Janusz Mazur

Książęca ława kolatorska

Gazeta Horyniecka nr 46 / opublikowane za zgodą autora i wydawcy. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów poniższego tekstu bez zezwolenia jest zabronione.

Cerkiew w Radrużu, jedna z najstarszych budowli sakralnych obrządku wschodniego w Polsce, otoczona jest wyjątkową aurą tajemniczości. W jej dziejach i sztuce jest jeszcze ciągle więcej pytań i wątpliwości niż znanych, potwierdzonych źródłowo informacji. Świadczy o tym, chociażby istnienie na wyposażeniu tej świątyni wielu zagadkowych obiektów, wśród których jest również drewniana ława kolatorska z XVII wieku, należąca zapewne do starostów lubaczowskich z rodu książąt Lubomirskich. Ten stosunkowo niewielki obiekt ustępuje wprawdzie przed majestatem wypełnionego kolorami i złotem ikonostasu, ale ze względu na swą unikalność podkreśla dodatkowo rangę samej cerkwi.

W świątyniach chrześcijańskich, przede wszystkim tych szczycących się odległą metryką, ława kolatorska była częstym elementem wyposażenia wnętrza. Posiadała też wyjątkowe znaczenie, bowiem zasiadać w niej mogli jedynie kolatorzy (często z najbliższą rodziną), czyli osoby pełniące funkcję opiekunów świątyni. Byli to przeważnie jej fundatorzy, dbający o utrzymanie, remonty i wystrój domu bożego. Kolatorami byli przeważnie ludzie należący do wyższych warstw społecznych, głównie właściciele majątku, na którego terenie leżała świątynia.

Z tego powodu ława, wykonywana najczęściej z drewna, otrzymywała bardzo bogatą formę, widoczną w okazałej strukturze i wystroju snycersko-malarskim, opartym na stylu aktualnie dominującym w sztuce. Głównym elementem dekoracji był zazwyczaj herb możnego kolatora. Tak zdobione meble zajmowały najbardziej eksponowane miejsce. W stosunku do ławek przeznaczonych dla wiernych, ustawiane były przeważnie bliżej ołtarza (często w samym prezbiterium), później zajmowały różne miejsca w nawie, ale zawsze wyróżniały się od otoczenia.

Ława kolatorska z cerkwi p.w. św. Paraskewy w Radrużu posiada formę wysokiego fotela przeznaczonego dla jednej osoby. Składa się z trzech ścianek i zainstalowanego między nimi odchylanego do góry siedziska. Całość osadzona jest na niskim podnóżku z klęcznikiem. Boczne ścianki są analogiczne; w górnej części posiadają charakterystyczne profilowane przewężenie. Ścianka tylna natomiast (tzw. zaplecek), jest wyższa i zakończona od góry efektownym zwieńczeniem. Składa się ono z dwóch symetrycznie rozłożonych na boki wolut, które w górnej części łączą się z sobą i przechodzą w niewielką, trójlistną sterczynę. Zwieńczenie to wyraźnie nawiązuje do popularnego w okresie nowożytnym motywu: tzw. łuku w ośli grzbiet, a nawet przypomina przekrój książęcej mitry lub zamkniętej korony.

DSC02063
Ława kolatorska w cerkwi w Radrużu (fot. Paweł Rydzewski)

Tak uformowana ława posiada przy tym ciekawą konstrukcję, która jest przykładem rzemiosła stolarskiego na wysokim poziomie. Wszystkie trzy ścianki są wykonane z pojedynczych, szerokich desek lipowych, łączonych w narożach na kołkach. Dodatkowym wzmocnieniem są żelazne okucia, posiadające pierwotnie formę niewielkich listków. Podnóżek tworzą natomiast poziome deski łączone w narożach na zamki, dzięki czemu uformowana w ten sposób niska skrzynka skutecznie zapobiega rozsunięciu się całej części cokołowej. Jest ona równocześnie podstawą dla pionowych ścianek, które w ciekawy i bardzo oryginalny sposób są na niej zamocowane. Każdy z boków zakończony jest bowiem od dołu dwoma wypustami, które osadzone są na kołkach w odpowiednich gniazdach wyciętych od wewnętrznej strony skrzyni cokołowej. Ten prosty, a niewidoczny od zewnątrz zabieg doskonale przyczynia się do usztywnienia całego mebla.

Interesującą konstrukcję ławy kolatorskiej dopełnia bogata dekoracja malarska o wysokiej wartości artystycznej. Pokrywa ona zewnętrzne, a więc najbardziej widoczne płaszczyzny wszystkich trzech ścianek i boki podnóżka. Polichromia wykonana została w technice temperowej bezpośrednio na drewnie. Głównym motywem kompozycji malarskiej, powtórzonym na każdej z trzech ścianek, jest duża, czterolistna rozeta, od której odchodzi na osiach diagonalnych efektowna wić roślinna nawiązująca do arabeski. Cała powierzchnia ścianek zapełniona jest kolorowym gąszczem wijących się pnączy i rozmieszczonych między nimi drobnych kwiatów. Ale główna uwaga skupiona jest na profilowanym zwieńczeniu zaplecka, gdzie pośrodku namalowany jest kartusz z wici roślinnej, a w nim herb Szreniawa bez Krzyża, opatrzonym wokół literami „I. K. L. /S. S.”.

DSC02065.jpg
Znak herbowy (fot. Paweł Rydzewski)

Forma i konstrukcja ławy, a przede wszystkim stylistyka malowideł i właśnie ów znak herbowy pozwoliły badaczom na wysunięcie pierwszych hipotez na temat datowania i określenia użytkownika tego bardzo ciekawego zabytku. Stylistyka polichromii na ściankach mebla posiada wiele analogii z 1 połowy XVII wieku. Zbliżona jest również do malowideł zachowanych wewnątrz cerkwi radrużańskiej, powstałych przed 1648 rokiem. Na tej podstawie można wyznaczyć datowanie tego cennego działa rzemiosła artystycznego na połowę XVII wieku. Dekoracja malarska ławy reprezentuje przy tym styl późnorenesansowy, który był jeszcze silnie zakorzeniony w epoce kształtowania się nurtu sztuki barokowej.

Motyw heraldyczny, obok specyfiki konstrukcji i dekoracji malarskiej, jest najistotniejszy dla badań nad historią, datowaniem i pochodzeniem, a przede wszystkim nad określeniem użytkownika ławy kolatorskiej z cerkwi radrużańskiej. Sam herb Szreniawa jest znany w okolicach Horyńca i sąsiedniego Niemirowa (ob. na Ukrainie). Używała go bowiem rodzina Stadnickich, właścicieli okolicznych dóbr w XVII-XVIII wieku. Familia ta pieczętowała się jednak herbem Szreniawa z Krzyżem, czyli na zwieńczeniu tzw. krzywaśni był umieszczony (czyli zaćwieczony) niewielki krzyż kawalerski. Tego typu znak, upamiętniając zasługi rodu Stadnickich dla Horyńca, stał się też elementem współczesnego herbu gminy Horyniec-Zdrój. W przypadku jednak ławy z Radruża mamy do czynienia z herbem Szreniawa pozbawionym owego krzyża. Wskazuje to jednoznacznie na związki ławy kolatorskiej z innym rodem.

DSC02066.jpg
Ława kolatorska w cerkwi w Radrużu (fot. Paweł Rydzewski)

Tym bardziej, że wieś Radruż nie należała do dóbr horynieckich, a w czasach staropolskich była częścią rozległego starostwa lubaczowskiego. Poszczególni tenutariusze, czyli dzierżawcy starostwa z ramienia króla, byli automatycznie kolatorami wszystkich kościołów i cerkwi na terenie lubaczowskiej królewszczyzny. W zestawie starostów lubaczowskich z XVII stulecia herbem Szreniawa bez Krzyża pieczętowali się jedynie tenutariusze z rodu książąt Lubomirskich, którzy władali starostwem lubaczowskim przez ponad pół wieku, od połowy XVII do początku XVIII stulecia. W 1650 roku po śmierci Jerzego Ossolińskiego, kanclerza wielkiego koronnego, starosty bełskiego i lubaczowskiego, królewszczyzna przypadła poprzez jego córkę Helenę Teklę Ossolińską, na jej męża księcia Aleksandra Michała Lubomirskiego, wojewodę krakowskiego. Po nim, zapewne już w 1677 roku, starostwo objął jego syn książę Józef Karol Lubomirski, marszałek wielki koronny, by ostatecznie w 1702 roku majątek przypadł wdowie po nim Teofilii Ludwice Lubomirskiej (zm. 1709 r.).

Spośród tych kilku reprezentantów rodu Lubomirskich, jedynie inicjały księcia Józefa Karola zgodne są z literami widniejącymi w górnej części herbu na interesującej nas ławie kolatorskiej (I. K. L.). Pewien problem stwarzają dwie dolne litery (S. S.), które znakomity badacz wystroju cerkwi w Radrużu – Jarosław Giemza z Muzeum Zamku w Łańcucie odczytał jako skrót tytułu: „starosta sandomierski”. Rzeczywiście w 1677 roku książę Józef Karol Lubomirski otrzymał po ojcu starostwo sandomierskie i zapewne w tym samym roku również starostwo lubaczowskie. Informację tę można byłoby uznać za dowód w kwestii datowania radrużańskiej ławy, gdyby nie wyniki przeprowadzonych badań chemicznych pigmentów farby użytej do namalowania herbu.

Otóż konserwatorzy z Łańcuta odkryli, że malowidło to jest wtórne w stosunku do pozostałej polichromii na ściankach ławy. Można z tego wnioskować, że znak heraldyczny mógł być wykonany krótko po wspomnianym roku 1677, a sam mebel powstał kilkanaście, może kilkadziesiąt lat wcześniej. Nie zmienia to bardzo istotnego faktu, że użytkownikiem ławy między 1677 a 1702 rokiem był formalnie książę Józef Karol Lubomirski, starosta sandomierski i lubaczowski.

Ksiaze Jozef Karol Lubomirski, ze zbiorow Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.jpg
Książe Józef Karol Lubomirski (Wikipedia)

Pozostaje natomiast otwarte pytanie, kto był inicjatorem wykonania mebla i pierwszym jego użytkownikiem. Nie można wykluczyć, iż był nim jeszcze ojciec księcia Józefa Karola, czyli książę Aleksander Michał Lubomirski. Przypuszczenie to opieramy na fakcie istnienia potwierdzonych źródłowo związków między księciem a mieszkańcami Radruża, a konkretnie rodem Dubniewiczów, możnych wójtów radrużańskich. W okresie swego administrowania starostwem lubaczowskim książę Aleksander Michał Lubomirski, już jako wojewoda krakowski, czyli na przełomie lat 60. i 70. XVII wieku, wystawił przywilej, w którym zagwarantował szereg wolności dla wójta Eliasza Dubniewicza (nota bene męża Marii, słynnej branki tatarskiej z 1672 roku). Akt ten potwierdził kilka lat później sam król Jan III Sobieski w piśmie wystawionym w pobliskim Jaworowie 6 lipca 1684 roku.

O związkach księcia Józefa Karola Lubomirskiego z Radrużem, czy Dubniewiczami, nie posiadamy informacji. Nie można jednak takich kontaktów wykluczyć. Wiadomo bowiem, że książę jako starosta lubaczowski już w 1678 roku wystawił dokument dla parafii ruskiej w Starym Lublińcu, a w 1691 roku stosowny akt wystawił też dla cerkwi w Płazowie. Można też przypuszczać, iż jeszcze za jego czasów, zapewne na przełomie XVII i XVIII wieku powstała wieś Sieniawka, dla której w 1702 roku erygował samodzielną parafię ruską. Dalsze badania zapewne zwiększą katalog aktywności dyplomatycznej tego starosty w okolicach Lubaczowa.

Wróćmy jeszcze do samego Radruża i rodu Dubniewiczów. Na podstawie wielu relacji wiadomo bowiem, że miejscowa cerkiew wzniesiona w końcu XVI wieku, była im wyjątkowo bliska. Do dziś zachowało się wiele śladów obecności Dubniewiczów w świątyni (fundacje ksiąg liturgicznych, nagrobki na cmentarzu przycerkiewnym). To właśnie za czasów wspomnianego wcześniej wójta Eliasza Dubniewicza, który utrzymywał dobre relacje ze starostami z rodu Lubomirskich, na wyposażeniu świątyni znalazła się interesująca nas ława kolatorska.

A skoro już ława została tu umieszczona, to można przypuszczać, że zasiadali w niej obydwaj książęta Lubomirscy, a przynajmniej książę Józef Karol, którego inicjały widnieją przy herbie. Czy przebywał osobiście w Radrużu? Nie można tego wykluczyć, zważywszy choćby na fakt utrzymywania ścisłych związków książąt Lubomirskich z królem Janem III Sobieskim. A stąd wynika, że jako przedstawiciele jednego z najbardziej zamożnych i wpływowych rodów w Rzeczypospolitej towarzyszyli królowi, który często przebywał w swych ruskich dobrach, w tym w Jaworowie, skąd już było blisko do Radruża. Książę Józef Karol poprzez ożenek z ukochaną siostrzenicą Jana III, księżną Teofilą Ludwiką z książąt Ostrogskich-Zasławskich (1 voto Wiśniowiecką), wszedł nawet do rodziny królewskiej. Wkrótce po ślubie, jesienią 1683 roku książę Józef Karol na czele swej chorągwi uczestniczył przy boku króla w odsieczy wiedeńskiej. Jan III Sobieski podniósł księcia do godności koniuszego koronnego, a później marszałka nadwornego koronnego. W tym kontekście zachowana w cerkwi radrużańskiej ława kolatorska księcia Józefa Karola Lubomirskiego nabiera wyjątkowego znaczenia.

Przez kolejne dwieście lat na temat ławy kolatorskiej nic nie wiadomo. Nie wymieniają jej inwentarze cerkiewne. Na nowo została odkryta dopiero w 1960 roku, gdy w trakcie ewakuacji wyposażenia świątyni przed jej generalnym remontem, przewieziono ją do ówczesnej Wojewódzkiej Składnicy Zabytków w Łańcucie (ob. Dział Sztuki Cerkiewnej Muzeum Zamku w Łańcucie). Znajdowała się już wówczas w złym stanie. Z całej konstrukcji mebla zachowały się tylko dwie ścianki, w tym ta najważniejsza z herbem.

W Łańcucie dostrzeżono jednak wyjątkowość tego zabytku i poddano go wstępnym pracom konserwatorskim oraz włączono go do badań naukowych. W 2011 roku, już po przejęciu Zespołu Cerkiewnego w Radrużu przez Muzeum Kresów w Lubaczowie, ława kolatorska wraz z innymi elementami wyposażenia została przewieziona do Lubaczowa. Już rok później, dzięki staraniom lubaczowskiego muzeum, przy pomocy finansowej Wojewódzkiego Podkarpackiego Konserwatora Zabytków została gruntownie odnowiona z rekonstrukcją brakujących elementów. Prace wykonała firma konserwatorska Eweliny i Marcina Gruszczyńskich z Rzeszowa.

Od 2013 roku ten wyjątkowy zabytek można w pełnej krasie podziwiać wewnątrz cerkwi. Dzięki swym walorom artystycznym i interesującej historii z czasów króla Jana III Sobieskiego, jest z pewnością jedną z atrakcji, którą oferuje cerkiew w Radrużu.

 

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i udostępnianie publiczne bez pisemnej zgody autora tekstu, wydawcy Gazety Horynieckiej (SPZH) oraz autora niniejszej strony internetowej jest działaniem nielegalnym.