Artur Pawłowski

Dawny szlak Południowy

Gazeta Horyniecka nr 45 / opublikowane za zgodą autora

część I: odcinek Horyniec – Jarosław

Wprowadzenie

Obecnie w Horyńcu zaczynają się dwa piesze szlaki turystyczne: niebieski Centralny (do Bełżca, Zwierzyńca i Szastarki, 200 km) oraz zielony im. Św. Brata Alberta (do Werchraty i Narola, 47 km). Kiedyś tę listę uzupełniał jeszcze szlak żółty Południowy. Ten ostatni jest o tyle wyjątkowy, że trudno na Roztoczu znaleźć drugą taką trasę znakowaną, dla której korekty byłyby tak częste i tak znaczące. Dziś szlak żółty to krótka trasa wiodąca z Suśca do Narola i Brzezin, kiedyś prowadziła ona jednak dalej do Horyńca, a stąd aż do Jarosławia!

Najmniej znany jest odcinek Horyniec – Jarosław. Informacje o nim odnalazłem w przewodniku Stanisława Kłosa „Województwo rzeszowskie” z 1969 r. Tam też na mapce zaznaczono przebieg trasy, jednak wielce nieprecyzyjnie.

Konkretne informacje przekazał mi mój przyjaciel, przewodnik PTTK z Lubaczowa, Zdzisław Kubrak. Dowiedziałem się, że szlak Horyniec – Jarosław opracowano w Zarządzie Okręgu PTTK w Rzeszowie ok. 1965 r. Jednym z projektantów był Stanisław Król – przewodnik, przodownik GOT i znakarz. Później odnawiał go Jacek Berezka, ok. 1970 r. Jednak brak kolejnych odnowień spowodował, że jeszcze podczas tej samej dekady szlak praktycznie uległ zatarciu.

W końcu temat zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłem podjąć się próby odtworzenia tej trasy. W długie jesienne wieczory w 2001 r. analizowaniem dosłownie każde słowo z krótkiego opisu szlaku ze wspomnianego przewodnika (tudzież z tekstów późniejszych, innych autorów). Równocześnie przeprowadziłem przegląd wszystkich dostępnych map topograficznych i szkicowałem wszelkie możliwe warianty przebiegu. Jedyna mapa turystyczna z lat 60., do której dotarłem, to „Okolice Rzeszowa”. Zmieścił się na niej spory fragment szlaku, ale problemem stanowiła dość ekstremalna skala wynosząca 1: 300 000.

Podczas przygotowań za najtrudniejszy uznałem odcinek Czerniakowa Buda – Chrapy. Co ciekawe, w praktyce okazał się on być… najłatwiejszym, bowiem to właśnie tu zachowało się najwięcej starych znaków.

Potem przyszedł czas weryfikacji, czyli wyprawa terenowa. Miała ona miejsce w sierpniu 2002 r. Trzyosobowa ekspedycja rowerowa w składzie: Arkadiusz Jabłoński, Artur Pawłowski i Paweł Rydzewski – zmierzyła się z dawnym szlakiem. Biorąc pod uwagę dość duży dystans (z wycieczkami bocznymi przejechaliśmy ponad 100 km) nie wszystko udało się wtedy wyjaśnić. Na szlak powracałem jeszcze w 2004 i 2005 r. Prace te pozwoliły na zaznaczenie sporej części przebiegu szlaku na mapach wydawnictwa Paweł Wład: „Roztocze Środkowe i Wschodnie, Puszcza Solska”, oraz na arkuszach „Roztocza Wschodniego”. Nieco skorygowaną, ostateczną wersję zamieściłem także na swojej stronie internetowej roztocze24.info w dziale Ciekawe wycieczki – Roztocze i okolice.

Artur Pawlowski przy odnalezionym znaku szlaku w Lasach Sieniawskich, rok 2002 - fot. Pawel Rydzewski.jpg
Artur Pawłowski przy odnalezionym znaku szlaku w Lasach Sieniawskich, rok 2002 (fot. Paweł Rydzewski)

Podczas podstawowej wyprawy z 2002 r. do Horyńca dojechaliśmy z Zamościa nocnym pociągiem relacji Zamość – Wrocław, nocując następnie na kwaterze w pobliżu stacji. Chcieliśmy wyjechać na właściwą trasę możliwie wcześnie rano, aby przy jej znaczącej długości i naszej niepewności, co do jej przebiegu, przybyć do Jarosławia jeszcze przed zmrokiem. Sam pociąg wrocławski to też pewna osobliwość, bo na odcinku horynieckim przy kolejnych rozkładach jazdy to się pojawia, to znika, nie mogąc jakoś odnaleźć się tu na stałe.

Przebieg szlaku

Orientacyjny przebieg szlaku jest następujący: Horyniec (stacja kolejowa) – Ruda – Krzywe (4,5 km) – Dąbrowa – Tymce (11 km) – Załuże – Dachnów (21,5 km) – wzgórze Horaj (30,5 km) – Stary Dzików (okolice wsi, 38 km) – gajówka Czerniakowa Buda (43,5 km) – szosa nr 867 (52 km) – Radawa (most na Lubaczówce, 58 km) – Piwoda (63,5 km) – most na Sanie (78 km) – Jarosław (stacja kolejowa, 81 km).

Odcinek Horyniec – Dachnów, brak znaków

Ta część trasy została na pewno odtworzona zgodnie z przebiegiem starego szlaku. Trudno wprawdzie odszukać choć jeden dawny znak, ale biorąc pod uwagę, że szlak prowadził tu główną drogą przez ciąg wsi, wcale to nie dziwi. Także dziś znaki nawet świeżo odnowionego szlaku bywają najszybciej niszczone na obszarze poszczególnych miejscowości. Poza tym, wystarczy rzut oka na mapę i przeanalizowanie starego tekstu z przewodnika Stanisława Kłosa: Załuże, Wygon, Smreczyna, Tymce, Krzywe, Ruda Horyniecka, Horyniec. Po prostu nie ma innej drogi!

Odcinek Dachnów – Leśniczówka Czerniakowa Buda, brak znaków

Przed nami lasy Sieniawskie. Odcinek do wzgórza Horaj jest dość oczywisty. Warto dodać, że miejsce to jest niezwykle interesujące od strony historycznej. Przy prostopadłej szosie, na lewo od szlaku, znajduje się pomnik upamiętniający polskich żołnierzy walczących z Niemcami w bitwie pod Oleszycami z września 1939 r. Pod pobliskim Ułazowem poległ jeden z dowódców – generał Józef Kustroń.

Za wzgórzem Horaj w naszym spotkaniu ze szlakiem żółtym natrafiliśmy na problem. Z krótkiej dostępnej notatki z przewodnika z 1969 r. ciężko wywnioskować coś konkretnego o przebiegu trasy przez Lasy Sieniawskie. Niewiele pomogła tu także stara mapa turystyczna, z której wynikało, że od wzgórza Horaj szlak prowadził szosą przez Dzików Nowy, Dzików Stary (ewentualnie równoległą drogą leśną, potem przez pola) w rejon Cewkowa, dopiero tam skręcając na południe do gajówki Czerniakowa Buda. Taki przebieg szlaku byłby jednak absurdalny z uwagi na wyjątkowo długi odcinek szosowy.

Postanowiliśmy trzymać się głównych dróg leśnych, które do tej leśniczówki także doprowadzą.

Odcinek Czerniakowa Buda – Radawa, liczne zachowane znaki

Nasz trud w końcu został nagrodzony. Przy odbiegającej od leśniczówki na południe drodze leśnej zobaczyliśmy całą serię dawnych znaków żółtych niemal nieprzerwanie prowadzącą w okolice dawnej gajówki Chrapy.

Na początku dłuższa jazda szeroką drogą leśną. Docieramy do skrzyżowania dróg leśnych (teraz jest ich na tym obszarze więcej), tuż co przed nim stał stary znak drogowy „x”. Nieopodal użytek ekologiczny. Opuszczamy dukt utwardzany i skręcamy w gruntową drogę w prawo. Dobrze rozpoznaliśmy teren, bowiem nadal towarzyszyły nam znaki żółte. Przed nami najtrudniejszy fragment szlaku: trochę odcinków piaszczystych, a nawet bagienko.

Gdy na dobre przyzwyczailiśmy się do znaków, te się urwały. Prowadząca nieopodal leśna szosa doprowadziła nas do pobliskiej drogi wojewódzkiej z Sieniawy do Lubaczowa. Tu w prawo do wylotu szerokiej, ale bardzo piaszczystej drogi leśnej wiodącej prosto do Radawy. Ponownie pojawiły się znaki, choć już nie tak często, jak na poprzednim odcinku. 

Odcinek Radawa – Jarosław, liczne zachowane znaki

Jedziemy wzdłuż szosy do Wiązownicy po nasypie dawnej kolejki wąskotorowej z 1914 r. Teraz jest tu ścieżka dydaktyczna i trasa rowerowa. Przebieg szlaku żółtego na odcinku do Piwody odtworzyłem później, w 2004 r., poruszając się w przeciwnym kierunku. Tak jest o wiele łatwiej orientacyjnie. Szlak wiedzie liniami działowymi, a na drzewach było całkiem sporo znaków.

Odcinek Piwoda – Jarosław, znaki tylko w Jarosławiu

Odcinek Piwoda – Jarosław jest najtrudniejszy do odtworzenia. Problem w tym, że od Piwody do końca trasy nie będzie już lasów, a jedynie pola i zabudowania. Ma to także swoją dobrą stronę – niezależnie od wybranej drogi, widoki będą w zasadzie te same. Przejechałem tu właściwie wszystkie możliwe warianty, ale dawnych znaków nie dostrzegłem.

Warto było jednak następnie pokonać most na Sanie i wjechać także do samego Jarosławia. W tym mieście zachowały się jeszcze znaki żółte. Zasłużony odpoczynek przytrafił się na rynku, przy słynnej kamienicy Orsettich, w której dziś mieści się muzeum.

I jeszcze ciekawostka. Dawny szlak żółty w Jarosławiu bynajmniej się nie kończył. Udając się z rynku w stronę stacji kolejowej ul. Legionów i Czechowskiego można było zauważyć kolejne jego znaki, prowadzące tym razem w kierunku Pogórza Dynowskiego.

Co dalej?

W ostatnich latach dość często powracałem w Lasy Sieniawskie ze szczególnym uwzględnieniem Radawy. To jest moim zdaniem jedna z najbardziej sympatycznych miejscowości letniskowych na Podkarpaciu. Obecnie na turystów czeka tu nie tylko zalew, ale także m.in. kajaki, park linowy i cała sieć szlaków rowerowych (w tym jeden bezpośredni z Jarosławia).

W przyszłym roku chciałbym ponownie powrócić na trasę szlaku żółtego. Od naszego przejazdu z 2002 r. wiele musiało się zmienić. W szczególności chciałbym ponownie przemierzyć odcinek terenowy pomiędzy okolicami Czerniakowej Budy i Chrapami. Nie można wykluczyć, że liczne niegdyś znaki już całkowicie wyblakły (a może nawet przy okazji poszerzania drogi leśnej wycięto drzewa, na których się znajdowały). Mijane dalej bagienko być może całkowicie wyschło, choć równe dobrze mogło przemienić się w rozległe prawdziwe bagno. Kto wie.

Warto jeszcze dodać, że w ubiegłym roku pojawiła się inicjatywa odtworzenia szlaku żółtego, przynajmniej na odcinku Jarosław – Horyniec, na początku na odcinku Jarosław – Piwoda. Czy coś z tego wyjdzie? Zobaczymy.

 


Gazeta Horyniecka nr 46 / opublikowane za zgodą autora

część II: odcinek Horyniec – Susiec

 Wprowadzenie

Dziś pieszy szlak żółty to krótka trasa wiodąca z Suśca do Narola i Brzezin. Kiedyś prowadziła ona jednak dalej do Horyńca, a stąd aż do Jarosławia. Odcinek Horyniec – Jarosław omówiłem w poprzednim numerze Gazety Horynieckiej. Tym razem czas zmierzyć się z „podstawową” częścią szlaku, wiodącą z Horyńca do Suśca (a jak się okaże, nawet dalej). Przecinamy całe Roztocze Południowe – co uzasadnia nazwę szlaku.

Trasę wyznakowano w latach 60. XX w. Po raz ostatni opisano ją w przewodniku „Roztocze” Włodzimierza Wójcikowskiego i Ludwika Paczyńskiego z 1986 r., jednak w momencie jego wydania prawdopodobnie już nie istniała.

Poszczególne odcinki trasy pokonywałem pomiędzy 30 VII 1992 r. (odcinek Narol – Susiec) a 22 VIII 2002 r. (zejście z Wielkiego Działu na płd.).

Orientacyjny przebieg szlaku

Horyniec (0 km) – Nowiny Horynieckie (6 km) – wzgórze Wielki Dział (19 km) – Goraje (26,5 km) – Huta Lubycka  (29 km) – Łukawica (35 km) – Narol (44 km) – wzgórze Kościółek (58 km) – Susiec (64 km). W latach 70. szlak skrócono, prowadząc go z Narola na Wielki Dział przez Hutę Złomy i Jędrzejówkę. Ciekawa korekta miała miejsce w latach 90., gdy pojawiły się zupełnie nowe odcinki: Narol – Tomaszów Lubelski i Susiec – Majdan Sopocki – Błudek, dziś już także skasowane. Ostatnio wyznakowano nowy odcinek Narol – Brzeziny.

Stan znakowania

Czas zrobił swoje, obecnie zachowały się już tylko pojedyncze znaki (kilka „ostatnich” dłuższych serii znaków zostanie wspomnianych w dalszej części opisu). Warto dodać, że odcinek Horyniec – Narol (w wersji przez Hutę Złomy) zaznaczał do 2007 r. na mapie „Roztocze Wschodnie” Paweł Wład.

Odcinek Horyniec – wzgórze Wielki Dział

Pierwszy fragment szlaku pokrywa się z nadal istniejącym zielonym szlakiem pieszym im. Brata Alberta (znaki zielone). Ze stacji PKP Horyniec wędrujemy do klasztoru franciszkanów, a stąd drogą leśną do kolejowego mostu (na nim jeszcze niedawno widoczny był duży znak żółty) źródełek i drewnianej kaplicy w Nowinach Horynieckich. Dalej skraj Nowin. Nie dochodzimy do wsi, 200 m przed główną drogą skręcamy w prawo i wspinamy się ścieżką do cmentarza z I wojny światowej na wzgórzu Buczyna. W jego sąsiedztwie do dziś zachowała się cała seria dawnych znaków żółtych. Kilka kolejnych znaków uległo zniszczeniu podczas poszerzania leśnej drogi, dziś już asfaltowej. Korzystamy z niej na odcinku ok. 200 m, aby wkroczyć na bodaj najtrudniejszy odcinek. Przy odrobinie szczęścia trafimy na otwartą przestrzeń w pobliżu krzyża z 1863 r. i drogi zbudowanej z betonowych płyt. Za nią wędrujemy do leśnego skrzyżowania. Teraz będzie łatwiej, kolejny fragment szlaku żółtego pokrywa się z czerwonym szlakiem rowerowym „Nad Brusienką”. Betonowe płyty prowadzą nas przez pola na północny – zachód nieopodal starej samotnej stodoły.

chmiele.jpg
Okolice dawnej wsi Chmiele z charakterystyczna stodolą, 1994 rok (fot. Artur Pawłowski)

To jeden z najbardziej uroczych zakątków na Roztoczu, dobrze, że powróciła tu trasa znakowana. Nieopodal kamiennego krzyża (Chmiele) szlak rowerowy skręca w lewo, tak też wiódł pieszy szlak żółty. Odcinek mocno piaszczysty, choć prowadzący stokami Kamiennej Góry. Przed nami kolejny krzyż, tym razem na skraju Polanki Horynieckiej. Szlak rowerowy odbiega w lewo, a my skręcamy w prawo, na płn. Przed nami następny odcinek leśny i droga asfaltowa. Przy jej budowie wycięto pas drzew, a przy okazji zniknęła druga z dłuższych serii dawnych znaków żółtych. Obecnie wiedzie tędy pomarańczowy szlak rowerowy Green Velo, a po części także niebieski szlak pieszy Centralny (który po drodze odbiegnie w stronę rezerwatu Źródła Tanwi). Osiągamy Starą Hutę. Szlak Green Velo skręca w lewo, a my udajemy się w prawo.  Napotykamy ponownie pieszy szlak niebieski, który zaprowadzi nas na szczyt Wielkiego Działu, w zasadzie zgodnie z przebiegiem dawnego szlaku żółtego (w zasadzie, bo jest tu pewien niuans, o którym w końcowej części tekstu).

chmiele_moje.jpg
Krzyż w Chmielach, lata 90., obecnie odrestaurowany przez GERP (fot. Paweł Rydzewski)

Odcinek Wielki Dział – Narol, wersja z lat 60. XX w.

Wędrujemy grzbietem Wielkiego Działu, schodząc następnie na południe (początkowo znaki pieszego szlaku zielonego). Układ dróg jest tu obecnie nieco zmieniony, należy wędrować na płd.-wsch. do skraju rozległej widokowej polany na Dahanach.

Teraz bez znaków skrajem lasu początkowo na wsch. (po drodze kamienny krzyż), potem na płd.-wsch. Pod koniec pojawią się białe kropki, które wskażą nam drogę do szosy Werchrata – Narol. Dawny szlak żółty jedynie ją przecinał. Na kolejnym odcinku pojawią się stare znaki, tym razem zielone, pierwotnej wersji szlaku im. Brata Alberta (szlak żółty na krótkim odcinku opuszczał tę drogę, wiodąc dnem równoległego płytkiego wąwozu).  Docieramy do drogi leśnej Monastyr – Huta Lubycka i obecnej wersji pieszego szlaku zielonego. Tu skręcamy w lewo (według niektórych źródeł szlak żółty zahaczał o Monastyr, ale nie znalazłem w jego okolicy ani jednego znaku). Niebawem rozwidlenie dróg i kolejne już spotkanie z pieszym szlakiem niebieskim. Za nim skręcamy w prawo, prosto na Goraje, gdzie przerzucamy się na pieszy szlak czerwony, który zaprowadzi nas prosto do Huty Lubyckiej. Na płn. skraju wsi znaki czerwone prowadzą na płn., a my skręcamy w lewo w wiodącą skrajem lasu piaszczystą drogę, za którą trafimy do Łukawicy. Teraz pomocne będą nam znaki czerwone ścieżki dydaktycznej Kobyle Jezioro. Przez Pawelce (ruina młyna) wędrujemy do Pizun.

7. Pawelce, ruiny młyna, 2009 r..jpg
Pawelce, ruiny młyna, 2009 rok (fot. Artur Pawłowski)

Dalej szlak żółty najprawdopodobniej prowadził drogą leśną na płn.-wsch., potem kolejną na wsch. do skraju rozległej polany i szosy Narol – Łukawica (obecne bez znaków). W latach 90. prowadził tędy także pieszy szlak zielony. Do rynku w Narolu znaki żółte prowadziły nieco okrężną drogą przez Lipsko i Lipie, zahaczając następnie o okolice pałacu Łosiów.

6. Okolice Lukawicy, niegdys szlak zolty, dzis czerwona sciezka dydaktyczna, 2009 r..jpg
Okolice Łukawicy, niegdyś szlak żółty, dzis czerwona ścieżka dydaktyczna, 2009 rok (fot. Artur Pawłowski).

Odcinek Wielki Dział – Narol, wersja z lat 70. XX w.

Zmiana dokonana po wyznakowaniu pieszego szlaku czerwonego Tomaszów Lubelski – Goraje – Hrebenne (obecnie przedłużony do Lubyczy). Trasę znacząco skrócono, ale w okolicy Narola w niezbyt interesujący sposób – bo wprowadzając na szosę.

Ze szczytu Wielkiego Działu wędrujemy za znakami pieszego szlaku zielonego im. Brata Alberta w kierunku Narola. Przy murowanej kaplicy myśliwskiej skręt w lewo. Szlak zielony odbiega w stronę Narola, a my przerzucamy się na czerwoną ścieżkę dydaktyczną Źródła Tanwi, za której znakami wędrujemy szeroką drogą  na płd.-zach. w stronę Huty Złomy. Na przeciwległym skraju lasu ścieżka odbiega w prawo, a szlak żółty wiódł prosto, niemal do pierwszych zabudowań, gdzie skręcał w prawo w płytki, acz zarośnięty wąwóz. Wygodniej ten fragment pokonać za znakami ścieżki, obie trasy i tak niebawem się połączą. Osiągamy przystanek 8 ścieżki dydaktycznej i ławę turystyczną. Stąd dawny szlak żółty prowadził dalej w dotychczasowym kierunku (płn.-zach.) leśnym duktem. Przed nami ostatni odcinek z serią dawnych znaków szlaku. 300 m od opuszczenia ścieżki zmiana kierunku marszu na płn. Wkraczamy na mocno podmokły obszar, droga zarośnięta. Po silniejszym deszczu może być nie do przebycia. Trzymamy się kierunku płn., docierając do szerokiej i suchej prostopadłej drogi. Tu w lewo do szosy. Szlak żółty skręcał następnie w prawo, prowadząc wzdłuż szosy przez Dębiny i Jędrzejówkę w kierunku Narola. Długi i męczący odcinek.

Odcinek Narol – Brzeziny

Trasa wyznakowana jesienią 2016 r. w celu połączenia istniejącego nadal szlaku żółtego Susiec – Narol ze wspomnianym już pieszym szlakiem czerwonym z Tomaszowa, który także prowadzi przez Roztocze Południowe. Z rynku w Narolu wyruszamy wzdłuż szosy wiodącej do Werchraty, a następnie maszerujemy przez Lipsko i Lipie do Brzezin.

3. Zachowany znak zolty, okolice Huty Zlomy, 2009 r..jpg
Zachowany znak żółty – okolice Huty Złomy, 2009 rok (fot. Artur Pawłowski)

Odcinek Narol – Rebizanty

Jedyny fragment dawnego szlaku Południowego, który jest nadal utrzymywany. Prowadzi głównie lasem w dolinie Tanwi, na trasie stary drewniany młyn w Młynkach. Trasa doczekała się dwóch zmian. W innym miejscu (dalej w stosunku do pierwotnego przebiegu) przekracza się rzekę Tanew. Druga zmiana: w latach 90. przed dojściem do mostu w Rebizantach, szlak skręcał w prawo i wiódł ścieżką nieopodal głazu (upamiętniającego przekroczenie w tym miejscu granicy przez Józefa Piłsudskiego) do kładki na Tanwi, po której przeprowadzał na drugi brzeg. To obecnie teren prywatny, a kładki już nie ma.

Odcinek Rebizanty – Susiec

Pierwotnie szlak Południowy do końca prowadził stąd razem z pieszym niebieskim szlakiem Szumów dość długą drogą przez wzniesienie Kościółek. Z czasem trasę skrócono, prowadząc ją szeroką linią działową z Rebizantów prosto do Suśca. Od kilku lat obowiązuje nowa wersja (najciekawsza), w ramach której z Rebizantów do Suśca wędrujemy, podziwiając po drodze najwyższy wodospad na Jeleniu. Wiele zmian dokonano również w przebiegu szlaków pieszych (w tym Południowego) w okolicy Suśca, jednak ich opisanie wymaga odrębnego opracowania.

Odcinki Susiec – Majdan Sopocki – Błudek i Narol – Tomaszów Lubelski

Trasy wyznakowane w latach 90. i po kilku latach skasowane. Biorąc pod uwagę, że ich sumaryczna długość jest większa niż odcinka Susiec – Narol, a także to, że prowadzą przez Roztocze Środkowe, nie bardzo pasowała już do nich nazwa szlak Południowy. Co ciekawe, trasy w kierunku Tomaszowa nigdy nie ukończono. W późniejszych latach funkcjonował już tylko krótki żółty szlak łącznikowy z Majdanu Sopockiego do stacji kolejowej Nowiny. Obecnie stracił on jednak rację bytu, ponieważ ten przystanek kolejowy został przeniesiony bliżej wsi i szosy. Sezonowe szynobusy zatrzymują się tylko na tym nowym peronie.

Jaka przyszłość szlaku Południowego?

W ostatnich latach pojawiła się inicjatywa ponownego wyznakowania szlaku na odcinku Horyniec – Jarosław. Czy się uda? Zobaczymy. Na pewno byłaby to nowa wartość, bo niemal cała ta część trasy nie jest obecnie znakowana. W przypadku odcinka Horyniec – Narol jest inaczej: większa część przebiegu dawnego szlaku żółtego pokrywa się obecnie z nowszymi trasami znakowanymi (poza okolicami Dahan), dlatego odtworzenie całości wydaje się mało realne.

 Post scriptum

Doskonale pamiętam moment, w którym pokonałem ostatni brakujący mi do „kompletu” fragment szlaku Południowego (8 VIII 2001 r.). Ze szczytu Wielkiego Działu wiódł on prosto na południe. Problem w tym, że dróżka całkowicie zarosła, a dodatkową atrakcją było rozległe po horyzont pole dorodnych dwumetrowych pokrzyw i jeżyn, którym bynajmniej nie przeszkadzał sosnowy las. Swoistą pomocą okazał się mój rower, który pchałem przed sobą, przedzierając się przez te jedyne w swoim rodzaju rośliny. Nagrodą było odnalezienie kilku starych znaków żółtych, ale następnym razem ze Starej Huty jechałem już jednak zwykłą drogą, za znakami szlaku niebieskiego – Centralnego.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.