Mariusz Lewko

Gorzelnictwo w dawnej ziemi horynieckiej

Gazeta Horyniecka nr 52 / opublikowane za zgodą wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu lub zdjęć bez zezwolenia jest zabronione.

Historia produkcji alkoholu nierozerwalnie związana jest z postępem technicznym, jaki miał miejsce w rozwoju ludzkości. Już 8 tys. lat p. n. e. w Chinach produkowany był alkohol (prawdopodobnie z ryżu), a Sumerowie rozróżniali ponoć aż osiem gatunków piwa jęczmiennego, taką samą ilość gatunków pszennego i kilka wytwarzanych z mieszanki zbóż. Był to jednak zupełnie inny trunek niż obecnie. Robiono go na bazie chleba bappir, rodzynek i miodu, a pito przez słomkę. W Egipcie piwo przygotowywano na bazie pszenicy i jęczmienia. Trunek ten miał niewielką zawartość alkoholu, ale z powodu dużych wartości kalorycznych i zawartości protein był dostępny dla każdego (także kobiet i dzieci). Najstarszy egipski browar odkryty w Tell el- Farcha (przez polskich archeologów) działał 3700 lat p. n. e. Egipcjanie tak mocną związali się z piwem, że było ono wkładane do grobowców jako dar dla boga Ozyrysa. Z czasem w Egipcie wykształcił się podział, według którego wino piły głównie warstwy wyższe, a piwo wszyscy inni. Wzmianki na temat alkoholu pojawiają się w różnych starożytnych pismach: „Eposie o Gilgameszu”, „Biblii”, wierszach greckich i perskich poetów, a nawet Kodeksie Hammurabiego, gdzie kary za oszustwa przy sprzedaży piwa zajmują aż cztery paragrafy. W Grecji natomiast, dzięki procesjom ku czci boga wina i płodności Dionizosa, narodził się teatr.

Pierwsi procesem destylacji zainteresowali się Arabowie. Wynalazcą mocniejszych trunków otrzymywanych po destylacji był w VIII w. n. e. słynny alchemik Dżabir Ibn Hajjan. Także Arabom zawdzięczamy nazwę alkohol. Pierwotnie alkohol uważany był za lekarstwo, swoisty eliksir, który daje szczęście i wydłuża życie. Ojciec medycyny Hipokrates zalecał picie wina jako lekarstwo na każdą chorobę. Alkohol był także stosowany na masową skalę do produkcji perfum, esencji i balsamów. W XII wieku n. e. święta Hildegarda z Bingen dodała do piwa składnik, bez którego obecnie nie wyobrażamy sobie tego trunku. Tym tajemniczym składnikiem był chmiel. Do początków XVI wieku mocny alkohol traktowano głównie jako lekarstwo. Po raz pierwszy słowo wódka pojawiło się w polskich dokumentach w 1405 roku. Kilkanaście lat później Stefan Falimierz w zielniku O ziołach i o mocy ich opisał 72 gatunki wódek ziołowych stosowanych na różne dolegliwości. Produkcja wódki stopniowo zdobywała popularność w Europie, choć przez długi czas najpopularniejszym napojem było nadal piwo. Trzeba dodać, że dużą rolę w promocji wódki miały Rosja i Szwecja, gdzie produkcja tego napoju była jedną z ważniejszych gałęzi gospodarki. Stopniowo proces wytwarzania wódki był udoskonalany. W 1526 roku szwajcarski lekarz Paracelsus wynalazł tzw. łaźnię wodną, która zapobiegała pękaniu kolb w trakcie nagrzewania cieczy. Dwa stulecia później w 1771 roku niemiecki chemik Christian Ehrenfried Weigel stworzył specjalną chłodnicę, a Anglik Josepha Priestleya wynalazł dwutlenek węgla, dzięki czemu w winie i piwie mogły pojawić się charakterystyczne bąbelki. Ciekawego odkrycia dokonał także szwedzki uczony Carl Scheele. Było to zjawisko adsorpcji czyli wiązania cząsteczek węgla z innymi cząsteczkami. Dość szybko wynalazek ten znalazł zastosowanie w produkcji i filtracji wódek. Jednak palma pierwszeństwa w przemysłowej produkcji wódki należy do polskich Żydów. W 1782 roku we wsi Wybranówka pod Lwowem Lejb Baczels otworzył pierwszą przemysłową gorzelnię. Firmę do Lwowa przeniósł syn Lejba Maksymilian, który nosił już spolszczone nazwisko Baczewski.

Pierwsze wzmianki dotyczące sprzedaży i związanej z nią produkcji wódki na obszarze obecnej gminy Horyniec – Zdrój pojawiają się w lustracji starostwa lubaczowskiego z 1564 roku. Przywilej propinacji czyli wyłączne prawo właściciela dóbr do produkcji i sprzedaży piwa, gorzałki i miodu w jego majątku oraz przywilej do sprowadzania tych wyrobów z innych miast i czerpania z tego tytułu dochodów został zatwierdzony ustawą sejmową w 1496 roku. W lustracji wzmiankowani są karczmarze z różnych wsi starostwa lubaczowskiego. W Radrużu było ich trzech: Andruszko Jusiajow, Steczko Budko, Teresko Sawka. Taka sama ilość przedstawicieli tej profesji lustrator wymienia w położonym obok Raduża – Smolinie (obecnie wieś znajduje się na Ukrainie). Nie są oni jednak wymienieni z imienia. W Bruśnie lustracja nie wymienia karczmarza, jest za to jeden w Prusiu. W lustracji starostwa lubaczowskiego z lat 1664 – 1669 znajduje się informacja o podatku pobieranym od karczm w Radrużu, Werchracie, Bruśnie i Dziewięcierzu. Inwentarz gospodarczy starostwa lubaczowskiego z 1769 roku zawiera dane dotyczące liczby karczmarzy w każdej z miejscowości. W Smolinie wymieniony jest karczmarz Gierszun, w Radrużu do karczmy należało kilka niw (pól), a wśród karczmarzy wymieniono Hryćka Fedkowa. W Dziewięcierzu arendę z karczmy odprowadzał Wasyl Tuz, natomiast w Prusiu Michał Jaremko.

W Bruśnie było dwóch karczmarzy Fedko Basznianin i Iwan Lubycki. W lustracji województwa bełskiego z 1765 roku wspominany jest przywilej, jaki otrzymali od króla Augusta II i wojewody bełskiego bazylianie z Monasterza na budowę „młynka”, w którym mogli mleć na potrzeby własnego browaru. W myśl przywileju zakonnicy mogli także wytwarzać gorzałkę i razem z piwem sprzedawać ją w monastyrskiej karczmie. Dokument potwierdza także działalność jednej lub kilku karczm werchrackich. Lustracja informuje również o karczmach przynależnych do wójtostwa bruśnieńskiego. Arendarze odprowadzali z nich roczny podatek wysokości 1424 złotych. Podatek z Dziewięcierza wynosił 1350 złotych i odprowadzano go z dwóch karczm. Jedna z nich miała obok winnicę, co wskazywałoby na produkcję wina. Karczma znajdowała się także w Bruśnie Starym. Zarówno od niej jak i od małego browaru odprowadzano rocznie podatek wysokości 1400 złotych. Dwukrotnie większy podatek (2550 złotych) płacony był z Radruża. We wsi znajdował się oprócz karczmy także browar z winnicą. Podobne opłaty wnosili mieszkańcy Smolina i Huty Kryształowej, posiadający także dwie karczmy i browar. W II połowie XVIII wieku także w Horyńcu funkcjonowały dwie murowane karczmy. Jedna znajdowała się przy klasztorze, druga naprzeciwko cerkwi. Karczma przy klasztorze miała sień przelotową, a wchodziło się do niej przez kolumnowy ganek. Obok karczmy znajdowała się murowana piwnica.

Inwentarz dóbr Brusno Stare i Nowe, Huta Stara i kolonii Deuschbach z 1839 roku zawiera bardzo cenne opisy gorzelni i karczm będących w posiadaniu ówczesnych właścicieli Alojzego i Ferdynanda Kriegshaberów.

Gorzelnia w Bruśnie Starym znajdowała się przy drodze prowadzącej od Werchraty. Budynek był murowany z dwoma kominami, nakryty gontem. Zakład był w złym stanie technicznym. W oknach brakowało szyb, piece i sprzęty do produkcji w większości były zdezelowane i wymagające natychmiastowej naprawy. Lustrator opisujący Brusno Stare podaje także informację o dwóch murowanych z kamienia karczmach. Kolejna gorzelnia opisana w dokumencie znajdowała się na folwarku w Hucie Starej. Obiekt od kilku lat był nieużywany, wyposażenie zostało zdemontowane i sprzedane. Niedaleko gorzelni znajdowała się drewniana karczma, będąca, tak jak budynek gorzelni, w złym stanie technicznym. We wsi stała jeszcze jedna gorzelnia – niestety będąca w podobnym stanie technicznym jak budynek na folwarku. W przeciwieństwie do gorzelni, działające w Hucie Starej dwie karczmy radziły sobie całkiem dobrze. Obydwie były murowane i podpiwniczone. W jednej z nich na tzw. Kaczmarskich opisujący wymienia: piec ogrzewalny, piec piekarski i kominek kamienny. Obok karczmy stała wozownia. W inwentarzu znajduje się też informacja o funkcjonowaniu karczmy w Bruśnie Nowym. Dochody ze sprzedaży alkoholu w karczmach (propinacja) według kontraktu ustalonego przez Karola Sroczyńskiego (prawdopodobnie zarządcę) z dzierżawcą Hennigiem Borke oddane były za kwotę 500 złotych czynszu. W inwentarzu wymienione zostało także wyposażenie nieużytkowanej gorzelni w Bruśnie Starym. Są to: 34 sztuki kadzi sosnowych, parnik sosnowy o trzech obręczach, dwa trubniki (oziębiacze – każdy składał się z dwóch cylindrów, przez która przepływała zimna woda potrzebna do chłodzenia par alkoholowych) i dwie pompy sosnowe oraz 6 kuf dębowych.

Bardzo ciekawy opis browaru i gorzelni znajduje się w inwentarzu gospodarczym Werchraty z 1846 roku. Browar werchracki znajdował się przy trakcie do Narola. Obiekt był drewniany, o dwóch murowanych kominach i kilku izbach. Opisujący budynek lustrator określa go jako mocno zdezelowany i grożący zawalaniem w krótkim czasie. Nie wymienia jednak żadnych sprzętów browarnianych, które prawdopodobnie zostały sprzedane lub uległy zniszczeniu. W dokumencie odnotowano, że niedaleko od browaru, nad rzeką znajduje się stara i zdezelowana gorzelnia, budynek był już w ruinie, bez części dachu i sprzętów gorzelnianych, obok gorzelni funkcjonowała murowana karczma.

Gorzelnia w Werchracie na przedwojennej mapie WIG
Gorzelnia w Werchracie na przedwojennej mapie WIG

Kolejna karczma stała przy gościńcu do Narola, dzierżawił ją Czajkowski. Obiekt zbudowany był z drewna, nakryty słomą i miał trzy pomieszczenia: alkierz, izbę szynkową i komórkę na przechowywanie alkoholu. Oprócz wymienionych wyżej karczm na terenie majątku Werchrata istniały jeszcze trzy takie obiekty – drewniana i całkiem zdezelowana karczma na Załęgu, postawiona w 1844 roku karczma na Górnikach (drewniana wybudowana z materiału pozyskanego z innej karczmy wiejskiej) a także drewniana karczma na folwarku monastyrskim.

Zdecydowanie najciekawszym obiektem związanym z produkcją alkoholu w majątku werchrackim była wystawiona w 1841 roku nowa gorzelnia. Zakład na wyposażeniu miał tzw. maszynę Rościszewskiego, mogącą wyprodukować 40 porcji zacieru. Urządzenie składało się z miedzianego cylindra do gotowania wody, czterech kotłów roboczych, oziębnika i talerza. Z tyłu gorzelni znajdował się trubnik (oziębiacz gorzelniany) i miedziany przewód. W gorzelni znajdowała się także izba służąca do płukania kartofli, magazyn, pomieszczenie do przygotowania drożdży. Na strychu stała kadź do zacieru i wody, młynek i dwie pompy, parnik do gotowania kartofli oraz aparat odbioru wódki. Budynek gorzelni przykrywał dach gontowy z dwoma murowanymi kominami.

W drugiej połowie XIX wieku władze austriackie zaczęły wzmacniać nadzór fiskalny nad produkcją alkoholu. Dla ziemiaństwa galicyjskiego, które w dużej mierze utrzymywało się z produkcji i sprzedaży wódki i piwa było to coraz mniej korzystne. W 1888 roku stolica monarchii austro-węgierskiej przeżyła swoisty najazd Galicjan po uchwaleniu przez parlament czterokrotnego wzrostu podatku od sprzedaży wódki. Cios był bardzo dotkliwy i doprowadził do zmniejszenia produkcji, szczególnie gorzelni rolniczych. Dotychczasowe przepisy, które wręcz zmuszały chłopów do picia wódki wyprodukowanej w folwarcznej gorzelni doprowadziły do sytuacji takiej, że większość uzyskanych z roli pieniędzy wydawali oni w karczmach. Po każdej wojnie pierwszym odbudowywanym budynkiem folwarku była zawsze karczma. Każdą transakcję uważano za nieważną dopóki nie została ona „oblana” w karczmie. Chłopom za produkty przekazywane do dworu płacono zwyczajowo wódką, a zdarzały się nawet odmowy udzielenia chrztu lub ślubu bez wykupienia wcześniej odpowiedniej ilości alkoholu. Niestety proces rozpijania włościan trwał aż do początków XX wieku i dopiero wybuch I wojny światowej ograniczył działania właścicieli ziemskich w tym obszarze.

Na przełomie XIX i XX wieku na terenie obecnej gminy Horyniec – Zdrój działało kilkanaście gorzelni. W Horyńcu była gorzelnia rolnicza należąca do Ludwiki Ponińskiej, a później Aleksandra Ponińskiego. W roku 1901 jej dzierżawcą był Natan Metal. Od 1909 roku zakład dzierżawili Herman i Jozef Bleicherowie. Gorzelnikiem (kierownikiem gorzelni) był znany tylko z inicjału – K. Zakład produkował kontyngent wysokości 437, 57 hl, a obszar kontyngentowy gorzelni wynosił 311 ha i obejmował dobra Horyniec z folwarkami w Tarasówce, Nowinach i Wólce Horynieckiej. Zakład został odbudowany po tragedii, która miała miejsce 27 lutego 1894 roku. W wyniku nieuwagi jednego z robotników regulujących dopływ pary z tartaku do gorzelni, doszło do wybuchu kotła, w wyniku którego zginął syn kierownika zakładu.

Ruina gorzelni w Horyncu.jpg
Ruina gorzelni w Horyńcu, fot. Grzegorz Woźny

Część produkcji gorzelni sprzedawano w dwóch karczmach na terenie Horyńca, jednej w Nowinach i trzech w Wólce Horynieckiej. Do zakładu należały także młyn i tartak. Podobna gorzelnia rolnicza funkcjonowała w Podemszczyźnie (1882 – 1912). Jej właścicielem był także Aleksander Poniński. W latach 1909 – 1912 dzierżawcą zakładu był Chaim Wolf, a gorzelnikiem Lipa Weinbaum. Gorzelnia produkowała kontyngent wysokości 525, 08 hl z obszaru kontygentowego 270 ha. Alkohol sprzedawano w dwóch karczmach w Podemszczyźnie. W skład zakładu wchodziły jeszcze młyn i tartak. Kolejna gorzelnia znajdowała się Radrużu. Jej właścicielami w latach 1905 – 1912 byli kolejno: dr Leszek Majewski i Maria Jurystowska, dr Leszek Majewski i Maria Majewska, dr Ludwik Majewski. Gorzelnikami w latach 1906 – 1909 byli: Zenon Huss (członek Towarzystwa Gorzelników Polskich) i Wojciech Bielecki (poprzednio kierownik gorzelni w Lipinach pod Pilznem). Produkcja obejmowała kontyngent 391, 45 hl na obszarze kontyngentowy 389 ha. Zaplecze surowcowe stanowiła miejscowość Radruż z dwoma folwarkami. Towar sprzedawano w pięciu radruskich karczmach. Warto wspomnieć, że w miejscowości działał także browar. Duża gorzelnia znajdowała się w Werchracie. W 1912 roku jej właścicielką była Honorata hrabina Dębicka. Funkcję gorzelnika sprawował Józef Baranowski (członek Polskiego Towarzystwa Gorzelniczego). Gorzelnia produkowała rocznie 750 hl na obszarze kontygentowym 448 ha. Surowców dostarczano z miejscowości Werchrata, mającej dwa folwarki. Wytworzony towar sprzedawano w 9 karczmach. Dodatkowo, do majątku Werchrata należały dwa młyny i tartak. We wcześniejszych latach właścicielami gorzelni byli: Rozalia Ott de Otterkron (1889), Stanisław Homolacs (1904) i Emanuel Homolasc (1905 – 1909). Ciekawostką jest także to, że w Werchracie już w II połowie XVIII wieku intensywnie rozwijały się uprawy chmielu. Mogło to skutkować budową browaru, który, jak widomo z inwentarza gospodarczego wsi, istniał w tej miejscowości w połowie XIX wieku.

W okresie I wojny światowej doszło do wielu zniszczeń budynków i wyposażenia gorzelni na obszarze Galicji. Toczące się zacięte walki, rekwizycje i pożary gorzelni doprowadziły do znacznego zmniejszenia liczby zakładów gorzelnianych, szczególnie rolniczych.

W dwudziestoleciu międzywojennym na terenie powiatu lubaczowskiego działały 22 gorzelnie. Jeżeli chodzi o miejscowości obecnej gminy Horyniec – Zdrój gorzelnie funkcjonowały w: Horyńcu (dzierżawca Herman Bleicher), Podemszczyźnie (właściciele bracia Kozłowscy), Radrużu (właściciel Maria Wojakiewicz) Werchracie (właściciel Aba Ettinger), natomiast wyszynk trunków w Starym Bruśnie prowadził Weissblutch.

Produkcja i handel alkoholem na dawnej ziemi horynieckiej ma swoją wielowiekową tradycję. Niektóre browary (Radruż, Werchrata) działały kilkadziesiąt lat, a w prawie każdej wsi znajdowała jedna lub kilka karczm. Nie ma informacji (autor do takiej nie dotarł), aby funkcjonowały w Horyńcu lub innych okolicznych miejscowościach gorzelnie przemysłowe. Większość źródeł wspomina jedynie o gorzelniach rolniczych, produkujących alkohol z ziemniaków. Dzierżawcami gorzelni i karczm byli głównie Żydzi, którzy czerpali z tego zajęcia dość spore zyski. Ten krótki szkic rozwoju przemysłu gorzelnianego na ziemi horynieckiej jest tylko przyczynkiem do dalszych badań. Warto je na pewno rozszerzyć o okres po zakończeniu II wojny światowej i bardziej dokładnie przyjrzeć się produkcji wina w Radrużu i Werchracie.

Obecnie nie ma już gorzelni i browarów w Horyńcu i wokół niego. Czy jest dobra „karczma”? Na to pytanie każdy z czytelników tego artykułu musi sobie odpowiedzieć sam.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne tekstu oraz zdjęć bez pisemnej zgody wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.