Zygmunt Kubrak

Osadnictwo

P. Rydzewski, Ziemia lubaczowska, Lublin 2015 (ebook w iBooks Store) / opublikowane za zgodą autora

Krajobraz etniczno-kulturowy terenów nad Lubaczówką i Górną Tanwią, które w przeszłości wchodziły w skład powiatu lubaczowskiego i współcześnie z niewielkimi zmianami znajdują się w jego granicach-kształtował się w ciągu wielowiekowego procesu dziejowego. Był to teren pogranicza, gdzie ścierały się różne wpływy. Na pierwotne podłoże lechickie nałożyła się tutaj fala osadnictwa ruskiego, o czym zdaje się świadczyć jednozdaniowy zapis pod r. 981 w kronice kijowskiej o wojnie Włodzimierza z Lachami: „Poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich Przemyśl, Czerwień i inne grody, które są i do dziś pod Rusią”. Ta wzmianka, jak i cała sprawa pierwotnej przynależności grodów czerwieńskich, doczekała się bogatej literatury i do dziś  wzbudza emocje historyków: historycy rosyjscy i ukraińscy kwestionują wiarygodność zapisu Nestora, polscy wypowiadają się za dosłowną interpretacją, bądź uważają, że w tej sprawie wiele jeszcze kwestii pozostaje nadal otwartych.

Odtąd teren pogranicza polsko-ruskiego był przedmiotem konfliktów polsko-ruskich. Z tego okresu, z roku 1214 pochodzi pierwsza wzmianka o Lubaczowie, kiedy gród z okręgiem grodowym, należący wówczas do Rusi, przeszedł na krótko w posiadanie Pakosława, wojewody księcia Leszka Białego. Lubaczów został wymieniony pod tym rokiem jako stolica wołości (Lubacziwska wołość), czyli okręgu grodowego sięgającego po kraniec Roztocza, może też i dalej, bo potem ze staroruskiej wołości ukształtował się powiat lubaczowski. Zdaniem niektórych badaczy ranga lubaczowskiego grodu była większa, aniżeli staroruskich stolic wołości. Gród był korzystnie usytuowany na ważnym szlaku ze Lwowa do Sandomierza, omijającym Przemyśl i Jarosław, kontrolował ruch na tym szlaku i mocno oddziaływał na procesy gospodarcze puszczańskiego terenu. W 1376 r. Władysław Opolczyk, książę opolski i ruski powierzył Mikołajowi Zibur z Lublina lokować miasto na prawie magdeburskim, przydzielił miastu 80 łanów, częściowo już uprawnych, obejmujących wioskę Młodów, a częściowo wymagających karczunku.

DSC00579.jpg
Ikonostas cerkwi w Radrużu (fot. Paweł Rydzewski)

Osadnictwo ruskie, które od X wieku stykało się ze starym podłożem lechickim, było procesem ciągłym , przejawiało się w ciągu XIV, a nasiliło się w pierwszej połowie XV w. W tym właśnie czasie na teren Puszczy Solskiej i lasów Roztocza napłynęła fala osadnictwa na prawie wołoskim niosąca ze sobą głównie żywioł ruski, ale także i wołoski. Był to lud pasterski, który spływał przełęczami z północnych stoków Karpat, z Węgier i Słowacji oraz z Serbii. Ślady osadnictwa wołoskiego odcisnęły się na trwałe w niektórych nazwach miejscowych, a szczególnie osobowych, które przewijają się w lustracji królewszczyzn z 1565 r., jak: Moszorik, Varzina, Vlian, Thrusz, Vanko (Lubliniec), Orissa (Żuków), Wolosz (Gorajec), Vollosch, Wolossow (Brusno), Vollos, Drissia i Mericza (Basznia).

Starą metrykę wołoską mają wsie na Roztoczu wzmiankowane pod rokiem 1444: Brusno Stare, Radruż, Werchrata oraz Basznia leżąca u stóp roztoczańskiego wału. Pod rokiem 1475 występuje wieś Prusie wzmiankowana przez Długosza. W XVI wieku osadnictwo wołoskie objęło Żuków, gdzie w 1507 r. na trzech łanach było 9 osadników wołoskich (omniae IX valachi). Osadnictwo wołoskie sięgnęło także południowej części starostwa lubaczowskiego, gdzie przed 1507 r. lokowano wieś Kobylnicę Wołoską, występującą w 1536 r. jako „Villa Valachica”. Na początku drugiej połowy XVI w. starostowie lubaczowscy hetman Jan Tarnowski i hetman Jerzy Jazłowiecki lokowali kolejne wsie wołosko-ruskie: Lubliniec Stary (około 1560 r.), następnie Gorajec występujący w rejestrze z 1564 r. oraz Nowy Lubliniec na gruncie Starego Lublińca (ok. 1569 r.)

Zachętą do osiedlania się na prawie wołoskim było zakładanie osad na ziemi nie dzielonej na łany, lecz na obszarze bez określonego wymierzonego areału, czyli na tzw. dworzyszczach. Tak np. kmiecie w Żukowie jeszcze w 1565 r. mieli według lustracji „ról niepomiernych i łąk dosyć, bo orzą kiedy chcą i kiedy im się podoba i pasą kiedy wola ich”, podobnie w Prusiu, gdzie „ dosyć ról niepomiernych i łąk, pastwiska też mają bardzo dobre”, jak też w Bruśnie, gdzie „dziedzina wielka, mają ról niepomiernych dosyć”. Ciężary prawa wołoskiego były lżejsze, osadników nie obowiązywała pańszczyzna, jak na prawie ruskim i niemieckim. Oddawali więc daniny, tzw. dwudziesczynę czyli stragę od owiec i kóz, a także 20-go wieprza rocznie, świadczyli daninę dworowi w postaci miodu, płacili podatek na rzecz skarbu państwa. Nie mniejsze znaczenie dla rozwoju osadnictwa miała też wysoka, przeważnie 20, a nawet 24-letnia wolnizna. Była ona niezbędna, szczególnie w późniejszych osadach wołoskich, na wyrobienie w lasach pól i łąk. Wołosi przynieśli ze sobą umiejętności władania piłą i toporem, budowania młynów, foluszy i blechów, przyczynili się tym samym do wykorzystania wody jako źródła energii.

W południowo-zachodniej części powiatu piętnastowieczne korzenie posiadają Stary Dzików, Ułazów, Stare Sioło, wsie wzmiankowane pod rokiem 1469 oraz Cewków znany pod rokiem 1492-wszystkie należące do Ramszów z Oleszyc. Wsie puszczańskie, osadzone na surowym korzeniu zasiedlili Rusini, później koloniści mazurscy, być może także osadnicy różnego obcego pochodzenia, jak na to zdają się wskazywać nazwy osobowe w Starym Dzikowie: Turczyn, Uhryn, Węgrzyn. Z kolei na południowym skraju powiatu po Szczutkowie (1388r.) ujawniły się w XV w. osady: Kobylnica Ruska (1425), Żmijowiska (1450), Łukawiec lokowany na gruncie Szczutkowa z polecenia Mikołaja z Niedospalina, plebana lubaczowskiego oraz Kochanówka (1495).

DSC00423.jpg
Kapliczka w pobliżu Łówczy (fot. Paweł Rydzewski)

Po okresie intensywnego osadnictwa wiejskiego nastąpiło przyspieszenie procesów urbanizacyjnych, które do XV w. ledwie zaznaczyły się lokacją Lubaczowa i Potylicza (przed 1423 r.). Proces ten zapoczątkowała lokacja Oleszyc (1578). Potem w ciągu niespełna ćwierć wieku przy szlaku wiodącym z Jarosławia na Roztocze powstały kolejne cztery miasta: Cieszanów (1590), Narol (1592), Lipsko (1613), Płazów (1614). To ostatnie lokowano na surowym korzeniu z inicjatywy starosty Jana Płazy. W ten sposób ta część Roztocza, do niedawna słabo zurbanizowana, otrzymała zagęszczoną sieć miejską. Na południe od tej strefy osadniczej próbę lokacji miasta na gruncie Kobylnicy Ruskiej i Kobylnicy Wołoskiej podjął dworzanin królewski Mikołaj Tarło, który w 1557 r. uzyskał zezwolenie króla  na lokowanie miasta o nazwie Tarłowiec-3 września wydany został przywilej lokacyjny, ale do lokacji nie doszło. Powiodło się to natomiast Andrzejowi Modrzejowskiemu, cześnikowi sieradzkiemu i rotmistrzowi królewskiemu, który w 1671 r. lokował Wielkie Oczy.

Rozmiary i charakter osadnictwa ulegały zmianom na przestrzeni wieków. Dawne osady rozrzucone w Puszczy Solskiej i w lasach Roztocza można podzielić na cztery zasadnicze typy: osiedla nierolnicze, pastersko-hodowlane, rolnicze i rolniczo-przemysłowe. Mieszkańcy osad pierwszego typu uprawiali niewielkie kawałki pól wyrobione wśród  puszczy, zajmowali się łowiectwem i dość powszechnie bartnictwem. Łowiectwo przynosiło pożytek w mięsie, a głownie w skórach kunich, łasiczych lisich i innych. Chłopi uprawiali łowiectwo stosując wszelkiego rodzaju sidła, sieci, potrzaski („żelaza”), stępnice i wilcze doły, rzadziej kusze lub broń palną. Kmieci obowiązywały powinności łowieckie, jak np. w Baszni, Prusiu, Żukowie i Lublińcu, gdzie „w łowy powinni iść wszyscy, kiedy im rozkażą od pana starosty”. Mieszkańcy leśnych osad polowali też na własny użytek na drobną zwierzynę, m. in. na kuny, jak na to wskazują daniny, które w ilości od kilku do kilkunastu skór corocznie lub co drugi rok dostarczali do dworu.

W pierwszej połowie XVI w. we wsiach starostwa lubaczowskiego bartnictwem zajmowało się od kilku do kilkunastu bartników w każdej z tych wsi. W tej dziedzinie wyróżniała się szczególnie wieś Lubliniec, w 1535 r. 17 bartników oddawało łącznie 65 kuników miodu. W 1565 r. dań miodową w wielu wsiach dawali wszyscy gospodarze, najwięcej w Lublińcu-30 bartników, w Radrużu-25, w Opace-15. Także we wsiach pozostających w dzierżawie szlachty byli liczni bartnicy: w Starym Siole-36, w Kobylnicy Ruskiej-25, w Cewkowie-20, Ułazowie-12, w Dachnowie-8. W Hruszowie z Krowicą według lustracji z 1565 r. bartnicy, około 60, „w wielu lesiech i dąbrowach i borach mieli barcie swoje na inszych dziedzinach w starostwie lubaczowskim leżących”. Barcie dziano tu w najlepszych drzewach, dostatecznej grubości, liczących około 120 lat. Często w celu uzyskania odpowiedniego drzewa na barć kmiecie ścinali jego wierzchołek, aby zahamować jego wzrost na rzecz przyrostu grubości. Bartnictwem zajmowano  się powszechnie także w osadach rolniczych, a nawet w miastach, jak np. w Lubaczowie, gdzie w 1535 r. 5 bartników dało dań miodową i w Płazowie, gdzie w 1764 r. 18 bartników zapłaciło do dworu łącznie 28 zł 50 gr tytułem dani miodowej. Dochody płynące z bartnictwa zajmowały dość znaczące miejsce w ogólnym bilansie dochodów starostwa ( około 30% ), ale narastająca eksploatacja lasów przez dwór powodowała kurczenie się obszarów bartniczych. Rugowani z borów przez dwór bartnicy skarżyli się przed sądem królewskim, niekiedy z pozytywnym dla siebie skutkiem, jak np. w Radrużu i Prusiu, uzyskując w 1592 r. postanowienie, że starosta „nie ma drzewa, w którym barci są kazać wyrębować albo psować”, oraz w Lublińcu, gdzie wyrok sądu referendarskiego z 1597 r. zakazywał staroście wyrębu drzew bartnych i nakazywał „przestrzegać, jakoby mieli poddani gdzie barci robić”. Powyższe postanowienia okazały się jednak nietrwałe. Dotkliwe straty ponieśli bartnicy podczas wojen prowadzonych w XVII i pierwszej połowie XVIII w. W czasie najazdu obcych wojsk oraz przemarszów własnych oddziałów ofiarą padały nie tylko leśne osady,, ale także barcie, rabowane i niszczone dla uzyskania miodu. Taka sytuacja oraz rabunkowa eksploatacja lasów musiały zaważyć na losach bartników. W lustracji z 1662 r. czytamy, że wpływy z dani miodowej do zamku lubaczowskiego całkowicie zanikły: „Dań miodowa bywała od bartników, ale za spustoszeniem lasów i borów ten podatek ustał.” W kryzysowej sytuacji bartnictwa coraz większe znaczenie nabierało pasiecznictwo. W drugiej połowie XVIII w. w niektórych wsiach pnie w pasiekach miały już przewagę ilościową nad leśnymi barciami.

Dużą rolę w gospodarstwie puszczańskich wsi, niemniej ważną jak bartnictwo, odgrywało pasterstwo. Wsie pastersko-hodowlane, głównie rządzące się prawem wołoskim prowadziły eksploatację lasu na potrzeby hodowli, teren leśno-łąkowy i sam las był bowiem głównym źródłem paszy. W lasach wypasano nierogaciznę, głównie w bukowych i dębowych, gdzie żołądź i bukiew były podstawą hodowli trzody. Wypasano także kozy i owce płacąc dań, tzw. dwudziesczynę, najczęściej w ilości 2-4 owiec oraz 1 do 2 kóz, czyli od stad liczących 40-80 owiec i 20-40 kóz. Byli też kmiecie płacący dwudziesczynę od stada liczącego nawet 120 owiec, jak np. w Żukowie (1534 r.). W 1565 r. w Lublińcu wzięto dań baranią od 900 owiec, a w Żukowie, w którym liczono 37 osiadłych, wzięto 60 baranów, zatem od stada liczącego 1200 tych zwierząt.

DSC02169.jpg
Stara chałupa w Wólce Horynieckiej (fot. Paweł Rydzewski)

W drugiej połowie XVI w. nastąpił kryzys gospodarki hodowlanej we wsiach osadzonych w puszczy. Osady wołoskie stopniowo zmieniały swój charakter z pasterskiego na rolniczy. Powodów tego rodzaju przemian było kilka, jak rozwój gospodarki towarowo-pieniężnej, mniejsza opłacalność hodowli w związku z dużym wzrostem cen zboża, wreszcie kurczenie się terenów pastwiskowych i brak odpowiedniej bazy paszowej wskutek ograniczenia zasięgu chłopskiej eksploatacji lasów. Proces przechodzenia z gospodarki hodowlano-pasterskiej na rolniczą obserwujemy na przykładzie Żukowa, gdzie włościanie za zgodą starosty przeszli z prawa wołoskiego na prawo ruskie. W 1569 r. król Zygmunt August zatwierdził dla tej wsi nową ordynację co do danin i innych powinności. Istotne dla dworu w tejże ordynacji było postanowienie o robociźnie chłopskiej na rzecz folwarku w wymiarze dwóch dni tygodniowo z łanu. Wsie rolnicze kosztem lasu powiększały swój areał uprawny „kopając na każdy rok lasy królewskie”, jak czytamy w lustracji Lublińca z 1565 r., często też drogą nielegalnej trzebieży. Trwałe ślady tego rodzaju praktyk odnajdujemy w materiałach toponomastycznych, w licznych nazwach wsi, przysiółków, pól i lasów, jak Nowiny, Łazy, Przymiarki, Żarki.

Kolejne osiedla typu rolniczo –przemysłowego powstawały w ścisłym związku z przemysłową eksploatacją lasów. Sprawa powiązania akcji osadniczej z przemysłem miała dwa uwarunkowania. Z jednej strony obiekty przemysłu leśnego, jak huty szkła, rudy, węglanie i smolarnie zużywały ogromne ilości drewna, z drugiej strony organizacja produkcji przemysłowej wymagała odpowiedniej ilości siły roboczej: popielarzy, hutników, węglarzy i rudników oraz niewykwalifikowanych robotników do wyrębu i transportu drewna. Takie obiekty przemysłowe, jak huty i rudy, węglanie i popielarnie, smolarnie, gontarnie, a także młyny zbożowe, folusze i blechy powstawały często w głębi lasów lub na ich skraju. Zakładane majdany na obszarach wykarczowanych stawały się zalążkiem osady przemysłowej. Wokół majdanu wznoszono prymitywne budynki, z czasem powstawała osada leśna, której mieszkańcy palili popioły, wyrabiali potaż, topili smołę, palili węgle, kopali rudę darniową, wytapiali żelazo, uprawiali rzemiosło drzewne, jak gontarstwo, kołodziejstwo, bednarstwo i inne.

Takie były początki m.in. Rudy Różanieckiej, osady dymarskiej z końca pierwszej połowy XVII w., wzmiankowanej pod r. 1645 oraz Huty Prostej Płazowskiej (Huty Różanieckiej). Przy rudzie na rzece Różaniec osiedli rudnicy i włościanie robiący do rudy, jak to stwierdza inwentarz tej wsi z początku XVIII w.: „Osady we wsi jest chałup No 20. Ci siedzą na gruntach z lasu wyrobionych”. Podobnie w Hucie Różanieckiej, gdzie: „Osady w tej wsi jest chałup No 25. Ci siedzą na niwach z lasu pańskiego wykopanych”. Zajęcia tych osadników przeszły na ich nazwy osobowe, jak Marcin Kowal, Franek Dymarz, Bartek Płukarz, Jakub Kositarz, Szymek Szularz, Tomek Maziarz, Michał Maziarzów, Jaśko Kołodziej, Michał Bednarz, Wawrzek Tokarz, Błażek Gontarz i inne.

Tradycje hutnictwa żelaza w starostwie lubaczowskim, opartego na miejscowych  złożach rudy darniowej i zasobach węgla lub drzewnego, sięgają co najmniej lat 80. XV w., kiedy to Andrzej Brożyna z królewskiego polecenia przystąpił do budowy rudy w pustce Wroców nad rzeka Hedwisznią. W 1487 r. temuż rudnikowi Kazimierz Jagiellończyk nadał bory i lasy, zalecił zbudowanie młyna o pięciu kołach, w tym trzech kół do mielenia rudy. W pierwszej połowie XVI w. źródła notują w starostwie lubaczowskim trzy rudy: wroczowską, szczutkowską i borchowską (1531). Nieco późniejsza metrykę może mieć ruda w Opace pod Lubaczowem, wzmiankowana w 1539 r. Lustracja z 1616 r. oraz rejestry poborowe lat 1618 i 1628 wymieniają rudnie szczutkowską, baszeńską, dziewięcierską, wroczowską oraz opacką. W drugiej połowie XVII w. rudy zaczęły podupadać , jak wroczowka, w której „żelazo jest złe” lub baszeńska. Ta ostatnia czynna była jeszcze w 1626 r., ale niedługo potem „spustoszała”. Jedną z przyczyn upadku tych rud było wyeksploatowanie pobliskich lasów z drewna, które było niezbędne do wypalania węgli, a także wyczerpanie się zasobów rudy. W takich przypadkach opłacało się rozebrać proste urządzenia i przenieść je w głąb lasu, jak zalecał Jan Jakub Haur, teoretyk leśny z drugiej połowy XVII w.: „Od majdanu, gdy przez wyrobienie umkną się lasy, to też za lasami majdan z robotnikami pomykać się i przenosić trzeba”.

DSC00283_HDR.jpeg
Pałac Ponińskich w Horyńcu (fot. Paweł Rydzewski)

Niektóre rudy przetrwały do XVIII w. W pierwszej połowie tego wieku czynna była rudnia nowogrobelska (dymarka i kuźnia) oraz hamernia oleszycka w dobrach Sieniawskich, utrzymała się również ruda w Smolinie. Największym i najbardziej trwałym obiektem metalurgicznym okazała się dymarka z kuźnicą nad Różańcem. Pierwotna osada dymarska zaczęła się tu szybko rozwijać na początku XVIII w., gdy „rębacze” różanieccy wrębywali się w ściany lasu tworząc rozległe poręby zwane węglarkami. Na wyrobionych polach wokół rudy osiadła wieś świadcząca pańszczyznę do tego obiektu. Za dzień pańszczyzny poddani wywozili z leśnych węglarek po dwa kosze węgli albo po 18 koszy rudy, palili węgle, świadczyli robociznę przy naprawie stawów kuźniczego i dymarskiego. Za wynagrodzeniem pracowali fachowcy: fryszerze, szychtarze, smelcarze, kowale, węglarze i płukarze rudy. Wywodzili się oni z miejscowych chłopów, których potomkowie do dziś zamieszkują w Rudzie Różanieckiej. Na początku drugiej połowy XVIII w. nastąpił tu istotny postęp technologiczny polegający na zastosowaniu wielkiego pieca do wytopu surówki. W 1765 r. był tutaj „piec wielki kuźniczy” i cztery fryszerki przy stawach. Produkowano tu żelazo kute w trzech gatunkach, które było przerabiane na kotły, armatki, moździerze,, „naczynia” kowalskie, młyńskie i kuźnicze. Żelazo kute „podlejsze” przeznaczano na narzędzia rolnicze. Kużnica produkowała także kotwie i haki do szkut na potrzeby spławu do Gdańska. W końcu XVIII w. huta zaczęła podupadać. W latach 1809-1811 pracowało tutaj 19 majstrów i tyle samo czeladników. Huta nie miała już wielkiego pieca, lecz tylko dymarkę. Wprawdzie w 1821 r. pisano o hucie, że „dobrze urządzona”, ale chodziło w tym przypadku o korzystną sprzedaż dóbr. Huta przetrwała do drugiej połowy XIX w.

Proces technologiczny wymagał użycia węgli drzewnych podobnie jak w dymarce, ale w znacznie większej ilości. Do wielkiego pieca i fryszerek wycinano kilka tysięcy sążni drewna rocznie, z czego węglarze-„kurzacze” wypalali tysiące koszy węgli, jak np.w 1706 r., kiedy „Rębacze, aby nie insi, ale różanieccy na Milerze roboty robieli, rąbiąc miejsce podle miejsca, drzew nic nie zostawiając”. Tym sposobem ofiarą kuźnicy padły duże obszary lasów w rejonie Rudy Różanieckiej aż po granicę dóbr klucza cieszanowskiego Zamoyskich, jak przed sądem bełskim zeznał leśniczy (1775 r.): „Widziałem…lasu wyciętego na kilkanaście tysięcy sosen, także na węgle do Rudni lubaczowskiej”.

W głębi lasów powstawały także osady towarzyszące hutom szkła, zwykle w pobliżu drzewostanów liściastych, jak w podręczniku z 1785 r. (Rozmowa o sztukach robienia szkła, palenia popiołów i topienia żelaza) zalecał J. Torżewski najlepsze jego zdaniem miejsce: „W lesie czarnym, żeby na wszystkie strony był las czarny, dobry dla dostarczenia drew do huty potrzebnych”.

Huty szkła funkcjonowały w starostwie lubaczowskim w okresie XVI-XVIII w., a niektóre nawet utrzymały się w dobrach kameralnych do pierwszej połowy XIX w. Najdawniejsza wzmianka, jaką udało się ustalić pochodzi z 1550 r. i odnosi się do huty na przedmieściu Potylicza, w miejscu zwanym dziś Zielona Huta. Huta ta czynna była jeszcze w 1628 r. Pod rokiem 1570 pojawiła się informacja o drugiej hucie pod Potyliczem-Starej Hucie. W latach 1637 i 1662 wzmiankowana jest huta bruśnieńska należąca do arendy potylickiej. Na obszarze Starego Brusna huta funkcjonowała także w XVIII w. W 1713 r. czynna była huta szkła założona pod Płazowem, zwana Hutą Prostą Różaniecką lub Hutą Różaniecką. W 1729 r. było przy tej hucie 25 domostw osadników, którzy „siedzą na niwach z lasu pańskiego wykopanych”. Huta funkcjonowała do początku drugiej połowy XVIII w., potem przerwała działalność i pojawiła się znowu na początku lat 90. tego wieku.

W latach 1717-1718 hetman wielki koronny Adam Mikołaj Sieniawski założył we wsi Hucisko manufakturę szkła, nazywając ja Hutą Kryształową. Powstała tu osada hutnicza, folwark oraz wieś lokowana na niwach z lasu wykopanych. Poddani z tej wsi byli zobowiązani do wyrębu drewna na użytek huty i zwózki. Huta produkowała szkło kryształowe wysokiej jakości: szklanice, kielichy toastowe, kieliszki szlifowane, zdobione herbami, jak też luksusowe świeczniki i żyrandole przeznaczone dla dworów, pałaców i kościołów. Po śmierci założyciela huta zaczęła podupadać, w 1729 r. urządzenia były częściowo zdewastowane, jak np. piec hutniczy „teraz zagaszony i obalony”. W 1757 r. huta została przeniesiona w okolice Baszni pod nazwą Nowa Huta Kryształowa, gdzie między Smolinem i Basznią był drzewostan bukowy zdatny na potaż. Zlokalizowano tu również prawdopodobnie potażernię, która pracowała na rzecz huty. Na początku XIX w. huta ostatecznie zakończyła swą działalność.

W sumie od XVI do końca XVIII w. na terenie starostwa lubaczowskiego stale były czynne huty szkła, przynajmniej dwie, a okresowo równocześnie trzy lub nawet cztery. Huty wielokrotnie zmieniały swoje położenie, hutnicy przenosili się na inne miejsce, jak na to wskazują licznie występujące nazwy miejscowe: Huta, Stara Huta, Hucisko, Huta Kryształowa, Huta Różaniecka, Huciany.

DSC03471_HDR.jpg
Stara chałupa w Paarach (fot. Paweł Rydzewski)

Osadnictwo przemysłowe w lasach prowadziło w konsekwencji do zmniejszania się obszarów leśnych. Równocześnie z cofaniem się puszczy następowały przemiany w drzewostanie. Dawny drzewostan tworzyły lasy jodłowo-świerkowe oraz bukowe przemieszane z dębami i grabami. Występowały tutaj także sosny, brzozy, lipy, rzadziej cisy. Drzewa bukowe i dębowe cenione były najwyżej. One też pierwsze stały się ofiarą trzebieży, mimo że statut warecki przewidywał wysokie kary za wyrąb tych gatunków. Drewno cisowe używano powszechnie do wyrobu kopii, łuków, strzał, a także na kubki i miski. Doceniano również wartość dębiny, bo jak pisał Jan Ostroróg „Kto dębu zetnie, jakoby chłopa zabił”. Dęby były niszczone przez szewców i garbarzy dla pozyskania kory, ale przede wszystkim eksploatowane na materiał budowlany, szczególnie przydatny do urządzeń przemysłowych. Ogromne ilości drewna palono na popioły i na węgle, przerabiano na bale, tarcicę, klepki i na pół obrobione drewno okrętowe. Znaczne zagrożenie dla gatunków liściastych, buków, grabów i dębów stanowiły pasące się stada, ale największe spustoszenie tych gatunków, szczególnie buków było spowodowane paleniem popiołów, bowiem z tych popiołów produkowano biały potaż, tzw. szmelcugę, która miała duży popyt na rynku gdańskim. Przerzedzenie się lasów wpłynęło na rozwój gatunków światłożądnych, jak brzoza i sprzyjało szerzeniu się sosny jako gatunku o dalekim zasięgu wysiewu i szybszym poroście. Dokumenty starościńskie dowodzą, że już w końcu XVIII w. sosna była gatunkiem panującym w drzewostanie puszczy. Należy tez wspomnieć o materiale toponomastycznym, który rzuca pewne światło na gatunek i rozmieszczenie dawnej formacji roślinnej. Są to dawne i zachowane współcześnie nazwy miejscowe, jak: Poddębina, Dębisko, Dębina (Horyniec), Bukowy Las, Lipina (Puchacze), Grabina, Lipina, Sośnina (Niemstów), Dębnik, Brzezina (Krowica), Czarny Borek (Lipie), Buczyna (Łukawiec), Dębina (Wólka Horyniecka), Brzeźniki, Dębnik (Szczutków).

Koniec XVIII w. przyniósł ożywienie procesów osadniczych, kiedy w zwartej masie pojawiła się nowa grupa etniczna niosąca z sobą odmienny model życia gospodarczego, inną kulturę, inne obyczaje, inne nawet wyznanie. W latach 1783-1785 w lubaczowskich dobrach kameralnych na mocy patentu cesarza Józefa II z 1781 r. założono 10 kolonii, które pierścieniem otoczyły Lubaczów. W osadach osiedlili się koloniści przybyli z Prus, Górnej Austrii i Palatynatu, w każdej z osad od kilku do kilkudziesięciu rodzin. Były to kolonie: Burgau (Karolówka)-6 rodzin, 38 osób; Deutschbach (Polanka Horyniecka)-18 rodzin, 83 osoby; Einsingen (Dziewięcierz)-33 rodziny, 172 osoby; Fehlbach (Potok Jaworowski)-16 rodzin, 62 osoby; Felsendorf (Dąbków)-12 rodzin, 62 osoby; Freifeld (Kowalówka)-20 rodzin, 95 osób; Lindenau (Lipowiec)-10 rodzin, 48 osób; Ostrowiec-20 rodzin, 50 osób; Reichau (Górna Basznia)-18 rodzin, 91 osób; Smolin-Deutsch (Smolin)-15 rodzin, 79 osób. W 10 koloniach łącznie osiedliło się 680 osób-159 rodzin.

Celem osadnictwa było podniesienie kultury rolnej i rzemiosła w Galicji. Wśród osadników przeważali rolnicy, natomiast rzemieślników, a właściwie półrzemieślników (Halbhandwerker) było zaledwie 23, w tym najwięcej w Ostrowcu-7 i w Reichau-6, byli to m.in. tkacze, cieśle, murarze, szewcy, kowale. Koloniści otrzymywali ziemię i dom. Ci, którzy mieli własny majątek w gotówce (200-1000 złr) otrzymali więcej gruntu, większe zabudowania i więcej bydła. Półrzemieślnicy otrzymali dom ze stodołą i nadziały ziemi, ale o mniejszym areale aniżeli rolnicy. Tak np. koloniści w Burgau przy wsi Młodowie-6 rodzin otrzymali łącznie 96 mórg 102 sążnie ziemi ( mórg austriacki-0,57 ha), najwięcej Peter Bauman, zapewne uprzywilejowany-ponad 23 morgi, dużo mniej murarz Johann Low-niespełna 6 mórg i tkacz Franz Leblich-nieco ponad 8 mórg. Większe uposażenie w ziemię mieli osadnicy w Ostrowcu pod Lubaczowem: 10 rodzin otrzymało w sumie 227 mórg 956 sążni, najwięcej uprzywilejowani, jak Adam Spatz-34 morgi, inni o połowę mniej, jak np. Mathias Meder-19 mórg.

Koloniści byli zróżnicowani pod względem wyznaniowym: luteranie, reformowani, rzymskokatolicy. W Reichau została założona parafia ewangelicka, która składała się z siedmiu kolonii (Reichau, Deutschbach, Einsingen, Felsendorf, Lindenau, Ostrowiec, Smolin). W każdej z tych kolonii znajdowały się domy modlitwy, za wyjątkiem Ostrowca. W 1856 r. w Reichau, w siedzibie parafii, został zbudowany kościół ewangelicki z pastorówką. Zbór ewangelicki wznieśli także koloniści w Felsendorfie. Posługa kapłańska w koloniach wchodzących w skład parafii nie była regularna, pastorzy pojawiali się sporadycznie, koloniści w razie potrzeby (śluby, chrzciny, pogrzeby) zwracali się o posługę do duchownych katolickich, z czasem przechodzili na katolicyzm. W siedmiu koloniach ewangelickich były prowadzone szkoły z niemieckim językiem nauczania. Uczono również w tych szkołach języka polskiego.

W trzech koloniach zamieszkali wyłącznie katolicy: Burgau, Fehlbach, Freifeld, a dwie rodziny katolickie osiedliły się w Ostrowcu.

Celem osadnictwa było podniesienie kultury rolnej i rzemiosła w Galicji. Koloniści przyczynili się przede wszystkim do upowszechnienia nowych upraw, głownie ziemniaków i koniczyny. Koniczyna rozwiązywała częściowo problem braku nawozów, umożliwiała większą wydajność zbóż i wzbogacała zasoby  paszy dla bydła, z kolei ziemniaki usuwały widmo głodu na przednówku. W koloniach rozwinęła się hodowla bydła i koni, szczególnie w tych osadach, które otrzymały osobne pastwiska (Deutsbach, Einsingen, Fehlbach, Felsendorf Freifeld). Nastąpiły przemiany w ogrodnictwie na rzecz mało dotąd uprawianych na wsi warzyw, jak marchew, pietruszka, cebula i groch. Osadnicy upowszechnili szlachetniejsze odmiany drzew owocowych, zakładali sady i sadzili drzewa owocowe w ogrodach przydomowych. W koloniach powszechnie stosowano ulepszone narzędzia rolnicze, jak kosy, żelazne pługi i brony, a w drugiej połowie XIX w. maszyny rolnicze. Wszystko to miało wpływ na polskie gospodarstwa, gdzie przeważały wówczas woły jako siła pociągowa, drewniane pługi z żelaznymi lemieszami, takie też brony oraz sierpy do sprzętu zbóż.

W drugiej połowie XIX w. rozpoczęła się emigracja kolonistów w poznańskie, do Dolnej Austrii i Ameryki. Do 1880 r. w zasadzie zniknęli Niemcy z Ostrowca, a do 1990 r. także z Burgau. Emigracja trwała również w dwudziestoleciu międzywojennym. Pozostali koloniści w środowisku polskim asymilowali się, przechodzili na katolicyzm, dzieci uczyły się w polskich szkołach. Według spisu ludności z 1931 r. do wyznania ewangelickiego w powiecie lubaczowskim przyznało się tylko 71 osób, a język niemiecki jako ojczysty podało 124 mieszkańców kolonii.

W samym Lubaczowie i w okolicznych wsiach przetrwali nieliczni potomkowie kolonistów józefińskich, jak na to wskazują występujące tutaj nazwiska: Bauman, Beigert, Emerle, Folta, Hass, Kapel, Kopf, Margraf, Meder, Presz, Szyk, Tabaczek, Urban, Weber, Wilhelm.

P8310641.jpg
Ruina dworu w Nowym Siole (fot. Paweł Rydzewski)

Przegląd procesów osadniczych byłby niepełny gdyby pominąć osadnictwo żydowskie. Pierwsze informacje o Żydach w Lubaczowie pochodzą z końca XV w.( dzierżawcy cła Chaczko i Josko z Hrubieszowa), chociaż ich obecności można się spodziewać już niedługo po wydaniu przywileju lokacyjnego (1376 r.). Polityka panujących, możnowładztwa i szlachty była korzystna dla osadnictwa Żydów, którzy uciekali przed prześladowaniami w Europie Zachodniej i szukali schronienia w Polsce. Napływem Żydów do miast zainteresowana była szlachta, starostowie, dzierżawcy dóbr królewskich spodziewający się wzrostu dochodów. Lubaczów nie miał przywileju „de non tolerandis Judeis”, jak np. w Jarosławiu i Przeworsku, gdzie zakazano Żydom osiedlania się, a wydany przez króla Zygmunta I na prośbę mieszczan dokument zakazywał jedynie Żydom handlu po wsiach okolicznych i warzenia piwa w obwodzie jednomilowym. Liczebność Żydów w mieście w XVI w. nie była duża: w 1538 r. podatek płaciło 18 Żydów, a w 1578 r. odnotowano tutaj 12  gospodarzy żydowskich. Podobnie było w Oleszycach, mimo iż przywilej Hieronima Sieniawskiego z 1576 r. zrównywał w prawach wszystkich mieszczan, w tym także Żydów, a lepiej w Lipsku i Florianowie, gdzie swobody nadane Żydom sprawiły, że te dwa miasta należały do miast o najwyższym odsetku ludności żydowskiej w województwie bełskim. W 1635 r. na 220 domów w Lipsku, 37 należało do Żydów i jeszcze więcej we Florianowie, gdzie na 218 domów, 60 należało do Żydów.

Wojny XVII w. zahamowały rozwój osadnictwa żydowskiego, a nawet nastąpiła emigracja na zachód, gdzie zapanowała tolerancja religijna. Duże straty ponieśli Żydzi w czasie powstania Chmielnickiego, które zwróciło się przeciwko polskiej szlachcie i Żydom, największe we Florianowie, gdzie napastnicy wycięli Żydów w mieście i wymordowali kilkuset Izraelitów, którzy zamknęli się w bożnicy. Ten sam los spotkał Żydów w Lipsku. Żydzi ucierpieli też podczas najazdu szwedzkiego w 1655 r. Według lustracji z 1662 r. w Lubaczowie mieszkało 460 osób, prawdopodobnie samych chrześcijan, bo czytamy: „ Teraz dla żołnierzy Żydów nie masz”. W końcu XVII w. nastąpił wzrost populacji Żydów, ale znów Żydzi stali się ofiarą przechodzących wojsk od początku pierwszej połowy XVIII w.: szwedzkich(1703), królewskich (1716), rosyjskich (1735). W Lubaczowie w tym czasie (1729 r.) było 12 domów żydowskich. Jeśli przyjąć za Maurycym Hornem średnio 12 osób na jeden dom, to w tym mieście mieszkało wówczas 140-150 Żydów.

Pierwsze dokładniejsze dane statystyczne o liczbie ludności pochodzą z końca XVIII w. W 1799 r. Lubaczów w 509 domach liczył 2444 mieszkańców, w tym 372 Żydów (15%). Więcej Żydów było w Oleszycach-548, Cieszanowie-473, Wielkich Oczach-402, mniej w Narolu-287 i Lipsku-231. Sporadycznie Żydzi osiedlali się na wsi, najwięcej w Starym Siole-28 na 1757 zamieszkałych w tej wsi, w Reichau-23, w Lublińcu Nowym-17, w Dachnowie-15, w Nowej Grobli-11, w Horyńcu-10, w innych wsiach po kilku lub wcale. Od drugiej połowy XIX w. populacja Żydów w Lubaczowie systematycznie rosła: w 1862 r.-925 osób, w 1872 r.-1304, w 1895 r.-1821. Przed I wojną światową mieszkało w tym mieście 2278 Żydów-39 % ogółu mieszkańców.

Po I rozbiorze władze austriackie zmierzały do zintegrowania Żydów z innymi mieszkańcami, wprowadzono księgi metrykalne, gminy żydowskie poddano ścisłemu nadzorowi. Patenty Józefa II zobowiązały Żydów , by każdy wybrał sobie nazwisko rodowe niemieckobrzmiące, które miał aprobować starosta (Żydzi wcześniej nie posiadali nazwisk, używali wyłącznie patronimików). Za ładne nazwiska pochodzące od szlachetnych metali (np. Goldman, Silber) lub od kwiatów (np. Rosental) trzeba było drogo zapłacić, tańsze były nazwiska pochodne od pospolitych metali (np. Eisen, Stahl), a bezpłatne pochodzące od zwierząt (np. Katz, Fuchs, Wolf), pospolite w Lubaczowie i okolicznych miasteczkach.

Mimo pewnych ograniczeń i restrykcji, zwłaszcza w handlu, Żydzi w XIX w. zdominowali przemysł, rzemiosło i handel. Na tym tle dochodziło do konfliktu interesów polsko-żydowskich. Żydom zarzucano uprawianie lichwy, nieuczciwy handel, rozpijanie chłopów i doprowadzanie ich do ruiny. Chłopi pili w karczmie na kreskę, popadali w długi, których nie mogli spłacić. Postępowi ziemianie próbowali walczyć z zacofaniem wsi i pijaństwem w żydowskich karczmach. Anna z Działyńskich Potocka, która od 1867 r. była dziedziczką Oleszyc, wspominana w swym pamiętniku, że w swoich dobrach odebrali Żydom karczmy, dali na nie katolików, ale skutek był jeszcze gorszy, jak pisze: „Strach co się działo. Każdy z tych karczmarzy rozpił się na dziadowski bicz, niemoralność była sto razy gorsza jak u Żydów”. W rezultacie trzeba było znów oddać karczmy w ręce żydowskie. Zaletą Żydów była przedsiębiorczość i oszczędność. Żyd galicyjski wydawał w ciągu miesiąca tyle, ile chrześcijanin w ciągu tygodnia.

Żydzi posiadali swój samorząd religijny-gminę (kahał). Gmina żydowska utrzymywała instytucje religijne: rabinat, synagogi, cmentarz, mykwę, rzeźnię rytualną, organizowała pomoc dla ubogich, czuwała nad religijnym wychowaniem. Do obowiązków rabina należał nadzór nad nabożeństwem, obsługa kaznodziejska, udzielanie ślubów, prowadzenie ksiąg metrykalnych, nadzór nad koszerną rzezią bydła (ubój zwierząt odbywał się według pewnych zasad zwanych Szechitą)

DSC01774.jpg
Macewy na cmentarzu w Oleszycach (fot. Paweł Rydzewski)

W niepodległej Polsce Żydzi stanowili około 10% ludności i prawie tyle samo w powiecie lubaczowskim. Według spisu z 1921 r. powiat cieszanowski (od 1923 r. lubaczowski) liczył 79 240 ludności, w tym 8 490 Żydów. W samym Lubaczowie liczącym 5.303 mieszkańców, było 1715 Żydów. Większość Żydów mieszkała w gminach, głównie w miasteczkach, ( Narol, Oleszyce, Lipsko, Płazów) mniej na wsi, jak np. w Baszni Dolnej-94, w Baszni Górnej-58, Młodowie-63, Krowicy Samej-62 Krowicy Lasowej-53, Ostrowcu-53, Borowej Górze-38, Lisich Jamach-18, Opace-15, Burgau-12, Felsendorfie-10. Według danych z 1934 r. najwięcej Żydów było w Lubaczowie-1973 na 6377 ogółu mieszkańców tego miasta (33%), więcej jednak w Oleszycach w stosunku do ogółu ludności-1803 osób (53%), nieco mniej w Cieszanowie-1283 i w Narolu-1163. Stosunkowo dużo Żydów mieszkało na wsi w Gminie Stary Dzików-952 osoby oraz na terenie Gminy Lisie Jamy-702 Izraelitów. W miastach ludność żydowska zasiedliła głównie centrum i ulice przyległe do rynku. Żydzi dominowali w rynku, jak np. w Narolu, gdzie na 46 budynków polskie rodziny zajmowały dwa domy, a w Lubaczowie tylko jeden.

Żydzi zajmowali się głownie handlem i rzemiosłem, sporadycznie tylko rolnictwem. Było to zjawisko charakterystyczne dla miasteczek w powiecie lubaczowskim i wynikało głównie z przesłanek ekonomicznych. Urządzenie warsztatu rzemieślniczego, np. krawca, szewca, rzeźnika nie wymagało takich środków finansowych, jak w dziedzinie rolnictwa (zakup ziemi, budynków, koni, narzędzi rolniczych itp.). Natomiast Żydzi, którzy posiadali siłę pociągową angażowali się w usługi przewozowe, zajmując się fiakierstwem i furmaństwem. Wśród Żydów widoczne było duże zróżnicowanie majątkowe: byli bogaci Żydzi-właściciele przedsiębiorstw lub dzierżawcy, do bogatych należeli także hurtownicy zajmujący się handlem zbożem, tytoniem, piwem, mniej zamożni byli detaliści mający swoje sklepy w rynku, dalej biedniejsi kramarze i najbiedniejsi, którzy krążyli po okolicznych wsiach, mając cały swój majątek na plecach. Do najbiedniejszych należeli tzw. zarobnicy. którzy najmowali się do różnych robót. Najbiedniejszym Żydom udzielały pomocy stowarzyszenia dobroczynne i organizacje, najliczniejsze w Oleszycach, jak Linas Hacedek (Uczciwy Nocleg), Bejs Lechem (Dom Chleba), Chewra Kadischa, Stowarzyszenie Rękodzielników Jad Charuzim i inne. Biedni Żydzi korzystali w skromnym wymiarze także z pomocy władz gmin chrześcijańskich, jak np. w Narolu, gdzie w1937 r. zarząd gminy uchwalił zabicie jednej sztuki bydła „sposobem rytualnym”, aby rozdać mięso ubogim Żydom w okresie przedświątecznym. Zamożnymi Żydami w Lubaczowie byli m.in. Hersz Dorner-eksporter węgla i koksu, mający też cegielnię w Baszni, Markus Gabel-hurtownik zboża, Abusch Brunner-przemysł drzewny, Leib Scheidling-hotel z restauracją, Markus Strasberg-młyn na Ostrowcu, Ire Schickler-stacja benzynowa w Rynku i inni.

Liczni też Żydzi byli rzemieślnikami. W 1930 r. do Cechu Zbiorowych Rzemieślników razem z chrześcijanami należało 35 żydowskich rękodzielników, najwięcej krawców (14), piekarzy, stolarzy, szewców i rzeźników. Tych ostatnich zaliczano do bogatych. Rzemieślnicy należeli też do Towarzystwa Rękodzielników Jad Charuzim w Lubaczowie, Cieszanowie, Oleszycach i Starym Dzikowie.

Konstytucja II RP zapewniała mniejszościom pełną równość obywatelską, niezależnie od narodowości i wyznania, w tym również Żydom. Żydzi byli aktywni w samorządzie , szczególnie w miejskim. W wyborach  1939 r. w Lubaczowie, gdzie Żydzi startowali ze wspólnej listy razem z Polakami, na 16 mandatów uzyskali 4 miejsca w radzie (dr Józef Osterman, Pinkas Klein, Samson Schneider, Bertold Scheiner). W Narolu Żydzi uzyskali również cztery miejsca w radzie ( Berisch Federbusch, Izaak Kessler, Menasche Czermak, Sender Konigsberg). W Oleszycach działaczami samorządowymi byli Chiel Laufer i Naftali Dawid Schipper.

Od początku okupacji niemieckiej Żydzi znaleźli się w stanie zagrożenia, zabroniono im handlu, zakazano podejmowania pracy, w rodzinach żydowskich zapanował głód. W lecie 1940 r. Niemcy utworzyli obozy pracy w Cieszanowie, Płazowie, Lipsku i Starym Dzikowie, gdzie Żydzi ginęli z niedożywienia i wycieńczenia przy robotach fortyfikacyjnych na granicy niemiecko-sowieckiej. W jesieni 1941 r. okupant zorganizował również getto w Cieszanowie. Z kolei w połowie września 1942 r. okupanci utworzyli getto w Lubaczowie. Po święcie Sukot-szałasów, we wrześniu i październiku przywieziono do getta Żydów z Niemirowa i Potylicza, a następnie z Horyńca i Oleszyc. Od 1 grudnia tzw. Getto wtórne w Lubaczowie zostało zamknięte, co oznaczało zakaz jego opuszczania pod karą śmierci. Podobnej karze w myśl rozporządzenia d-cy SS i Policji gen. F. Krugera podlegał ten, „kto Żydowi świadomie udziela schronienia, tzn. kto w szczególności umieszcza Żyda poza obrębem żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej, żywi go lub ukrywa”. To zarządzenie, jak się okazało miało poważne konsekwencje i dla Polaków i dla Żydów.

8 stycznia 1943 r. rozpoczęła się likwidacja getta. Do centrum wtargnęli żandarmi z policją ukraińską i zaczęli wypędzać Żydów z domów. Do opornych i ukrywających się strzelano na miejscu. Ciała wywożono na cmentarz żydowski. Tam też odbywała się egzekucja. Ponad 1000 Żydów pogrzebano na tzw. „Polu plebańskim” pod Dachnowem w rowach przeciwczołgowych i w wykopach pod schrony bojowe linii Mołotowa. Strzelano również do Żydów we wsiach i miasteczkach, dokąd uciekli z getta lub wcześniej się schronili. W samych tylko Oleszycach w okresie od 14 stycznia do końca marca żandarmi i policjanci zamordowali około 180 Żydów, których pogrzebano na cmentarzu żydowskim w siedmiu masowych grobach. W Lubaczowie na końcu zostali rozstrzelani przewodniczący Judenratu Józef Osterman oraz policjanci żydowscy.

Osadnictwo w powiecie lubaczowskim było procesem ciągłym i trwało z różnym natężeniem od średniowiecza do końca lat 40. XX w. W latach 1947-48 na gruntach poukraińskich i pofolwarcznych osiedlono osadników z Brzeska, Dębicy, Leżajska, Łańcuta, Mielca Niska ,Tarnowa i z innych miejscowości. Przybyła ludność osiedlała się m.in. w Dziewięcierzu, Werchracie, Prusiu, Nowym i Starym Siole, Nowym i Starym Lublińcu, Suchej Woli, Starym Dzikowie, Krowicy Samej i innych wioskach. Dla osiedleńców wybudowano też dwie nowe wsie: Piastowo i Kowalówkę, przeznaczono również dla nich ponad 50 nowych budynków w Lublińcu.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.