Szczególne podziękowania dla Pana Stanisława Barana za udostępnienie i tłumaczenie z języka niemieckiego unikatowych materiałów źródłowych.

Leszek Jankiewicz

Samotna żołnierska mogiła

Gazeta Horyniecka nr 37 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

Ziemia na której walczyliście
Nie dla wszystkich była ojczyzną
Teraz Was obejmuje
I jest Waszą matką.

(Inskrypcja z obelisku na cmentarzu z I Wojny Światowej – Rogi, woj. podkarpackie)

Pierwsza Wojna Światowa nie oszczędziła również okolic Horyńca. W wyniku zdecydowanej ofensywy państw centralnych, zapoczątkowanej przełamaniem rosyjskiej linii obrony pod Gorlicami w maju 1915 roku, arena walk Frontu Wschodniego przesuwała się w kierunku wschodnim i północnym. Dwie carskie armie zajęły silnie umocnione pozycje na przedpolach Lubaczowa. W dniach od 12 do 15 czerwca 1915 r. toczyły się walki o przełamanie frontu w rejonie Oleszyc i Lubaczowa. Rosjanie rozpoczęli odwrót w celu obrony Lwowa, który ostatecznie został zdobyty 22 czerwca 1915 r. Natomiast na trudnych topograficznie terenach Roztocza działania wojenne trwały nadal (1).

Walki w tym okresie przyniosły ogromne straty w walczących oddziałach, sięgające po obu stronach tysięcy zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Rozmach przeprowadzanych działań wojennych, przypadających na ciepłe miesiące roku zmuszał służby sanitarno-kwatermistrzowskie do pośpiesznego grzebania poległych. Nie bez znaczenia dla tej czynności była ciągle zmieniająca się sytuacja na poszczególnych odcinkach frontu. Poległych grzebano w umundurowaniu, bez trumien, w dość płytkich pojedynczych grobach, bądź w głębokich zbiorowych mogiłach, z zachowaniem odrębności armijnej. Po przejściu frontu tereny walk znalazły się pod okupacją austriacką i jednym z zadań terenowej administracji okupacyjnej było uporządkowanie terenu po działaniach frontowych, w tym rozwiązanie problemu opieki nad licznymi i rozrzuconymi po całym terenie grobami wojennymi (2). Władze walczących krajów zdawały sobie sprawę z etycznej i politycznej rangi zagadnienia. Prace związane z grzebaniem i upamiętnianiem poległych miało prowadzić państwo, dysponujące odpowiednimi możliwościami i środkami. Monarchie przejmowały zatem tradycyjną rolę rodziny, przygotowując grób dla poległego i odwieczną funkcję społeczności lokalnej, budując cmentarze i zapewniając im wieczystą opiekę. Przyjęto też założenia, iż wrogi żołnierz, który poległ w walce, jest traktowany tak samo jak poległy żołnierz własnej lub sojuszniczej armii. Jednemu i drugiemu należał się godny pochówek i pamięć (3, 4, 5, 6, 7).W 1915 r. powołanoOddział Grobów Wojennych C. i K. Komendantury Wojskowej (Kriegsgräber-Abteilung K.u.K. Militär-Kommando) i obejmująca Galicję Środkową. Inspekcja Grobów Żołnierskich w Przemyślu rozpoczęła działalność jesienią 1916 r. Nie zachowały się informacje o faktycznej liczbie i lokalizacji wybudowanych na tym terenie cmentarzy, nie były one też numerowane.

Na większości cmentarzy Galicji Środkowej budulcem było drewno, sporadycznie stawiano centralne obeliski z tablicą inskrypcyjną. Prawo do posiadania pojedynczego grobu zagwarantowane było dla oficerów i żołnierzy, którzy wykazali się największą odwagą i poświęceniem. Reszta żołnierzy chowana była różnie – zidentyfikowanych starano się pochować w mogiłach pojedynczych, jednak gdy ciała pozostawały nierozpoznane grzebano je we wspólnej, masowej mogile, liczącej czasem nawet kilkaset zwłok (7). Stosownie do życzeń niemieckiego Ministerstwa Wojny – żołnierzy niemieckich chowano na oddzielnych cmentarzach, a co najmniej w kwaterach wydzielonych na cmentarzach wspólnych (4). Przepisy przewidywały również możliwość uwzględnienia życzeń rodziny w ostatecznej formie pochówku (3).

Większość poległych w tych okolicach żołnierzy pochowano ostatecznie na cmentarzach wojennych w Nowym Bruśnie, Nowinach Horynieckich, Werchracie oraz przy klasztorze na wzgórzu Monasterz. Na pierwszym z wymienionych spoczywają przede wszystkim polegli w dniach 18-19 czerwca 1915 r. , w czasie walk w dolinie Brusienki: 202 niemieckich żołnierzy z bawarskich batalionów rezerwowych oraz nieznana liczba żołnierzy rosyjskich. Na drugim, zlokalizowanym na stokach Pańskiej Góry, utworzonym w 1923 r. poprzez komasację mogił położonych w najbliższej okolicy, pochowano około tysiąca żołnierzy o nieznanej przynależności do jednostek czy armii. Na cmentarzu w Werchracie pochowano nieznana liczbę żołnierzy Armii Cesarsko-Królewskiej, a przy monasterskim klasztorze 16 żołnierzy niemieckich i rosyjskich poległych w walce o wzgórze w czerwcu 1915 r.

Jednak nie wszystkich poległych ekshumowano i przenoszono na wojenne cmentarze. Najbardziej znanym tego przykładem jest grób Alfreda Wittmanna z Kempten, podporucznika 19. Bawarskiego Rezerwowego Pułku Piechoty, który zginął w pobliżu Nowin Horynieckich. W 1923 r. krzyż przywiozła i ustawiła na grobie jego matka. Inskrypcja wspomina o stracie trzech synów poległych na różnych frontach wojny światowej (8). Materiał, z którego wykonano krzyż oraz wypukłe liternictwo znacznie odbiegają od wyglądu setek krzyży spotykanych w okolicy.

Jednak nie jest to jedyny indywidualny grób niemieckiego żołnierza na tym terenie. Wąwozy pomiędzy dawnymi przysiółkami Chmiele i Lasowa kryją inny krzyż. W przeciwieństwie do poprzedniego, ten z pewnością pochodzi z warsztatów bruśnieńskich. Napis na nim wskazuje, że został tu pochowany podoficer Heinrich Bolte z Oldenburga, który zginął dnia 25 czerwca 1914 r.

Heinrich Bolte urodził się 2 marca 1886 r. w Löningen. Po maturze wstąpił do 91. Pułku Piechoty w Oldenburgu a 20 października 1914 wyruszył na front, najpierw do Francji a później do Galicji. Na tyłach frontu dokształcał się w szkółce podoficerskiej (9). W końcu maja 1915 r. w Galicji został włączony do działań frontowych jako podoficer w 5 kompanii. W dniu 23 czerwca 1915 r. jego jednostka otrzymała rozkaz przegrupowania i wyruszyła w kierunku Dziewięcierza, gdzie wieczorem zajęła wyznaczone pozycje (10).

Heinrich Bolte - zdjęcie z Oldenburger Jahrbuch für Altertumskunde und Landesgeschichte, Kunst und Kunstgewerbe 1916-17, Oldenburg 1917.jpg
Heinrich Bolte – zdjęcie z Oldenburger Jahrbuch für Altertumskunde und Landesgeschichte, Kunst und Kunstgewerbe 1916-17, Oldenburg 1917

Tego dnia Bolte napisał list do rodziców: „Kochani rodzice! Od wczoraj mamy spokój. Dotychczas gnaliśmy w marszowym pościgu w pierwszej linii na Rawę Ruską (teraz już jest w naszych rękach). Rosjanie nie wdawali się do większych walk, tylko mniejsze oddziały próbowały nam przeszkadzać w marszu. Wszystkie rosyjskie, znakomicie urządzone pozycje zostały opuszczone. W ostatnich dniach nie ponieśliśmy prawie żadnych strat. Tysiąckrotne serdeczne pozdrowienia. Wasz Heini.”. (9)

Następnego dnia przyszedł rozkaz do przygotowania ataku. Rosjanie silnie obsadzili Werchratę, natomiast okolice wsi Lasowa były słabo bronione a sama wieś była wolna od wojsk rosyjskich. Rankiem 25 czerwca, pod osłoną porannej mgły kompanie II i III batalionu 91. Oldenburskiego Pułku Piechoty przeszły pod Werchratę i Niedźwiedzie. Batalion III napotkał silne przeciwuderzenie Rosjan na przedpolach Werchraty. Batalion II zdobywał korzystniejszy do walki teren. Wzgórze 341 zostało zdobyte już o godzinie 6 rano. Siódma kompania zdobyła północno-zachodni skraj lasu, na południe od kamieniołomu, a 8 kompania podeszła nawet na odległość 150 m pod silnie obsadzone pozycje rosyjskie w kamieniołomie. Piąta kompania posuwała się wężykiem w dolinie, mimo że raził ją silny ogień flankowy. Heinrich Bolte został postrzelony w pierś i zginął na miejscu. Dowódca 5. kompanii podporucznik rezerwy Paul Backhaus, którego Bolte był ordynansem, wkrótce potem nagle zasłabł i zmarł na zawał serca. Pod wieczór nadciągnęła burza, głębsze doliny zamieniły się w rwące potoki, rosyjskie okopy wypełniły się wodą, tak, że ich obrońcy w strachu przed utonięciem wybrali niemiecką niewolę (10).

Podoficer Heinrich Bolte został pochowany w miejscu gdzie zginął. Nie wiemy kto pokrył grób betonową płytą i wystawił w tym miejscu krzyż z bruśnieńskiego kamienia. Obecnie stoi uszkodzony i zapomniany na skraju roztoczańskiego lasu i tylko leśne ptaki czasami przysiadają na jego ramionach.

Nagrobek Heinricha Bolte.jpg
Nagrobek Heinricha Bolte (fot. Paweł Rydzewski)

Literatura:

  1. Banbor J.: Bitwa o Lubaczów w 1915 r., Rocznik Lubaczowski, 1997, VII, 95-107
  2. Maleszyk R.: Cmentarze Wojenne z okresu I wojny światowej na Lubelszczyźnie. Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska Lublin – Polonia., 1997/1998, LII/LIII, 251-269
  3. Wygoda J., Pomnij, że ziemia po której stąpasz setki poległych tu grzebie,. Skarby Podkarpackie. 4 (29), 2011, 28-30
  4. Pencakowski P. Zapomniane pomniki niczyich bohaterów. Wobec Thanatosa – Galicyjskie cmentarze wojenne z lat 1914 – 1918. Vergessene Denkmäler heimatloser Helden. Katalog wystawy w MCK listopad – grudzień 1996. Kraków 1996
  5. Schubert J., Organizacja grobownictwa wojennego w Monarchii Austro-Węgierskiej. Dziewiąty Wydział Grobów Wojennych (Kriegsgräber-Abteilung) przy Ministerstwie Wojny – powstanie i działalność w latach 1915-1918. Czasopismo Techniczne. Architektura., 2009, 106, z-3A, 169-200
  6. Schubert J., Służby grobownicze armii austro-węgierskiej, niemieckiej i rosyjskiej w czasie I wojny światowej (1915-1918). Czasopismo Techniczne. Architektura., 2011, 108, z-5A, 201-224
  7. Schubert J., Pochówki żołnierskie w tradycji historycznej do czasów I wojny światowej. Powstanie cmentarzy wojskowych. Czasopismo Techniczne. Architektura., 2011, 108, z-5A, 173-200
  8. Uliasz B., Cmentarze, kwatery i mogiły wojenne na podkarpaciu. Rezszów 2006, T. 1, 222225
  9. Oldenburger Jahrbuch für Altertumskunde und Landesgeschichte, Kunst und Kunstgewerbe 1916-17., Oldenburg 1917., 16-19 (zebrał i tłumaczył Stanisław Baran)
  10. Die Geschichte des Oldenburgischen Infanterie-Regiments Nr. 91. Mit  Unterstützung von  Kriegskameraden, nach den amtlichen Kriegstagebüchern und persönlichen Aufzeichnungen bearbeitet. Oldenburg-Berlin 1930., 138-139 (zebrał i tłumaczył  Stanisław Baran)

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.