Zygmunt Kubrak

Generał Bernard Mond zwycięzca w boju pod Narolem

Gazeta Horyniecka nr 50 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

Bohater tego artykułu urodził się 14 listopada 1887 r. w Stanisławowie z ojca Maurycego i matki Salomei, z domu Spanier. Uczył się w gimnazjach w Jarosławiu, Przemyślu, Rzeszowie, Lwowie; maturę złożył w Gimnazjum w Brodach (1907). Aktywnie uczestniczył w ruchu młodzieżowym, był organizatorem chorągwi brodzkiej Drużyn Bartoszowych oraz instruktorem wojskowym we Lwowie. W latach 1908-1910 studiował na wydziale prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Przerwał studia, ukończył roczny kurs urzędników kolejowych przy Okręgowej Dyrekcji Kolejowej we Lwowie (1910-1911). W 1913 r. podjął przerwane studia prawnicze.

Na froncie I wojny światowej

Po wybuchu wojny został zmobilizowany do 95. Galicyjskiego Pułku Piechoty we Lwowie. W tym pułku odbył służbę wojskową jako jednoroczny ochotnik. W 1910 r. otrzymał stopień chorążego i odbył trzymiesięczne ćwiczenia rezerwy. Na froncie awansował do stopnia porucznika, dowodził kolejno plutonem, kompanią i batalionem. Na froncie rosyjskim dostał się do niewoli i przebywał w obozie jeńców w mieście Troick w guberni orenburskiej (20 IX 1916 – 1 II 1918). Po ucieczce z niewoli przedostał się do Galicji i powrócił do swego 95. pp, gdzie dowodził kompanią zapasową.

W walce o niepodległość i granice Polski Odrodzonej

31 października 1918 r. wstąpił ochotniczo do oddziałów obrońców Lwowa. Jako dowódca odcinka „Cytadela” (kapitan od 22 XI) brał udział w walkach z Ukraińcami o Lwów, aż do oswobodzenia tego miasta. Potem walczył kolejno w 1. p. strzelców w Małopolsce Wschodniej (22 XI-30 XII 1918); dowodził kompanią, a następnie batalionem 5. pp Legionów na Wileńszczyźnie (1 I-20-XII 1919). Od 20 grudnia dowodził 1. batalionem 6. pp Legionów (20 XII-1919-6 VI 1920). 6 czerwca 1920 r. został ranny w bitwie pod Gornowajpolem (koło Kijowa).

30 czerwca 1920 r. awansował na stopień majora i objął dowództwo 205. ochotniczego pułku piechoty, który został sformowany w okresie ofensywy bolszewickiej na przełomie lipca i sierpnia. Nowo sformowany pułk, złożony głównie ze studentów, harcerzy i uczniów, został skierowany na front północny, znalazł się w Ostrołęce i od razu wszedł do walki. W bojach pod Nowogrodem i Miastkowem, w sześciodniowej obronie Ostrołęki, w starciach pod Przewodem i Nasielskiem, niewyćwiczone oddziały poniosły w odwrocie duże straty (około 300 poległych). Biły się z uporem z silniejszym przeciwnikiem, dobrze dowodzone przez Monda. Za odwagę wykazaną w czasie walk odwrotowych z rejonu Ostrołęki nad Wkrę w sierpniu 1920 r., mjr Mond został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu „Virtuti Militari”. Dekorował go sam marszałek Józef Piłsudski.

We wrześniu 1920 r. w Dywizji Ochotniczej dowodził grupą bojową w walkach nad Niemnem. Gdy 23 września siły dywizji doszły do Niemna, mjr Mond wraz ze swoim oddziałem, pod osłoną nocy zdobył most pod Hożą, przeprawił się przez rzekę i samodzielnie zaatakował od północy forty grodzieńskie. Zyskał tym sobie sławę w kręgach wojskowych. W dalszych działaniach na Grodzienszczyźnie wyróżnił się akcją bojową na Orany (3-5 X): rozbił oddział piechoty litewskiej, zdobył pociąg pancerny zamykający dostęp do dworca i odrzucił kontratak przeciwnika, który próbował odzyskać tę węzłową stację kolejową na linii Grodno-Wilno. W grudniu 1920 r. został komendantem Wilna.

Dowódca pułku i dywizji

1 stycznia 1921 r. 205. pp został rozformowany, a jego dowódca otrzymał skierowanie na kurs wyższych dowódców wojskowych (1 II – 10 III 1921). Po jego ukończeniu Mond objął dowództwo 49. pp w Kołomyi (mianowanie z 20 lutego 1921). Od 1 maja do 31 września 1921 r. był komendantem Wilna, po czym ponownie objął 49. pp, którym dowodził do 19 marca 1927 r. W tym czasie awansował do stopnia podpułkownika (26 I 1922, starszeństwo z dniem 1 VI 1919) i pułkownika (17 XII 1924, starszeństwo z dniem 15 VIII 1924).

W 1922 r. ukończył kurs dowódców pułku i piechoty dywizyjnej w Doświadczalnym Centrum Wyszkolenia Armii w Rembertowie. Opinia Komendanta D.C.W.A. płk. Wacława Wieczorkiewicza, wydana za okres pobytu Monda na kursie (6 III – 6VII 1922) ujawnia charakterystyczne cechy osobowości tego oficera: Inteligencja dość duża. Umysł bystry i ruchliwy. Orientacja bardzo szybka. Inicjatywa duża. Samodzielność nawet zbyt duża. […] Duża ambicja osobista. Jednostka kierownicza.

Przez prawie 6 lat dowodzenia 49. pp, płk. Mond kilkakrotnie otrzymywał pochwały DOK VI za troskę i dbałość o jednostkę. W 1924 r. po jej lustracji, Monda spotkało najwyższe „pochwalne uznanie” ze strony gen. Władysława Jędrzejewskiego, dowódcy OK VI we Lwowie: Dowódcę 49. pp stawiam jako przykład dowódcy, który przez swoją inicjatywę przy warunkach takich samych, jakie posiadają inni dowódcy, potrafił gospodarkę pułku postawić na wymaganej przeze mnie wyżynie. Podobnie oceniał dowódcę 49. pp gen. Władysław Sikorski w związku z odejściem Monda z pułku: Pułkownik Bernard Mond, długoletni dowódca 49. pp, wzorowy organizator i administrator pułku, a przy tem oficer o dużym doświadczeniu bojowym, spożytkowując swoją niespożytą energię, dążył energicznie i przez to skutecznie do jasno wytkniętego celu, którym było postawienie pułku na pierwszorzędnym poziomie organizacyjnym i wyszkoleniowym, co też osiągnął w zupełności.

19 marca 1927 r. Mond został mianowany dowódcą piechoty dywizyjnej w 6. DP w Krakowie. W okresie od 6 grudnia 1930 r. do 31 sierpnia 1931 r. odbył kurs w Centrum Wyższych Studiów Wojskowych. Po jego ukończeniu 6 października 1932 r. został mianowany dowódcą 6. DP, a 22 grudnia tego roku otrzymał stopień generała brygady, ze starszeństwem od 1 stycznia 1933 r.

2.jpg
Przemówienie gen. Monda na uroczystości pułkowej, Kraków, ok. 1938 r.

Z okresu dowodzenia piechotą dywizyjną, dowódca dywizji gen. Smorawiński zwrócił uwagę na te cechy osobowości Monda, które były dostrzegane już wcześniej: Inteligencja bardzo duża, dominuje spryt i wybitna zdolność radzenia sobie w każdej sytuacji. Pod tą opinią podpisał się też dowódca okręgu korpusu gen. Aleksander Narbut Łuczyński. W rocznym uzupełnieniu listy kwalifikacyjnej za rok 1933 dowódca OK V odnotował: Dość duża i oryginalna indywidualność, o dużej energii, choć małej inicjatywie…(inteligencja) Spostrzegawczy, sprytem łatwo przystosowuje się do otoczenia i okoliczności. (przydatność) Nadaje się na stanowisko dowódcy w linii…(ogólna ocena) Bardzo dobry(15 X 1934). Wysoką ocenę Mondowi wystawił też gen. Stanisław Burhard – Bukacki, inspektor armii: Wybitny bojowo. Doskonały dowódca dywizji w czasie pokoju.

W okresie kryzysu czeskiego gen. Mond wykazywał niezadowolenie z kierunku polityki zagranicznej i miał jakoby zabiegać w Ministerstwie Spraw Wojskowych, aby jego dywizja nie była użyta w operacji zaolziańskiej. W rezultacie 6. DP nie została włączona w skład Grupy Operacyjnej „Śląsk” gen. Władysława Bortnowskiego, w której znalazły się jednostki obdarzone największym zaufaniem, głównie z Pomorza i Wielkopolski.

Przed wybuchem wojny gen. Mond należał do optymistów, co do wyników spodziewanego starcia z Niemcami. Na kilka tygodni przed napaścią Niemiec na Polskę utrzymywał, że jego dywizja pobije z kretesem dwie dywizje przeciwnika. W kręgach wojskowych nie odmawiano mu odwagi i zaradności, ale podnoszono niedostatek jego wykształcenia wojskowego i zainteresowania zagadnieniami taktyki. Pułkownik Stefan Rowecki, oceniając dowódców w maju 1939 r., przesadził chyba z krytyczną oceną Monda, gdy pisał: Odważny Żyd z wojny 1918-1920. Brak danych na dowódcę dywizji, a tym bardziej wyżej.

Smutny wrzesień

W obliczu zagrożenia niemieckiego 6. DP wchodziła w skład Grupy Operacyjnej „Bielsko” („Boruta”), wyznaczonej do obrony Śląska obok 21. DPG gen. Józefa Kustronia. 1 września 1939 r. 6. DP przypadło zadanie obrony odcinka pszczyńskiego, o szerokości około18 km. 2 września w boju pod Ćwiklicami dywizja gen. Monda poniosła duże straty: dwa bataliony 16. pp, zaskoczone we mgle na otwartym polu, zostały zmiażdżone przez niemieckie czołgi. Poległo około 300 żołnierzy, dywizja straciła ponad połowę swych dział. Kolejne straty od czołgów i lotnictwa poniosła dywizja w trakcie przeprawy przez Dunajec. Po przeprawie przez San, po uciążliwym pięćdziesięciokilometrowym marszu, 13 września dywizja osiągnęła rejon lasów na południowy zachód od Biłgoraja. W tym dniu dowódca GO gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz zarządził marsz 21. DPG i 6. DP na kierunek Tarnogród i Lubaczów, aby uchwycić węzeł dróg Cieszanów-Oleszyce-Lubaczów. Tym manewrem obie dywizje miały utorować drogę armii „Kraków” w marszu pod Lwów. Przemęczona marszami 6. DP, w krwawym boju pod Łukową w dniach 15-16 września nie zdołała przebić się przez pozycje niemieckiej 28. DP. Walcząca w osamotnieniu 21. DPG została rozbita, a jej dowódca gen. Józef Kustroń w dniu 16 września został śmiertelnie ranny pod Koziejówką.

3.jpg
Bój pod Narolem 18-19 września, wg por. J. Pabicha, d-cy 3. baterii

W nocy z 17 na 18 września 6. DP oderwała się od nieprzyjaciela i rozpoczęła marsz po osi Susiec – Paary – Narol z zadaniem osłony natarcia na Tomaszów połączonych armii „Kraków” i „Lublin”. Podejścia do Narola bronił 49. pp pod dowództwem gen. Friedricha Wilhelma von Rothkircha. Polskie natarcie 12. pp, mimo wsparcia dywizyjnej artylerii, która raziła ogniem nawet niemieckie stanowisko dowodzenia w pałacu, utknęło o zmroku przed Narolem Wsią. W czasie, gdy toczył się bój pod Paarami i Narolem Wsią, 3. batalion 12. pp (dowódca ppłk R. Wart) przeszedł Tanew pod Rebizantami i ruszył leśną drogą w kierunku Narola. Podczas tego marszu doszło do boju spotkaniowego na wzniesieniu Wał Huty Różanieckiej, gdzie kompania szkolna ppor. Zbigniewa Dziubka rozbiła doszczętnie niemiecką kompanię piechoty. Był to symboliczny rewanż za klęskę 16. pp pod Pszczyną. O zmroku 18 września 3. baon 12.pp, po rozbiciu niemieckiej kolumny zmechanizowanej na drodze Łozy-Młynki, wtargnął do Narola. W tej sytuacji dowódca niemieckiego pułku uznał, że zatrzymanie polskiej dywizji przekracza jego siły i zdecydował wycofać się pod Tomaszów. Postój dywizji w Narolu był krótki, niezbędny dla odpoczynku i opatrzenia rannych (około 200 rannych żołnierzy w szpitalu polowym w Domu Polskim).

19 września około godz. 10 dywizja wyruszyła z Narola drogą na Dębiny-Wolę Wielką- Monastyr-Werchratę z zamiarem osiągnięcia Rawy Ruskiej i Lwowa. Po wyjściu wojska płonął Narol, palony przez niemieckich żołnierzy.

4.jpg
Na postoju. Odprawa oficerów 6. DP, pierwszy z lewej gen. Mond

Idący w straży przedniej 1. batalion mjr. Ludwika Bałosa z 20. pp po krótkim starciu zajął Werchratę, a 3. batalion tego pułku doszedł do stacji kolejowej i wyparł stamtąd kompanię Arbeitsdienstu oraz kolumnę samochodową. O zmierzchu czyniono przygotowania do natarcia na Rawę Ruską. Okazało się jednak, że ten kierunek zamknęły kolumny pancerne i oddziały zmotoryzowanej piechoty niemieckiej. Ze względu na kończącą się amunicję, gen. Mond zdecydował się na odwrót do kompleksu lasów na wschód od Cieszanowa, by tam pozbyć się taborów i podjąć próbę przebicia się w kierunku granicy węgierskiej. W czasie tego manewru, po osi Szałasy – Chmiele – Brusno Stare – Podemszczyzna kolumny dywizji ścigał nękający ogień artylerii. Ruchy oddziałów od samego rana były obserwowane przez lotnika i od czasu do czasu ostrzeliwane z lotu koszącego ogniem broni maszynowej. Główne siły dywizji zatrzymały się na postój na zachód od Podemszczyzny, w trójkącie lasów Podemszczyzna – Chotylub – Nowe Sioło (Wielki Las). Około godz. 1030niemiecki parlamentariusz w imieniu dowódcy 2. DPanc. Gen. Rudolfa Veiela wezwał polskie oddziały do kapitulacji. Okazało się, że polska dywizja została otoczona przez jednostki pancerno-motorowe i piechoty, ponadto silne lotnictwo było w gotowości, by zbombardować otoczone oddziały.

6.jpg
Widok Narola spalonego przez Niemców

Wobec braku amunicji, żywności, opatrunków i lekarstw, po naradzie z udziałem 28 oficerów–dowódców oddziałów, gen Mond podjął decyzję o kapitulacji, która nastąpiła 20 września o godz. 1800. W chwili kapitulacji stan dywizji wynosił około 3000 żołnierzy. Składanie broni odbywało się w nocy z 20 na 21 września na rozległym dziedzińcu pałacu Gnoińskich w Nowym Siole. Po kapitulacji gen. Mond przebywał w niewoli niemieckiej w oflagach: IV B Königstein, VI B Döessel i VII A Murnau.

W PRL-lu

Po uwolnieniu z obozu przez armię amerykańską gen. Mond wyjechał do Francji, skąd w styczniu 1946 r. powrócił do kraju i zamieszkał w Krakowie. Pracował w Państwowym Biurze Podróży „Orbis” jako kierownik Oddziału. W 1949 r. znalazł się w kręgu zainteresowań Okręgowego Zarządu Informacji Wojskowej, gdzie założono mu teczkę na podstawie następujących materiałów: Do 1939 r. był oficerem zawodowym całkowicie oddanym reżymowi sanacyjnemu. Podczas okupacji przebywał w oflagu, gdzie prowadził antyradziecką propagandę. Obecnie kontaktuje się z oficerami przedwojennymi o poglądach sanacyjnych. W 1950 r. w okresie czystki w wojsku i przygotowań Głównego Zarządu Informacji do tzw. procesu generalskiego, Mond został zwolniony ze stanowiska w „Orbisie” i pracował fizycznie jako magazynier, a następnie referent sprawozdawczości. Zmarł 5 lipca 1957 r. w Krakowie, gdzie został pochowany na Cmentarzu Rakowickim, z honorami przysługującymi generałom.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.