciwnie, zaogniło konflikt szlachty z dworem. Miało ono w za­myśle doprowadzić do zastraszenia i sparaliżowania opozycji, aby w następstwie nie odważyła się dalej torpedować zamierzeń elek­cyjnych. Szlachta czuła się urażona wobec nieszanowania i gwałcenia wolności szlacheckich, w obronie których miał występować hetman polny koronny. W efekcie wybuchł tzw. rokosz Lubomirskiego. Wojna domowa trwała blisko dwa lata, ale Telefus zapewne nie wziął w niej udziału, skoncentrowany był bowiem wówczas na służbie publicznej na Podolu. W 1666 roku odegrał on znaczącą rolę w potwierdzeniu unii obrządku ormiańskiego z katolikami, uczestnicząc w mediacji z Ormianami, które odbyły się w Kamieńcu Podolskim. W rozmowach tych prowadzonych przez misjonarza apostolskiego, księdza Pitou ze zgromadzenia Teatynów, poza Telefusem, uczestniczyli również Zygmunt Czyżowski, biskup kamieniecki i Mikołaj Stefan Pac, wojewoda trocki.

Telefus posłował na pierwszy sejm zwyczajny odbyty w 1666 roku – regaliści zamierzali go z niego wyrugować, razem z drugim posłem Gabryelem Silnickim, stolnikiem podolskim, ale ostatecznie się to nie udało (quaestio finita). 20 września 1666 roku po raz kolejny został wybrany posłem ziemi halickiej na drugi sejm walny w tym samym roku. Po zawarciu ugody z Lubomirskim i przywróceniu jego do czci, miał on za zadanie zająć się amnestią zgodnie z prawami Rzeczypospolitej, jednak w trzecim dniu obrad został on zerwany przez Teodora Łukomskiego. Chciało jeszcze czekać do 27 grudnia, aby on swą protestację wycofał, ale Telefus i drugi poseł Kasper Wojakowski, sędzia ziemski przemyski, reclamavit zgodę życząc, aby zaraz pożegnano Króla JMci, bo ta expectatis przyjęta saperet examen liberae vocis.

2 czerwca następnego roku sejmik relacyjny halicki zwrócił się do rotmistrzów: Piotra Felicjana Telefusa, który pełnił wówczas funkcję dyrektora koła szlachty halickiej oraz Piotra Kuropatwy i Walentego Kalinowskiego, aby uspokoili chorągwie tatarskie i wołoskie, które samowolnie windykowały niesłuszną nagrodę po wsiach i miasteczkach … ciężkie czyniąc exakcye i zdzierstwa. 19 kwietnia 1668 roku laudum sejmiku halickiego wobec zagrożenia ze strony Ordy i Kozaków wyznaczyło Telefusa i Stefana Złoczewskiego, chorążego ziemi halickiej, aby kołatali u hetmana Sobieskiego o wzmocnienie fortecy halickiej i trembowelskiej. Jednocześnie Telefusowi została powierzona wówczas, obok: Mikołaja Truskolaskiego, Bogusława Potockiego i Walentemu Kalinowskiego, jedna z chorągwi.

W maju tego roku dygnitarze, urzędnicy i wszystko rycerstwo ziemi halickiej i powiatu trembowelskiego zjechali się na popis do Halicza i obrali dowódców do obrony. Powierzono wówczas ponownie jedną z chorągwi Telefusowi, który miał prowadzić ją jako probate dexteritatis et antiquae familiae nobiles et simul milites.

W czasie bezkrólewia w 1668 roku Telefus wziął udział w Konfederacji Generalnej Warszawskiej i podpisał 5 listopada uchwalone konstytucje. W następnym roku sejm rozpoczął swoje obrady 24 stycznia; uchwalono na nim konstytucję zakazującą elekcji vivente rege i zakazującą posłom oraz rezydentom obcych państw przebywać na dworze królewskim dłużej niż sześć tygodni. W tych kwestiach król Jan Kazimierz nie chciał ustąpić izbie poselskiej, w efekcie we wrześniu po dwudziestoletnim panowaniu abdykował, a prymas Prażmowski ogłosił bezkrólewie.

Abdykacja Jana Kazimierza

W czerwcu 1669 roku Piotr Felicjan Telefus posłował z województwa podolskiego na sejm elekcyjny wysuniętego do polskiego tronu przez biskupa chełmińskiego i podkanclerzego koronnego Andrzeja Olszowskiego Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Już po jego wyborze Telefus poparł profrancuskie stronnictwo malkontentów na czele z prymasem Mikołajem Prażmowskim i ówczesnym hetmanem wielkim koronnym Janem Sobieskim, które planowało unieważnienie elekcji poprzez protestację. Akcja ta jednak się nie udała, bowiem 3 lipca owa protestacja została odrzucona, jako że nie mogła ona mieć zastosowanie na sejmie elekcyjnym. Ostatecznie Telefus podpisał 1 lipca pacta conventa dla nowo obranego króla Michała Korybuta jako Petro Feliciano in Horynce et Piaseczno Thelephus, a 6 lipca elekt je zaprzysiągł.

15 grudnia 1671 roku sejmik halicki po raz kolejny powołał Telefusa na posła na sejm walny, który rozpoczął się w styczniu następnego roku. Miał on zająć się przygotowaniami do obrony przed spodziewanym najazdem tureckim. Obrady cechowała głęboka nieufność między zwolennikami króla Michała Korybuta i profrancuską opozycją i w atmosferze politycznych rozliczeń i wzajemnych oskarżeń i ostatecznie sejm ten został zerwany.

Następne lata były okresem zaciętych walk wojsk koronnych zarówno z Kozakami, Tatarami, jak i Turcją, w których Telefus brał czynny udział jako rotmistrz królewski. 

Rotmistrz królewski

W połowie 1672 roku potężna armia turecka w liczbie 340 tys. ludzi pod wodzą sułtana Mehmeda IV wkroczyła na Podole i przystąpiła do oblężenia Kamieńca. Turcy i Tatarzy oraz Kozacy hetmana Piotra Doroszenki dysponowali działami wielkimi, mając puszkarzy wybornych, piechoty tęgie; zamek w siedmioro opasali szańcami a pola aproszami okryli, z których ustawicznie na zamek strzelali. Natomiast wojsko polskie broniące Kamieńca liczyło tylko niespełna 2 tys. żołnierzy i nie było żadnej szansy na skuteczną obronę. Oblężenie rozpoczęło się 24 sierpnia, już następnego dnia Turcy podkopali minę pod bramę starego zamku i onę prochami wyrzucili, w dzień ten więcej niż 400 razy z kartaczów do obrońców strzelano i na 500 granatów puszczono. W kolejnych dniach żołnierze mężnie się bronili – w szturmach wielu było postrzelonych i zabitych oficerów. Kiedy Turcy wysadzili minami cztery baszty, obrońcy widząc tedy że nie wytrzymają i miasto i siebie zgubią, chorągiew białą wywiesili. Podpisana kapitulacja wydawała się wówczas znośna, pozwolono nawet żołnierzom wolno wyjść z bronią w ręku. Telefus był wymieniany jako jeden z najbardziej zasłużonych obrońców Kamieńca, obok takich uznanych oficerów jazdy koronnej, jak: Jan Michał Maśliszewski, Jan Marcin Bogusz oraz Stanisław Gruszewski. 

Twierdza w Kamieńcu Podolskim, stan obecny

Wojna z Turcją trwała do 1676 roku i pomimo pewnych sukcesów wojsk polskich pod wodzą Jana Sobieskiego, armia turecko–tatarska w sierpniu tego roku wkroczyła na Pokucie, które zostało spustoszone. 

Po zajęciu Podola przez Turków egzulanci podolscy odbywali przez ponad 20 lat swe sejmiki in hostico na Rusi Czerwonej, początkowo w Haliczu, następnie we Lwowie oraz po zawarciu pokoju karłowickiego w 1699 roku w Okopach Świętej Trójcy. Telefus był podczas tych sejmików bardzo aktywny. Na przykład na sejmiku przedkoronacyjnym, który odbył się 4 stycznia 1676 roku pełnił funkcję marszałka; zatwierdzono na nim rejestr szlachty do wypłaty odszkodowania za poniesione straty.

Telefus będąc posesjonatem na Pokuciu był również wybierany na posła z ziemi halickiej i należących do niej powiatów – trembowelskiego i kołomyjskiego. Na sejm warszawski w 1673 roku posłował razem ze: Stefanem Złoczewskim, Walentym Kalinowskim, cześnikiem halickim oraz Mikołajem Daniłowiczem, starostą boreckim. Na tym Sejmie 11 września został powołany na deputata na Trybunał Koronny, który początkowo obradował w Lublinie, a następnie w Piotrkowie. Po śmierci króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego został on zawieszony i wznowił obrady dopiero po dwóch i pół roku, po zakończeniu sejmu koronacyjnego Jana III Sobieskiego, w którym uczestniczył również Telefus. W tymże roku był również marszałkiem sejmiku szlachty podolskiej oraz został wybrany na urząd podczaszego halickiego.

W grudniu 1675 roku sejmik halicki nakazał wybranym swym posłom na krakowski sejm koronacyjny 1676 roku aby wyjednali dla Telefusa rekompensatę za szkody, jakie poniósł w swoich dobrach podczas ostatnich wojen. Na tymże sejmie przedstawił on trudne położenie wygnańców z Podola, bo bracia nasi, siostry i dziadki nasze chleba żebrzą, w więzach nieprzyjacielskich jęczą. Gdy marszałek izby poselskiej Mikołaj Sieniawski nie chciał podjąć tego tematu, Telefus zaprotestował i ustąpił dopiero po zapewnieniu marszałka, że poszkodowani będą ukontentowani. Podczas obrad tego sejmu doszło do gorszących sporów, wówczas Telefus apelował do obecnych, by porzucili próżne problemy, nie zajmowali się plotkami, lecz podjęli debaty nad przygotowaniem Rzeczypospolitej do wojny.

W tymże roku m. in. jemu została powierzona misja dyplomatyczna pod kierownictwem Konstantego ks. Wiśniowieckiego, wojewody bracławskiego, do wynegocjowania w imieniu Króla JM. Polskiego i hetmanów, także wszystkiego rycerstwa polskiego traktatu pokojowego z Turcją. Rozmowy negocjatorów z zupełną władzą do postanowienia gruntownego po­koju toczyły się we wrześniu i październiku. Ze strony tureckiej uczestniczyło w nich wielu prominentnych dostojników, m. in. Szajtan Imbraim, pasza Damaszku i serdar (naczelny wódz) armii tureckiej, Husein, pasza Anatolii, Ali, pasza Bośni, namiestnicy janczarów oraz wielu agów i bejów. Zostały one zakończone 18 października 1676 roku podpisaniem na polach Żórawna tzw. Traktatów Żórawińskich. Gwarantowały one pozostającym w Polsce Lipkom–Tatarom prawo podróży do krajów muzułmańskich, a ich żonom i dzieciom oraz dobrom zostało zagwarantowane bezpieczeństwo. Strona polska miała prawo utrzymywać swoje załogi tylko w fortecach – białocerkiewskiej i pawołockiej, położonych nieopodal Dniepru, a granice ustanowione traktatem Buczackim zobowiązano się honorować. Kupcy mieli opłacać cła według dawnego zwyczaju. Strona turecka zagwarantowała zakonnikom jerozolimskim prawa według dawnego zwyczaju i zobowiązała się, że wojska: tatarskie, nahajskie, budziackie, kozackie i węgierskie, nie będą szkodzić państwom polskim. Ustalono, że obywatele podolscy mogą zasiewać rolę na swoich gruntach pod warunkiem, że będą płacić należne podatki. Zwyczajowy roczny upominek dla chana miał wynosić dwadzieścia dwa tysiące czerwonych złotych. Niestety nie udało się uzyskać zwrotu Kamieńca, ani odkupienia województwa podolskiego, co było głównym celem polskich negocjatorów.

Piotr Felicjan Telefus pełnił funkcję marszałka koła rycerskiego przedkoronacyjnego sejmiku województwa podolskiego, który obradował w Haliczu 4 stycznia 1676 roku. Przyznano wówczas kwotę 20 tys. zł dla egzulantów podolskich. Spotkało się to z protestacją Jerzego Skarżyńskiego, rotmistrza królewskiego, jako że środki te rzekomo przyznane były sprzecznie z uniwersałem królewskim i konstytucją sejmową. Posłował po raz kolejny na sejm nadzwyczajny zwołany przez Jana Sobieskiego, który rozpoczął swoje obrady 14 stycznia 1677. Pod jego naciskiem i innych posłów podolskich przyznano wówczas rekompensatę dla Podolan za utracone przez nich dobra. Podczas tych obrad liczni posłowie występowali w prywatnych kwestiach, wówczas Telefus zdecydowanie się temu sprzeciwił, a jednego z posłów żmudzkich nazwał nawet bucefałem. Gdy obrady dotyczyły działań komisji wojskowej, a dyskusja nie wnosiła nic konstruktywnego, zaproponował on aby obrady komisji przenieść z Warszawy bliżej ziem ruskich, gdzie krzywdy do rozsądzenia były największe, co spotkało się z poparciem pozostałych posłów ruskich.

W następnym roku został wybrany na posła na sejm zwyczajny grodzieński, który wyznaczony został na 15 grudnia 1678 roku. Jego obrady, podczas których Telefus wykazywał również sporą aktywność, toczyły się do 4 kwietnia następnego roku. Pomimo, że dochodziło na nim do starcia dworu z opozycją, zdołano rozpatrzyć sprawy związane z polityką wobec Turcji i uchwalono komput wojska koronnego na 32 tysiące, a litewskiego na 10 tysięcy żołnierzy.

Telefus był też wybrany posłem na sejm zwyczajny warszawski w 1681, który po niezwykle długich i dramatycznych obradach 26 maja został zerwany przez Andrzeja Przyjemskiego. Kolejny sejm, na którym Telefus był posłem, został zwołany 4 listopada 1682 roku. Jego obrady rozpoczęły się 27 stycznia 1683 roku, a marszałkiem obrano Rafała Leszczyńskiego, chorążego koronnego. Doszło na nim do akceptacji uzgodnionego przez monarchów Polski i Austrii traktatu dotyczącego sojuszu zaczepno–odpornego, który podpisano 1 kwietnia. Sejmik przedsejmowy województwa podolskiego, który obradował we Lwowie 19 listopada 1692 roku zobowiązał posłów podolskich do upomnienie się na sejmie dla Telefusa o osobliwy respekt i nagrodę, w związku ze stratami, jakie poniósł [on] w swoich dobrach na Podolu oraz w swoich dobrach dziedzicznych w ziemi halickiej: Puźnikach, Przybyłowie i Borowiczynie, nie tylko od pogan, ale przez konstytucyją wojsk i obozy idące do Wołoch przechodami ruinę i szkody poniósł.

W latach 90–tych Telefus, będąc już w wieku podeszłym i często chorując, w dalszym ciągu brał czynny udział życiu politycznym. M.in. wziął udział w obradach sejmiku przedsejmowym województwa podolskiego, który odbył się we Lwowie 19 stycznia 1695 roku i pragnął być obrany posłem na sejm, ale nie było to realne bowiem miał wówczas mandat z województwa bełskiego, a nie podolskiego. Cieszył się on jednak nadal wśród lokalnej szlachty dużą estymą, skoro na tymże sejmiku zobowiązano instrukcją obranym posłom podolskim po raz kolejny upomnieć się na sejmie o odpowiednią rekompensatę dla Telefusa za poniesione straty w jego dobrach. Przypomniano wówczas ponownie o jego licznych zasługach, utracie części posiadłości i zniszczeniu przez wojska pozostałych. Protestowano również przeciwko bliżej nieokreślonym represjom, jakie dotknęły osobę podczaszego. Na tymże sejmiku, podczas choroby Piotra Felicjana, w jego imieniu występował jego syn Stanisław Piotr, ówczesny podczaszy trembowelski. Występował on również w imieniu ojca i innych mieszkańców Podola, podczas sejmiku relacyjnego 8 listopada następnego roku, protestując przeciwko bezprawnym obradom sejmiku, który wybrał posłów na sejm elekcyjny przy niedostatecznej reprezentacji szlachty, jako że wśród której niewielu było prawdziwych Podolan. W konsekwencji doszło do reasumpcji i kolejny sejmik 26 listopada 1696 dokonał nowego wyboru posłów.

Piotr Felicjan Telefus należał do znaczących posesjonatów na Podolu i Rusi Czerwonej. Jego majątki położone były w trzech województwach – podolskim, ruskim i bełskim. Początkowo pisał się on z Telephusowa na Piasecznej i Czarnej Wodzie, dwóch posiadłościach w powiecie kamienieckim koło Kupina, a następnie kiedy osiadł w województwie bełskim – na Horyńcu i Piasecznej. Jego dobra podolskie położone były w powiatach: uszyckim, latyczowskim i kamienieckim. Poza wspomnianą Piaseczną i Czarną Wodą, obejmowały one również: Sokołówkę z zameczkiem obronnym, która przeszła następnie do Czetwertyńskich, Kumanów vel Kumanowo, z którego pisały się jego dzieci, Teremkowce vel Poteremcze, Kujawy, Korabczyjówka oraz części w Gródku i Jaromirce. Posiadał tam również znaczącą królewszczyznę – Kryniczany vel Kryniczyska. Te podolskie dobra w połowie XVII wieku, uległy prawie zupełnej zagładzie i wyludnieniu, zwłaszcza po przejściu zagonów pułkowników zaporoskich Krzywonosa i Morozenki, a od 1672 roku przeszły na ponad 25 lat we władanie Turków. Posiadał także dobra Żuków w pow. horodeńskim i Żukocin w pow. kołomyjskim, otrzymane za zasługi wojenne. Wojny z Turcją i Tatrami nie oszczędziły jego posiadłości w ziemi halickiej, obejmujące: Puźniki, Popławniki, Przybyłów oraz Borowiczynę. W tej sytuacji od początków lat 70–tych XVII stulecia Piotr Felicjan osiadł w Horyńcu w województwie bełskim, któremu poświęcił większą uwagę, wykazując znaczną gospodarność. Rozbudował stary dwór – poprzednio był to budynek parterowy jedynie ze środkową częścią piętrową. Dwór Piotra Felicjana miał już charakter zameczku obronnego, który od południa był otoczony wysokim murem z podziemnym chodnikiem. Można było go zaliczyć do rezydencji wielkopańskich, na co wskazywały m.in. portale zbudowane z marmuru na wzór portali pałacu Koniecpolskich w Podhorcach. Militarną rolę spełniała również horyniecka cerkiew, ufundowana przez Telefusa w połowie XVII wieku przy okazji erekcji parafii obrządku wschodniego. Owa cerkiew zbudowana została na wzgórzu, usypanym według Karola Notza przez żołnierzy, na którym stoi obecnie kaplica zdrojowa. U schyłku życia Piotr Felicjan Telefus był również fundatorem kościoła i klasztoru Ojców Franciszkanów w Horyńcu. Acta Conventus ojców Franciszkanów w Horyńcu zawierają odpisy dwóch dokumentów fundacyjnych z 1703 roku. Akt pierwszy fundacyjny datowany na dzień 3 czerwca 1703 roku, podpisany przez Piotra Telephusa i jego żonę Teresę z Bydlin Telephusowej, dotyczy kościoła horynieckiego dla zakonników św. Franciszka, Braci Mniejszych Konwentualnych. W nim zapisał on na swoich dobrach podolskich – Sokołówce, sumę 10 tys. złotych. W drugim akcie, który w istocie był jego testamentem upokarza się Telefus przed Bogiem i wyraża pragnienie, by owa fundacja kościoła była usprawiedliwieniem i wynagrodzeniem Bogu za jego życie. Ciało swe poleca pochować w fundowanym przez siebie kościele. Dodatkowo zapisuje 3 tys. zł. w celu przyspieszenia budowy kościoła i potwierdza poprzednie uczyniony zapis, zapewnia dostarczyć potrzebne do budowy kościoła i klasztoru wapno i kamień. Określa miejsce, gdzie uprzednio stała kaplica, pod kościół i klasztor, dodatkowo darował w nim klasztorowi: ogród, 2 kawałki łąki, 12 zagonów pola i zapewnia wolny wyrąb w lasach. Do tego dodaje szczegółową roczną prowizję w zbożu i wolny jej przemiał w młynach dworskich. Za to żądał 2 mszy tygodniowo. Powyższy testament wystawiony 8 czerwca 1703 roku w Sokołowie (sic?) podpisali poza nim również jego żona Teresa i proboszcz ks. Stanisław Krall. Obydwa akty zostały przez Józefa Jana Stachurskiego złożone zarówno w Urzędzie Grodzkim w Bełzie oraz 21 lipca tego roku we Lwowie. Egzekutorem aktu został franciszkanin o. Antoni Cyryna, franciszkanin, zapewne kapelan dworu horynieckiego. Niedługo po wystawieniu powyższych dokumentów Telefus przystąpił do rozpoczęcia przyrzeczonej budowy kościoła w Horyńcu. W Opisie kościoła horynieckiego z 20 maja 1821 roku jest wzmianka że: …w r. 1706 za prowincyalatu o. Ludwika Karszy, założył Telephus fundamenta pod kościół, a Gwardyanem był o. Aleksy Przedzimirski. Ten pilnował fabryki. Zarówno klasztor, jak i kościół, miały w założeniu mieć charakter obronny – były otoczone wałem i fragmenty tych umocnień ziemnych istnieją do dziś. Prace przy budowie kościoła zostały przerwane po śmierci Piotra Felicjana w 1706 roku.

Kościół i klasztor oo. Franciszkanów w Horyńcu

Ostatnie lata Telefus spędzał na zmianę w Horyńcu i w Sokołówce na Podolu, nie jest więc pewne, gdzie zmarł i czy został zgodnie ze swoją wolą pochowany w murach budowanego kościoła horynieckiego. Jak na ówczesne czasy dożył on sędziwego wieku – mając 80 lat dysponował jeszcze energią pozwalającą mu czynnie uczestniczyć w życiu społecznym i jednocześnie dbać o gospodarkę w swoich majątkach. Do końca życia cieszył się on wielką estymą u szlachty podolskiej i czerwonoruskiej – pamiętano o jego zasługach z okresu walk z Moskwą, Tatarami i Turkami, wysoko ceniono sobie jego szczególne umiłowanie demokracji szlacheckiej i walkę w parlamencie o interesy azulantów podolskich. Pamiętano, że jako żołnierz był wierny swoim hetmanom – Lubomirskiemu i Sobieskiemu, a po wstąpieniu na tron tego ostatniego był jednym z najbardziej oddanych regalistów na kresach południowo–wschodnich Rzeczypospolitej.

Dwór Telefusów w Horyńcu przebudowany w XIX wieku, stan obecny   

Około 1661 roku Piotr Felicjan Telefus poślubił Teresę z Bydłowskich herbu Kopacz. Pochodziła ona z rodziny wywodzącej się ze Śląska, osiadłej w I połowie XV na Rusi Czerwonej. Przez wiele lat Bydłowscy trzymali wójtostwo w Kołaczycach w pow. pilzneńskim, dziedziczyli ponadto m.in. na: Jabłonicy, Tyśmieniczanach, Kamiennym, Wołoszowej, Wronach i Czuczyłowie w ziemi halickiej oraz na Morochowie koło Tarnawy. Przedstawiciele tej rodziny pełnili szereg urzędów grodzkich i ziemskich w ziemi lwowskiej i halickiej. Koligacili się ze znaczącymi rodzinami kresowymi, m.in.: Melsztyńskimi herbu Dębno, Odrowążami herbu własnego, Farurejami herbu Sulima, Korycińskimi herbu Topór, Komorowskimi herbu Korczak, Kalinowskimi herbu własnego oraz Dydyńskimi herbu Gozdawa. Ojciec Teresy, Jakub Bydłowski, miał znaczącą pozycję na Pokuciu, 9 stycznia 1630 roku otrzymał nominację na wojskiego halickiego, następnie w 1634 roku z ramienia Stanisława Rewery Potockiego, wojewody podolskiego, późniejszego hetmana wielkiego koronnego, został podstarościm halickim i w 1638 roku sędzią grodzkim halickim. Jej brat, Michał Bydłowski, był wybitnym rycerzem, który brał udział w wojnach przeciwko Kozakom i Tatarom. Szczególnie wsławił się męstwem i odwagą podczas bitwy pod Beresteczkiem w 1651 roku. W latach 1652-1654 był rotmistrzem chorągwi jazdy tatarskiej w składzie pułku oboźnego koronnego Stefana Czarnieckiego; zginął z rąk Kozaków 29 listopada 1654 roku podczas bojów o Buszę.

Matka Teresy Bydłowskiej pochodziła z rodziny Dymideckich, jednego pochodzenia w Uhernickimi z Uhernik, która za księcia Władysława Opolskiego w 1375 roku uzyskała nadania ziemskie na Pokuciu. Dymideccy vel Demideccy pieczętowali się herbem Sas odmienny (bez strzały, ale z gwiazdami). Pisali się z Dymitycz, położonych niedaleko Zabłotowa na lewym brzegu Prutu w pow. kołomyjskim, gdzie posiadali również m.in.: Kniazdowo vel Kniaziołukę, Dziurkowo, Iwanowce, Tłumacz, Sadzawkę, Spas oraz Czarnowę-Jurecką oraz od 1633 roku dzierżyli królewszczyznęPodgrodzie w starostwie halickim. Z tej rodziny: Steczko Balkanowicz de Dymicze w 1427 roku wziął udział w zjeździe szlachty halickiej, a Jan i Stefan Dymideccy 7 lipca 1539 roku podpisali prośbę szlachty pokuckiej dotyczącą mianowania Makarego Tuczapskiego prawosławnym biskupem lwowskim, którego nominacja spowodowała po 80 latach odnowienie eparchii lwowskiej. Dymideccy skoligaceni byli z rodziną Telefusów poprzez Zamojskich – Zofia Dymidecka była pierwszą żoną Jerzego Zamojskiego, kasztelanica chełmskiego, żonatego 2 voto z Jadwigą Telefusówną. W tej rodzinie nie brakowała mężnych rycerzy – Andrzej Dymidecki, jako rotmistrz i pułkownik od 1656 roku brał udział w licznych wojnach ze: Szwedami, Moskwą, Kozakami, Turkami i Tatarami, Stefan Dymidecki, rotmistrz królewski, a następnie regimentarz i dowódca partii pokuckiej, w czasie kampanii kamienieckiej poległ pod Żwańcem w maju 1688 roku – jego syn, Jan, również był rotmistrzem jazdy.

Piotr Felicjan i Teresa Telefusowie pozostawili liczne potomstwo o którym będzie mowa w kolejnym artykule.

c) Gazeta Horyniecka

Kopiowanie i udostępnianie publiczne tekstu oraz zdjęć bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.