Tomasz Bereza

Linia Mołotowa. Dramatis personae

Gazeta Horyniecka nr 53 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu lub zdjęć bez zezwolenia jest zabronione.

W zasadzie wyjaśnienia wymaga druga część tytułu, która jest nieco zwodnicza. Określenie „osoby dramatu” czy raczej „aktorzy dramatu” sugerowałoby, że artykuł będzie traktował o głównych bohaterach, w tym przypadku na przykład dowódcach walczących stron, chociażby dowódcy 41. Dywizji Strzeleckiej gen. Gieorgiju Mikuszewie, czy generale Herbercie Geitnerze, który dowodził atakującą m.in. punkt oporu „Brusno Stare” niemiecką 295. Dywizją Piechoty. Obiektem zainteresowania nie są jednak główni bohaterowie, lecz jeden aktor „drugoplanowy” i jeden – trzymając się nadal filmowej terminologii – statysta.

Blisko dwadzieścia lat temu w książce W cieniu „Linii Mołotowa”, opisując walki o Brusno Stare (22–25 czerwca 1941 r.) Piotrek Chmielowiec napomknął o lejtnancie Gierogiju Szalarze. Szalar był oficerem 2. kompanii 141. samodzielnego batalionu karabinów maszynowych, a zarazem dowódcą jednego ze schronów bojowych punktu oporu „Brusno Stare”. Według naszych ówczesnych ustaleń prawdopodobnie dowodził schronem znajdującym się po lewej stronie drogi, teraz wiodącej z Polanki Horynieckiej do kamieniołomu; sąsiednim – obecnie zniszczonym – dowodził lejtnant Sandżarewskij, dowódca punktu oporu „Brusno Stare”. W zasadzie w książce nie znalazło się zbyt wiele informacji o Szalarze. Dowodzony przez niego schron został zdobyty 24 czerwca przez niemieckich saperów. Szalar, wraz z kilkudziesięcioma żołnierzami trafił do niemieckiej niewoli. Dalsze losy przedstawiliśmy dość lakonicznie – został rozstrzelany w Dachau. Tyle udało się znaleźć w publikacjach Witloda Szymczyka i Iłłariona Jewdokimowa.

W ubiegłym roku w moje ręce trafiły dopiero co wydane wspomnienia Stanisława Pojaska, w okresie II wojny światowej lekarza i dyrektora szpitala w Biłgoraju. Ku swojemu zaskoczeniu odnalazłem tam dalszy ciąg historii lejtnanta Szalara.

Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej biłgorajski szpital został wyznaczony do przyjmowania rannych czerwonoarmistów. Przez cały okres hospitalizacji znajdowali się oni pod nadzorem niemieckiej Służby Bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst), względnie policji. Stanisław Pojasek skrupulatnie odnotował, że latem 1941 r. szpital przyjął w sumie 59 czerwonoarmistów; w liczbie tej prawdopodobnie znajdowali się również żołnierze Wojsk Pogranicznych NKWD. Podał również, w oparciu o dziennik przyjęć, ich dane osobowe. Pod numerem 727 księgi przyjęć biłgorajskiego szpitala figuruje Szalar. Dosłowny zapis, jego dotyczący brzmiał: „Szalar Grzegorz, podporucznik, ranny 24 VI 1941 w miejscowości Brusno Stare pow. Lubaczów. Lat 29. Ojciec Łukasz, matka Melania, żona Julia. Zamieszkały Czernichów ul. Pieryca 37. Przyjęty 29.VI 1941, data odejścia 18.VII.1941. przekazany do niemieckiego szpitala wojskowego w Biłgoraju”. Oprócz Szalara z Brusna Starego do Biłgoraja trafił 21-letni Gruzin, Leon Magaradzy.

1
Krajobraz po bitwie. Przedpole półkaponiery obrony przeciwpancernej. Raworuski Rejon Umocniony, lato 1941 roku (zbiory Tomasza Berezy)

Odnalezione we wspomnieniach informacje zainspirowały do dalszych poszukiwań, jakże odmiennych od tych, które prowadziliśmy w 2000 roku. Kilkanaście lat rozwoju Internetu spowodowało, że wiele tematów, które dawniej wymagały wielotygodniowego ślęczenia w bibliotekach i archiwach, obecnie można odnaleźć w ciągu kilku minut za sprawą wpisania odpowiednich słów-kluczy w wyszukiwarkę. Ogromny postęp w poszukiwaniu informacji spowodowała digitalizacja materiałów archiwalnych, z których część już się znajduje w Internecie.

Wysiłku zebrania informacji na temat Gierogija Szalara podjęli się moderatorzy rosyjskiej strony internetowej Awiacija SGW (www.sgvavia.ru). Skąd Szalar na stronie poświęconej sowieckiemu/rosyjskiemu lotnictwu? Otóż po opuszczeniu niemieckiego szpitala w Biłgoraju, w połowie września 1941 r. trafił on do oflagu Luftwaffe w Łodzi (Litzmannstadt). Po niemal roku został przeniesiony do stalagu VII A w Mosburgu, skąd wraz z dwoma innymi jeńcami zbiegł 16 lipca 1943 r. Schwytano go po jedenastu dniach. W marcu 1944 r. został wysłany do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie na początku września 1944 r. został przez Niemców rozstrzelany. Co ciekawe, jeden ze współwięźniów w KL Dachau, któremu udało się przeżyć obozową gehennę, był przekonany, że Szalar jest oficerem lotnictwa a jego samolot miał być strącony w trakcie wykonywania bombardowania celów wojskowych na obszarze Polski. Stąd miały pochodzić jego poparzenia dłoni rąk i częściowo twarzy. Skąd taka legenda? Czy stworzył ją sam Szalar? Dlaczego jesienią 1941 r. trafił do obozu jenieckiego dla lotników? Tego prawdopodobnie nie dowiemy się już nigdy.

2.jpg
Wzięci do niewoli czerwonoarmiści. Lato 1941 roku (zbiory Tomasza Berezy)

Sygnalizowałem na wstępie, że oprócz postaci „drugoplanowej” w artykule pojawi się również „statysta”. Wydaje się, że w porównaniu z Szalarem, będzie to określenie właściwie. Poszukując w Internecie informacji o 91. Oddziale Pogranicznym WPogr. NKWD, który w latach 1939–1941 nadzorował odcinek „granicy państwowej” Związku Sowieckiego między Bełzem a Miłkowem, natrafiłem na rosyjską stronę Stowarzyszenia „Memoriał” o nazwie Gody Terrora. Elektronnaja Kniga pamjati żertw politiczeskich riepriessij(Lata terroru. Elektroniczna Księga pamięci ofiar represji politycznych; kniga.pmem.ru), na której opublikowano protokół przesłuchania szeregowego Worobiewa, jakie w grudniu 1946 r. przeprowadził funkcjonariusz sowieckich organów bezpieczeństwa. Przesłuchanie dotyczyło pobytu w niemieckiej niewoli, do której Worobiew trafił jako szeregowiec Wojsk Pogranicznych NKWD. Jego ostatnim przydziałem służbowym była 15. strażnica (zastawa) 91. OP WPogr. NKWD w Dachnowie. „Statystą” nie jest jednak sam Worobiew, lecz dowódca dachnowskiej strażnicy. Worobiew w zeznaniach następująco opisał okoliczności trafienia do niewoli: „22 czerwca 1941 r. o czwartej rano niemieckie wojska ostrzelały nasz odcinek granicy. Między nami a Niemcami wywiązał się bój, w którym Niemcy rozbili nasz oddział i przekroczyli granicę. Ja z dowódcą mł. lejtnantem[… – fragment nieczytelny] w wiosce Dachnowo[sic! – Dachnów] ukryliśmy się w stogu słomy z zamiarem doczekania do nocy i wyruszenia na wschód, ponieważ w ciągu dnia nie było możliwości – Niemcy opanowali nasz rejon. O szóstej wieczorem, w wyniku donosu jednej Ukrainki z wioski Dachnowo – jej nazwiska nie znam – Niemcy wyciągnęli nas ze stogu słomy i wzięli do niewoli”.

Dwa różne doświadczenia z pierwszych godzin wojny niemiecko-sowieckiej. Dwie postawy, które zadecydowały o ostatecznym miejscu w scenariuszu tamtej batalii.


Zamieszczone w artykule cytaty pochodzą z następujących źródeł:

Stanisław Pojasek, Okupacja. Konspiracja. Medycyna, Przemyśl–Ostrów 2018, s. 44;

http://kniga.pmem.ru/6-iz-protokola-doprosa-p-vorobeva-xe-vorobev-p-b-f-n-ryadovogo-91-go-pogranichnogo-otryada-v.htm[dostęp: 2019-09-02].

W artykule wykorzystano również informacje ze strony internetowej http://www.sgvavia.ru/forum/140-670-29[dostęp: 2019-09-02].

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne tekstu oraz zdjęć bez pisemnej zgody wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.