Janusz Mazur

Kamienna cerkiew

Gazeta Horyniecka nr 52 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

Po odnalezieniu fotografii osiemnastowiecznej cerkwi w Hucie Starej do skarbnicy regionalnego dziedzictwa kulturowego wrócił kolejny zabytek ikonograficzny związany z tematyką architektury cerkiewnej na terenie Roztocza i ziemi lubaczowskiej. Jest to rysunek cerkwi p.w. św. Mikołaja w Hucie Różanieckiej. Dziwnym zbiegiem okoliczności obydwie świątynie związane są z miejscowościami, w których istniały silne tradycje hutnictwa szkła. Stąd też zachowane do dziś charakterystyczne nazwy tych osad.

Tradycje szklarskie może nawet bardziej związane były z cerkwią w Hucie Starej, której poświęciliśmy odrębny artykuł w „Gazecie Horynieckiej” (zob. nr 49 z marca 2018). Natomiast świątynia z Huty Różanieckiej, obok samego położenia w osadzie, w której istniała huta szkła zwykłego założona na początku XVIII wieku, nie wykazuje już powiązań z tą formą gospodarki. Pod względem swej konstrukcji bliższa jest natomiast innemu rzemiosłu, które silnie rozwinęło się na terenie osady od XIX wieku. A było nim i jest nadal kamieniarstwo. Kamienna cerkiew w Hucie Różanieckiej, w odróżnieniu od drewnianej świątyni w Hucie Starej, zachowała się do dziś. Od czasów II wojny światowej pozostaje jednak w formie ruiny. Pomimo tego swą kamienną formą nadal wpisuje się w lokalny krajobraz kulturowy.

Odnaleziony rysunek doskonale uzupełnia braki w wyglądzie zrujnowanej dziś budowli. Wykonany został w 1896 roku i na tym też kończy się jak na razie nasza wiedza o tym przedstawieniu. Jego kopię Muzeum Kresów w Lubaczowie pozyskało od Wasyla Słobodiana ze Lwowa, znanego ukraińskiego badacza architektury cerkiewnej.

1.jpg
Zespół cerkiewny w Hucie Różanieckiej, rys. z 1896 r., zbiory W. Słobodiana

Rysunek wykonany został niemal dokładnie sześćdziesiąt lat po wzniesieniu cerkwi. Zbudowano ją bowiem w 1835 roku przy pomocy ówczesnego kolatora parafii greckokatolickiej w Hucie Różanieckiej, którym był baron Jan Antoni Brunicki, właściciel obszernych dóbr ziemskich z ośrodkiem w sąsiedniej Rudzie Różanieckiej. Data wystawienia świątyni zapewne nie była przypadkowa; zbiegła się bowiem z rokiem objęcia majątku przez barona Brunickiego, aktywnego działacza społecznego i gospodarczego, a do tego gorącego patrioty, który w okresie powstania styczniowego aktywnie wpierał powstańców.

Murowana cerkiew stanęła na miejscu poprzedniej, drewnianej, wystawionej w połowie XVIII wieku z fundacji ówczesnego proboszcza unickiego ks. Leona Lebedyńskiego. Przy tej świątyni Jerzy August Mniszech, marszałek nadworny koronny, starosta lubaczowski, erygował samodzielną parafię ruską. W dokumencie wydanym 27 stycznia 1748 roku w Lubaczowie, możny kolator przeznaczył na uposażenie pierwszego kapłana, wspomnianego wcześniej ks. Lebedyńskiego, dwie ćwierci ziemi z łąką (ok. 12 ha), nie zapominając przy tym o wyznaczeniu stosownego podatku do dworu.

Powstanie parafii prawdopodobnie poprzedzone było krótkotrwałym istnieniem ruskiego monasteru bazylianów, który miał być zlokalizowany w zachodniej części wsi, na wyniesieniu „Cerkwisko”. Z tym domniemanym zgromadzeniem związana jest ciekawa legenda zapisana przez Karola Notza, nieocenionego krajoznawcę z początku XX wieku. Otóż podanie to mówi, że pierwszą cerkiew w Hucie Różanieckiej postawili mnisi na miejscu, w którym niesiony przez nich obraz św. Mikołaja „nie chciał” przenieść się dalej. Opowieść ta nabiera pewnego realnego znaczenia, gdy rozpatrzymy ją na tle dziejów monasteru znajdującego się niegdyś po północnej stronie Tanwi, na wzniesieniu o nazwie „Zamczysko” lub „Kościółek”, już w obrębie Ordynacji Zamojskiej. Tamtejszy klasztor z cerkwią p.w. śś. Piotra i Pawła założony został na początku XVII wieku przez Tomasza Zamoyskiego. Z bliżej nieznanych powodów, zapewne na przełomie lat 30. i 40. XVIII wieku, zgromadzenie to zostało zlikwidowane, a cerkiew zamieniono na kościół, przeniesiony później do Suśca. Nie można wykluczyć, iż w tym czasie kilku mnichów przeszło na teren starostwa lubaczowskiego i w pobliżu swego macierzystego monasteru próbowało założyć nowy klasztorek. Przedsięwzięcie to nie powiodło się, ale pozostawiona przez zakonników cerkiew mogła stać się zalążkiem organizacji parafialnej w Hucie Różanieckiej.

Być może jedynym realnym dowodem potwierdzającym autentyczność tego lokalnego przekazu była wspomniana wcześniej ikona św. Mikołaja. Wizerunek ten towarzyszył mieszkańcom wsi przez prawie dwieście lat, a w ostatnim okresie otaczany był wyjątkowym kultem w interesującej nas, murowanej cerkwi. Ikona ta nie była wprawdzie oficjalnie uznana za cudowną, ale cieszyła się taką opinią wśród wiernych; główne nabożeństwa odprawiano przed niej w czasie odpustów na św. Mikołaja w grudniu i na Przeniesienie Relikwii św. Mikołaja w maju (w Kościele Wschodnim tzw. Mikołaj zimowy i wiosenny). Być może odbiciem kultu św. Mikołaja z Huty Różanieckiej były liczne przedstawienia tego świętego zachowane na słynnych drukach dewocyjnych z warsztatu drzeworytniczego rodziny Kostrzyckich z sąsiedniego Płazowa.

2.jpg
Ruiny cerkwi w Hucie Różanieckiej (fot. J. Mazur, 2008 r).

Niestety, przedstawienie tej wyjątkowej ikony – największej świętości cerkwi w Hucie Różanieckiej, nie zachowało się (albo jeszcze nie zostało odnalezione). Jak dotychczas nie jest też znany widok wnętrza cerkwi. Cieszymy się jednak przynajmniej z posiadania rysunku, ukazującego świątynię na prawie pół wieku przed jej spaleniem. Przyjmuje się, że stało się to podczas niemieckiej akcji pacyfikacyjnej w czerwcu 1943 roku. Przeprowadzona wówczas wyjątkowo brutalna operacja wysiedleńcza o kryptonimie „Wehrwolf” oraz kontynuowane w kolejnych miesiącach działania przeciwpartyzanckie – łącznie z lotniczym bombardowaniem wsi w kwietniu 1944 roku – spowodowały, iż Huta Różaniecka w znacznym stopniu została zniszczona i straciła niemal czwartą część mieszkańców, głównie narodowości polskiej. Nieliczna społeczność ukraińska lub mieszana uległa w późniejszym czasie przesiedleniom, co na trwale zmieniło wieloetniczny i wielowyznaniowy charakter osady. Ruiny cerkwi są wymownym świadkiem tych tragicznych wydarzeń.

Tym bardziej cieszy fakt odnalezienia rysunku, który pozwala powrócić do czasów świetności wielokulturowej wsi. Przedstawienie to ukazuje bowiem cerkiew w pełnej krasie, w widoku od południa. Przy całej swej skromności była to świątynia niezwykła. Można ją bowiem zaliczyć do trzech najstarszych cerkwi murowanych, które na terenie obecnego powiatu lubaczowskiego zaczęły być budowane od początku XIX wieku. Obok cerkwi w Hucie Różanieckiej są to jeszcze świątynie w Oleszycach (1809 r.) i Horyńcu (1818 r.). Wszystkie one reprezentują klasycystyczną fazę rozwoju architektury cerkiewnej, która w tym czasie ulegała szybkiej latynizacji. Rzeczywiście cerkiew w Hucie Różanieckiej przypomina bardziej kościół niż klasyczną świątynię wschodniego obrządku. Plan dwudzielny z trójbocznie zamkniętym prezbiterium nie jest typowy dla cerkwi (brak wydzielonego tzw. babińca), ale pozwalał spełnić wszystkie podstawowe wymogi liturgiczne wschodniego obrządku.

Obok skromnego, klasycystycznego kostiumu stylowego, zwraca uwagę interesująca forma dachu nad częścią wschodnią świątyni. Występują tu lekko zakrzywione połacie, które przypominają zarys kopuły. Tego elementu jednak nie było. Na środku kalenicy dachu istniała tylko skromna sygnaturka – latarnia. Do klasycznej zasady trójdzielności cerkwi nawiązywała jedynie niewielka, drewniana kruchta przed głównym wejściem. Z drewna wzniesiona była też dzwonnica, towarzysząca cerkwi od północnego- zachodu. Można przypuszczać, iż była ona starsza od samej świątyni i pamiętała jeszcze czasy drewnianej cerkwi z połowy XVIII wieku.

Całość założenia cerkiewnego ujęta była kamiennym murem z głazów częściowo murowanych, a częściowo ułożonych luzem. Element ten dopełniał rysunkowe przedstawienie skromnej, wiejskiej cerkiewki istniejącej na terenie bogatego w kamień Roztocza.

c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.